Powieść dla dzieci 7-9-letnich, która weszła na stałe do kanonu lektur szkolnych. Jej bohaterką jest Kasia – dotychczas wzorowa uczennica i ulubienica rodziców i dziadków – której rodzi się siostrzyczka. Zazdrosna dziewczynka przeżywa bunt prowadzący do samozniszczenia: staje się agresywna, popada w konflikty z kolegami i z domownikami, przestaje się uczyć... I dopiero ciężka choroba siostrzyczki, do której Kasia sama się przyczyniła, pozwala jej zrozumieć, jak bardzo kocha małą, i wrócić do dawnego stylu życia.
Powiedziałabym, że całkiem niezamierzenie wyszła autorce książka o kiepskich rodzicach. Którzy dzieci mają nie wiadomo po co, najmłodsze dziecko ustawiają w roli gwiazdeczki, którą można się pochwalić przed innymi dorosłymi, a z życia dzieci interesują ich tylko dobre oceny. Jak można nie przygotować dziecka na pojawienie się młodszego rodzeństwa i oczekiwać ciepłych uczuć do nowego członka rodziny?! Jak można wymagać od starszego brata (manipulując fochem mamusi), żeby wypełniało obowiązki rodziców? Zostawiać niemowlaka pod opieką ośmio- czy dziewięciolatki? Jakim wzorcem jest ojciec - życiowa kaleka, który nie potrafi nawet zagrzać mleka i nie ma pojęcia, jak wyczyścić podłogę. To że bohaterka najprzyjemniejsza nie jest, to ani dziwne, ani najważniejsze.
Książka zdezaktualizowana, bez żadnej wartości, ale z uporem maniaka wciskana dzieciom, jako lektura szkolna. Szkodliwa lektura szkolna.
Coś tam mi się kojarzyło, że nie lubiłam tej okropnej Kasi, ale wydawało mi się, że to będzie książka z morałem i dziewczynka szybko odbierze swoją lekcję życia. Niestety, przeczytałam ją właśnie po raz drugi i srogo się rozczarowałam. Nie uważam, żeby Kasia po chorobie siostry stała się lepszą osobą, nadal była okropną egoistką, której egocentryzm trochę temperowało otoczenie. Podanie śliniaczka i kilka oderwanych od rzeczywistości pustych zdań na końcu książki mnie nie przekonało, że się zmieniła. Myślę, że gdybyśmy mieli możliwość poznać dorosłą Kasię, nadal byłaby sfochowaną księżniczką, której się wszystko należy, bo ona istnieje. Okropny charakter.
Jak czytałam fragment, w którym Kasia patrzy jak jej malutka siostrzyczka najpierw zanosi się płaczem, a potem prawie dusi, to miałam dreszcze. Przecież ta dziewczyna to mała psychopatka.
"Oto jest Kasia" to nie powinna być lektura szkolna, to powinien być poradnik dla ludzi planujących dzieci, w jaki sposób ich nie wychowywać. Ewentualnie punkt wyjścia do zastanowienia się, czy w ogóle chce się mieć dziecko.
Opowieść bez ładu i składu o rozwydrzonej gówniarze z płonącymi oczami i wiecznym bólem dolnej tylnej części ciała. Gdybym była na miejscu jej starych, nigdy nie wypuszczałabym pasa z ręki.
Dorośli w tej książce to porażka... Mamusia w szpitalu, a tatuś orientuje się dopiero wtedy, że trzeba sprzątać, dać dzieciom jeść. Nie wie gdzie jest chleb, nie umie ugotować mleka, nie umie posprzątać. No i najlepsze: mama jest w ciąży, a dzieci w domu nie mają o tym zielonego pojęcia! Mama ma wrócić (nie wiadomo skąd) do domu "z niespodzianką" i Kasia zamiast zabawki dostaje siostrzyczkę?! No i ten dziadziuś, który pęka ze śmiechu, gdy wnusia parodiuje koleżankę z wadą wymowy, no i jak odwiedza dziewczynki to zapomina o starszej. I tatuś, który obiecuje coś Kasi, ale słowa nie dotrzymuje, jest wiecznie zmęczony i siedzi na fotelu. Nauczycielka też nie lepsza - praktycznie zero zainteresowania diametralną zmianą zachowania uczennicy. Szczytem wszystkiego było zostawienie niemowlaka pod opieką 8latki, która jej nienawidzi! Najnormalniejszy jest brat - Jurek. Jego polubiłam :) Ale i tak nie rozumiem zwalania na niego konieczności poprawiania ocen przez Kasię, terroryzmu psychicznego i obarczania odpowiedzialnością zdania siostry do następnej klasy. Nie rozumiem czemu ta książka jest w kanonie lektur. Jak nie będzie konieczności nie wrócę do niej.
