Wojna z Obcymi wkracza w decydującą fazę. Perspektywa rychłego zwycięstwa podsyca tlące się od dawna wewnętrzne konflikty. Politycy walczą o przyszłe splendory i wpływy, nie dbając o to, jak wysoką cenę przyjdzie zapłacić za militarny sukces. Wielki admirał Farland stawia na szali wszystko, by nie dopuścić do blamażu i klęski floty. Henryan Święcki musi zmierzyć się nie tylko z bolesną prawdą o motywach, którymi kierują się obecni przywódcy Federacji, ale również z nie mniej mrocznymi demonami własnej przeszłości.
Kto wyjdzie zwycięsko z kolejnych prób? Kto przetrwa, a komu nie będzie to dane? Kto naprawdę za tym wszystkim stoi?
Robert J. Szmidt is a writer, translator, publisher and editor in chief of a number of magazines, including “Science Fiction” monthly magazine. He created a couple of literary and film awards, and the second largest digital library of science fiction texts in the world (www.fantastykapolska.pl). He is best known for his eleven best-selling SF novels and almost twenty short stories. His books appeared in Poland, USA and Russia.
„Zwycięstwo albo śmierć” to interesująca książka. Oprócz rozstrzygnięcia konfliktu z obcymi, sporo w niej także polityki. Brudnej polityki. Rada Federacji dla której celem samym w sobie jest utrzymanie swoich posad, a do jego realizacji nie zawachają się poświęcić głosów (i głów) milionów swoich wyborców to chyba nie najlepszy przykład demokratycznie wybranej klasy rządzącej? Uniwersum stworzone przez mistrza apokalipsy jest jednak twarde. A w tym bezkompromisowym świecie nie ma miejsca na słabości. Henryan Święcki dzięki sprawnie przeprowadzonej ewakuacji kolonistów z Delty Ulietty (patrz Tom 2) stał się bohaterem galaktyki. Czy bezduszni politycy wykorzystają go jak marionetkę do własnych celów, czy też Święcki rozegra tę grę na własnych warunkach robiąc kanclerz Modo w balona ?
Po ostatniej części spodziewać by się można raczej domykania wątków i wyjaśnienia pewnych kwestii. Ale jak sami zobaczycie po przeczytaniu książki Robertowi też ciężko rozstać się z tym uniwersum. Dużo furtek pozostanie niedomkniętych dając pole (fajne słowo) do napisania jeszcze kilku osobnych opowieści.
Dużo zaskakujących zwrotów akcji i nieoczekiwanie wypływających na światło dzienne faktów to mocne strony lektury. Jak również wielowątkowo prowadzona akcja, ale to dla znających książki Roberta Szmidta nie jest żadnym zaskoczeniem. A w tomie czwartym dzieje się badzo dużo, bardzo szybko i bardzo głośno.
Wykorzystując wiedzę zdobytą w poprzednich potyczkach z ma'lahn, flota jest gotowa do ofensywy. Nowe statki generacji piątej, nowa broń. To gwarancja niezłej kosmicznej jatki. Admirał Farland, generał Rutta i Święcki (celowo nie podaję stopnia, przeczytajcie sami), będą musieli stawić czoło nie tylko obcym, ale także rodzimym politykom.
A w wymyślaniu genialnych planów, akurat Henryan ma spore doświadczenie. Czy na przeszkodzie staną mu dość bolesne sprawy osobiste? Czy memoretka z której przemawia głos jego ancestorów wpłynie na podejmowane przez Henryana decyzje? Koniec tej opowieści jest naprawdę zaskakujący.
I jeszcze jedno. Wojownicy kości powrócą! Bóstwo Sięgające Nieba, Hen Ra-Yan jeszcze raz przemówi do Suhurów. I miejmy nadzieję że Rob-Ert J Szmidt przemówi niebawem do swoich czytelników.
Koniec serii, który pokazał, że autor dokładnie sobie wszystko już na wstępie zaplanował, a figury i pionki do finalnej rozgrywki były rozstawiane sukcesywnie już od pierwszego tomu. Co nie znaczy, że wiadomo czego można się spodziewać. Większość wątków i zagadek rozpoczętych w poprzednich częściach znajduje swój finał najczęściej w sposób dla czytelnika zaskakujący i oryginalny. A akcja jest szybka i nieźle meandruje, bo w świecie wykreowanym przez Roberta J. Szmidta jest jak w prawdziwym życiu i na wojnie: plany mają wszyscy, więc wydarzenia są najczęściej wypadkową ich działań, oczywiście z nieodłącznie wtrącającym swoje trzy grosze przypadkiem. Autor znów nie oszczędza ludzkości: poszczególne postaci są żądne władzy, zaszczytów, a przy tym bezlitosne i bezwzględne w dążeniu do ich osiągnięcia. Im wyżej w hierarchii, tym intrygi są mroczniejsze i kosztowniejsze, a ceną najczęściej są ludzkie życia. Nasuwa się wręcz znane powiedzenie Stalina o milionach śmierci jako statystyce. Na tym mrocznym tle Święcki chwilami wygląda nieco zbyt idealnie. Poza tym trudno się do czegoś przyczepić. Bardzo dobra seria się skończyła. Ale zakończenie sugeruje, że z wykreowanym w niej uniwersum jeszcze się nie żegnamy. I dobrze. Świetnych książek nigdy za wiele.
This series was a great read, one of the best I had in last few years, too bad it's the end. Hopefully the author will write more adventures set in this universum, like Toy Land. While reading I encountered some familiar ideas that reminded me a lot of Jack Campbell's "Lost Fleet", but I didn't mind since I'm a fan of this series as well. Highly recommended read for all fans of space opera and military sci-fi (although those outside Poland will have to wait a bit for translation).
Ciekawa walka i okrutna polityka. Najlepszym elementem tego tomu było oczywiście nawiązanie do pierwszego. Przez dłuższy czas nie widziałam większej ilości sensu w akcji z pierwszej książki w odniesieniu dla kolejnych. W końcu to zostało połączone. Wrażanie największe jednak i tak robi zakończenie. Tego się nie spodziewałam.
Bardziej niż satysfakcjonujące zakończenie cyklu (-1 za politykę, która nie wyszła w mojej opinii tak dobrze jak pozostałe wątki). Cieszy to, ze autor nie porzuca uniwersum.
Pełna wartkiej akcji i twardych politycznych rozgrywek ostatnia część epickiej space opery, która trzyma w napięciu do ostatniej strony. Polecam każdemu fanowi tego gatunku!