„Jesteśmy tu nowi i jesteśmy dziwni dla innych. Nikt nie oczekiwał, że będzie inaczej. Tylko dlaczego, zamiast wmieszać się w tłum, zaprzyjaźniamy się z jeszcze dziwniejszymi?”
Doro wraz z matką i młodszą siostrą przeprowadzają się na podkrakowską wieś. W pobliskim domu na Wschodniej mieszka ekscentryczna starsza pani, dwójka licealistów i mała dziewczynka. Kim jest Emma i jej podopieczni? Jakie tajemnice kryje ich dom? Wspólnie z nowymi przyjaciółmi Doro spróbuje rozwikłać sekret starego klucza i sznura korali.
Tymczasem jego matka pracuje jako położna i próbuje poukładać sobie życie, mierząc się z pełną wyzwań codziennością. Skąd ma wziąć siłę, aby zacząć wszystko od nowa?
Miłość, przygoda, przyjaźń u progu dorosłości. W poszukiwaniu tego, co najważniejsze, do czego warto dążyć i za czym tęsknić, z dala od wielkomiejskiego zgiełku splatają się losy doświadczonych przez życie dorosłych i nastolatków.
„Czasem jest tak, że można docenić zwyczajną rzeczywistość dopiero wtedy, gdy zaczyna wymykać się z rąk”.
„Dom na Wschodniej”, czyli debiutancka powieść Sabiny Jakubowskiej, to literatura młodzieżowa, która zdobyła nagrodę główną w Konkursie Promotorzy Debiutów 2015. Byłam ciekawa wcześniejszej książki autorki wspaniałych „Akuszerek” i chciałam sprawdzić, czy okaże się równie porywająca. No i nie zawiodłam się. Rzadko sięgam po młodzieżówki więc raczej nie mam wielkiego porównania, ale to chyba jeden z lepszych przedstawicieli tego gatunku, jaki czytałam. Narratorem jest nastoletni Teodor, który wraz z mamą i młodszą siostrą Różą, przeprowadza się na podkrakowską wieś, gdzie w małym domku niemal-do-rozbiórki zaczynają życie na nowo. To zaledwie część z gromadki bohaterów, których poznajemy i którym kibicujemy w codziennych trudach i życiowych perypetiach. Choć nie brak tu trudnych tematów (tak naprawdę jest ich bez liku!), to wszystko to owinięte jest w taki otulający kocyk, pełen ponadczasowych prawd i nawiązań do Muminków. „Dom na Wschodniej” jest fajną książką nie tylko dla nastolatków, ale i dla wszystkich tych, którzy chcą przypomnieć sobie, że rodzina to nie tylko więzy krwi, a miłość, przyjaźń, dobro i troska o innych to coś, co potrafi utrzymać człowieka na powierzchni wbrew wszystkim przeciwnościom losu.
,,Dom na Wschodniej” Książka bardzo mi się podobała. Autorka bardzo płynnie i zwięźle opisywała każdy rozdział, przez co bardzo dobrze mi się tę książkę czytało. Bohaterowie są niesamowicie przedstawieni i każdy z ich ma zupełnie inny i wyjątkowy charakter. Historia opowiada o chłopcu Doro, który przeprowadza się z matką i młodszą siostrą na podkrakowską wieś. Natomiast w pobliskim domu mieszka starsza Pani, dwójka licealistów i mała dziewczynka. Skrywają oni jakieś sekrety, które Doro i jego nowi przyjaciele próbują rozwikłać. Jest to super rozrywka, która zapewniła mi niezapomniane przygody i związane z nimi miłe wspomnienia. Książkę oceniam zdecydowanie 5/5⭐️, ponieważ niezwykle mi się spodobała.
Milusie. Trochę jak Małomówny i rodzina, trochę Pan Samochodzik, a dzieje się współcześnie, ze wszystkimi realiami i problemami (przemoc w rodzinie, komórki).
