Piter. Wojna Szymuna Wroczka to pierwsza książka nowego cyklu Uniwersum Metro 2035, gałęzi Uniwersum Metro 2033; oba wywodzą się z kultowej postapokaliptycznej powieści Dmitrija Glukhovsky’ego – Metro 2033.
***
Piter. Wojna to niewiarygodne przygody Ubera, marzyciela i romantyka, który przez dwadzieścia lat wegetacji w metrze nie utracił wiary w sprawiedliwość i lepszy świat. Więcej: jest nadal gotów walczyć o swoje idee do ostatniej kropli krwi.
Drobne potyczki między ugrupowaniami kontrolującymi poszczególne stacje petersburskiego metra przerodziły się w regularną wojnę, której zwycięzca zapanuje nad całym Wielkim Metrem. Problem w tym, że nie można założyć, iż górę wezmą w niej ludzie. Dwie dekady po zrzuceniu głowic atomowych okazały się wystarczająco długim czasem, by w ruinach miasta powstało nowe, więcej niż rozumne życie, które też pragnie zająć miejsce pod niebem i pod ziemią.
Uber i jego przyjaciele, odcięci od rodzimych stacji, będą musieli przedostać się do domu, wychodząc na powierzchnię. Nie mogą zginąć w ruinach miasta, inaczej nikt nie opowie o tym, kto lub co kryje się pod kopułą soboru św. Izaaka.
***
Ostatnia wojna starła z powierzchni ziemi miasta i kraje, unicestwiła całe narody i zapędziła garstki ocalałych do katakumb i bunkrów. Przez dwie dekady czepiali się życia pod ziemią, pozbawieni nadziei i odwagi, by wrócić na powierzchnię; o ich walce napisano dziesiątki książek, które ukazały się w Uniwersum Metro 2033, znanym na całym świecie, kultowym postapokaliptycznym cyklu.
Ale w roku 2035 wszystko się zmieni. Nadejdzie czas, by wyjść z labiryntów metra. By wstać z kolan i znów spojrzeć w niebo. By chwycić za broń i odbić świat, który niegdyś należał do człowieka. Nie da się tego zrobić w pojedynkę. Trzeba się zjednoczyć – albo zginąć na zawsze w mrokach historii.
***
Powieść Piter Szymuna Wroczka była kamieniem milowym i jednym z pierwszych tytułów Uniwersum Metro 2033. Wroczek jak nikt inny potrafi wykreować atmosferę postapo i tchnąć życie w swoich bohaterów. Tylko Piterem. Wojną, tylko piórem Wroczka mogliśmy otworzyć ten nowy ambitny projekt – Uniwersum Metro 2035!
+ świat Metra nigdy nie przestanie zaskakiwać + wątek cyrku, cyrkowców - artystów, którzy idą na wojnę + Uber jako bohater + teatralność, romantyzm postaci uniwersum - czasami zachowania bohaterów są mocno niezrozumiałe
Zaczynamy zupełnie nową przygodę. Oto Uniwersum Metro 2035.
Bueno, bueno, bueno....... Después de 4500 años de espera por fín logré averiguar en qué continuaba la historia de Über desde que lo dejamos en el primer libro de San Petersburgo... y tengo cosas que decir:
En general: Me gustó. Creo que el libro en sí es bastante bueno, y aunque no se siente esa vibra de viaje épico que sí tuvimos en la 2da y 3ra parte del primer San Petersburgo, creo que a su manera sabe destacar bastante bien. El libro comienza con varios puntos de vista: 1- Über y Gerda. 2- Mosquito. 3- Ahmed. 4- Artyom. Y el argumento general: Después de tanta sosobra en otros libros ubicados en el metro de San Petersburgo, por fin el Imperio Vegano ha iniciado la guerra para invadir todas las estaciones que le sean posibles.
