Akcja książki toczy się na dwóch planach – w realnym życiu i w grze, do której wchodzi szesnastoletnia bohaterka Mika. W szkole Miki dochodzi do tragicznej w skutkach strzelaniny. Tylko ona widziała sprawcę. Okazuje się, że dramat w liceum mógł mieć coś wspólnego z kontrowersyjną i tajemniczą grą, stworzoną w najnowszej technologii, gdzie gracz odczuwa nie tylko temperaturę otoczenia, zapachy i smaki, ale też ból. Może tam nawet przeżyć własną śmierć. Na prośbę policji Mika wkracza w wirtualny świat stworzony na wulkanicznym księżycu Io. Czy i ona wpadnie w pułapkę piekielnie niebezpiecznej gry?
Jakie zagrożenia płyną z maratonów gier, jak niebezpieczna jest anonimowość w Internecie? Z jakimi problemami borykają się dzieci mieszkające w rodzinach zastępczych, pogotowiach opiekuńczych i domach dziecka? Wartka akcja, ciekawe postaci, dająca do myślenia lektura dla nastolatków.
Małgorzata Warda to pisarka, malarka i rzeźbiarka. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. W 2004 roku zadebiutowała "Bajką o laleczce" w zbiorze "Wesołe historie" wydawnictwa Wilga. Prawdziwy, prozatorski debiut, to książka "Dłonie" wydana w 2005 przez hajnowskie wydawnictwo Ligatura. Jednak sukces przyniosła jej dopiero powieść "Ominąć Paryż" (Prószyński i S-ka, 2006). Autorka reprezentuje w tym wydawnictwie "Serię z cynamonem", do której zalicza się również jej kolejna powieść pt. "Czarodziejka" (Prószyński i S-ka, 2006). 5 czerwca 2007 roku miała premierę powieść pt. "Środek lata", dojrzała i ugruntowująca pozycję pisarki na polskiej scenie literackiej. Dwa z jej opowiadań znalazły się w bestsellerowych zbiorach „Opowiadania letnie” (2006, Prószyński i S-ka)oraz „Opowiadania szkolne” (2007, Prószyński i S-ka). Jest autorką kilku tekstów do piosenek zespołu Farba. Ostatnią jej powieścią jest książka pt. "Nie ma powodu by płakać", opowiadająca historię z dwóch tygodni życia warszawskich artystów z ASP.
„5 sekund do Io” oraz „5 sekund do Io. Rebeliantka” to fascynująca lektura młodzieżowa na najwyższym poziomie, która nie tylko snuje niezwykle prawdopodobną opowieść rodem z niedalekiej przyszłości, ale traktuje swojego czytelnika z największą powagą. Małgorzata Warda ukazuje prawdziwe emocje, realne rozwiązania, najnowsze techniki połączone z tym, co nazywamy potocznie legendami technologicznego świata. Być może gdzieś tam istnieje już technologia tak zaawansowana jak fikcyjna tutaj Work a Dream, być może ktoś już dzisiaj testuje ją na ograniczonej grupie graczy, planuje jej coraz bardziej brawurowe wykorzystanie. Nic nie jest niemożliwe, jeśli wyłączymy wyrzuty sumienia, jeśli pozwolimy sztucznej inteligencji eksplorować ludzkie umysły i przekraczać dotąd nieprzekraczalne.
Uwielbiam, jak katastroficzna jest ta pozycja, jak potężny klimat autorka zdołała stworzyć i ile emocji przekazać. Trzymająca w napięciu od początku do końca akcji, rozwiązując wątki w najmniej oczekiwanym momencie i w najmniej oczekiwany sposób, i gdyby nie ten wątek romantyczny to bym wcisnęła pełną piątkę bez wahania.
Nie mniej zdecydowanie jedna z najlepszych polskich młodzieżówek, jakie na ten moment są. Po prostu,, wow.
I still cannot believe how good that book was. I loved author's style and the world she created. I am so proud this book is from Poland. I was starting to think that I'm losing heart for books, but I am absolutely impressed by this title. Oh God, so many emotions and so many questions! I adore this book. So stop whatever you're doing amd go read this book.