Czytaliście książkę „Akuszerki” Sabiny Jakubowskiej? Jeśli nie, to ja gorąco polecam, bo sam chętnie przeczytałbym ją ponownie! Tymczasem zachęcam do lektury „Domu na Wschodniej” – debiutu Jakubowskiej. Książki trochę innej od „Akuszerek”, ale bardzo ciekawej!
Florentyna Kowalska i dwójka jej dzieci, starszy Teodor i młodsza Róża, przeprowadzają się do Jadownik pod Krakowem (tak, do tych Jadownik znanych z „Akuszerek”, a główna bohaterka jest – uwaga – położną!). Życie złamało tę trójkę strasznie, ale w nowe otoczenie wchodzą otwarci i pełni empatii, (choć kobieta, co zrozumiałe, początkowo ma jej najmniej), dlatego bardzo szybko natrafiają na przykuwający uwagę dom na ulicy Wschodniej.
„Dom na Wschodniej” to zdecydowanie książka inna od „Akuszerek”. Widać to nie tylko pod kątem tematyki, ale również gatunku (tu jest to powieść typowo młodzieżowa, ze wszystkimi jej najważniejszymi cechami). Wprawne oko czytelnika także od razu dostrzeże, że ta książka to debiut Jakubowskiej. „Dom na Wschodniej” nie jest napisany takim porywającym stylem, jak „Akuszerki”. Mimo to poleciłbym tę książkę nie tylko młodzieży, ale również dorosłym.
Przede wszystkim dlatego, że w tej pozycji widać jedną, najważniejszą cechę twórczości autorki: przekazuje ona między wierszami pewne prawdy. A co najważniejsze dla „Domu na Wschodniej” od opowieści bije niesamowite ciepło i nadzieja. Podczas lektury nie doświadczycie wielu nagłych zwrotów akcji, nie będzie też tła historycznego i kulturowego rodem z „Akuszerek”. Bohaterzy również nie będą wielowymiarowymi (nie o to tu bowiem chodzi), choć niektórzy są ciekawi.
W zamian dostaniecie natomiast interesującą, oryginalną historię, która poruszy Wasze serce na kilku płaszczyznach. „Dom na Wschodniej” bowiem to powieść, w której prawda i dobro górują nad kłamstwem i złem. To opowieść o ideałach takich jak: miłość, przyjaźń, tolerancja, uczciwość, wiara w drugiego człowieka, w które warto wierzyć i je wyznawać, bo finalnie dzięki nim można wyjść z największego życiowego gówna. W tym miejscu pewnie myślicie, że to książka naiwna, ale pod tym kątem też będziecie zaskoczeni. Polecam!
„Dom na wschodniej” to debiut Sabiny Jakubowskiej, ponownie wydany przez Wydawnictwo Relacja, a jak widzicie na zdjęciu już sama okładka zachęca do czytania.
Doro wraz ze swoją siostrą Różą i mamą rozpoczynają nowy rozdział w swoim życiu, po przeprowadzce planują nowy początek i spokojniejszy start w nowym miejscu. Ich mama jako położna stara się godzić obowiązki domowe wraz z pracą, w międzyczasie do pobliskiego domu na ulicy Wschodniej, wprowadzają się nowi lokatorzy, grupa dzieci, na czele ze starszą Panią i jej dość nietypową grupą pomocy domowych i pracowników. Doro wraz z Różą od razu zaprzyjaźniają się z mlodszymi mieszkańcami domu, jednak nie spodziewają się jakie ogromne zmiany i momentami niebezpieczne przygody ta rodzina wniesie do ich życia.
