Czytało mi się nieźle - ładnie napisana książka, żywe postacie, fajnie nakreślony świat, włącznie z tym, jak jego charakter (Zima to nazwa kraju/świata i reżimu "zimowego" zarazem) wpływa na język i idiomy ("mrożenie cholewek" do dziewczyny szczególnie mi zapadło w pamięć). Czegoś mi jednak w tym wszystkim brakowało - może tego, że fabuła przemyka się jakoś bokiem, ma się wrażenie, jakby było jej za mało. Wynagradza to dobry warsztat, który sprawia, że każdą scenkę rodzajową czyta się z zainteresowaniem (szkoda tylko, że na koniec ma się poczucie niedosytu z powodu zbyt wątłego rozwiązania tajemnicy słynnego dramaturga i wątku rewolucyjnego).