Galicyjska wieś licząca około tysiąca dusz. Losy jej mieszkańców wyznacza historia. Jak sięga ludzka pamięć, co i rusz przechodziły tamtędy obce wojska... Napisana wspaniałym językiem, wierna realiom historycznym powieść, w której radość plecie się ze smutkiem, a życie zmaga się ze śmiercią.
Zaborów, galicyjska wieś pod Rzeszowem, licząca około tysiąca dusz. Losy jej mieszkańców wyznacza historia. Jak sięga ludzka pamięć, co i rusz przemaszerowywały tamtędy obce wojska, austriackie, rosyjskie, francuskie, polskie oddziały powstańcze. A koniec XVIII i cały XIX wiek obfitują wszak w wojny i powstania… W 1812 roku w niezwykłych okolicznościach przychodzi na świat Jan Hyndryk Kończyświat, zwany Hynkiem. Zarówno jego własne losy, jak i dzieje jego synów i wnuków w niespotykany sposób łączą się z wielkimi wydarzeniami epoki. „Galicyanie” to niezwykła opowieść, w której radość plecie się ze smutkiem, a życie nieustannie zmaga się ze śmiercią. Wyraziści bohaterowie, wierność historycznym realiom, a przede wszystkim żywy, plastyczny język pozwalają podczas lektury poczuć atmosferę XIX-wiecznej Galicji.
Krótko - bo tę książkę po prostu trzeba przeczytać. Niebywała, wybitna, fenomenalna powieść. Polska książka roku, z "Solfatarą" Macieja Hena moja polska książka dekady. Przywraca wiarę w moc "opowieści", polskiej literatury, i Bóg jeden wie - czego jeszcze.
Zaczęłam czytać w styczniu 2019. Przeczytałam prawie 40% i odpuściłam. Książka jest z kategorii historycznych sag. Czyli coś ci lubię. Jednak autor podjął się karkołomnej próby napisania książki językiem z epoki Mickiewicza. Niestety dla mnie nie do przejścia. Bardzo trudno się czyta. Jeszcze części z akcją jak pobyt bohatera na Syberii są fajne, tak bardzo obszerne opisy w stylu Orzeszkowej - nie do przejścia. Szkoda mi czasu na książki, które mi się nie podobają.