Z założenia miała to być prosta, prześmiewcza książka. Niestety wyszło dzieło infantylne, oparte na seksistowskim i rasistowskim humorze, który bardziej żenuje niż bawi. Początek dawał jeszcze nadzieję, ale szybko całość zamieniła się w przewidywalną sensację, w której nie ma ani subtelności, ani tajemnicy, ani śladu ambitnego science fiction.
Bohaterowie to wydmuszki, posługujące się językiem pełnym przekleństw i prymitywnych odzywek. Postaci są tak przerysowane, że trudno je traktować poważnie, a dialogi bywają wręcz kompromitujące. Szczególnie fatalnie i karykaturalnie wypada kreacja kobiecej bohaterki.
Podsumowując: Toy Land to naiwna, wtórna i nudna opowiastka akcji. Jeżeli ktoś szuka wciągającego science fiction, lepiej omijać tę książkę szerokim łukiem.