What do you think?


Zastępy Anielskie #5
Bramy Światłości. Tom II
Nikt z naszych nie zostaje sam w potrzebie. Nigdy. Naprawdę, nigdy.
Strefa Poza Czasem nie jest przyjemnym miejscem. Jest przerażająca i śmiertelnie groźna, nawet dla odwiecznych Świetlistych. Boleśnie przekonuje się o tym Daimon, którego istnienie zawisło na włosku. Cena za ratunek będzie wyjątkowo bolesna i wysoka.
Wielka ekspedycja badawcza Królestwa, pod przewodnictwem Seredy, przemierza dzikie pustkowia Strefy w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów Światłości. Jednak wszystkie tropy zdają się prowadzić donikąd. Jednocześnie rozgrywane za kulisami wyprawy starcie między Daimionem a Marutem pociąga za sobą coraz więcej ofiar.
Na Razjela, pozostawionego na tronie Głębi także czyha coraz więcej niebezpieczeństw. Sprzymierzenie sił wydaje się jedyną szansą na zapanowanie nad wszechogarniającym chaosem. Asmodeusz wyrusza z misją ratunkową. Bo nasi w potrzebie, a naszych nie zostawiamy nigdy. Naprawdę, nigdy.
Strefa Poza Czasem nie jest przyjemnym miejscem. Jest przerażająca i śmiertelnie groźna, nawet dla odwiecznych Świetlistych. Boleśnie przekonuje się o tym Daimon, którego istnienie zawisło na włosku. Cena za ratunek będzie wyjątkowo bolesna i wysoka.
Wielka ekspedycja badawcza Królestwa, pod przewodnictwem Seredy, przemierza dzikie pustkowia Strefy w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów Światłości. Jednak wszystkie tropy zdają się prowadzić donikąd. Jednocześnie rozgrywane za kulisami wyprawy starcie między Daimionem a Marutem pociąga za sobą coraz więcej ofiar.
Na Razjela, pozostawionego na tronie Głębi także czyha coraz więcej niebezpieczeństw. Sprzymierzenie sił wydaje się jedyną szansą na zapanowanie nad wszechogarniającym chaosem. Asmodeusz wyrusza z misją ratunkową. Bo nasi w potrzebie, a naszych nie zostawiamy nigdy. Naprawdę, nigdy.
560 pages, Hardcover
First published February 15, 2018
About the author
Maja Lidia Kossakowska
45 books219 followersMaja Lidia Kossakowska was a Polish fantasy writer whose first publication was in 1997. She was nominated eight times for the Janusz A. Zajdel Award for her short stories and novels, and received it in 2007 for the short story Smok tańczy dla Chung Fonga. She has also received several other awards. She was best known for using angel themes in her work. She was the author of five books and many short stories.
She was the wife of another fantasy writer, Jarosław Grzędowicz.
She was the wife of another fantasy writer, Jarosław Grzędowicz.
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 27 of 27 reviews
May 19, 2018
Zapewne nie tylko ja założyłam, że będą jedynie 2 tomy "Bram Światłości", i pewnie nie tylko ja żałuję teraz, że zainwestowałam w papier. Nie są to może szczególnie złe książki, ale stanowczo nie jest to poziom literatury, który chciałabym przechowywać na fizycznej półce czy do niego wracać. Tym bardziej do tego tomu. Nie wnoszącego prawie nic do opowieści (poza głębią Głębi), na siłę rozmnażającego strony i mocno przechodzonego. Również dosłownie, bo bohaterowie nadal głównie idą. A gdy nie idą, człowiek się modli, żeby znów zaczęli (albo jeszcze lepiej - zginęli. co się będziemy certolić). Bo gdy stoją, dzieją się takie rzeczy jak między 75 a 77 stroną - kiedy to Abaddon użala się nad sobą w kilkunastu niemal identycznych akapitach (ta sama treść, multum wyrazów bliskoznacznych). Cała ta książka to festiwal jojczenia i powtórzeń. Nie tylko w wykonaniu Daimona Freya, choć to on jest tu najsłabszym ogniwem (starość jest straszna!). Chciałabym móc powiedzieć, że jeśli już błąkać się po Zaświatach, to tylko z ciemną stroną Mocy, ale - o zgrozo! - też nie bardzo. Najlepiej byłoby móc się zabarykadować w Piekle i spędzić czas na podglądaniu prób wywiedzenia w pole Kongregacji Kary, Kaźni i Wiecznej Miłości i bardzo polskiego fetowania porażek. Naprawdę szkoda, że zamiast rozwinąć te mroczne wątki, Maja Lidia Kossakowska uparła się iść w tę kolorową, lecz nudną i nikomu niepotrzebną wyprawę.
