Bardzo się cieszę, że w moje łapki trafiła już czwarta odsłona kosmicznych przygód Georga i Annie. Lubię tę serię, a nawet więcej, niż lubię – cenię. Lecz to nie oznacza, że nie widzę jej minusów, ale o tym za chwilę.
„George i niezniszczalny KOD”, to wyjątkowo ciekawa książka, zresztą podobnie jak jej poprzedniczki. Spełnia swoje zadanie wręcz doskonale. Tym bardziej zachęcam do poznania tej serii, ponieważ może ona popchnąć dziecko w kierunku przedmiotów ścisłych: matematyki, fizyki, chemii, biologii a nawet geografii – moim skromny zdaniem, to oznacza, że może popchnąć dziecko w dobrym kierunku, w kierunku lepszej przyszłości, bo właśnie w tych dziedzinach upatruję powodzenie w życiu. Matematyka, to język uniwersalny, i chociaż zabraknie nam alfabetu, to liczby zawsze będą nas otaczać (Ile masz paluszków u dłoni? Ile warzysz? Ile jabłek zjadłeś? Ile kroków przeszedłeś?). Piękna sprawa!
Jak zawsze ogromnym plusem są ilustracje, bo Garry Parsons przyzwyczaił nas do swoje przyjemnej kreski i buzie bohaterów są miło rozpoznawalne. Oczywiście Wydawnictwo Zysk i S-ka spisało się, jak zawsze, na medal. Piękna oprawa, wszystko dopracowane i zapięta „na ostatni guzik”. Dzięki temu naprawdę możemy przenieść się w kosmos. I właśnie! Mamy również piękne fotografie, ciekawe zdjęcia i moc przydatnych informacji.
W tej części dostajemy garść wiadomości o komputerach, o tym, co one zmieniły w naszym życiu i jakby to było bez nich. Ale to nie wszystko dobro, bo jest jeszcze mój ukochany Enceladus, moim zdaniem najciekawszy obiekt w naszym Układzie Słonecznym (poza Ziemią - oczywiście). To jeden z księżyców Saturna, a jego największym urokiem jest fakt, iż posiada wodę, która w postaci ogromnych, przeogromnych fontann, wodnych wulkanów, wytryskuje z jego wnętrza. Cieszę się, że autorzy postanowili przyjrzeć się bliżej temu niezwykłemu zjawisku i wytłumaczyć co nieco dzieciom.
Lecz są też minusy… niestety. Znów jestem rozczarowana (choć to zbyt słabe słowo). Kto złamał Enigmę? No dobrze, jest zaznaczone JEDNYM ZDANIEM, a właściwie TRZEMA SŁOWAMI „najpierw w Polsce”, że POLACY!!! Lecz to jakby nieco mało, bo zaraz potem autorzy piszę o Anglikach i wspaniałym Alanie Turingu! Niestety moi kochani, bez Polaków Turinga by prawdopodobnie nie było. ENIGMĘ ZŁAMALI POLACY! Może wreszcie przestaniemy pisać historię po swojemu?!
Innym minusem (ale już nie tak ogromnym) jest fakt, iż sama akcja może się nieco dziecku nużyć. Zdecydowanie książkę powinien czytać malcowi rodzic i wtedy i duży i mały skorzysta. Tutaj naprawdę można się wiele nauczyć, ale trzeba chcieć, mieć dla dziecka czas i to chyba tyle.
Ogólnie oczywiście POLECAM tę książkę, jak i każdą z tej serii. To świetna rzecz, mądra i przydatna, a poza tym inspirująca. To też nie tylko świetna, ale i piękna rzecz – bo seria prezentuje się obłędnie na półce. Cacko!
PS Recenzje pozostałych książek z serii dostępne na BLOGU.
7/10
Bardzo dobra! Warto!