What do you think?
Rate this book


368 pages, Hardcover
First published January 1, 2008
"— Myślę, że możemy zacząć od własnego nastawienia do problemów i cierpienia w ogóle. Sądzę, że jeżeli mamy realistyczne podejście i rozumiemy, że problemy w naturalny sposób zawsze będą się pojawiać w tej czy innej formie, że to życiowy fakt, dużo skuteczniej będziemy potrafili sobie z nimi radzić.
— W jaki sposób pomoże nam to lepiej sobie radzić, zamiast nas przygnębić? — spytałem.
— Na przykład, mając takie nastawienie, nie będziemy zaskoczeni, kiedy trudności się pojawią, będziemy umieli stawić im czoło z mniejszym lękiem, będziemy mieli mniejszą skłonność do unikania lub udawania, że problemy nie istnieją. Będziemy mogli całą energię poświęcić na próbę znalezienia rozwiązania, a nie wyczerpywać ją na poczucie niesprawiedliwości, na złoszczenie się i martwienie, że coś takiego nas spotkało, czy też na poszukiwanie osoby czy instytucji, które moglibyśmy obarczyć winą, a następnie skierowanie całego naszego gniewu na to „źródło” wszystkich problemów.
Oczywiście właściwe nastawienie do cierpienia to tylko jeden aspekt. Musimy również znaleźć inne sposoby podejścia do rzeczy z szerszej perspektywy, przeanalizować postrzeganie naszych problemów pod różnym kątem, odkryć spojrzenie, które pomoże nam radzić sobie, kiedy kłopoty się pojawią, ale takie, które opiera się na rzeczywistości.
Pewnego ranka dwaj mężczyźni jechali na bardzo ważne spotkanie biznesowe, na które byli już bardzo spóźnieni. Po drodze złapali gumę. Rzecz jasna, pasażera bardzo to zdenerwowało, ale zauważył on też, że kierowca zachował spokój i nie przejmując się powagą sytuacji, natychmiast zabrał się do zmiany opony. Kiedy to robili, pasażer był z każdą minutą coraz bardziej wzburzony, a kierowca wciąż pracował, nadal niewytrącony z równowagi. W końcu pasażer nie wytrzymał i spytał: „Strasznie się spóźnimy, jak możesz robić to wszystko z takim spokojem?” Kierowca odparł pogodnie: „to numer trzy!” Oczywiście niezadowolony z odpowiedzi pasażer poprosił go o wyjaśnienie. Kierowca odpowiedział: „Wiele lat temu, kiedy zaczynałem prowadzić, przeczytałem statystykę na temat przeciętnej liczby gum, jaką kierowcy łapią w swoim zawodowym życiu. Wtedy stwierdziłem, że będę czekał na tyle pękniętych opon, ile mi się należy. Swoją drogą do tej pory nie osiągnąłem tej liczby. Uświadomiłem też sobie, że bez względu na to, kiedy i gdzie pęknie opona w moim samochodzie, mogę być pewien, że zawsze będzie to nieodpowiedni moment. Stwierdziłem, że jest to po prostu część normalnych kosztów związanych z wygodą, jaką stanowi jeżdżenie samochodem, taką jak płacenie za paliwo. Tak więc to tylko jedna z gum, które musiałem kiedyś złapać. To wszystko”."
(pdf.str. 143)