Ile może wydarzyć się w rodzinie przez 48 tygodni?
Choć Natasza kocha swoich bliskich, poskramianie codziennych kłopotów domowych nie jest jej wymarzonym zajęciem. Tymczasem dwa koty pilnie obserwują rybki w akwarium, niespodziewanie wpada natrętna była dziewczyna męża, rezolutna córeczka zadaje mnóstwo zaskakujących pytań, do tego przez telefon płacze przyjaciółka... A to dopiero początek kłopotów! Chyba najwyższy czas wrócić na studia i rozpocząć pracę. Dowcipna, lekka i pełna zabawnych perypetii opowieść o losach Nataszy sprawi, że uśmiechniesz się nawet w najbardziej ponury dzień.
Jest autorką, m.in. bestsellerowych powieści Uroczysko i Sezon na cuda. Pisać zaczęła, by poradzić sobie z trudną przeszłością, ale szybko okazało się, że jej książki stały się balsamem dla duszy tysięcy czytelników.
Uwielbia podróżować, czytać i gotować. Razem z mężem i dwójką dzieci mieszka w Otwocku i kiedy tylko może ucieka w Sudety, bo marzy się jej dom gdzieś wysoko w górach.
Książkę tę przeczytałam w pociągu, jadąc na Gdańskie Targi Książki i była to idealna lektura na podróż. Już od samego początku historia mnie wciągnęła, mimo że bardziej niż opowiadanie, wyglądało to jak wyrwane z pamiętnika kartki, na które główna bohaterka przelewała swoje emocje, uczucia i spostrzeżenia. Jak się zatem możecie domyślić, akcja prowadzona jest z perspektywy Nataszy, która opowiada nam co spotyka ją w jej życiu przez tytułowe 48 tygodni, a jest tego dosyć sporo. Już na samym początku miałam dziwne przeczucie, że w relacji Nataszy i jej męża nie dzieje się za dobrze.
Poznajemy jego przyjaciółkę Sylwię, która nie jest obdarzona sympatią przez naszą główną bohaterkę, co dosyć często wywołuje kłótnie między małżeństwem. Czasami miałam wrażenie, że Sebastian stoi po stronie swojej przyjaciółki niżeli własnej żony przez co stracił w moich oczach jako mężczyzna, który według mnie powinien wspierać swoją ukochaną, a nie przyjaciółkę, która w każdej chwili może go olać. Ponadto mąż Nataszy często robił to, na co miał akurat ochotę, a nie zawsze było to zgodne z poglądami kobiety. Chciał oszczędzać pieniądze jednak nie przeszkadzało mu to w zapisaniu się na naukę gry w tenisa, która była bardzo kosztowna, zaś kobiecie miał za złe, że wróciła na studia i… podjęła się pracy! Kiedy pod koniec książki zdecydowanie postanowiłam przekreślić to małżeństwo, skazując je na przegraną, stało się coś czego nawet ja się nie spodziewałam, jednak nie będę Wam zdradzać szczegółów, byście sami mogli dojść do tego momentu. „Ale spróbuj troszkę zatrząść jego egoistycznym światkiem, a zobaczysz, że idealni mężczyźni naprawdę istnieją, tylko siedzą szczelnie opakowani w powłoki drani.”
Na szczególna uwagę zasługuje również ich córka Gosia. To przecudowna, sześcioletnia dziewczynka, która podbiła moje serce już od pierwszych słów, jakie wypowiedziała w książce. Wątki, w których występowała były moimi ulubionymi ze względu na jej trafne spostrzeżenia, dociekliwość i chęć poznania świata. Niejednokrotnie zdumiewała swoim rozumowaniem rodziców, dziadków jak i mnie samą. Jeśli coś wychodzi fenomenalnie autorce to z pewnością mali bohaterowie, którzy są w stanie rozjaśnić nawet najczarniejsze momenty w życiu innych postaci.
Niby pierwsza książka autorki, ale czyta się szybko i z przyjemnością. To prawie rok z życia pewniej młodej mężatki. Lekka forma pamiętnika pokazuje codzienne troski i radości.