Saga rodziny Niechciców, której akcja obejmuje trzydziestolecie 1884–1914. Pisarka przedstawia dzieje niedobranego małżeństwa Bogumiła i Barbary — on, były powstaniec styczniowy, utraciwszy majątek utrzymuje się zarządzając cudzymi majątkami; ona — zubożała szlachcianka, marząca o lepszym życiu w luksusie, „poświęca się” dla dobrego człowieka, rezygnując z panieńskiej fascynacji urodziwym dziedzicem Toliboskim. Ich życie nie układa się szczęśliwie, nie omijają ich nie tylko troski materialne, nieporozumienia, ale i rodzinne tragedii: śmierć dziecka, niepokojące skłonności charakteru syna Tomasza. Bogumił, oddany pracy, zapobiegliwy urasta do symbolu polskości — w jego domu przechowuje się tradycja. Ma w tym swój udział także Barbara, która jednak swymi niepokojami, egotyzmem, przypominającym zachowania Emmy Bovary w znacznej mierze czyni codzienność rodziny nieznośną — toteż z czasem małżonkowie rozstają się, a w centrum powieści na pierwszy plan wysuwają się ich dzieci. Rozlewna, niespiesznym rytmem napisana powieść nawiązuje do wielkiej epiki realistycznej, będąc swoistą kontynuacją Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej. Pisarka przedstawia proces przemiany drobnej i średniej szlachty w inteligencje i właścicieli kapitału, prężną część burżuazji. Część krytyki podkreślała anachroniczność powieści, utrzymanej w konwencji dziewiętnastowiecznej prozy z wszechwiedzącym narratorem, snującym swoją opowieść. Jednak saga Dąbrowskiej nawiązując do wzorca dziewiętnastowiecznego przesyca go nowymi treściami — jej bohaterowie przeżywają świat nowocześnie, borykają się z pytaniami egzystencjalnymi i filozoficznymi, a całość utworu przenika ideał nieskalanej polskości — pięknego języka i patriotycznej tradycji. Powieść posłużyła za materiał ekranowego fresku Jerzego Antczaka.
Polska powieściopisarka, eseistka, dramatopisarka, tłumaczka dzieł literatury duńskiej, angielskiej i rosyjskiej; jedna z najważniejszych polskich powieściopisarek XX wieku, autorka tetralogii powieściowej Noce i dnie (1931–1934), za którą była nominowana do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1939, 1957, 1959, 1960 i 1965.
„Ja? Zadowolona?” – ten cytat Barbary Niechcicowej wystarczy zarówno za jej portret, jak i streszczenie książki. Przez dwa tomy znosiłem relację z życia malkontentki, hipochondryczki i histeryczki, kobiety o ciasnym umyśle, nierozważnej, chwiejnej i zakłamanej, grzęznącej w wyobrażeniach o przeszłości i urojeniach o przyszłości. Z tą heroiną nie sposób ani się zżyć, ani jej kibicować, ani jej żałować. Wysiłki jej męża – notabene zbyt oszczędnie zarysowanego, by był pełnoprawną pierwszoplanową postacią – na spółkę z pewnymi sprzyjającymi okolicznościami mogły uratować ich materialną egzystencję, a nawet ich małżeństwo, lecz nie zdołały uratować powieści w moich oczach. Chciałbym wiedzieć, co takiego miałem znaleźć pomiędzy wierszami, ale sił mi nie starczy, by tego czegoś szukać jeszcze dwa tomy.
Nadal bardzo dobra, choć nie aż tak wciągająca, jak tom 1. W pierwszej połowie opisy życia codziennego dzieci trochę mnie znużyły. Druga połowa, w której Niechcicowie mają nieco więcej kontaktu z otoczeniem i przystępują do robienia interesów, o wiele lepsza. Czytelnikowi cały czas dawane jest do zrozumienia, że zaraz stanie się coś złego - a nawet cała seria złych rzeczy - a że do niczego takiego nie dochodzi, jest to dość ciekawy zabieg. Chwila przerwy i zabieram się za tom 3.
Wynudziłam się trochę przy tym tomie, bo był bardzo rozciągnięty, niepotrzebnie rozciągnięty, to nie jest co prawda poziom "Nad Niemnem", ale bardzo blisko. Tą książkę, albo się kocha, albo nienawidzi. Ja jestem tą pierwszą grupa, bo tom I zrobił na mnie wielkie wrażenie. Te postacie są tak cudowne. Bogumił jest kochany i on jest ideałem faceta, Katelba to samo, Agnisia jest kochana i jej wątek mnie roczula bardzo, rodzina Ostrzański to jest jakiś błąd w uniwersum. Daniel i Michasia wkurwiają oboje. Za to pani Barbara to jest juz inny poziom wkurwienia. Bogumił jest dla niej za dobry. Wszystko w tej książce kręci się wokół tematyki małżeństwa Niechciców, dlatego ta książka mnie bardzo poruszała momentami, bo jest naprawdę wzruszająca w niektórych chwilach i dużo tu jest mądrych sentencji. Natomiast bardzo mnie irytowały opisy przeżyć wewnętrznych Barbary, nie dość że uszczypliwe, to wszystkie prawie takie same. Ta postać jest fatalna i ja wiem, że jeszcze mam 4 tomy do czytania, ale na razie krótka przerwa od tego uniwersum. Jakby chodziło tylko o Bogusia to wszystko jednym tchem bym przeczytała, ale z tą Barbarą nie mogę sory.
Barbara przeprowadziła z Bogumiłem wiele rozmów typu:
"-dlaczego decydujesz za mnie? -dobrze, co Ty byś zrobiła? -Tobie wszystko obojętne, dlaczego nie możesz dokonać wyboru!"
Barbara z jej urojonymi lekami i tworzeniem problemów czasem bywa moim duchowym zwierzęciem... aczkolwiek jej zdenerwowanie i tworzenie absurdalnych problemów było zdecydowanie rozbawiające.
bardzo podobała mi się ta książka z jej prostą historią o zwykłych ludziach, napisana niezwykle
"W życiu bywają noce i bywają dnie powszednie, a czasem bywają też niedziele. Rzadziej się to zdarza niż w kalendarzu, jednak tym razem niedziela zdaje się nadchodzić dla ich domu. Nie wiadomo, jak długo to potrwa."
Czytając jasno dostrzegam, że to jest dobrze napisana książka, ale mam wielki problem z pozytywną oceną, bo po raz pierwszy w czytelniczym życiu ogarnęła mnie tak głęboka antypatia do bohatera. Barbara Niechcic sprawia, że chcę tę książkę podrzeć na strzępy. Nigdy wcześniej nie przydarzyło mi się coś takiego.