Chcę mieć otwartą głowę i rozumieć osoby, które jeszcze wierzą, jeszcze praktykują, jeszcze nie straciły nadziei. Dlatego czytam książki jak ta. Zależy mi. A czułość jest czymś trudnym, mi kiedyś długo kojarzyła się ze wstydem, słabością.
Uwielbiam Jana Kaczkowskiego, ale nie bez objekcji, nie jestem wpatrzona w niego jak w obrazek. Widzę go przede wszystkim jako człowieka walczącego, dostrzegam wartości, które wyznawał i cieszę się, że był i jest popularny. Jakby jeszcze raz dane mi było pisać wypracowanie z motywem walki z wiatrakami to powołałabym się na Jana. Szczególnie, że jemu udało się wygrać.