Świat musi spłonąć. Ale jeszcze można pokazać pazur. Jeszcze można przetrącić skrzydełka tym zasranym cherubinkom. Jeszcze skundlona ludzkość do końca nie sczezła. Jak by tak zebrać wszystkich, nawet największych wypierdków, szaleńców, emerytowanych gladiatorów i najmroczniejsze bestie rewersu, to może uda się zasadzić skrzydlatym siarczystego kopa i zgasić świętoszkowate uśmieszki na gładkich gębach. Do boju ludzie, a ci z góry mogą nam naskoczyć na kant!
Skończyłam. Nawet szybko mi poszła ta trylogia. I co? No nie wiem. Chyba nie do końca jestem usatysfakcjonowana zakończeniem. Miałam nadzieję na to, co obiecywał główny bohater, czyli na, za przeproszeniem, pierdolnięcie. A tymczasem? Sama nie wiem, takie to wszystko było... mdłe. Trochę jakby ten koniec był nowym początkiem. Meh. W ogólnym rozrachunku - git.
Jestem rozczarowana, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że autor napisał ten tom od niechcenia, na kolanie. To nie ten Komornik, który zafascynował mnie oryginalną wizją i ciekawym bohaterem, ale jakaś jego nędzna podróbka. Kto zaczął już cykl, może go skończyć, sama nie lubię mieć rozbabranych w połowie opowieści. Jeśli jednak dopiero mieliście ochotę na Komornika, to nie jestem już wcale przekonana, czy w ogóle warto zaczynać, skoro kończy się tak nieudanie.
Nareszcie udało mi się ukończyć tę trylogię. Wrażenia? Silni bohaterowie, wciągająca fabuła, dobrze zbudowany i interesujący świat... i rozczarowujące zakończenie.
Nie mówię, że było słabe, było zwyczajnie rozczarowujące. Trzy książki, cała masa wydarzeń i postaci, które zdążają ku jednemu celowi, ale ostatecznie jakoś tak wydaje się, że końcówka jest przyspieszona i zdecydowanie niesatysfakcjonująca.
Mimo tego Zek to naprawdę silny bohater główny, z którym bardzo łatwo się empatyzować, nawet pomimo (a może zwłaszcza?) jego maski bezwzględnego dupka, do tego niektóre sceny są naprawdę silnie naładowane emocjonalnie, a całość napisana bardzo przyjemnie.
Ani jednej gwiazdki. Nie wierzę, że to zostało wydane. Nie wierzę, że to Gołkowski. Nie da się tego doczytać do końca. Krew z oczu. Blender w mózg. Najwyraźniej Fabryka Słów to teraz szansa wielu grafomanów. Wydaje książki bez czytania.
The last book in this trilogy was kind of a let down. It somehow had a decline compared to the first two. I cant put my hand on exactly what it was but I just didn't enjoy this as much. Overall the trilogy is really cool mostly thanks to the first 2 volumes and a unique take on the biblical end times, 3 stars (2.5 actually)...Goodreads where is that half star rating?;)
Postapo należy do tego rodzaju fantastyki, po który sięgam chętnie. Co tu ukrywać, to właśnie wizja świata po zagładzie od zawsze pobudzała i nadal pobudza wyobraźnię twórców i ich odbiorców. Zwłaszcza, że częściowo sztuka daje pewne odpowiedzi na nurtujące pytania. Jeśli do tego dołożyć biblijno - apokaliptyczne universum, to powstaje nie lada gratka. Taka, jaką na przykład proponuje Michał Gołkowski w serii Komornika, na który składa się Komornik, Komornik Rewers, Komornik Kant.