STRASZNIE NIEDOCENIONA! Całość kojarzyła mi się z tytułami takimi jak "Player One" czy "Mali agenci". Pomysł na samą książkę naprawdę dobry, nie było momentu w którym bym się nudziła. Plot twist świetny! Ogółem daję solidne 4.25 bo niestety wątek romantyczny był słaby.
Trochę za bardzo raziły mnie błędy logiczne i techniczne, żeby dać większą ocenę. Rozrywka słaba, a przesłanie, którego mogę próbować się doszukać, nie zostało przekazane w najlepszy sposób.
Książką "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele" autorka ta mnie przekonała do polskich autorów. Natomiast ta pozycja pokazała, że polska literatura jest naprawdę dobra.
Czytając tę pozycję w ogóle nie miałam wrażenia, że jest to polska książka. Jest napisana po prostu świetnie i ze spokojem można ją porównywać do zagranicznych powieści.
Sam pomysł jest bardzo ciekawy. Aktualnie świat gry jest chyba na topie, więc książka ta była trochę podobna do "Paniki" Lauren Oliver" czy "Nerve" Jeanne Ryan.
Książka pokazuje jak świat nierealny potrafi wciągną i jak bardzo można się od tego uzależnić. Pokazuje do czego doprowadza nieumiejętność rozróżnienia gry od świata prawdziwego, dlatego właśnie pozycja ta jest świetną przestrogą przed różnymi grami.
Mam mieszane uczucia co do zakończenia. Z początku koniec był trochę nijaki, jednak ostatnie strony to wynagrodziły, a ostatnie zdanie sprawiło, że chciałabym po prostu drugą część.
Ta książka ma co prawda kilka warstw, szkoda że żadna nie wyszła.
Sci-fi
Setting tu to częściowo Polska za w jakimś bliżej nieokreślonym czasie a częściowo świat gry. Oba się nie spinają, ale część w naszym kraju bardziej. Postęp technologiczny w powieści zaszedł tylko i wyłącznie w kontekście gier VR. Dostajemy tu odjechane zestawy, które są w stanie oszukać mózg i sprawić by ciało czuło głód, pragnienie, ból i ogólnie wszystkie możliwe bodźce w grze. Jest to jednak jedyne w czym świat poszedł do przodu. Obok tego dostajemy normalne konsole do gier, znane nam teraz. Kontrolery, klawiatury. Przeszukiwanie sieci zatrzymało się na tym samym etapie jaki znamy dziś. Bohaterka używa nawet takich przeżytków jak kafejki internetowe. Jakim cudem świat dokonał postępu tylko w jednej ściśle wyizolowanej gałęzi przemysłu? Miała być to technologia wojskowa, ale takie wytłumaczenie mnie średnio satysfakcjonuje.
Gra
Tytułowe IO to planeta na której toczy się akcja gry VR. Głównej osi fabularnej całej książki. Na początku autorka zasypuje nas encyklopedyczną wiedzą o tym jakie warunki na niej panują, ale nie wpływa to kompletnie na akcję powieści. Sama gra w moim odczuciu jest czymś w rodzaju sandboxa survivalowego z dodatkowymi nałożonymi misjami i ciągle włączonym trybem pvp. Nie dowiadujemy się niczego o jej interfejsie, protagonistka nie oddaje żadnych misji w trakcie trwania powieści. Nie rozdaje żadnych punktów, wręcz jej postać pomimo różnych działań zdaje się być tak samo słaba na początku jak i na końcu. Wiele rzeczy związanych z IO jest bardzo niekonsekwentnych. Zasada miała być taka, że gracze odczuwają to samo co ich avatar. Tak często jest, bohaterka musi pić i jeść w grze, bo inaczej skręca ją z pragnienia. Jednak w przypadku obrażeń działa to bardzo wybiórczo, ot gdy akcja tego wymaga, postać boli. Innym razem może mieć poparzenia trzeciego stopnia i leczy się to jak na psie bez żadnych negatywnych odczuć.
Czuć, że autorka nie zrobiła researchu w temacie gier. IO nie mogłoby istnieć nawet w szczątkowym zakresie jako gra online. Nie ma tu nawet zarysu czy szkieletu gameplayu. Ludzie strzelają do siebie bez większego celu, w tle majaczą jakieś większe misje, których szczegółów nigdy autorka nie ujawnia, a większość postaci krzyczy jak wariaci o potrzebie przemocy. Tak jakby sama możliwość strzelania do paru pikseli na ekranie była wystarczająca do zatopienia się w świecie i spędzania w tym pustym świecie wielu godzin.