Myślę ze wielu patrzy na tą książkę pod złym kątem. Pamietam, że jako dziecko bardzo lubiłam tą książkę. Teraz, wróciłam do niej jako dorosła osoba i rozumiem, dlaczego mi się podobała. Pomijam postawy nieodpowiedzialnych rodziców, którzy chwalą się dziećmi jak nowymi meblami. Rozumiem jednak, dlaczego jest to lektura szkolna. Książka świetnie pozwala się wczuć w rolę dziecka w wieku szkolnym i jego problemy. Sądzę, ze czytelnik łatwo zrozumie, że głównej bohaterce miło jest, gdy ją chwalą. Że pragnie być lubiana i akceptowana przez swoje otoczenie. Jej samolubność przynosi przykre konsekwencje, co stanowi doskonały morał historyjki. Myślę, że dzieci mogą się nauczyć dzięki tej książce odpowiedzialności za swoje zachwianie i przypomnieć sobie, że znacznie milej jest żyć ze wszystkimi w zgodzie i być uprzejmym, niż myśleć wyłącznie o sobie.
Mnie z kolei zawsze wkurzało (przynajmniej w czasach podstawówki), że tak naprawdę przez długi czas nikt nie rozumiał problemów i sytuacji, w jakiej ona się znalazła. Można mówić, że to postawa "rozwydrzonej pannicy", ale umówmy się - czy mając 8-9 lat człowiek myśli takimi kategoriami?
Książka mi się nie podobała. Pamiętam że zawsze nienawidziłam tej Kaśki, a zachowanie zarówno jej i rodziców Kasi było nieprzyjemne. Wiele momentów w książce wywołało u mnie niechęć do głównej bohaterki
Wspaniała, mądra książka którą bardzo dobrze pamiętam z dzieciństwa. Teraz widzę kilka minusów. Na przykład dlaczego rodzice Kasi nie przygotowali ją na nowego członka rodziny. Może dałoby się uniknąć złego zachowania Kasi. Na początku książki Kasia jest egoistyczna. Dokucza Jurkowi czytającemu książkę. Przedrzeźnia sepleniącą koleżankę. Kasia nie lubi Antolki - nowej uczennicy. Rządzi swoimi koleżankami - Madzią i Ewą. Przez długi czas jest najlepszą uczennicą. Ma same piątki. Zmienia się to po narodzinach siostry - Agnieszki. Wtedy Kasia zaczyna dostawać same dwóje. Oczywiście na wszystkie kłopoty jest mądre rozwiązanie, a karą za winy - wyrzuty sumienia.
Martwi mnie postawa rodziców w tej książce - pozwalają sobie i przede wszystkim reszcie rodziny na wyraźne faworyzowanie najmłodszego dziecka bez refleksji nad efektami.
Nie widzę też w tekście, żeby realnie zajęli się buntem średniej córki.
Przesłanie książki zestarzalo się bardzo, chciałabym żeby nikt jej już dziś dzieciom nie czytał. Oswajać się z zazdrością i chęcią bycia w centrum uwagi na pewno można w zdrowszy sposób.
pewnie, gdybym teraz przeczytał ją to bym miała inną opinię, ale z racji tego, że czytałam ja mając mniej niż 9 lat dałam tyle ile dałam. Wtedy mi się bardzo podobała xd
Started this book thinking it would be a nice experience to re-read a childhood book. It turns out to be a crucial one. The book is out-dated due to society changes.
