Zakręcona komedia kryminalna. Uczciwy złodziej, perfidna celebrytka i oszukany kochanek – to musi być mieszanka wybuchowa!
Jacek Sparowski tego samego dnia traci pracę, dziewczynę i dach nad głową. Kiedy wynajmuje pokój u ciotki przyjaciela i zostaje zatrudniony w nowej firmie, wydaje się, że pech wreszcie przestanie go prześladować. Ale prawdziwe kłopoty dopiero się zaczynają.
Lola Marini – polująca na bogatego męża celebrytka, prywatnie była żona Sparowskiego, która kiedyś perfidnie go wykorzystała – planuje szalony przekręt mający jej przynieść fortunę. Na dodatek zabójczo atrakcyjna i wyrachowana Lola chce wrobić w tę aferę przyjaciela Jacka.
Jacek postanawia więc go ratować, a przy okazji wyrównać rachunki ze swoją byłą żoną. Zaczyna się walka z czasem, mnożą się niespodzianki, a zagadek do rozwiązania wciąż przybywa.
Jak przechytrzyć oszustkę, kiedy największym przeciwnikiem jest własna uczciwość? W tym niełatwym zadaniu pomaga bohaterowi jego gospodyni – emerytowana policjantka, dla której przejście na ciemną stronę mocy również staje się życiowym wyzwaniem.
Dość szybko okazuje się, że w tym wyrafinowanym przekręcie bierze udział ktoś jeszcze, a główną rolę w komedii pomyłek odgrywają… drogocenne szpilki.
PIJCIE! Ktoś, kto zatwierdził okładkę tej książki do druku, powinien się smażyć w piekle do końca życia. Nigdy bym na tę powieść nie zwróciła uwagi, gdyby nie rekomendacja kolegi. Tak! Faceta!
Spójrzcie na tę okładkę. Słodka do bólu. Panienka nurkuje w papierowym kubku z kawą, a jej nóżki w czerwonych szpilkach majtają wesoło. Co to jest? – zastanawiam się. Romans biurowy? Kolejna podróbka „Diabeł ubiera się u Prady”? Historyjka dla głupiutkich dziewczątek, których sensem życia jest robienie drogich zakupów w galeriach handlowych?
Drodzy panowie, czy choćby przez moment przyszłoby wam do głowy, żeby kupić taką książkę? Nigdy – podpowiem, na wypadek gdybyście się zawahali. Owszem, dziewczynie w prezencie – czemu nie, pod warunkiem, że nie jest zbyt bystra, ale samemu przeczytać? Gdzie tam. Nawet ja sama omijałabym książkę z taką okładką szerokim łukiem.
A gdybym wam powiedziała, że fabuła tej książki to takie skrzyżowanie „Kilera”, „Vabanku” albo nawet „Żądła”, tylko uwzględniające parytety? Byłoby lepiej?
I tak jest w istocie. Dawno nie miałam do czynienia z tak precyzyjnie skonstruowaną intrygą w książce tak błahego gatunku. To lekka komedia kryminalna, ale nie znajdziecie w niej tego rodzaju humoru, do którego przyzwyczajają nas rodzimi autorzy. Nie ma detektywki emerytki, która jest śmieszna dlatego, że nigdy w życiu nie czytała „Lalki” Prusa i każe policjantom przychodzącym do domu ściągać buty (u Karoliny Morawieckiej) albo wrednej staruszki, która wbija gangsterowi pióro do oka w trakcie oglądania filmu pornograficznego i jest przekonana, że go zabiła (u Jacka Galińskiego). Autorka nie naśmiewa się z idiotów. Jacek Sparowski – główny bohater powieści jest pechowcem, który popełnił błąd młodości, co każdemu może się zdarzyć, i teraz los daje mu szansę, aby wszystko naprawić. Ale nie tylko od niego zależy, czy uda mu się skorzystać z tej szansy.