Jeszcze gorzej mają się gry poza VR. Jedyne w co gra główna bohaterka, to jakiegoś rodzaju klon resident evil, w którym dostajemy opisy mordowania zombie. Jest to wszystko potężnie spłycone, bez żadnego polotu, a okazji do przeczytania o tym gameplayu jest zbyt dużo.
Fabuła
Dostajemy tu dwuosiową fabułę, część dzieje się jako śledztwo w szkole, część jako śledztwo w IO. Przecinane jest to wszystko flashbackami z przeszłości. Całość ma jakiś szkielet, ale do samego końca nie zrozumiałem po co to się właściwie dzieje. Większość wątków nie dostaje zakończenia, lub jest ono skrajnym, idiotycznym plot twistem.
Niepotrzebne wrzutki seksualne i debilna policja
Premise całości jest taki. 17 latka zostaje zatrudniona do pracy w policyjnym wywiadzie, krótko po śmierci matki i wzięciu udziału w strzelaninie w szkole. Głęboko straumatyzowane dziecko zostaje wepchnięte w robotę dorosłych, ponieważ policjant uważa, że tylko ona na całym świecie na tyle dobrze zna się na grach, żeby móc dla niego szpiegować na IO. Na dodatek wie, że ta gra może zrobić jej krzywdę, a w środku zdarzają się nawet wykorzystania seksualne. A to tylko początek absurdów, które ta książka serwuje. Nie mam pojęcia dlaczego autorka postawiła sobie za jakiś cel, aby duża część graczy w tej grze jedyne co robiła to polowała na kobiety w sensie dosłownym. To jest młodzieżówka?
Strzelanina
Najgłupszą jednak rzeczą jest sam początek. Dostajemy szkolną strzelaninę w Polsce, rodem z USA. Krew się leje, szkolny strzelec jest tematem fabularnym przez długi czas. Wyjaśnienie wątku? Ja myślałem, że takie rzeczy to się pisało w latach 90 o grach, a nie w 2015. Ta książka to najpłytsze przedstawienie gier jako całości od czasów gdy czytałem Komputerowy ćpun.
3.5☆ Książka jest ciekawie napisana i zawierająca kilka ogromnych zwrotów akcji, jednak momentami jest monotonna. Moją opinie zaniża jednak absurdalna naiwność głównej bohaterki (dobrze jednak to obrazuje jej późniejszy problem). Fajnie się przy niej bawiłam, ale nie zyskuje ona tytułu jednej z najlepszych książek w moim życiu.
Książka była momentami nużąca. Nie przywiązałam się do bohaterów. Niektóre sytuacje wydawały się zupełnie nierealistyczne. Wątek romantyczny był okropny i moim zdaniem zupełnie zbędny. Jednak najgorsze było zakończenie.
Historia młodej dziewczyny, która przeżyła strzelaninę w szkole. Teraz policja prosi ją o pomoc w odnalezieniu kilku osób w grze online. Autorka stworzyła bardzo realistyczny opis gry. Jej postacie także są jak żywe. Książka porusza wiele trudnych tematów takich jak przemoc w grach oraz uzależnienie od nich.
Książka była w porządku, jednakże chaotyczność wszystkich tych wydarzeń, sprawiała, że czasami nie miałam zielonego pojęcia o co chodzi. Niektóre wydarzenia, a w szczególności te związane z wątkiem romantycznym, wydawały mi się bardzo sztuczne i naciągane. Ostatnie 50 stron bardzo męczyłam się z tą lekturą, i raczej nie odczuwam po jej skończeniu czegoś, co mogłoby skłonić mnie do przeczytania drugiej części. Tak naprawdę uważam, że główny problem, który miała za zadanie rozwiązać bohaterka, w pewnym momencie został całkowicie pominięty przez autorkę. I właśnie przez tą chaotyczność i takie, moim zdaniem, odczuwalne naciąganie wielu sytuacji w tej książce, moja opinia jest taka, a nie inna.