Poznajcie Ezekiela Siódmego, jednego z komorników znajdujących się w boskiej Ewidencji i powołanych do unicestwienia Dłużników. Wraz z częścią ocalałych przeżył Apokalipsę, potem do jego domu przybył Anioł Śmierci Azrael. Posłaniec zabił jego rodzinę, jego samego powołał na urząd i od tej pory wykonuje zlecenia na unicestwienie swego gatunku. Jednak to, które dostał dotyczące Jonasza, na zawsze zmieni jego dotychczasowe życie, wyobrażenie o boskim porządku świata, a zwłaszcza wystawi na najcięższe próby. Przemierza połacie zniszczonej ziemi, zmierzając do Rewers, gdzie ma dokonać się wyznaczone mu zadanie.
Co tu dużo ukrywać fantastyka, zwłaszcza ta rodzima stanowi w moim przypadku totalnie całkowicie obce terytorium, do którego udaje się sporadycznie. Za każdym jednak razem potrafi zaskoczyć niezwykle pozytywnie. A w świecie stworzonym przez Michała Gołkowskiego przepadałem zupełnie bez reszty. Sedno cyklu o Komorniku stanowi odwołanie się do najbardziej znanych czytelnikowi nawiązań, a skojarzenia pojawiają się zupełnie same. I tak mamy przedziwnego sfinksa, który z miejsca potrafi zdobyć naszą sympatię i przede wszystkim próżno w jego przypadku szukać odniesień do znanych z kultury antycznej wyobrażeń. Wszystko zaś bazuje na historiach biblijnych, i to na ich podstawie budowane jest całe universum. Przy czym to wykreowane przez Gołkowskiego, nie każdemu przypadnie do gustu. Powód jest prosty. Całymi garściami sięga do Biblii, aby ją zupełnie rozmontować i zbudować coś niby podobnego, a jednak zupełnie nowego. Tak oto powstaje zbudowana nie tylko obrazoburcza, ale wręcz bluźniercza wizja. W osiągnięciu swego zamiaru, nie ma dla niego najmniejszych granic i jest w stanie posunąć się bardzo, ale to bardzo daleko. Nawet do pokazania historii Jezusa, jako historii samego Lucyfera. To chyba najbardziej szokujące, a takich zabiegów jest o wiele wiele więcej. Dlatego ostrzegam lojalnie, że nie jest to pozycja dla każdego. Osoby szczególnie wrażliwe na tle wiary katolickiej z pewnością nie powinny sięgać po te powieści. Jednak w universum Michała Gołkowskiego jest coś, co przyciąga niczym magnes. Tu święci stają się bardziej bliżsi nam samym. Mają swoje wady, słabości i nie stronią od uciech światowych. Niektórzy są pyszni, wyniośli, inni na odwrót z chęcią robią z ludźmi swoistego rodzaju interesy. Nie brakuje w ich gronie również niechęci i szyderstw. To na tym ostatnim bazuje humor, a ten jest pierwszorzędny. Gołkowski potrafi rozbawić do łez. Jego dialogi wypełnione są cynizmem i szyderstwem. Natomiast najmocniejsze ogniwo cyklu stanowi tytułowy Komornik. Wcale nie jest zachwycony swoją funkcją, swego nadzorcę Azraela traktuje wręcz z wrogością. W swym sposobie bycia, co prawda jest nawet nie tyle szorstki, co wręcz bezczelny i absolutnie nie zwraca uwagi na to, z kim spotyka się i rozmawia. Ma jeden cel wypełnić misję i przede wszystkim przetrwać w świecie brutalnym i o wiele gorszym od tego, który znał przed Zagładą. W nowej rzeczywistości rządzą twarde prawa nadane przez Najwyższego, którego ludzkość dawno przestała obchodzić. Dla istot zaś wyższego rzędu, ludzie są niczym robaki. W tej brutalnej rzeczywistości przetrwają jedynie najsilniejsi.