April 21, 2022
Mam nieodparte wrażenie, że przy pisaniu „Bram Światłości” autorce puściły wszelkie hamulce. Głównym pytaniem, które mi się kołatało w głowie podczas czytania było „co Kossakowska ćpie?” - oczywiście w żartobliwym tonie, o nic takiego jej nie podejrzewam, żeby nie było.
To, co tutaj się wyprawia, przechodzi ludzkie (a nawet luckie) pojęcie! Podobało mi się na maksa! Uśmiałam się, ale i siedziałam spięta jak nie powiem co 😉 No przedobre to jest!
To, co tutaj się wyprawia, przechodzi ludzkie (a nawet luckie) pojęcie! Podobało mi się na maksa! Uśmiałam się, ale i siedziałam spięta jak nie powiem co 😉 No przedobre to jest!
August 15, 2023
Bardzo pozytywnie oceniam tą książkę i stwierdzam, że nawet dobrze kontynuuje pierwszy tom, ale muszę przyznać, że w trakcie czytania kompletnie zapominałam, że celem całego tego zdarzenia były strefy poza czasem i wyprawa.
Ten tom dłużył mi się w momencie porwania Freya. Moment pojawienia się Lampki i Sinaa zdecydowanie pomógł i akcja w końcu przestała być monotonna, bo rozległe powtarzające się opisy dżungli doprowadzały mnie już powoli do znudzenia.
Ten tom dłużył mi się w momencie porwania Freya. Moment pojawienia się Lampki i Sinaa zdecydowanie pomógł i akcja w końcu przestała być monotonna, bo rozległe powtarzające się opisy dżungli doprowadzały mnie już powoli do znudzenia.
This entire review has been hidden because of spoilers.
August 21, 2021
Jedyna słabsza książka jaką czytałem ostatnio od tego tytułu jest jej wcześniejsza część. Naprawdę u autorki widać ogromny regres całej serii. Przesadzone opisy motyw niekończącej się wędrówki gdzie tracimy cel tej wędrówki z oczu nudzi strasznie. Co do opisów prawie zawsze jest tak, że jak już coś się dzieje ( a dzieje się bardzo rzadko) to właśnie te opisy hamują całą akcję i jest ich tak dużo,że człowiek zapomina co to była za akcja.... Dramat jedyna sensowna część tej serii to Siewca Wiatru i na tym powinno się zakończyc tą serię. Im dalej w las tym więcej drzew a i iść coraz gorzej... 1,5/5
September 22, 2018
Czy można zrobić dobrą, wciągającą serię poprzez dodanie do jednego kotła najwyższych archaniołów, Lucyfera, Asmodeusza, Anioła Zagłady, dżinny, śmiertelników, ogromną porcję ironii i żartu, a wszystko to dla smaku doprawić jeszcze domieszką kryminalnych nerwów spowodowanych zniknięciem Światłości? Kossakowska udowodniła, że jest to możliwe.
Pierwsze tomy jej serii "Zastępy anielskie" połknęłam jak dzika. Serio - musiałam brać warunek, bo tak się zaczytałam, że nie poszłam na Jakieś Bardzo Ważne Zajęcia od których zależało zaliczenie. Czy żałowałam? No, dopiero potem, jak przyszło do płacenia. "Żarna niebios" to wciąż mój ulubiony zbiór opowiadań, a "Siewca Wiatru", czy oba tomy "Zbieracza burz" to ja kocham miłością wręcz namiętną. Kiedy więc rok temu pojawił się pierwszy tom "Bram Światłości" piszczałam jak nawiedzona.
Ale, ale, ale. "Bramy Światłości" na razie mocno mnie rozczarowują. Pierwszy tom kompletnie mnie znudził, Sereda - świetlista kierująca wyprawą wyruszająca na niepoznane Strefy Poza Czasem - jest tak okrutnie okropną, kwadratową, źle skonstruowaną postacią, że każdy rozdział z nią mam ochotę kartkować. Brakuje straszliwie rozdziałów dziejących się z perspektywy Ziemii, które zazwy były tymi jednymi z bardziej ciekawszych.