A partir de aquí iré hablando de puntos randoms del libro e iré diciendo si me parecieron buenos o malos:
- EL PRELUDIO: Me pareció adecuado para contarnos como sobrevivió Über al encuentro con el Blokadnik, no le faltó ni le sobró nada y siento que conectó muy organicamente con lo ocurrido en el primer libro. - LA PARTE 1: Aunque buena para darle contexto al Piloto en toda esta historia, pos la verdad me hubiera gustado que fuera un poco más movida, con un poco más de acción. De todo el libro esta fue la parte que me pareció más aburrida. - EL INTERLUDIO 1: No me encantó. En verdad esperaba que hubieran trabajado más el encuentro entre Über y Martillo, y aunque ya lo habíamos visto en el libro "En la Oscuridad", nos lo hubieran podido dar también pero desde el punto de vista de Über o algo así, no nada más ahí una mención de pasada super superficial. - LA PARTE 2: Al principio me costaba concentrarme un poco en la historia porque me sentía disperso por todos los puntos de vista que habían, pero luego cuando ya solo quedó el de Über-Gerda-Mosquito-Ahmed, y el de Artyom, ya todo fue más fácil de seguir. - LOS PERSONAJES: No es que me queje de los personajes, porque la verdad todos me parecieron muy acertados, peeeeeeero, sí me pareció un descaro el recicle de personajes secundarios del primer libro para usarlos en este segundo. Siento que la historia hubiera funcionado bastante bien con un set de personajes nuevos, por ejemplo Mosquito y Gerda estuvieron geniales en la historia, y eran personajes nuevos. Pero qué necesidad había de meter a Ahmed, Artyom, Lakhesis, Illyusa, una aparición flash de Vodyanik, Mandela, etc, etc. No es que me queje de que estuvieran ahí, por que no me molestaron en la historia, pero sí se hubieran podido esmerar un poquito en meter más personajes nuevos. - LA CONSTRUCCIÓN DEL MUNDO: Me pareción "On Point", un muy buen equilibrio entre terror del metro, mutantes y anomalías. Chef kiss..... - LOS ADAPTANTES: Por un momento me pareció que con el tema de los gusanos todo se estaba volviendo muy Resident Evil 4, pero por suerte el asunto no se salió de control y no terminó arruinando la historia. - LOS ARCOS: Los de Über+Gerda y Mosquito me parecieron interesantes desde el principio, muy buenos, pero los de Artyom y Ahmed me parecieron los más flojos. Aunque el de Artyom se fue poniendo muy interesante con todo el asunto de la información extra de la estación Parnas y el misterio del Director del circo, casi que si no fuera por el encuentro con los invasores Veganos, prácticamente se sentía muy desconectado del argumento general de la guerra Vegana y de prácticamente todo el entorno de Über, por lo que muchas veces te terminabas preguntando "Qué vergas tiene que ver todo esto con la historia???!!!". Y en cuanto al arco de Ahmed, fue el peor de todos, nada interesante, y prácticamente lo podrías eliminar por completo de la historia que no cambiaría absolutamente en nada. - ÜBER: Cómo personaje me encantó, y ciertamente no recordaba que fuera tan jolgorioso. Evidentemente me faltaba darle una releída al primer libro, pero me sacó bastantes risas con sus ocurrencias. - LA PARTE 3: Específicamente el apartado 1, me gustó, pero me pareció que la única razón de estar en el libro era para cerrar los asuntos de la parte 1, por ende lo hacía sentir un poco desconexo de los 38 capítulos anteriores de la parte 2. En general la parte 1 y 3 se sienten como si fueran su propia historia dentro del libro XD XD XD. - DEMÁS INTERLUDIOS Y APARTADOS: Estuvieron bien, no muy necesarios pero bien.
