Są takie książki dla których jesteśmy w stanie zrobić wszystko, ale to też dotyczy autorów, piosenkarzy itp. Dziś recenzja książki, która przypomniała, odkopała pewne fragmenty/historie/strony mojego JA o których zapomniałam, ale wybaczcie to zostawię dla siebie. Muszę wam napisać, że książki min. Ani cenię sobie tak bardzo, że normalnie szok! Jeżeli jesteś osobą, która nie zna jej twórczości (chodź wątpię, żeby tacy czytelnicy jeszcze byli) to muszę napisać, że po każdej przeczytanej nie będziesz w stanie odstawić ją i zapomnieć. Przyznam się do czegoś. Książki Anny poznałam w ubiegłym roku i od razu kupiłam kilka, a dziś mam już lekki stosik, którego chronię jak mogę. Jeżeli jest mi źle to biorę sobie je wszystkie i rozkładam, przykrywam czymś i na chybił trafił wybieram, czytam po raz kolejny. Mimo, że znam to za każdym razem wyciągam coś innego, coś co w danej chwili mojego życia bardzo mi pomaga.
Dzisiejsza książka, o której chce napisać, czyli „W maratonie życia” jak wyżej napisałam odkopała coś co już dawno temu zakopałam, zapomniałam. Moja metoda działa za każdym razem więc z całego serca polecam i wam, a może już macie takie metody tylko z innymi pisarzami?
Każdy człowiek musi przebiec swój prywatny maraton jakim jest życie! I tutaj nikt pewnie nie będzie myślał inaczej. Ile jesteśmy w stanie przebiec zależy od nas i od tego, ile dajemy z siebie. „W maratonie życia” to nie książka o bieganiu, ale o życiu o dniach w którym podejmujemy decyzje i ponosimy tego konsekwencje. Kim jest Matylda? Nasza główna bohaterka która bieganiem wywalczyła sobie taki finał o jakim marzyła, ale to już zostawiam do waszego odkrycia.
Jeżeli chcesz wiedzieć o czym jest książka to napiszę, że jest odpowiedzią na to co właściwie doświadczasz, przez co przechodzisz oraz jakich odpowiedzi szukasz od życia. Książka o źle podjętych decyzjach, ale i o miłych konsekwencjach własnych decyzji, a mogą nimi być np. nasze dzieci. Czytając tę książkę przekonasz się, że na każdym kilometrze swojego życia czeka coś czemu trzeba podołać, ale nie ma nic wstydliwego w tym, że czasem upadniemy, że czasem powiemy sobie dość, że usiądziemy na chwilę i popłaczemy nad tym co w danej chwili nas spotkało. Kochane moje każda z nas ma do tego prawo! Masz prawo czuć się źle, masz prawo nie chcieć czegoś robić, masz prawo …. (Tutaj wpisz to coś co obecnie ciąży na sercu).
Kolejny cenny drogowskaz w moim życiu. Aniu uwielbiam twoje książki i nie wyobrażam sobie, żeby mogło zabraknąć ciebie na kartach mojej historii jakim jest życie. Każdą książkę pozostawię dla swojej córki, ponieważ w nich znajdzie odpowiedź na pewne tematy o jakich na pewno nie będzie chciała rozmawiać ani z mamą, kuzynką czy przyjaciółką.
Polecam całym sercem i jestem po stokroć wdzięczna Wydawnictwu Luna za egzemplarz do recenzji.