Komornik opiera się na brutalności, okrucieństwie i pewnego rodzaju makabresce. Przeraża w nim wizja świata po Apokalipsie, na którą zresztą Stwórca spóźnił się, ale od czego ma speców od brudnej roboty, a ci swych własnych wykonawców. Aniołowie dalecy są od powszechnych wyobrażeń, widzimy ich w roli okrutnych istot, wyzutych z wszelkich wzniosłych uczuć. Ludzie są dla tych z Góry niczym nie znaczącym wabikiem. Natomiast wszystko to oddane zostaje w formie groteski, swoistej satyry, która nie tylko pozwala łatwiej łyknąć wizję Gołkowskiego, ale nieco też łagodzi jej wydźwięk. Autor ponadto snuje niezwykle niespieszną opowieść, nie brakuje dłużyzn, ale dzięki temu łatwiej wejść w to universum, zanurzyć się i dokładniej jemu przyjrzeć. Pierwszy tom to pewnego rodzaju wprowadzenie, on też zdecydowanie jest tym najgrzeczniejszym. W drugim akcja powoli się rozkręca, co pewien czas pojawiają się rzeczy zaskakujące, których z pewnością byśmy się nie spodziewali, tak samo, jak zaskoczony nimi jest sam Ezekiel próbujący zrozumieć to, z czym styka się. Trzecia część to domknięcie pierwotnego cyklu i przygotowuje pod koniec na sequel.
Jedno trzeba oddać serii Komornik stanowi ona doskonałą rozrywkę na parę wieczorów, przy której można się zrelaksować, odpocząć. Idealna dla tych, którzy oczekują lekkiej opowieści.
Kant, czyli trzeci tom zamykający trylogie Komornika. Na samym początku muszę przyznać, iż pióro, humor i styl Gołkowskiego, bardzo przypadł mi do gustu. To chyba pierwsza trylogia, która zachwycała mnie z każdym tomem jeszcze bardziej. Całość trzyma poziom od początku do końca. Dialogi na które tak zwracałem wcześniej uwagę, do końca były fenomenalne.
Kant, całkowicie zamyka historie naszego Ezekiela. Jest jeszcze więcej akcji, abstrakcji i kuriozalnych wydarzeń. Przemiana bohatera dopełnia się tutaj całkowicie, a wątki zostają zamknięte.
Zakończenie zabiło mnie totalnie. Inaczej tego nazwać nie mogę. Niczego się nie spodziewałem i niczego się nie domyślałem. Może nawet liczyłem na coś innego, ale chyba rozumiem całą koncepcje i myśl autora, dlaczego akurat tak to zakończył.
Turaj nie znajdziecie utartych schematów, rzeczy pewnych i przewidywalnych. To jest jeden wielki postapokaliptyczny burdel.
Uważam, że absolutnie każdy powinien chociaż spróbować tej historii! Ja bawiłem się przednio przy całej historii Ezekiela, a teraz sięgam po kolejne twory spod ręki Gołkowskiego.
Podobało mi się nie mniej nie więcej niż poprzednie tomy.
Była to naprawdę fajna seria, czytało się szybko i przyjemnie. Teksty, humor wielokrotnie wywoływały uśmiech na twarzy. Szczerze nie rozumiem słów krytyki czy do tego tomu czy pozostałych.
Zakończenie…. Czy było słabe ? Nie nie było. Było napewno inne niż się spodziewałem, domyślałem. Ale to nie znaczy że było złe bo nie skończyło się tak jak chcieliśmy :)
Wow, cóż za zakończenie! Minęło już kilka dni a ja nadal jestem w szoku! III tom, jak i cała seria to mistrzostwo. Kolejna seria pana Gołkowskiego, która niesamowicie przypadła mi do gustu. Ezekiel postanawia doprowadzić sprawy do końca. Jakiegokolwiek końca. Rollercoster emocji po drodze jest niesamowity. A zakończenie zwala z nóg. Chapeau bas.
Trochę szkoda. Po dwóch całkiem interesujących tomach trzeci rozczarował brakiem pomysłu na sensowne zakończenie. Trochę to wszystko było już na siłę. Mimo to i tak podziwiam wyobraźnię i sprawny język autora.