MI PROBLEMA MÁS GRANDE CON ESTE LIBRO: Un detalle que hay que saber es que esta saga originalmente estaba planeada para ser una hexalogía, por lo que este libro se siente muy muy de transición, algo como para sentar bases de cosas que se van a desarrollar más adelante en otros libros, lamentablemente por la cancelación del Universo Metro 2033, esta saga solo llegó a los 3 libros, por eso me da tanta cólera que este libro presenta tantos arcos de personajes y cliff hangers buenísimos que al final no van a llegar a nada!!!!: - Mosquito y Artyom pasan de ser personajes principales a secundarios en el tercer libro. - El personaje de Gerda no vuelve a aparecer. - Lady como final boss, nunca volvemos a saber nada de este mutante. - Todo el arco de Ahmed y el cliff hanger de la llave al Edén, al carajo todo. - El arco completo del Piloto y su nueva historia como adaptante, eliminado. Por supuesto que todo lo anterior no es culpa del libro, evidentemente cuando se escribió no se planeaba que el Universo Metro 2033 fuera cancelado, pero no puedo evitar que me de cólera que cosas tan buenas y tan bien planteadas queden en nada y sin final.
EN CONCLUSIÓN: Es un libro bastante disfrutable, lo recomendaría 100%, y aunque si bien no terminé de sentir ese "push" que sí sentí con la saga de Andrey Dyakov, me pareció una muy buena segunda parte de saga con excelentes personajes.
Ahora solo queda ver cómo desemboca todo esto en el tercer libro.
Piter był jedną z pierwszych pozycji, jakie miałam okazję przeczytać jeszcze na fali zachłyśnięcia się Uniwersum Metro 2033. I teraz Szymun Wroczek, rosyjski pisarz urodzony na Uralu, który ukończył Moskiewski Uniwersytet Nafty i Gazu im. I.M. Gubkina, po ośmiu latach wraca ponownie na „agendę”, otwierając nową gałąź Uniwersum Metro 2035 i gra swój Podziemny Blues z Uberem w kolejnej odsłonie cyklu pod tytułem Piter. Wojna.;)
Weganie i płynące od nich zagrożenie. Grupa diggerów znajduje na powierzchni całkowicie zmasakrowanego, ale wciąż żyjącego człowieka. Nie dają mu wielkich szans na przeżycie, ale ponieważ nie zostawia się swoich, ładują w niego całą apteczkę i wloką z powrotem do metra. Ku zaskoczeniu wszystkich pacjent, którym jest Uber (bohater pierwszego odcinka), postanawia jeszcze nie opuszczać tego świata i „umyka kostusze”. I w tym momencie rozpoczyna się prawdziwy rollercoaster w Uberem w roli głównej i Weganami w tle. ;)
Uber(a) przygoda. ;) No dobra trochę z tym Uberem oszukuję, bo tak naprawdę w trakcie czytanie będziemy mieli okazję śledzić losy kilku postaci, które przewinęły się już w poprzedniej części. Tak więc swoje pięć minut ponownie otrzyma Gerda – lekarka i sanitariuszka, Komar – szczęśliwiec który przeżył masakrę dokonaną przez Wegan , Achmet – car Powstania, który chętnie „utopiłby wszystkich w łyżce wody”, no i w końcu Artem – z nowej Wenecji, który postanawia zostać cyrkowcem.
Jednak trzeba sobie jasno powiedzieć. Uber skrada całe show. Jego pokręcona osobowość, humorystyczne i mocno przesycone sarkazmem oraz ironią podejście do tematu powodują, iż uśmiech samoczynnie pojawiał mi się na twarzy. Do tego ręce same składały się do oklasków. Wszystko przez to, iż ten człowiek ma tak niesamowitą wolę przetrwania, silne poczucie sprawiedliwości i wiarę w lepsze jutro, że nie mogłam mu po prostu nie kibicować.