Niemniej jednak każdy czytelnik wie, że nawet jedna kiepska postać i brak jakiegoś motywu uwielbianego w poprzednich częściach nie tworzy jeszcze złej książki, a skąd! Jeżeli cała reszta gra, to lektura nadal stoi na wysokim poziomie. Ale nie tu.
W pierwszym tomie bohaterowie rozpoczęli wędrówkę. I tak idą i idą i idą cały II tom i jeszcze nigdzie nie doszli. Nie zrozumcie mnie źle - motyw drogi jest okej, ale Kossakowska średnio potrafi się nim chyba posługiwać. Przystanki, które robi swoim bohaterom po drodze - a które jednocześnie są jedynymi momentami jakiejkolwiek akcji w książce - są tak słabo rozpisane, takie powierzchowne, bez polotu. Nie ratuje ich nawet żart, którym akurat autorka potrafi operować wyśmienicie.
W tej książce mamy tak naprawdę pięć(!) jednocześnie dziejących się części fabuły, które działają trochę osobno od siebie. Jest Daimon, jest jego wyprawa, wyprawa Asmodeusza, perypetie piekielne Razjela i te stresowe, anielskie Gabriela. Do tego jeszcze urywki z drogi Lucyfera i rozmowy o wyrywaniu serc jakiegoś zpaomnianego boga, którego imienia ciągle nie umiem wypowiedzieć. Jest tego za dużo. Nie można napisać dobrej książki, w której występuje taka mnogość wątków. Najwięcej mamy oczywiście Daimona, ale przez to zacierają nam się inne wydarzenia z książki. Co dalej z Asmodeuszem? Gdzie jest wyprawa? Czy Gabriel zwariował? Czy Razjel zostanie zdemaskowany? Na żadne z tych pytań nie ma odpowiedzi, więc kolejny tom jest więcej niż poprzedni, ale jeżeli on też potraktuje perypetie innych niż Daimon bohaterach tak po łebkach to...auć.
Nie skreślam autorki, udowoniła mi ona bowiem, że jest dobrą pisarką. Mam tylko nadzieję, że zakończy wreszcie tę okrutną podróż (a w sumie trzy(!) wyprawy, bo obok tej głównej jest jeszcze Diamon i Asmodeusz...ech) i wrzuci więcej akcji i emocji w to, co dzieje się z bohaterami, bo na razie...lekko wieje nudą.
Pierwsze tomy jej serii "Zastępy anielskie" połknęłam jak dzika. Serio - musiałam brać warunek, bo tak się zaczytałam, że nie poszłam na Jakieś Bardzo Ważne Zajęcia od których zależało zaliczenie. Czy żałowałam? No, dopiero potem, jak przyszło do płacenia. "Żarna niebios" to wciąż mój ulubiony zbiór opowiadań, a "Siewca Wiatru", czy oba tomy "Zbieracza burz" to ja kocham miłością wręcz namiętną. Kiedy więc rok temu pojawił się pierwszy tom "Bram Światłości" piszczałam jak nawiedzona.
Ale, ale, ale. "Bramy Światłości" na razie mocno mnie rozczarowują. Pierwszy tom kompletnie mnie znudził, Sereda - świetlista kierująca wyprawą wyruszająca na niepoznane Strefy Poza Czasem - jest tak okrutnie okropną, kwadratową, źle skonstruowaną postacią, że każdy rozdział z nią mam ochotę kartkować. Brakuje straszliwie rozdziałów dziejących się z perspektywy Ziemii, które zazwy były tymi jednymi z bardziej ciekawszych.
Niemniej jednak każdy czytelnik wie, że nawet jedna kiepska postać i brak jakiegoś motywu uwielbianego w poprzednich częściach nie tworzy jeszcze złej książki, a skąd! Jeżeli cała reszta gra, to lektura nadal stoi na wysokim poziomie. Ale nie tu.
W pierwszym tomie bohaterowie rozpoczęli wędrówkę. I tak idą i idą i idą cały II tom i jeszcze nigdzie nie doszli. Nie zrozumcie mnie źle - motyw drogi jest okej, ale Kossakowska średnio potrafi się nim chyba posługiwać. Przystanki, które robi swoim bohaterom po drodze - a które jednocześnie są jedynymi momentami jakiejkolwiek akcji w książce - są tak słabo rozpisane, takie powierzchowne, bez polotu. Nie ratuje ich nawet żart, którym akurat autorka potrafi operować wyśmienicie.
