Ein atmosphärisch dichter Roman über die Migration einer türkischen Familie aus Prizren in die Schweiz, poetisch und voller Wärme. Unerwartet verschwindet ihr Vater. Die junge Erzählerin sucht Zuflucht in Erinnerungen an ihre idyllische Kindheit im osmanisch geprägten Prizren, das sie im Alter von zehn Jahren mit ihrer Familie verlassen musste. Sie pendelt zwischen ihren Erinnerungen und der Schweizer Gegenwart, zwischen zwei Kulturen, zwei Sprachen. Die Unselbständigkeit ihrer einsamen Mutter erträgt sie schlecht, und mit jedem neuen deutschen Wort nimmt die Entfernung zu ihr zu. Während die Mutter sich zunehmend isoliert, versucht die Erzählerin dem Stillstand zu entkommen. "Elefanten im Garten" ist ein wunderbarer Roman über ein von der Migration geprägtes Familienschicksal, er erzählt von Herkunft und Entfremdung, Verlust und Beharren, aber auch von Neubeginn und Rettung - im Erzählen.
Meral Kureyshi, geboren 1983 in Prizren im ehemaligen Jugoslawien, lebt seit 1992 in Bern. Nach Abschluss des Studiums am Schweizerischen Literaturinstitut in Biel gründet sie das Lyrikatelier in Bern.
Porträt der Autorin von Alexander Sury im «Bund»: «Gedichte hat sie wie Luft eingeatmet»
في البدء..لقد أسرني الغلاف بذاك الجمال النقي ، تعلقت عيناي بزهور الجارونيا بما إنها المُفضلة لدي ، تنحني انحناءة خفيفة كما لو إنها تهمس لي بالحكاية...حكاية الهجرة إلى.....الهجرة من..... سيرة شبه ذاتية للكاتبة والتي هى من أصول تركية مسلمة وقد هاجرت من " صربيا " مع عائلتها هرباً من الحرب اللعينة وانتقلت إلى سويسرا وهى في العاشرة من عمرها... الذكريات..تراها كانت تستدعيها أم تختلقها من مُخيلتها ؟ لن تستطيع هى ولا أنت أن تعرفا حقيقة ذاك الأمر ، جاءت الذكريات متناثرة كأوراق شجر تتطاير في يوم خريفي بارد ، وحدها الذكريات هى من كانت الدافئة.... عن ايام طفولتها بموطنها مع عائلتها وأقاربها ، عن الحكايات الجميلة التي يرويها الجد والجدة... والدها الذي كانت إحدى وجنتيه تلتقط الدمعة التي تنذرف من عينها ، تدعي بأنها نائمة فيحملها على صدره وهو يعلم بأنها متيقظة ولم يحاول أي مرة أن يكشف لعبتها... عندما قد فارق الحياة..ستشعر كما لو أنها سُلبت روحها وها هى تتفقدها في ذكرياتها.... الأم التي فقدت بصرها فيما بعد ولكن لم تفقد نعومة يديها الدافئة الحانية.... عن الهجرة إلى سكن للاجئين ، إلى من لا يمنحك تصريح إقامة ، فتظل بلا عمل مُهدداً بالرحيل ...تقف جامداً أمام تلك اللحظات إلى أن يُصدر قرار بشأنك بينما أنت تزفر أنفاس الغُربة بعيداُ عن صدرك ... تتخلى عن لغتك الأم لكى تضمن العيش ولكن مُغترباً عن نفسك... يتسلل صوت الكاتبة إلى قلبك فيبوح لك بوحدتها...تمزقها...والتيه الذي يأخذها إلى ذكريات ما بين هنا وهناك...وقع صوتها كان عليها غريباً ولكن عليك سيكون أليفاً...وناعماً... أبحث عنك في دفتر مذكراتك ...فأجدني...
، تسرد لنا الكاتبة جزء من حياتها، موطنها حيث هاجرت مع عائلتها من "بريزرن" بصربيا إلى سويسرا هربًا من خطر العنف ذي الدوافع العرقية(بعتبارها تنتمي الى الاقلية المسلمة ذي الأصول التركية)، لكنها تصطدم بالمجتمع السويسري المتحضر الراقي اجتماعيًا، لكن ما زالت به عنصرية دفينة تعانيها الكاتبة، ولا تستطيع أن تتكيف مع هذه المعاملة التي تلقتها كلاجئة، معاملة يسودها الاحترام ظاهريا، وتشوبها العنصرية بشكل خفي. فالكتاب يتطرق الى مصير الأسر بعد اللجوء والهجرة، عن الأصل والهوية والاغتراب والخسارة والإصرار على المضي قدما رغم كل المعوقات ... الأسلوب سلس والترجمة جميلة والصفحات خفيفة لا تتعدى بضع جمل في اكثرها .
Vielleicht hätte ich das Buch langsamer lesen müssen, um mehr als drei Sterne vergeben zu können. Oder anders gesagt: Vielleicht habe ich das Buch zu schnell gelesen. – Es ist eine traurige, eine schwierige Geschichte und es ist bestimmt nicht einfach Worte dafür zu finden. Kureyshi schreibt schön, schreibt gut, daran liegt es nicht. Woran also? – Mir war der Text stellenweise zu fragmentarisch, zu sprunghaft. Ich hätte gerne mehr erfahren, wäre gerne länger an den einzelnen Orten, bei den einzelnen Figuren geblieben. Aber vielleicht ist das gerade die Qualität des Textes: dass er so einiges verschweigt. Bei Leïla Slimani habe ich ja neulich gelesen, dass Literaturschreiben vor allem bedeute, Dinge auszulassen und mit dem Schweigen zu spielen.