W „Szpilkach za milion” znajdziecie ten rodzaj humoru, który może nie wzbudza salw śmiechu, ale powoduje, że wewnętrznie uśmiechacie się do siebie, ciesząc z obcowania z sympatycznymi bohaterami. Emerytkę Ziutę (a jednak, bez starszych pań trudno ostatnio autorom się obejść), tym razem pokochałam szczerze.
Akcja szybko pędzi, nie ma czasu na nudę, intryga jest nieźle zakręcona, a gdy docieramy do końca i wydaje się, że już wszystko wiemy, dopiero wtedy okazuje się, jak bardzo się myliliśmy. Lubię takie zabawy autora z czytelnikiem.
Odbieram tę książkę również jako świetną satyrę na świat mass mediów i celebrytów. Autorka chyba dobrze zna środowisko, które opisuje, bo nie mam poczucia, że coś jest niewiarygodne. Metoda wkręcania się na celebryckie imprezki warta jest wypróbowania, o ile ktoś ma taką potrzebę. Ale, niestety, to dopiero, gdy znowu zaczną się imprezki.
Jeżeli złapie was kiedyś chandra i będziecie mieli ochotę na lekką, niezobowiązującą lekturę, która sprawi, że popatrzycie na świat przez różowe okulary (i tu, ten róż na okładce nareszcie ma jakieś uzasadnienie), i zależy wam, żeby nie mieć poczucia, że autor obraża waszą inteligencję - to „Szpilki za milion” idealnie się do tego celu nadają. Może nawet lepiej niż trzy piwa albo butelka czerwonego wina. Zresztą, jedno drugiemu nie przeszkadza.
Lubię czytać przy jedzeniu, ale nie wszystko da się konsumować jednocześnie z przysłowiowym kotletem. Taka "Ludowa historia Stanów Zjednoczonych" Zinna nie wchodzi tak gładko jak serek homogenizowany dlatego dobrze mieć coś lekkiego, prostego i przyjemnego jako zamiennik. "Szpilki za milion" prawie wpisują się w ten opis. Prawie. Czytało mi się szybko i sprawnie, ale czy bawiłam się świetnie? Tak sobie. Bohaterowie nieco mnie irytowali, intryga mało wciągnęła, a styl autora po pewnym czasie zaczął męczyć. Zdecydowanie to nie mój typ literatury. Nie przeczę jednak, że na plaży przy zimnym drinku i na kacu odbiór mógłby być o niebo lepszy ;)
Jacek Sparowski nie może narzekać na brak uroku osobistego, ale niestety na nadmiar szczęścia też nie. Pomimo prawie czterdziestu lat na karku, nie ma nic: ani pracy, ani rodziny, ani nawet dachu nad głową. Niespodziewanie trafia mu się jednak wyjątkowa szansa, aby upiec trzy pieczenie na jednym ogniu - odegrać się na byłej żonie, wrednej celebrytce Loli Marini, która kilkanaście lat wcześniej perfidnie go oszukała, odzyskać to, co do niego należy, a także uratować przyjaciela przed wplątaniem w grubą aferę. Lola planuje bowiem przekręt stulecia, w którym główną rolę mają odegrać wysadzane brylantami szpilki. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że były mąż doskonale zna jej plan i zamierza go udaremnić, z pomocą nieoczekiwanego sprzymierzeńca - emerytowanej policjantki Józefiny, u której wynajmuje pokój. Czy uda im się pokonać sprytną oszustkę jej własną bronią?
Komedia kryminalna nie jest gatunkiem, z którym miałam do tej pory dużą styczność, ale po przeczytaniu “Szpilek za milion” zdecydowanie mam ochotę zmienić ten stan rzeczy. Izabela Szylko pokazała mi, że można napisać naprawdę dobry kryminał bez niepotrzebnej wulgarności i rozlewu krwi, a za to z dużą dawką humoru. Świetnie się bawiłam podczas lektury, od pierwszej do ostatniej strony.
