Marcie nie podoba si sposób ycia jej rodziców, ale nigdy by ich nie okamaa. Marek podziwia swojego ojca, lecz okamuje go na kadym kroku. Kada z postaci w tej ksice ma swój odrbny charakter i pogld na wiat. Mart wychowywa liberalny Jacek; ojciec Marka uwaa, e mczyzna musi by twardy. Starcie dwóch skrajnie rónych mentalnoci oywia akcj jak w hollywoodzkim filmie, dajc w efekcie powie familijn, ksik o rozmowie, jaka winna si toczy midzy rodzicami a ich wkraczajcymi w dorose ycie dziemi. Tabu jest równie nowoczesn powieci dydaktyczn. Autorka prowokuje do rozwaa na temat dobra i za, sensu respektowania zasad, szacunku do tradycji, granic tolerancji, waciwych relacji pomidzy rodzicami i dziemi. Ksika okae si ciekaw i wan lektur dla nastolatków, ich rodziców i wychowawców, tych przynajmniej, którzy zechc zrozumie punkt widzenia dzieci i podj z nimi rozmow o tym, co w yciu najwaniejsze. W 2000 roku ksika otrzymaa nagrod Biblioteki Raczyskich.
Trochę to powieść o dojrzewaniu, trochę inicjacyjna, trochę o rodzinie, trochę dla młodzieży, trochę romans, są fragmenty filozoficzne czy wręcz publicystyczne, trochę to jest też parodia ugrzecznionego świata z twórczości Musierowicz. Wychodzi dość eklektycznie. Podobają mi się też postmodernistyczne gry z czytalnikiem, narrator wychylający się z narracji, alternatywne zakonczenia epizodów. Z drugiej strony wiele filozoficznych rozmów ojca głownej bohaterki z córką wypada koturnowo, wątki się rwą (np. wątek grzybów halucynogennych - efekciarski zamiast efektowny, nic z niego w sumie nie wynika), a niektóre postaci nie przekonują w swoich zachowaniach i motywacjach. To powieść o dwóch modelach wychowania, a może nawet wielu modelach, jeśli wziąć pod uwagę poboczne wątki. Zawiera dużo trafnych uwag o rodzicach, dzieciach, nastolatkach zwłaszcza, nie daje jednak gotowych odpowiedzi, a porusza tematy często trudne (tożsamość, wolność i jej granice, toksyczne relacje, rodzina i jej wpływy, stereotypy kulturowe, hipokryzja czy nawet... kazirodztwo). Lekko się czyta, co jednak nie banalizuje treści. Mimo wszelkich usterek, ciężaru niektórych tematów i natłoku żywiołu publicystycznego w wielu fragmentach, warta uwagi i zaskakująco przyjemna powieść.
Po przeczytaniu dwóch pierwszych rozdziałów byłam bliska odłożeniu tej książki - rozumiem, że ma być dla młodzieży, ale wydała mi się tak pretensjonalna i naiwna... Nie mogłam pojąć, dlaczego z tyłu okładki poleca tę książkę sama Krystyna Starczewska. Właściwie tylko dlatego postanowiłam czytać dalej. I dobrze! Nagle wskoczył meta-narrator i zdystansował się od tego, co wydawało mi się wcześniej pensjonarskim pitoleniem o filozofii. Od tego momentu poszło. Tekst jest faktycznie zaskakujący i zmuszający do myślenia, nie tylko na temat seksualnych relacji młodych osób, ale też stosunku społeczeństwa do naszych prywatnych spraw i kontaktu z rodzicami, a także różnych koncepcji wychowania. Ciekawa lektura.
Całkiem przyjemna książka o kilku tematach tabu - m.in. związkach miłosno-erotycznych między bliskimi krewnymi (w tym wypadku między ciotecznym rodzeństwem) czy religijności osoby wychowującej się w rodzinie raczej oddalonej od kościoła.