[3.5/5] Czytałam jako 8-latka w ramach lektur szkolnych i przeczytałam teraz- jako dorosła kobieta. Niesłychanie dużo negatywnych opinii, oceniających naganne zachowanie rodziców Kasi wobec swoich dzieci. Owszem, z niektórymi się zgadzam. Jak można na przykład nie przygotować dziecka na narodziny młodszego rodzeństwa i oczekiwać, że taka "niespodzianka" na pewno zostanie odebrana z zachwytem? Należy jednak pamiętać, że książka pisana jest nie jako poradnik dla rodziców, a jako książka dla dzieci. A co istotniejsze- z perspektywy dziecka. Dziecka, które jest niesłychanie kapryśne, zazdrosne, oczekuje nie tylko całodobowej atencji ale także tego, by wszyscy- czy to rówieśnicy czy dorośli- słuchali jego rozkazów i byli mu posłuszni. Dziecka, które nie radzi sobie z nowymi sytuacjami i postanawia zwracać na siebie uwagę poprzez bunt. Czy dorośli nie zwracają uwagi na emocje i zachowanie tytułowej Kasi? Oczywiście, ze zwracają uwagę i reagują cierpliwie tłumacząc różne rzeczy, czasami przeczekując chwile kryzysowe. Jednak książka nacechowana jest tym co czuje i myśli Kasia- niezrozumienie, brak zainteresowania. Dla mnie Kasia nie ma wcale mentalności 8-latki, a 4-latki. To zaburza odbiór książki. Myślę jednak, że dla niektórych czytelników, którym została dedykowana (7-9 lat), może być drogowskazem jak radzić sobie z nowymi sytuacjami, jak funkcjonować w rodzinie i społeczeństwie. Tytułowa Kasia po przemianie, jaką przeszła, nie stała się przecież zahukanym, zastraszonym, idealnym dzieckiem pozbawionym swoich emocji i potrzeb. Została sobą- charakterną dziewczynką, która nauczyła się nieco otwartości i empatii. Dla mnie jest to, mimo pewnych mankamentów, książka, w której wiele dzieci może utożsamić się z frustracjami głównej bohaterki, ale też z jej drogą przemiany i zrozumienia funkcjonowania relacji międzyludzkich. I czytając książkę jako dziecko nie zwracałam uwagi na to czy zachowanie rodziców Kasi jest nienaganne, ale na przeżycia i emocje głównej bohaterki.
(Audiobook), 6.5/10 Lektor - 4/6 Mama Kasi, taka dobra, dbająca o dzieci, ideał normalnie. Zostawia ją z siostrzyczką, noworodkiem, na kilka godzin, bo musi wyjść w pracowniczych sprawach. Kasia ma 8 lat i przez kilkanaście wcześniejszych rozdziałów daje szereg dowodów, że raczej nie należy jej za bardzo ufać, a siostrzyczki nie znosi. Ale mama, taka dobra, dbająca o dzieci, zostawia ją na kilka godzin, żeby zajęła się malutką siostrzyczką. Ojciec-oferma po powrocie chwali pomysł, nikt nie widzi problemu. Super.
słaba książka, może dzieciom się podoba ale daje zły wzór, główna bohaterka egoistka i manipulantka - co w zasadzie nie jest dziwne mając tate który nie wie jak zagotować mleko lub gdzie jest chleb w domu ani jak umyć podłogi, brat który ciagle się jej czepia i mama która nie przygotowała jej na to ze będzie miała rodzeństwo tylko zrobiła ”niespodziankę” 🤦🏻♀️
Uroczy powrót do dzieciństwa! Uwielbiałam tę powieść, gdy miałam osiem lat i nadal mam dla niej mnóstwo sympatii. Świetna książka – styl Miry Jaworczakowej jest taki... luźny, jakby mówiony, a nie pisany i totalnie mnie to urzeka! Kocham!
Jednak książki z dzieciństwa pamięta się o wiele lepiej niż te czytane później. Obecnie jestem bardziej krytyczna, ale w dzieciństwie maglowałam ją wiele razy.