Jeden z najbardziej paradoksalnych życiorysów polskiego komunizmu. Absolwent sowieckiej „Leninówki”, członek partii bolszewickiej, wierny wyznawca stalinizmu, który w obecności Berii miał odwagę odmówić samemu Stalinowi. Bierut zamknął go w więzieniu, a jego nazwisko padało na najważniejszych stalinowskich procesach w krajach bloku sowieckiego. W 1956 roku odprawił do Moskwy najpierw Chruszczowa, a później Rokossowskiego. Na placu Defilad słuchało go 400 tysięcy ludzi, więcej niż jakiegokolwiek polskiego polityka, nie wyłączając Józefa Piłsudskiego. Miał poparcie kardynała Wyszyńskiego, a księża nazywali go Władysławem V.
Biografia Władysława Gomułki autorstwa Piotra Gajdzińskiego, to książka popularnonaukowa i jest przystępna dla przeciętnego czytelnika, który niewiele lub zgoła nic nie wie o towarzyszu "Wiesławie". Przyznam, że komunistów, którzy zainstalowali nam po wojnie PRL, traktowałem jako jedną swołocz, bez wchodzenia w niuanse ich życiorysów. Zaletą książki jest, że oprócz samego Gomułki, dosyć szeroko charakteryzuje kontekst historyczny z działalnością komunistów w II RP, II wojną światową i partyzantką komunistyczną oraz objęciem przez nich władzy po wojnie. Po lekturze muszę zweryfikować swój pogląd - była to swołocz dwojakiego rodzaju. Pierwszy to ci, którzy wojnę spędzili w Związku Sowieckim, do Polski przybyli z Armią Czerwoną (przez co zwani byli "szynelami"), nie wyczuwali nastrojów polskiego społeczeństwa, ale i nie dbali o to - liczyła się tylko wola Stalina. Do tej grupy należał np. Bolesław Bierut. Drugą stanowili "krajowcy", którzy zawiązywali zręby partii komunistycznej w okupowanym kraju i tworzyli komunistyczną partyzantkę (najpierw Gwardia Ludowa, potem Armia Ludowa - do ich "zasług" należą np. liczne pogromy Żydów). Gomułka należał do "krajowców", choć był również przedwojennym absolwentem moskiewskiej Międzynarodowej Szkoły Partyjnej imienia Lenina (tzw. Leninówki). W książce Gajdzińskiego jawi się jako człowiek przepełniony swoistą misją. "Gomułka uważa, że wola Stalina jest najważniejsza, ale dla niego istotne jest też to, co o nowym reżimie sądzą obywatele. >>Wiesław<<, wielki wychowawca, pragnie Polaków do socjalizmu przekonać." Nie nabrałem nawet krzty sympatii, czy zrozumienia dla tej postaci. Obciąża go ciasnota umysłowa, gospodarcza degrengolada kraju i marnotrawstwo potencjału całego pokolenia. Ciągle odwoływał się do swoich osobistych doświadczeń przedwojennej biedy. Nie interesował się światem i nawet nie lubił wyjeżdżać za granicę. Za zasługę przypisuje mu się przeciwstawienie się kolektywizacji polskiego rolnictwa. Z tym, że jest to wtórna zasługa. Najpierw przysłużył się zainstalowaniu w Polsce sowieckiego komunizmu, którego znakiem firmowym była właśnie kolektywizacja. Najbardziej zapamiętany został z antysyjonistycznej nagonki w 1968 r. - będącej wewnątrzpartyjną rozgrywką, a dzisiaj przypisywaną ogółowi Polaków, jako przykład ich antysemityzmu. No i oczywiście ze zbrodniczego rozkazu strzelania do robotników w grudniu 1970 r. Smutne czasy "dyktatury ciemniaków". Wydaje mi się, że książka dobrze je przybliża.
Gomułka dyktatura ciemniaków to ciekawe studium czasów kiedy wladzę w PRLu sprawował Gomułka. Gomułka to taki przaśny lider, jakos kojarzy mi się z Ferdkiem Kiepskim. Gomułka uwielbiał budownictwo mieszkaniowe gdzie na kilka mieszkań przypadała jedna toaleta. Według niego taki standard wystarczał jak najbardziej. Przyklad wspólnych toalet przypadających na kilka mieszkań to świetny przyklad obrazujący mentalność Gomułki i jego wozji państwa. Ciekawe jest to, że jako pierwszy sekretarz zaczynał władzę walcząc z korupcją wśród władzy. Skończył swoją karierę pierwszego sekretarza jako skorumpowany włodarz. Niestety władza go skorumpowała, albo po prosttu chciał w pełni korzystać z benefitów płynących z władzy i nie mógł oprzeć się podstawowym instynktom potrzeb materialnych. Czasu Gomułki są dość odległe, dlatego z wielką chęcią przybliżyłem sobie tą epokę, o której sporo słyszałem w domu od moich rodziców i dziadków.