W tej książce mamy tak naprawdę pięć(!) jednocześnie dziejących się części fabuły, które działają trochę osobno od siebie. Jest Daimon, jest jego wyprawa, wyprawa Asmodeusza, perypetie piekielne Razjela i te stresowe, anielskie Gabriela. Do tego jeszcze urywki z drogi Lucyfera i rozmowy o wyrywaniu serc jakiegoś zpaomnianego boga, którego imienia ciągle nie umiem wypowiedzieć. Jest tego za dużo. Nie można napisać dobrej książki, w której występuje taka mnogość wątków. Najwięcej mamy oczywiście Daimona, ale przez to zacierają nam się inne wydarzenia z książki. Co dalej z Asmodeuszem? Gdzie jest wyprawa? Czy Gabriel zwariował? Czy Razjel zostanie zdemaskowany? Na żadne z tych pytań nie ma odpowiedzi, więc kolejny tom jest więcej niż poprzedni, ale jeżeli on też potraktuje perypetie innych niż Daimon bohaterach tak po łebkach to...auć.
Nie skreślam autorki, udowoniła mi ona bowiem, że jest dobrą pisarką. Mam tylko nadzieję, że zakończy wreszcie tę okrutną podróż (a w sumie trzy(!) wyprawy, bo obok tej głównej jest jeszcze Diamon i Asmodeusz...ech) i wrzuci więcej akcji i emocji w to, co dzieje się z bohaterami, bo na razie...lekko wieje nudą.
July 31, 2026
Nie potrafię ocenić żadnej książki z tej serii niżej niż cztery gwiazdki, bo po prostu nie potrafię i tyle, mam zbyt duży sentyment do niej. Ale nie wiem, gdzie się podział cały ten kunszt pisarski z Siewcy Wiatru.
Niezły trip nam zafundowała Kossakowska. Daimon co chwila prawie że umiera, ale jednak nie, choć to już standard. W sumie deus ex machina pojawia się chyba ze trzy razy, z czego dwa na przestrzeni jakichś pięćdziesięciu stron. No, może ropuchobaba jest trochę naciąganym spełnieniem tego motywu, bo ostatecznie nie skutkuje rozwiązaniem wszystkich problemów naszych bohaterów, ale pierzasty wąż już tak. A latający szamani i śpiewające palmy porywające w górę Piołuna, by go zabrać i wyleczyć (i żebyśmy nie musieli się w dalszych częściach podróży zastanawiać, jakim cudem koń wspina się po skale) to już na pewno tak. Z drugiej strony, gdzie znaleźć lepsze uzasadnienie tego motywu, niż w książce opisującej podróż aniołów ku obliczu dawno utraconej Jasności?
Ale mistyczny jaguar zdzierający z siebie skórę, by wyprać z niej czas to w sumie fajny element był.
Jest ogrom encyklopedycznych informacji, których nie jestem w stanie spamiętać, nawet jeśli pojawiają się prawie w identycznej postaci DWUKROTNIE (opis Tezcatlipoca). Dlatego ropuchobaba pozostanie ropuchobabą, bo nie pamiętam jej imienia. A to jakieś azteckie bóstwo chyba, więc pewnie bluźnię.
Językowo wkurzają mnie takie zwroty, które od czasu do czasu się pojawiają i nie tylko w tej części, w stylu: "Daimon miał nadzieję, że stan przyjaciela szybko się poprawi. Nie wiedział, jak bardzo się mylił". No i po co mi ta informacja? Tak to już z góry wiem, co się wydarzy, a mogłam przez te pięć stron odczuwać jakieś napięcie!
CHYBA plusem jest to, że od razu zacznę czytać następną część (tak samo zrobiłam też z tą), bo w tej nic się nie wyjaśnia i trzeba brnąć dalej, jak Daimon przez tę cholerną dżunglę.
Niezły trip nam zafundowała Kossakowska. Daimon co chwila prawie że umiera, ale jednak nie, choć to już standard. W sumie deus ex machina pojawia się chyba ze trzy razy, z czego dwa na przestrzeni jakichś pięćdziesięciu stron. No, może ropuchobaba jest trochę naciąganym spełnieniem tego motywu, bo ostatecznie nie skutkuje rozwiązaniem wszystkich problemów naszych bohaterów, ale pierzasty wąż już tak. A latający szamani i śpiewające palmy porywające w górę Piołuna, by go zabrać i wyleczyć (i żebyśmy nie musieli się w dalszych częściach podróży zastanawiać, jakim cudem koń wspina się po skale) to już na pewno tak. Z drugiej strony, gdzie znaleźć lepsze uzasadnienie tego motywu, niż w książce opisującej podróż aniołów ku obliczu dawno utraconej Jasności?