Większość książki napisana jest z perspektywy Jacka, który w roli narratora sprawdza się wyśmienicie. Od samego początku nie da się nie zapałać do niego sympatią. Chociaż można by pokusić się o nazwanie go życiowym nieudacznikiem, nie jest jednak leniwym beztalenciem, ale sympatycznym, inteligentnym facetem, któremu, pomimo sporego bagażu doświadczeń, zwyczajnie nie wyszło w życiu, w czym sporą rolę odegrała jego była żona - Lola Marini vel Danuta Pączek. Na marginesie muszę dodać, że już same nazwiska postaci mogą wywołać uśmiech, jak powyższy przykład, czy też sekretarka Violetta Grzdyl albo łowca autografów Arkadiusz Kolanko. Z kolei czytając nazwisko Jacek Sparowski, trudno nie pomyśleć o bohaterze “Piratów z Karaibów" - Jacku Sparrowie. O, przepraszam - kapitanie Jacku Sparrowie.
Jeżeli chodzi o bohaterów, to autorka wykonała kawał dobrej roboty - w książce nie pojawia się ani jedna postać, która byłaby mdła i bez wyrazu. Nawet postacie epizodyczne mają swoje cechy charakterystyczne i możemy na chwilę wejść w ich skórę, dzięki rozdziałom z ich perspektywy. Z głównych bohaterów, poza Jackiem, najbardziej przypadła mi do gustu Józefina - energiczna staruszka, z głową pełną niekonwencjonalnych i nie zawsze do końca legalnych pomysłów, ale i z silnym poczuciem sprawiedliwości, które nakazuje jej pomóc Jackowi. Oprócz nich wybuchową mieszankę dopełniają uczciwy i prostoduszny do granic możliwości przyjaciel głównego bohatera, Misiek, oraz jego wspólnik Jakub, kompletnie tych cech pozbawiony, przebojowa żona Jakuba, Hanka, i oczywiście wisienka na torcie, czyli Lola Marini we własnej osobie - bezwzględna, chciwa i wyrachowana piosenkarka, przyzwyczajona zawsze dostawać to, czego chce. Z takim gronem z pewnością nie można się nudzić.
“Szpilki za milion” napisane są tak lekkim, przyjemnym i zabawnym stylem, że czyta się je błyskawicznie, ani na chwilę nie tracąc dobrego humoru. Chociaż wściekle różowy kolor okładki mógłby sugerować, że książka należy do gatunku literatury kobiecej, to z pewnością tak nie jest - już samo to, że głównym bohaterem jest mężczyzna, może zachęcić panów do sięgnięcia po tę powieść. Polecam ją wszystkim, niezależnie od płci i wieku. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś, co mu się spodoba i spędzi miło czas, odrywając się na chwilę od codziennych problemów i śledząc przezabawne perypetie Jacka i spółki.
Jacek Sparowski to człowiek o gołębim sercu, który nigdy nie odmówił pomocy. Życie obeszło się z nim dość brutalnie – najpierw zginęli jego rodzice, potem okradła go żona i chcąc zapewnić sobie środki do życia wyjechał do Wielkiej Brytanii do pracy. Po kilku latach wraca do ojczyzny, gdzie chce zacząć na nowo. Tym razem los daje mu szansę na odegranie się na byłej, która obecnie jest znaną celebrytką i występuje pod pseudonimem Lola Marini. Kobieta po raz kolejny knuje plan, dzięki któremu na jej koncie pojawi się okrągła sumka, a podejrzenie padnie na niewinnych ludzi. Czy Jackowi uda się przeszkodzić Loli w realizacji niecnego planu?
Izabela Szylko to polska reżyserka, producentka, dziennikarka i pisarka. Od lat związana z mass mediami – pracowała dla miesięcznika „Kino”, a także w programie „Ekspres Reporterów”. Jej debiut „Madonna z hiacyntem” zdobył wyróżnienie w konkursie zorganizowanym przez czasopismo „Detektyw”.
