Dumas to mój ulubiony autor, za każdym razem gdy sięgam po jego książkę wiem że będzie to świetna historia! Tak było też z tą. Uwielbiam z jaką swadą pisze, jakby rozmawiał z czytelnikiem, styl lekko prześmiewczy, jego gry słowne + piękne opisy, także ludzkich zachowań i sytuacji - jego styl to mój ulubiony.
W tym tomie wreszcie dochodzi do tego, do czego poprzednie budowały napięcie - do rewolucji francuskiej. Przez jakieś pierwsze 200 stron śledzimy losy nowej postaci, jaką jest tytułowy bohater - da się go lubić w przeciwieństwie do większości bohaterów tego cyklu! Autor jak zawsze trafnie podsumowuje ludzkie charaktery, uwielbiam jak zawsze celnie opisuje ludzi. Później na szczęście pojawiły się też postacie z poprzednich tomów, trochę bałam się że ich zabraknie. Jak nie przepadam za Balsamem vel Cagliostro jako człowiekiem to tu zabrakło tej łączącej postaci. Ale to dopiero 1 część tego tomu.
Ogólnie chyba nie mam nic szczególnego do powiedzenia - jak ktoś lubi Dumasa, to ta powieść z pewnością się mu spodoba. Solidna, świetna książka!
Uwaga, bo dalej mogą być SPOJLERY!
Nie mogłam znieść, że sprawiedliwości nie stało się zadość, a bohater który w 1 tomie wyrządził okropną krzywdę, ma się dobrze a wręcz cieszy się szacunkiem i dobrze się mu powodzi! Jest to jednocześnie ogromnie frustrujące (czekam na sprawiedliwość!!) a jednocześnie rozumiem takie podejście autora i jest ono w sumie dość ciekawe. Dumas czesto ukazuje swych bohaterów jako szarych i pełnych sprzeczności (to samo uwielbiam w Trzech Muszkieterach!) - chociaż Gilberta nie nazwę inaczej jak gnidą - a także że los często jest niesprawiedliwy.