Ale mistyczny jaguar zdzierający z siebie skórę, by wyprać z niej czas to w sumie fajny element był.
Jest ogrom encyklopedycznych informacji, których nie jestem w stanie spamiętać, nawet jeśli pojawiają się prawie w identycznej postaci DWUKROTNIE (opis Tezcatlipoca). Dlatego ropuchobaba pozostanie ropuchobabą, bo nie pamiętam jej imienia. A to jakieś azteckie bóstwo chyba, więc pewnie bluźnię.
Językowo wkurzają mnie takie zwroty, które od czasu do czasu się pojawiają i nie tylko w tej części, w stylu: "Daimon miał nadzieję, że stan przyjaciela szybko się poprawi. Nie wiedział, jak bardzo się mylił". No i po co mi ta informacja? Tak to już z góry wiem, co się wydarzy, a mogłam przez te pięć stron odczuwać jakieś napięcie!
CHYBA plusem jest to, że od razu zacznę czytać następną część (tak samo zrobiłam też z tą), bo w tej nic się nie wyjaśnia i trzeba brnąć dalej, jak Daimon przez tę cholerną dżunglę.
October 19, 2019
Zdecydowanie najgorsza książka jaką czytałam w tym roku. Zdecydowanie gorsza niż 50 twarzy Greya, a to już niesamowity wyczyn. Ta seria była na pochyłej spadkowej, ale to co dostaliśmy w tej książce było po prostu tragiczne. Bo jest absolutnie o niczym. A opisy ciągną się jak spaghetti w podrzędnej knajpie udającej kuchnię włoską. I tak jak po takim średniej jakości daniu, tak po tej książce pozostało mi uczucie niesmaku. Nie polecam. Jest o wiele więcej książek, które są warte przeczytania. Wizja tomu 3 napawa mnie autentycznym przerażeniem.
February 17, 2024
Dobra, setting aztecki totalnie wziął mnie z zaskoczenia, bo akurat w tej chwili siedzę mocno w klimatach. And that's why podobało mi się BARDZO. Zdecydowanie bardziej niż pierwszy tom!
July 2, 2018
Przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś lepszego. Pierwszy tom zbudował świat i ciekawe postaci, w drugim tomie chciałam przeczytać o nich więcej. Zamiast tego było strasznie dużo opisów, nazw, imion, postaci, czułam się jakbym czytała czyjeś chaotyczne notatki z religioznawstwa połączonego z kulturoznawstwem, a wszyta między linijkami próbowała przetrwać fabuła. Czułam się jakbym ja również wpadła do Wodospadu Dusz, ale zamiast wody zatapiał mnie potok słów określających nowe bóstwa.
Oczekiwałam rozbudowania postaci Daimona, Lampki, Seredy, Segila, ale niestety nie doczekałam się. Mam nadzieję, że w 3 części Daimon okaże się badassem, Lampka pokaże czemu jest szefem Piekła, a Sereda się ogarnie.
Oczekiwałam rozbudowania postaci Daimona, Lampki, Seredy, Segila, ale niestety nie doczekałam się. Mam nadzieję, że w 3 części Daimon okaże się badassem, Lampka pokaże czemu jest szefem Piekła, a Sereda się ogarnie.
December 2, 2018
Matko i córko, jakie flaki z olejem :/ Już pierwszy tom "Bram Światłości" mnie nie powalił, po drugi sięgnęłam głównie z sentymentu do "Siewcy wiatru". Bohaterowie idą - a poza tym nie wiele się dzieje. Mniej więcej w połowie książki przeskoczyłam o 200 stron i ze zdumieniem stwierdziłam, że nic szczególnego mnie nie ominęło. Pomimo ogromnej sympatii, jaką mam do Abbadona i spółki, kolejne odsłony ich wydarzeń raczej sobie daruję.
March 7, 2018
Zdecydowanie najsłabsza książka MLK.
Pani Maju lepiej było napisać mitologię, jeżeli to miało być przedstawienie mitów i wierzeń różnych ludów.