Lubię komedie z wątkiem kryminalnym, które nie dość, że bawią, to dostarczają sporej dawki akcji. W związku z tym nie wzbraniałam się długo przed tym tytułem, zwłaszcza, że polecały go dwie blogerki – Paula z Rude Recenzuje oraz Wiola z Subiektywnie o Książkach. Wiedziałam, że to pewniak i nie pomyliłam się. Akcja pędzi jak szalona, a wątek kryminalny został naprawdę dobrze przemyślany i poprowadzony. W „Szpilkach za milion” trup nie ścieli się gęsto, nie ma morza krwi, mimo to historia wciąga od pierwszej strony. Muszę przyznać, że dałam się zwieść pozorom. Patrząc na różową okładkę byłam przekonana, że będzie to cukierkowa historia jakich wiele, tymczasem ku mojemu zdziwieniu głównym bohaterem okazał się nie kto inny jak Jacek Sparowski. Narracja w pierwszej i trzeciej osobie daje wgląd do całokształtu „przedsięwzięcia” i pozwala lepiej poznać bohaterów.
Z pewnością powieść nie czytałoby się tak dobrze, gdyby nie lekkie pióro Izabeli Szylko. Widać, że autorka doskonale odnalazła się zarówno w tej formie, jak i w gatunku. Wszystko znajduje się na właściwym miejscu, żaden opis czy dialog nie są przypadkowe, podobnie jak kreacje poszczególnych bohaterów. Dawno nie spotkałam się z tak barwnym korowodem postaci. Jacek Sparowski – fajtłapa, którego życie dość srogo doświadczyło i Józefina Żbik – emerytowana psycholog policyjna, na co dzień spokojna pani domu, stworzyli przebojowy duet, który chwilami przypominał mi Pinky’ego i Mózg. Jednak wisienką na torcie jest kreacja Loli Marini, wyrachowanej celebrytki, istnej femme fatale, która wykorzysta każdą nadarzającą się okazję na zyskanie sławy i powiększenie zasobności swojego konta. Tak wyrazistej bohaterki dawno już nie spotkałam i mimo, że jest ona czarnym charakterem, to jej kreacja wywiera największe wrażenie.
Podsumowanie: „Szpilki za milion” to świetna komedia kryminalna, przy której uśmiech nie schodzi z ust. Dynamiczna fabuła, barwni bohaterowie i humor sprawiły, że powieść czyta się jednym tchem i ani się obejrzycie, a dotrzecie do zakończenia. Jeżeli szukacie czegoś na poprawę humoru, to gorąco polecam tę książkę. Jestem przekonana, że podobnie jak ja się nie zawiedziecie 😊 ____________ https://ja-ksiazkoholik.blogspot.com/...
Perfidna celebrytka Danuta Pączek, przejściowo Sparowska, obecnie znana jako Lola Marini nie zadowala się sławą i szpilkami z brylantami, podarunkiem od najnowszego absztyfikanta. Chce więcej, w czym ma jej pomóc niejaki Jakub Bondek, prezes warszawskiej agencji ochroniarskiej, który przy okazji ma nadzieję na pozbycie się współwłaściciela agencji, czyli Miśka, przyjaciela Jacka Sparowskiego. Przed laty Lola puściła Jacka z torbami. Może wreszcie nadszedł czas słodkiej zemsty?
Taka sobie średnia kryminalna komedia, z jedną zabawną postacią emerytowanej policyjnej psycholog, Józefiną. Nie najgorzej napisana.
Momentami fajna rozrywka, ale koniec końców mam poczucie zobojętnienia. Ani mnie ta książka nie ujęła, ani nie wk...iła jakąś beznadziejnością. Takie sobie pół na pół.
Nie oczekujcie niczego górnolotnego od Szpilek za milion, ale dajcie się ponieść lekkiej fabule i ciekawej konstrukcji. Nie nastawiajcie się na majsterszyk, ale na poprawną, ciekawą i przyjemną książkę, a na pewno się nie zawiedziecie i będziecie szczęśliwi. Pobawicie się w towarzystwie Jacka i Loli, przyjrzycie tej czy innej sytuacji, rozwiążecie zagadkę i ani się obejrzycie, a będzie już po wszystkim