Akcji „po kokardki”. Jeżeli chodzi zaś o akcję i klimat, to muszę przyznać, iż autorowi również się udało. Podczas poruszania się tunelami metra czułam ten duszny klimat i czekałam na zagrożenie, które może pojawić się w ciemności. Na zewnątrz zaś mutanty też dawały radę i siały postrach nie tylko wśród bohaterów. ;) Do tego akcja „pędziła na złamanie karku” i wciąż miałam wrażenie permanentnego zagrożenia, nie tylko ze strony mutantów, ale przede wszystkim ze strony Wegan.
No i w tym miejscu się zatrzymam. Bo zabrakło mi trochę pochylenia się nad tą wrogą frakcją i jej zamiarami. Ot, pada kilka zdań o wojnie, ale w sumie nie uświadczymy żadnych szczegółów, choć temat Wegan, w każdym zakamarku metra, jest „gorący jak świeże bułeczki”. Do tego miałam wrażenie, iż autor chce złapać „wiele sroczek za ogonki”. Mnóstwo napoczętych i zostawionych w pół zdania wątków powodowało we mnie ciągłe uczucie niedosytu. Zapewne autor zaplanował „zatańczyć” z czytelnikami jeszcze raz, ale nie zmienia to faktu, iż ta sytuacja po prostu mnie irytowała.
Podsumowując. Piter. Wojna Szymona Wroczka to dobra kontynuacja Pitera. Widać wyraźnie sporą pracę autora nad swoim warsztatem przez ostatnich kilka lat, szczególnie w kwestii bohaterów. Pędząca akcja i budzące grozę mutasy również dają radę. Szkoda tylko, że autor rozpoczął i zostawił tyle niedokończonych wątków — to popsuło trochę wrażenie z lektury. Nie mniej, jeżeli macie ochotę powłóczyć się trochę po tunelach metra oraz „wychylić nosa” na powierzchnię do niegościnnego świata „po”, to książka powinna Wam się spodobać.
Piter. Wojna Szymuna Wroczka to pierwsza książka nowego cyklu Uniwersum Metro 2035, gałęzi Uniwersum Metro 2033; oba wywodzą się z kultowej postapokaliptycznej powieści Dmitrija Glukhovsky’ego – Metro 2033.
* * *
Piter. Wojna to niewiarygodne przygody Ubera, marzyciela i romantyka, który przez dwadzieścia lat wegetacji w metrze nie utracił wiary w sprawiedliwość i lepszy świat. Więcej: jest nadal gotów walczyć o swoje idee do ostatniej kropli krwi.
Drobne potyczki między ugrupowaniami kontrolującymi poszczególne stacje petersburskiego metra przerodziły się w regularną wojnę, której zwycięzca zapanuje nad całym Wielkim Metrem. Problem w tym, że nie można założyć, iż górę wezmą w niej ludzie. Dwie dekady po zrzuceniu głowic atomowych okazały się wystarczająco długim czasem, by w ruinach miasta powstało nowe, więcej niż rozumne życie, które też pragnie zająć miejsce pod niebem i pod ziemią.
Uber i jego przyjaciele, odcięci od rodzimych stacji, będą musieli przedostać się do domu, wychodząc na powierzchnię. Nie mogą zginąć w ruinach miasta, inaczej nikt nie opowie o tym, kto lub co kryje się pod kopułą soboru św. Izaaka.
* * *
Ostatnia wojna starła z powierzchni ziemi miasta i kraje, unicestwiła całe narody i zapędziła garstki ocalałych do katakumb i bunkrów. Przez dwie dekady czepiali się życia pod ziemią, pozbawieni nadziei i odwagi, by wrócić na powierzchnię; o ich walce napisano dziesiątki książek, które ukazały się w Uniwersum Metro 2033, znanym na całym świecie, kultowym postapokaliptycznym cyklu.
Ale w roku 2035 wszystko się zmieni. Nadejdzie czas, by wyjść z labiryntów metra. By wstać z kolan i znów spojrzeć w niebo. By chwycić za broń i odbić świat, który niegdyś należał do człowieka. Nie da się tego zrobić w pojedynkę. Trzeba się zjednoczyć – albo zginąć na zawsze w mrokach historii.