Nie trzeba do tego było mieszać Abaddona i reszty ekipy bo to się kupy nie trzyma. Na trzeci tom się skuszę tylko wtedy gdy jakaś super promocja będzie.
Pani Maju lepiej było napisać mitologię, jeżeli to miało być przedstawienie mitów i wierzeń różnych ludów.
Nie trzeba do tego było mieszać Abaddona i reszty ekipy bo to się kupy nie trzyma. Na trzeci tom się skuszę tylko wtedy gdy jakaś super promocja będzie.
January 9, 2020
Bawiłem się już lepiej, niż przy pierwszym tomie, bo pewnie zaakceptowałem już, że cykl będzie przeprawą przez wszystkie mity świata, albo przynajmniej część. Sam tom niewiele wprowadza do historii. Można go streścić jako "przygoda poboczna Daimona i Lampki w azteckich zaświatach".
Mam świadomość, że wystawiam zawyżoną ocenę, ale co mi tam :)
Same przenosiny do krainy azteckich bogów mi się podobały. Nie podobało mi się, że czasem opis był rozwlekły: "co ten i tamten czuł, jak mu było smutno, jak smutno było jemu, opadły liście, tak jemu było smutno". W takich momentach wewnątrz mnie krzyczało: "Maju! Daleej!!"
Ale generalnie sympatycznie.
Przy okazji przypomniałem sobie (szczególnie przy końcowym słowniczku) dlaczego nie jest mi żal upadku Azteków. Mniej więcej opis większości bóstw:
"Quetzalaskaniewiemzmyslam - była boginią kwiatków, ptaszków i słodkich baranków. Składano jej ofiary z ludzi, którym wycinano serca, wcześniej ich skórując, po czym kapłani nosili te skóry, aż nie zaczęły gnić, co miało zapewnić, że baranki będą nadal mięciutkie i słodkie."
I tak prawie każde.
Mam świadomość, że wystawiam zawyżoną ocenę, ale co mi tam :)
Same przenosiny do krainy azteckich bogów mi się podobały. Nie podobało mi się, że czasem opis był rozwlekły: "co ten i tamten czuł, jak mu było smutno, jak smutno było jemu, opadły liście, tak jemu było smutno". W takich momentach wewnątrz mnie krzyczało: "Maju! Daleej!!"
Ale generalnie sympatycznie.
Przy okazji przypomniałem sobie (szczególnie przy końcowym słowniczku) dlaczego nie jest mi żal upadku Azteków. Mniej więcej opis większości bóstw:
"Quetzalaskaniewiemzmyslam - była boginią kwiatków, ptaszków i słodkich baranków. Składano jej ofiary z ludzi, którym wycinano serca, wcześniej ich skórując, po czym kapłani nosili te skóry, aż nie zaczęły gnić, co miało zapewnić, że baranki będą nadal mięciutkie i słodkie."
I tak prawie każde.
August 17, 2021
Jak pierwszy tom "Bram" mnie wciągnął i z radością poznawałam nowe miejsca poza Królestwem i Głębią, tak ten był strasznie nudny i nie dodał niczego nowego.
Bohaterowie ani nigdzie nie doszli, ani nie odkryli żadnych znaczących informacji, dosłownie nic się tu nie wydarzyło. Jestem przekonana, że lepiej jest przeczytać streszczenie tego tomu i przejść od razu do trzeciej części (która jeszcze przede mną).
Ten tom wygląda tak, jakby Harry, Ron i Hermiona w "Insygniach Śmierci" szukali jakiejkolwiek wskazówki o Voldemorcie i żadnej nie znaleźli. I tak przez prawie 500 stron.
Dwie gwiazdki, zamiast jednej, bo Sinaa był fajnym, nowym bohaterem. Ale to tyle dobrego.
Bohaterowie ani nigdzie nie doszli, ani nie odkryli żadnych znaczących informacji, dosłownie nic się tu nie wydarzyło. Jestem przekonana, że lepiej jest przeczytać streszczenie tego tomu i przejść od razu do trzeciej części (która jeszcze przede mną).
Ten tom wygląda tak, jakby Harry, Ron i Hermiona w "Insygniach Śmierci" szukali jakiejkolwiek wskazówki o Voldemorcie i żadnej nie znaleźli. I tak przez prawie 500 stron.
Dwie gwiazdki, zamiast jednej, bo Sinaa był fajnym, nowym bohaterem. Ale to tyle dobrego.