Po tak dobrych dwóch częściach , po dobrej prawie całej trzeciej części , okazuje się ze końcówka jest TRAGICZNA . Nie na to liczyłem , nie na to czekałem .
The ending was so anticlimatic that I need to gather my thoughts before I manage to review it all well.
Okay, let's just sum it up. I really like this series - it was not the best maybe when it comes to style, but it was rough, dynamic and the main characters was at least likeable. When I look at those books from the whole view of the story - the series - I can say one: the author didn't know how to finish it at all. And it shows. When the second volume just kicked your ass and was like wow, this one is like a bed time story of how everything just went weird. As if the motivations from second book were not reciprocated here. I feel like many motives were just not closed at all.
So, I grade this book for strong 3/5, but the series gets a strong 4/5. Because sometimes you just like a book which doesn't need you to think, but to enjoy yourself a bit of huge fuck-up.
I've started the year with Komornik and I'm finishing it with Komornik. What a trip.
Mam problem z seriami książek. Z jednej strony cieszy mnie to, że przygoda nie kończy się po jednej książce, a trwa dalej, mogę zżyć się z bohaterami i towarzyszyć im przez dłuższy czas. Jednak z drugiej strony dwa razy bardziej boli, gdy po kilku tomach przychodzi rozstanie z ulubionymi bohaterami i koniec trylogii czy też serii. Takie właśnie uczucia towarzyszyły mi przy lekturze trzeciego i ostatniego tomu trylogii Komornika Michała Gołkowskiego. Po urodzeniu się w grocie dziecka o nie tej płci, która była przez wszystkich spodziewana, Ezekiel nie bardzo wie, co począć ze sobą i swoim życiem. Wciąż jest ścigany przez siły Góry, które próbują go zamordować. Nie pozostaje mu więc nic innego, jak tylko zwrócić się w stronę Rewersu i rozważyć wcześniejszą propozycję władcy tej ciemnej strony. Góra nie spodziewa się zupełnie faktu, że ludzkość, będąca na skraju upadku, może jeszcze się zjednoczyć i zdecydować na stoczenie z siłami Archanioła Michała ostatniej bitwy. A po stronie ludzkości staje cały Rewers, wszystkie najmroczniejsze i najstraszniejsze bestie, jakie tylko można sobie wyobrazić. I tak oto dochodzi do najbardziej epickiej walki w świecie Po, która może wreszcie zakończyć ten cały cyrk. Jeśli chodzi o trzeci tom, to jedyne, o czym muszę napisać, to jego zakończenie. Nie wiem, czy jestem za głupia, czy co, ale kompletnie go nie zrozumiałam. Owszem, jest przewrotne i tak logiczne, że nie do pomyślenia jest, by wyglądało inaczej. Daje do myślenia, ale do tej pory, siedząc i myśląc nad nim, nie jestem do końca pewna, co autor chciał nam przekazać za jego pomocą. No cóż, może kiedy sięgnę po tę serię jeszcze raz za kilka lat, to moje podejście do zakończenia zmieni się i lepiej je ogarnę. Skoro to trzeci tom i jednocześnie zakończenie tej serii, to należałoby podsumować całość tej historii. Za pomysł na tę trylogię należą się ogromne słowa uznania autorowi. Nie jestem specjalistką od literatury postapokaliptycznej, ale pomysł na stworzenie świata Po wybitnie do mnie przemówił. Owszem, jest obrazoburczy i wręcz bluźnierczy momentami, więc nie polecam lektury osobom, które biorą tego typu kwestie do siebie i na poważnie, ale mnie to w ogóle nie przeszkadzało. Zaprezentowany