Świąteczne iluminacje odeszły w przeszłość, nadszedł styczeń, a z nim powrót do codzienności. A u naszych ulubionych bohaterów wiele się zmieniło. Magda musi wrócić do pracy, gdzie będzie spotykać swojego dawnego ukochanego z jego nową narzeczoną, a jej szefową, Antek poszuka nowego zajęcia, a Bianka pojedzie do Warszawy, do swojego dawnego życia. Michał i Bartek znajdą się nagle po przeciwnych stronach barykady, a Dorota Mirska postanawia wreszcie zawalczyć o siebie w małżeństwie.
Czy im się uda? Czy znajdą swoje miejsce w tej przedziwnej kombinacji uczuć i emocji, jaką zafunduje im ten początek roku i wiosenne słońce, które nieśmiało przenika przez ciężkie chmury? A może szczęście znajduje się zupełnie gdzie indziej niż na dobrze znanych codziennych ścieżkach?
Pisarka, autorka książek obyczajowych, mama czwórki dzieci (trzech dorastających córek i jednego małego synka). Na swoim koncie ma ponad dwadzieścia powieści. Jest absolwentką polonistyki UJ w Krakowie. Przez wiele lat pracowała w szkole, obecnie pisarstwo stało się dominującym zajęciem w jej życiu zawodowym. Pisze książki obyczajowe mocno osadzone w realiach życia. Fabuła nie stroni od problemów, ale niesie pozytywne przesłanie. Autorka zachęca kobiety, by się nie poddawały wobec trudności losu, ale walczyły o miłość, rodzinę, marzenia.
Książka pozostawiła we mnie pewnien niedosyt głównie dlatego, że chyba liczyłam na pomyślne rozwiązania wszystkich zawiłych losów bohaterów. Nie dowiedziałam się, jak ułożyli sobie życie Magda, Antek i Konstanty. Liczyłam też, że dowiem się może coś o matce Antka i jej powodach niechęci do całej reszty. Liczę jednak, ze autorka skusi się na napisanie trzeciej części, w której poruszy wszystkie te ważne kwestie. Nie mniej jednak książka poruszyła we mnie jakieś głębokie struny - w kliku momentach dławiło mnie w gardle i zwyczajnie się pobeczałam. Autorka potrafi bardzo pięknie pisać i nie sposób oderwać się od książki. Ja miałam z tym bardzo poważny problem - przez cały dzień nie mogłam wydostać się spomiędzy kartek. Ostatecznie książkę skończyłam wieczorem i żałowałam, że nie mam pod ręką kolejnej części.
Uwielbiam pióro Krystyny Mirek i za każdym razem jestem pod ogromnym wrażeniem, w jak sensualny, wręcz magiczny sposób, potrafi ona ubrać niewygodne, wyjątkowo przeszywające, bolesne treści w subtelną, wyrafinowaną ucztę literacką. Tym razem nie było inaczej, pod postacią początkowo łagodnej, choć jakże angażującej opowieści, autorka przemyciła tak wiele ponadczasowych, życiowych, trafnych prawd, które trafiają niemal do najciemniejszych zakamarków czytelniczego serca i z pewnością pozostaną tam już na zawsze.
Historia wciąga już od pierwszych stron, fundując czytającemu niezapomnianą, emocjonującą i niebywale refleksyjną podróż, po której wróci diametralnie odmieniony. Błyskotliwe pióro sprawia, że pochłaniający powieść czuje się niczym naoczny świadek, a nawet jak jeden z bohaterów, widzi ich oczami, odczuwa to, co oni, zalewa go nieopisana fala doznań i przeżyć. Wszelkie misterne opisy tak silnie działają na wyobraźnię i angażują zmysły, że nie sposób nie zagubić się w lekturze, tracąc przy tym całkowicie kontakt z rzeczywistością.
Naszkicowane postacie są prawdziwe, interesujące, wielowarstwowe, jak najbardziej przemawiające, dzięki czemu czytelnik odbiera tę malowniczą historię nadzwyczaj intensywnie. To ludzie tacy jak my, z bogatą przeszłością, popełniający błędy, mierzący się z kolejnymi przeszkodami losu, skrywający wiele tajemnic. Bezsprzecznie, każdy z bohaterów wywołuje wulkan silnych, skrajnych emocji.
„Światło o poranku” jest nostalgiczną, przejmującą opowieścią, nie tylko o przewrotności nieobliczalnego, często okrutnego losu czy niełatwych wyborach, ale także refleksyjną, pełną skrajnych emocji historią o skomplikowanych relacjach międzyludzkich, różnych obliczach miłości i niespełnionych pragnieniach czy nadziejach. Boleśnie prawdziwa, przeszywająca na wskroś, mistrzowsko ukazująca gorycz i niesprawiedliwość życia, a zarazem motywująca, otulająca niczym miękki koc, dodająca nadziei, iż każdy odnajdzie w końcu tą prawdziwą miłość i swój bezpieczny azyl na ziemi, gdzie spotka go pełna akceptacja i zrozumienie. Polecam całym sercem!💙💚
Święta, święta i po świętach. Trzeba wrócić do szarej rzeczywistości. Antek szuka pracy, Magda musi wrócić do banku, gdzie wszyscy wiedzą o jej zerwaniu z Konstantym i związku mężczyzny z jej szefową Luizą. Bartek czuje się jak ryba w wodzie w salonie samochodowym, zaś Michał zamyka się w sobie… Tymczasem Dorota Mirska zawalczy o swoje małżeństwo, domagając się jednocześnie od męża uwagi i dostrzeżenia jak wiele dawała od siebie przez lata związku. Czy bohaterowie poradzą sobie ze wszystkimi przeciwnościami losu?