September 21, 2018
Mniej więcej to samo, co poprzednio. Autorka ewidentnie znudziła się samymi aniołkami (to dobrze) i teraz prowadzi nas przez kolejne mitologie. Poprzednio - hinduską, teraz - Aztecką. Możemy spotkać wszystkich mniej lub bardziej porąbanych azteckich bogów, tych od wojowników, matki ziemi i oczywiście samego Tezcatlipoce (kto grał w Broken Sword 5 zna koleżkę). Mój problem z książką jest taki, że Abbadona znam doskonale z poprzednich książek, więc doskonale wiem jak bardzo będzie mu ciężko, ale że w końcu nadludzkim wysiłkiem woli...
Ale w sumie dało radę, raczej plus niż minus.
Ale w sumie dało radę, raczej plus niż minus.
September 21, 2022
Kolejny tom, kolejne rozczarowanie. To nie tak, że te książki są od początku do końca złe. Ale spadek formy, stylu, jaki obserwuję począwszy od drugiego tomu serii, jest przygnębiający. Im głębiej w las, tym większy chaos. Jestem prawie pewna, że sama autorka się w tym pogubiła. Postaci i ich wątki nagle znikają, ustępują miejsca innym. Miszmasz kultów i religii w ostatniej części przyprawia o ból głowy. Po co to wszystko? Niewiele pamiętam z lektury tej książki, a udało mi się ją skończyć stosunkowo niedawno.
March 18, 2018
Książka traci dużo na zastosowaniu wątku w fabule podobnego do tego w poprzedniej części.
Kossakowska jak zwykle pokazuje, że jest specjalistą w opisywaniu religii i kultury cywilizacji, która dla wielu czytelników mogła być nieznana do momentu sięgnięcia po powieść.
Kossakowska jak zwykle pokazuje, że jest specjalistą w opisywaniu religii i kultury cywilizacji, która dla wielu czytelników mogła być nieznana do momentu sięgnięcia po powieść.
May 19, 2021
Była o wiele lepsza niż poprzednia część. Poza tym bardzo mi to przypominało przygody Wiedźmina.
Skończyło się w takim momencie że mam nawet ochotę sięgnąć po ostatni tom i zobaczyć co faktycznie się stanie.
Skończyło się w takim momencie że mam nawet ochotę sięgnąć po ostatni tom i zobaczyć co faktycznie się stanie.
May 21, 2021
3.75
Ta część była gorsza niż poprzednie, ale dalej wspaniała.
Kossakowska stworzyła genialne postacie i cudownie bawi się mitologiami i wierzeniami.
Prawdopodobnie nie jestem obiektywna, ale świetnie się bawiłam podczas lektury.
Ta część była gorsza niż poprzednie, ale dalej wspaniała.
Kossakowska stworzyła genialne postacie i cudownie bawi się mitologiami i wierzeniami.
Prawdopodobnie nie jestem obiektywna, ale świetnie się bawiłam podczas lektury.
June 6, 2024
Lepsze niż poprzedni tom i Daimon robi się odrobinkę mniej denerwujący + jest więcej rozdziałów innych postaci więc łatwiej było przebrnąć. Kossakowska jak zawsze robi kawał dobrej roboty ze światotwórstwem i cudownymi opisami - czułam się, jakbym była w niektórych z tych miejsc.
February 16, 2018
Darzę tę serię miłością nieskończoną! Na obecna chwilę nic więcej nie mogę powiedzieć. Pewnie jak ochłonę to coś napiszę.
August 7, 2018
O wiele lepsze niż tom 1. Idą dalej, ale przynajmniej idą z przytupem :)
December 20, 2020
Drugi tom Bram światłości rozwija wątek podróży poprzez strefy poza czasem i trafiamy do bogów Azteckiej/ Majowej dżungli. Ogólnie jest ok, nadal kreacja światów wypada dobrze i ciekawie.
January 1, 2021
Nic świetnego, ale wciągnęłam się. Jeżeli szukacie luźnej fantastyki to jak najbardziej polecam
January 19, 2025
2.5
no... no szału ni ma
no... no szału ni ma
October 15, 2025
"Kto zamartwia się na zapas, traci odwagę, a potem przegrywa. Lepiej działać, niż przesadnie rozważać każdą możliwą opcję."
Displaying 1 - 27 of 27 reviews






