Książka pełna ciepła i przygód, cudownych nawiązań do Muminków, ale również trudności życiowych, które stają na naszej drodze, młodzieńczych rosterek, pierwszych miłości i porażek. Czytało mi się ją cudownie, nosiłam ją ze sobą wszędzie, nawet do sklepu czy w drodze na kolacje, żeby w wolnej chwilii przeczytać chociaż kilka stron. Znakomicie zbudowane postacie, które aż chciałoby się momentami przytulić, a bohaterów których poznacie w książce wcale nie jest mało. Do tego przepiękny język i świetnie zbudowana fabuła. Osobiście bardzo przypadła do gustu i mam nadzieję, że każdemu z Was, który po nią sięgnie spodoba się tak samo.
Ogromnie polecam, ja od razu po tej lekturze sięgnęłam po „Akuszerki” autorki, które również czekały na półce. Znając możliwości autorki i to jak wciąga czytelnika w lekture, już ta objętość nie jest mi straszna.
Doro wraz z matką i siostrą przeprowadzają się na podkrakowską wieś. W pobliskim domu na Wschodniej mieszka ekscentryczna starsza pani, dwójka licealistów i mała dziewczynka. Chłopak szybko zaprzyjaźnia się z sąsiadami. Tymczasem jego matka pracuje jako położna i próbuje poukładać sobie życie, mierząc się z pełną wyzwań codziennością.
Z historii wyłania się wiele prawd życiowych, które są uniwersalne na długie lata. Autorka podkreśliła jak ważne są ludzka przyjaźni, dobroć i wzajemna pomoc - to one są motorem dobrych rzeczy. W książce pojawia się dużo wydarzeń, ale każdy element jest bardzo dobrze przemyślany, nie ma chaosu. Wszystko pokazane jest z wdziękiem, humorem i ogromną lekkością. A bohaterowie są niesłychanie wyraziści.
Podczas czytania targały mną różne emocje, przeżywałam wszystko razem z bohaterami i zachwyciłam się Różą. Czuję jakbym wróciła od dobrych przyjaciół. Ta książka jest mądra, ciekawa i zdecydowanie ponadczasowa. Mocno poruszyła moje serce, przywołała wspomnienia i sprawiła ogromną przyjemność. Polecam ją z całego serca.
Jestem świeżo po przeczytaniu książki "Dom na Wschodniej". Jest to relacja 16-letniego Doro, który wraz z matką i młodszą siostrą uciekli z Krakowa przed ojcem do małej, cichej miejscowości. Zaczynają budować swoje życie na nowo. Dzieci poznają nowych znajomych, mama rozpoczyna nową pracę. Pewnego wieczoru Doro odkrywa tajemniczy dom na Wschodniej. Co to za dom? Jakie sekrety skrywa? Jacy ludzie w nim mieszkają? 🧚♀️🧛♂️
Oczywiście tego wszystkiego dowiecie się po przeczytaniu tej książki. Powiem Wam, że jest wspaniała! Na codzień nie sięgam po młodzieżówki, ale w tej książce przepadłam. Jest ona o rodzinie, przyjaźni i miłości. Ale uwaga‼️ Nie jest to płytka książka! Ma w sobie dużo mądrości. Przyznam, że na początku nie przypadła mi do gustu. Po pierwszych stronach myślałam,że będzie to powieść z elementami horroru. Miło się zaskoczyłam, gdy zobaczyłam jak ważny i mało spotykany temat został w nim poruszony - Rodzinny Dom Dziecka.
Jak dobrze mi się to czytało! Niesamowicie przyjemna historia, końcówka ma niezłe tempo w porównaniu do powolnego początku, ale całość jest po prostu taka cudowna! Czuję, że na długo zostanie mi w głowie
Dla odpowiedniego odbiorcy - nastoletniego, czytajacego, w dzieciństwie fascynata Musierowicz - bardzo dobra książka. Przeczytałam lekko, szybko, takiego odpoczynku potrzebowałam.
Jest ciepła i przyjemna mimo że dotyka trudnych tematów. Ale narracja z perspektywy nastoletniego chłopaka… czuję że była wartościowa, ale źle mi się taką czytało. Zbyt często irytująca.