Siłaczka, z tego co czytam na ig i pamiętam z dawnych czasów, to jedna z najbardziej znienawidzonych lektur. Jakże byłem zaskoczony, gdy po pierwszych stronach aż mnie wcisnęło w fotel. Ten opis małomiasteczkowej, dusznej atmosfery. Polecam sobie przypomnieć te pierwsze strony. Może to we mnie tak rezonowało, bo parenaście lat życia spędziłem w małym miasteczku.
W Obrzydłówku rządzą za pomocą propagandy, wpływów zawodowych felczer, aptekarz i proboszcz. Cała ta klika spotyka się na kartach, przy wiście dyskutują o losach całej społeczności. Doktor Obarecki po zderzeniu z tym małomiasteczkowym murem, z tymi oparami absurdu sam odpuszcza, przystosowuje się, nawet zaczyna zakochiwać się w żonie aptekarza, która pozbawiona wielkich zalet, wydaje się być i tak skarbem. Można nawet powiedzieć, że porzuca ideały i zaczyna zarabiać na życie, jak każdy inny człowiek.
“Od chwili zagnieżdżenia się w organizmie bąblowca: "najzupełniej jest mi wszystko jedno" - zaczyna się właściwie proces umierania.”
Tytułowa bohaterka - Stanisława Brzozowska, swoja siłą charakteru, konsekwencją, wiarą w pozytywistyczne ideały, nie pasuje do małomiasteczkowej, wiejskiej społeczności. Wprowadzenie tej postaci miało chyba na celu wywołanie pewnego wstrząsu u czytelnika, który chyba zaczyna powoli rozumieć wybory doktora Obareckiego: “no tak, poddał się, musiał to zrobić, po co się z koniem szarpać”?
„Niemądra byłaś? Tak żyć nie tylko nie można, ale i nie warto. Z życia nie zrobisz jakiegoś jednego spełnienia obowiązku; zjedzą cię idioci, odprowadzą na powrozie do stada, a jeśli się im oprzesz w imię swych głupich złudzeń, to cię śmierć zabije…”
Każdy, kto mieszka w mieście, czasami myśli o wyprowadzce do domu na wieś. Czy tylko zmiana metrażu i warunków nie wiąże się z powolnym procesem o nazwie “Najzupełniej jest mi wszystko jedno”?
Szkarlatny - ciemnoczerwony
Wasąg- dawny polski wóz wiejski
Parantele - stosunki pokrewieństwa