przez Gołkowskiego humor nie raz i nie dwa doprowadził mnie do wybuchów dzikiego śmiechu – dobrze, że czytałam książkę w domu, bo w środkach masowej komunikacji chyba uznaliby mnie za wariatkę. Zabawa konwencją, sięganie po groteskę i absurd bardzo do mnie przemówiły i sprawiły, że całość wybitnie do mnie przemówiła. Podobało mi się również to, że aniołowie zostali pokazani z całą gamą zalet i wad, tak samo Święci – są przez to bardziej ludzcy, a nie są wyidealizowanymi postaciami, które można tylko podziwiać. Przypomina mi to trochę przedstawienie aniołów u Mai Lidii Kossakowskiej w jej cyklu Zastępów Anielskich. Wracając jednak do Komornika, to całość jest okraszona ciętym dowcipem i sporą ilością bluzgów; są one jednak tak użyte, że nie bolą, a tylko podkreślają zaistniałą sytuację. Akcja przez wszystkie trzy tomy pędzi na łeb, na szyję i czytelnik nie ma praktycznie chwili wytchnienia. Z drugiej strony nie brakuje tu jednak wglądu w ludzką psychikę. Analiza ludzkich zachowań pokazuje, jak charaktery zmieniają się w momencie zagłady i wystawienia człowieka na ekstremalne przeżycia, jakimi jest na pewno świat Po. Te zachowania i ich analizę podkreślają jeszcze cyniczne i ironiczne komentarze głównego bohatera, który prowadzi nas przy pomocy narracji pierwszoosobowej przez wszystkie trzy tomy. Zbierając to wszystko w całość, nie da się ukryć, że Gołkowski stworzył świetną, przygodową trylogię. Mroczny klimat, ironia i cynizm w rozważaniach nad charakterami ludzi równoważą się z wartką, szybką akcją, pełną przygód i walk. Czyta się to wszystko naprawdę szybko, na każdy tom wystarczy wieczór albo dwa. Nie jest to literatura wysokich lotów, Nobla nikt za to autorowi nie przyzna, ale można spędzić przy niej miło czas i naprawdę dobrze się bawić.
Coś tak czułam, że ta seria zmierza do takiego właśnie zakończenia. Szczerze mówiąc, ciężko powiedzieć, czy jestem nim rozczarowana czy nie. Czuję lekki niedosyt, to prawda, ale mimo wszystko zrobiło ono na mnie wrażenie. Razem z narzeczonym dawno się w nic tak nie wciągnęliśmy, więc mimo tego że pan Gołkowski nie napisał Komornika tak, jak ja bym chciała, żeby był napisany, uważam, że warto dać tej serii szansę. Wciąga, bulwersuje, bawi, daje do myślenia i odrywa od rzeczywistości na długie godziny :)
WHAT?! miałam napisać, że lektor genialny (pan Grzegorz Pawlak bije wszystkich na głowę, nawet uwielbianego przeze mnie Gosztyłę), miałam napisać, że jednak seria jako całość ma sens i logikę i wpisuje się w schemat tworzenia powieści, nawet jeśli w dwóch pierwszych częściach tego za bardzo nie widać, miałam napisać (znów), że Gołkowski jest moim kolejnym ideałem i aktualnie ulubionym polskim autorem. i że to chyba pierwsze fantasy, w którym nie przeszkadza mi, że bohater jest tylko jeden (zwykle wolę, gdy jest ich min. dziesięciu :p) ale. cholera jasna, finał? SERIO? jeżeli myślisz, że wiesz, jak to się wszystko skończy, to na 99% się mylisz. może nie mam racji i książka jest przewidywalna, a ja po prostu za mało jeszcze przeczytałam, ale mojego zdania to nie zmieni. pan Gołkowski rozwalił mi mózg. i ostatecznie został guru. wielbię. chcę więcej. i chcę na półce. audiobook mi nie wystarcza.
p.s. czy tylko ja widzę delikatne podobieństwo między Ezekielem i Wade'em Wilsonem? czy to po prostu moja obsesja na punkcie tego drugiego xD