Tom opowiadań, "montaży", jak je nazywała Debora Vogel, zrodził się nie tylko z (dziś zaginionej) korespondencji z Schulzem, ale również z jej własnych, oryginalnych teorii estetycznych. Vogel fascynowała się konstruktywizmem w malarstwie i modernizmem w literaturze, ale w głębi duszy pozostała chyba artystką liryczną. Swym tekstom starała się nadać cechy gazetowego reportażu, kompozycji złożonych z pojedynczych szybkich ujęć, jak gdyby nie poddanych selekcji. Jej bohaterowie, umyślnie schematyczni i podobni do manekinów, spacerują ulicami wymyślonego, geometrycznego miasta, które przypomina na przemian Paryż i Lwów.
Opracowano na podstawie edycji przedwojennej : Warszawa : Rój, 1936, uzupełnionej o dodatkowe teksty przełożone z jidysz przez Karolinę Szymaniak, a publikowane na łamach nowojorskiego czasopisma "Inzich" w latach 1936-1938.
це книжка — для художників, і подорож у часі. сприймаєш цей текст на дотик, багато фактур, багато текстилю і тактильності. Дивакувата і прекрасна. Це конструктивістський живопис у прозі. Добра есеїстика, тільки часто сумна
3,5 montaże są przepełnione językiem, który ma służyć pewnemu widzeniu świata i życia poprzez ich dynamikę, anonimowość, absolutyzm. miasto, masa, maszyna z elementem sentymentalizmu. i oczywiście polecam recenzję akacji samego schulza! (zawarta w tym wydaniu)
kocham Deborę za jej dziewczyńską uważność i zamiłowanie do szczegółów. jako muza Brunona Schulza ma w swojej twórczości tę magiczność i niepowtarzalność bliskiej tej, w której zakochali się czytelnicy ,,Sklepów cynamonowych”. jej proza poetycka ma w sobie sporo melancholii, choć opisy ludzi czy miejsc przypominają sen na jawie, ujmują szerszy kontekst społeczny. w swojej twórczości sporo czerpała z motywów malarskich, które w przełożeniu na papier zyskują nową, zaskakującą formę. nie rozumiem krytyki, z jaką się spotkała niedługo po wydaniu swoich utworów i czuję niesprawiedliwość tego, jak świat zachłysnął się Schulzem, przechodząc obojętnie wokół tak utalentowanej artystki. jestem zakochana!!!!!
Bardzo dużo smutku i ospałości przyniosła mi ta książka. Atmosfera odrealnienia i ludzkiej degradacji jest dosyć przytłaczająca, ale bardzo doceniam ten zabieg. "Życie" w utworze Debory Vogel nigdy nie nabiera sensu i nigdy nie jest szczęśliwe. Choć wydaje się, że autorka próbuje znaleźć na to receptę, tak naprawdę jedynie udowadnia bezsens.
Człowiek jest tu marionetką, nie tylko dlatego, że narracja nie wybiera jednostek, nie pokazuje histori, a wycina kawałki z materii ogólnej, ale też dlatego, że takie właśnie jest "życie" - nie pozwala na odrębność.
"Człowiek jest wazą na smutek, jakby do życia przeznaczony i potrzebny"
Jako że achronologiczna i alogiczna dla struktury opowiadań kompozycja zrobiła mnie w bambuko, poniżej zapisuję przypominajkę, jak powinienem podejść do tej książki przy następnej lekturze. (Co za nędza, że też polszczyzna nie dysponuje słówkiem jak chociażby relire albo перечитывать. Ktoś pokusi się o neologizm?) A zresztą - jak przeczytam niżej wymienione (undermentioned - da się jednym słowem?), to już z grubsza przypomnę sobie wszystko, co jest dla mnie najciekawsze.
III. Budowa stacji kolejowej (1931) [Opis kubistycznego świata]
II. Akacje kwitną (1932) [Upadek kubistycznego świata]
I. Kwiaciarnie z azaliami (1933) [Nowa jakość?]
Appendix: sztucznie odtworzona polemika z P. Brunonem Schulzem.
zakochałam się. w tym jak Debora opisuje życie i ludzi, to co stałe i nieuniknione. i podobało mi się, że zwraca uwagę na prozaiczność i kobiecość życia w jego podniosłych momentach i daje temu co kobiece głos.
Дебора Фоґель не дає нам образ із метою створити картину в голові, а вимальовує атмосферу, ламаючи, докорінно змінюючи уявлення про певні образи ("вулиці втомлені та солодкі, як сірі й теплі моря"). Дійсно, було складно читати. Дійсно, я не дуже оцінила часті повтори одного і того самого. Дійсно, не та книга, яку б я купила.
Але, чорт забирай, ця книжка знайшла мене в найпотрібніший час - тоді, коли я почала картати себе за те, що не пішла на філологію або літературну творчість, знаючи, що хочу писати. Бо саме Дебора встромила мені палку в сраку і сказала:
"Коли людина вкладає всю пристрасть життя у справи вибрані, рідко коли знаходить те, що називаємо щастям. Адже тоді вона: 1) або «зламана», коли не настає те, що повинно настати; або 2) «має замало життя», коли настає все, що лиш може настати".
Це не книжка, а вправа з чутливості. Дебора Фоґель пише про ту сторону світу, на яку людям зазвичай вдається заглянути на невловимий момент, а вона, таке враження, там живе. На тій стороні про щастя й життя говорять тільки в лапках, ніби трохи зневажливо, а більше уваги приділяють справді важливим речам: скляній однозначності готових речей, душі матеріалів (бляха ніби каже: хай буде так, як є) та бурштиновим сутінкам у місяці жовтні.