Krystyna Mirek to jedna z topowych polskich autorek. Z zawodu polonistka, z zamiłowania pisarka, etatowa mama, która na swoim koncie ma obecnie 20 książek, w tym zbiór opowiadań. „Światło o poranku” to druga część serii Willi pod Kasztanem.
Autorka po raz kolejny zabiera czytelnika na przedmieścia Krakowa, do ciepłego i pachnącego ciastem drożdżowym domu babci Kaliny, gdzie może śledzić poczynania poszczególnych bohaterów. Co prawda święta minęły, jednak dom seniorki nadal jest ostoją spokoju dla jej wnuków i sąsiadów. Większość z nich zmaga się z przeszkodami i niedopowiedzeniami, niektórzy miotają się nie potrafiąc w pełni zrozumieć swoich uczuć. Tym razem nie chodzi tylko o miłość, ale również o wybaczenie i zrozumienie. Wszystko wydaje się takie autentyczne, dzięki czemu łatwiej postawić się na miejscu poszczególnych bohaterów. Najwięcej emocji wzbudził we mnie wątek Mirskich, którzy przechodzą kryzys w małżeństwie, a także pojawienie się matki Bianki, Patrycji, która trochę namiesza, ale również rzuci trochę światła na swoją historię. Mimo tego, że w powieści nie brakuje trudnych tematów, lekki język, jakim posługuje się autorka sprawia, że powieść czyta się ekspresowo. Mi samej lektura zajęła zaledwie kilka godzin 😊
W „Świetle o poranku” mamy do czynienia z bohaterami znanymi z „Światła w Cichą Noc”, ale pojawia się również wcześniej wspomniana matka Bianki, Patrycja. O ile pierwsza część w dużej mierze skupiała się jedynie na historii Antka i Magdy, tak tutaj do głosu dochodzą praktycznie wszystkie postaci, co wprowadza delikatne zamieszanie i powoduje, że niekiedy można się pogubić. Wśród nich znaleźli się tacy, których nie da się nie lubić (Bartek i babcia Kalina!), ale są i tacy, którzy budzili we mnie irytację. Do nich właśnie można zaliczyć Konstantego, który na każdym kroku udowadniał, że mimo wieku nadal jest tylko rozpieszczonym dzieckiem. W tej części dołączyła do niego Magda, która niekiedy zachowywała się tak irracjonalnie, że trudno to wytłumaczyć w jakikolwiek sposób. Jednak najbardziej zaimponowała mi Dorota Mirska swoim uporem i determinacją, a także Patrycja, która mimo lęku, stara się naprawić swoje relacje z córką. Każdy bohater jest autentyczny i unikalny, nie sposób go pomylić z jakimkolwiek innym.
Czasem miłość polega na tym, by być obok kogoś, często jednak jej miarą jest umiejętność usunięcia się na bok we właściwym momencie.
„Światło o poranku” to lekka powieść o zmaganiach z trudami życia codziennego. Bohaterowie mierzą się z problemami na swój sposób, popełniają błędy jak zwykli ludzie i co najważniejsze – nie są idealni. Zakończenie zamknęło kilka wątków, jednak są i takie, które również zasługują na wyjaśnienie i mam nadzieję, że pani Mirek „popełni” trzeci tom, w którym ponownie wrócę na przedmieścia Krakowa do ciepłego domu babci Kaliny 😉 __________ https://ja-ksiazkoholik.blogspot.com/...
Każda nieszczęśliwa miłość jest inna. A jednak ludzie,którzy doświadczyli tego uczucia,dobrze się nawzajem rozumieją. Opowieści są różne,ale ból ten sam.”
Nowy Rok przywitałam kolejnym tomem serii "Willa pod Kasztanem". Bohaterowie po świątecznych zawirowaniach powoli wracają do rzeczywistości. Pojawiają się nowe wątki i dylematy. Kluczowym momentem jest tu też miłość,czas wzięcia sprawy we własne ręce żeby iść własną drogą,uporanie się z trudną przeszłością. Poruszył mnie też wątek Doroty Mirskiej,która mimo przeciwności chce walczyć o małżeństwo. Często otrzeźwienie przychodzi kiedy jest się bliskim straty. O tym przekonał się mąż. W jakich okolicznościach i jak potoczą się losy bohaterów to już w powieści. Miło spędziłam czas przy lekturze,zupełnie nie spodziewałam się,że autorka tak zakończy tą część. Jedyne co mnie lekko irytowało to ochy i achy nad Bianką i miałam wrażenie,że każdy się nad nią trzęsie jak nad przysłowiową laleczką z porcelany. Końcówka zapowiada kolejny tom,jestem ciekawa co będzie dalej.
Początek stycznia upływa pod znakiem książek pani Mirek Drugi tom Willi pod Kasztanem podobał mi się równie mocno jak pierwszy Autorka potrafi bardzo pięknie pisać i nie sposób oderwać się od książki Styl pani Krystyny oznacza się niebywałą wręcz lekkością Przeczytałam gdzieś taką recenzje i w punkt oddaje ona moje odczucia cyt „Światło o poranku” Krystyny Mirek to powieść o prozie życia, ukrytych nadziejach, weryfikacji stanów emocjonalnych i uczuciowych, o skradającej się miłości, żalu, tęsknocie, sentymentalnych powrotach do tego, co było, o próbach odkrycia prawdy, ułożenia relacji z otaczającą rzeczywistością
Dalsze przygody bohaterów "Szczęścia w Cichą Noc" to równie sympatyczna i pozytywna (mimo pewnych problemów) opowieść. Miałam nadzieję na kolejny tom, ale raczej się na to nie zapowiada :(