* * *
Powieść Piter Szymuna Wroczka była kamieniem milowym i jednym z pierwszych tytułów Uniwersum Metro 2033. Wroczek jak nikt inny potrafi wykreować atmosferę postapo i tchnąć życie w swoich bohaterów. Tylko Piterem. Wojną, tylko piórem Wroczka mogliśmy otworzyć ten nowy ambitny projekt – Uniwersum Metro 2035!
moim zdaniem nowy "Piter" to porażka. nie wiem właściwie, po co powstała ta historia i o czym była. część o Artemie jest moim zdaniem nudna i bez sensu, o Achmecie ciężko cokolwiek powiedzieć, natomiast część z Uberem była fantastyczna i gdyby została odpowiednio poprowadzona, to powieść byłaby sukcesem. sama wojna z Weganami też nie robi wrażenia, bo ich nieludzkości nie da się wyczuć, za mało emocji i wszystko się dzieje gdzieś "poza historią". więc co mamy? 600 stron ględzenia... taką składankę pourywanych opowieści i drętwych pseudofilozoficznych rozważań o niczym.
Najlepsza książka z uniwersum Metro oraz chyba najbardziej charyzmatyczny bohater czyli Uber za którego warto się książką zainteresować. Polecam bardzo.
Wroczek jest niesamowity w tym co robi. Lekka ręką bierze kilka dużych motywów, a następnie łączy je dając nam nam w konsekwencji istną czytelniczą mieszankę wybuchową. I właśnie tym jest Piter 2 - bombą, którą rozbrajamy podczas powolnego czytania, ciągle będąc w napięciu i chłonąc dokładnie każde pojedyncze zdanie. Składowymi są: western, old world blues i aspekt przemijania, wykuwania swojego losu. Jak dla mnie - strzał w dziesiątkę.
Wojna między Wielkim Metrem a Imperium Wegan jest tylko tłem, dobrą okazją, by przedstawić życie trzech głównych bohaterów podczas wielkiej zawieruchy. Szokującego i rewolucyjnego wydarzenia dla całego petersburskiego metra, zwłaszcza, że wojna od początku nie idzie po myśli Aliansu Primorskiego.
A kim są Ci bohaterowie?
Pierwsze skrzypce odgrywa Uber - bodajże najbardziej charakterystyczna osobistość w całym uniwersum. Rewolucjonista, indywidualista, czerwony skin a zarazem - potężny kawał kozaka, który nigdy się nie podda, nie złamie. Zawsze w humorze do żartów, do walki, działania - nie można go nie polubić. A wszyscy czytelnicy Pitera stawiają sobie to samo pytanie, co sam Uber - co do cholery stało się z Iwanem? I powolna droga do Wasi jest właśnie niejakim celem tego twardziela.
Pozostała dwójka to także znani nam z pierwszego Pitera ludzie - Artem z Nowej Wenecji, który postanawia zostać cyrkowcem i Achmet, szukający nowej identyfikacji, niezależności od przeznaczonego mu obrazu ojca. I tak jak Uber walczy sam z całym światem, tak ta dwójka skupia się na swoim celu - porzuceniu przeszłości i znalezieniu swojego miejsca, własnej roli w powojennym metrze.
I o tych wyjątkowych osobistościach jest książka. Nie o jakichś wielkich wydarzeniach. Nie o następnej podróży o uratowanie świata. Nie ma wielkiej intrygi. Nie ma patosu. Jest za to brutalny realizm. Walka o każdy oddech, o każdy przebyty metr, o swoją pozycję w ludzkim stadzie. Interakcje między ludźmi są po prostu miodne. A jeżeli weźmiemy pod uwagę, że wszystko odbywa się w powoli umierającym świecie, teraz dodatkowo zagrożonym przez Imperium Wegan - konkretne emocje będą nam towarzyszyć przez całość książki.