Dobrze, że czasem ze stosu “must-readów” człowiek-czytelnik bez większego przekonania weźmie chudziutką książeczkę, akurat idealnie mieszczącą się w rowerowej sakwie pomiędzy jakże potrzebnymi pierdółkami w rodzaju dętki i kluczy rowerowych. Los, jaki mógł spotkać w moim domu książkę Meral Kureyshi, czyli zostanie przygniecioną przez lepiej promowane i bogatsze koleżanki, przełamałem szukając książki krótkiej, treściwej i niekoniecznie od popularnych wydawców. I jakież było moje zaskoczenie, że jest to książka, która bez problemu mogłaby je zastąpić na waszych półkach. Kureyshi opowiada silnie autobiograficzną historię ucieczki swojej rodziny z kosowskiego Prizren do Szwajcarii, osiedlenia się i dorastania w poczuciu ciągłej obcości, niepewności (odmowa obywatelstwa!) i rozdarciu pomiędzy krajami, kulturami i ludźmi. Autorka poprowadziła narrację nielinearnie, czasem spoglądając na swoje losy z perspektywy osoby dorosłej, która odwiedza Kosowo, a niekiedy widząc świat jako dziecko - przestraszone ale walczące o swoje miejsce w hierarchii. Jest w “Słoniach w ogrodzie” właściwie wszystko, czego możemy się spodziewać po tej opowieści, ale ucieka przed sztampą fantastycznym językiem, wyczulonym zarówno na poetyckość samej opowieści jak i konkret faktograficzny.
Ucieczka nigdy się nie kończy - można uciekać przed wojną, przed prześladowaniem, ale można też uciekać przed konfrontacją z nową rzeczywistością i jej wyzwaniami. Rodzina głównej bohaterki walczy o swoje miejsce, choć z szacunkiem dla przeszłości, Typowe dla takiej literatury sceny jak ta z urodzinami szkolnej koleżanki, na które nikt małej bohaterki nie zaprosił, czy wyprawy do urzędu w celu odebrania decyzji o przyznaniu obywatelstwa, mają w “Słoniach w ogrodzie” niezwykły ciężar i choć jest to powieść rzeczywiście niezbyt obszerna, to czyta się ją powoli, niespiesznie. Jakiś fragment mojego mózgu mówi, że chciałbym, żeby przeczytali ją ci wszyscy, którzy wypowiadają się przeciwko pomaganiu imigrantom, którzy podsycają rasistowskie fobie, ale wiem, że niestety skazani jesteśmy na przekonywanie przekonanych, na mówienie do samych siebie. I nie mam już sił na bunt wobec tego przekonania, ale jak już ma to być monolog, to chociaż niech wypowiedziany w tak piękny sposób, jak zrobiła to Meral Kureyshi. Dodajmy na koniec, że jest to jej prozatorski debiut. Już dawno nie spotkałem nikogo, kto by sobie tak wysoko ustawił poprzeczkę.
لقد كانت فكرة جميلة ، هل هي سيرة ذاتية ، مذكرات محتملة ، قصة ما ، لا أعلم ، لكنها خلال صفحات الكتاب تحولت إلى يوميات ، مع قليل من الذكريات و فلاش باك إلى ما قبل ولادتها.
باختصار زجت بالمسلمين و القرآن و العادات و العاطفة تجاه الوطن و الحنين و الذكريات و مشاكل اللاجئين في كل مكان في هذا العالم ، لقد جمعت كل هذا في الخلاط ثم أتت بهذا الكتاب 🤓.
الترجمة سلسة و الرسومات المرافقة دافئة ، و الغلاف أكثر من رائع ، هذه الأشياء كانت أجمل ما فيه ، للأسف الكتاب لم يكن كما غلافه 💔
Jakże inna ta książka od "Krusa" - przy wszystkich podobieństwach. Bardziej mi bliska przez tę uchodźczo-imigracyjną opowieść. Właśnie z Prizren pochodził Pan Izak, którego - mniej więcej w tym samym czasie - odprowadziłem na pociąg do Sofii, z której miał jechać dalej, aż do Kosowa. Czy dojechał? Gdzie dojechał? Jest tu nieco irytujących fragmentów - ale nie sposób sobie aby wyobrazić życie w takim zawieszeniu - bez prawa do czegokolwiek - było w jakimkolwiek stopniu ekscytujące. Ale dużo więcej tutaj naprawdę pięknej ... poezji. Niezwykłe ma autorka oko i ucho, godną podziwu pamięć.
Für meinen Geschmack einfach alles ein bisschen zu knapp angerissen. Die Leserin versteht, dass die Erzählerin in ihrer Kindheit mit ihren Eltern aus dem Kosovo in die Schweiz geflüchtet ist. Sie liest auch über die Schwierigkeiten und die Hindernisse, die der Familie in den Weg gelegt worden sind, bevor sie sich wirklich niederlassen und “zuhause” fühlen durften und konnten. Es ist nachvollziehbar, dass die Erzählerin und ihre Eltern unter dieser Situation viele Jahre gelitten haben. Im Laufe der Erzählung wird auch klar, dass der Vater der Erzählerin vor etwa einem Jahr verstorben ist und dass der Verlust sie sehr beschäftigt. Einzelne Sätze, die zwischen die Paragraphen eingestreut sind, machen den Schmerz fühlbar: “Ich werde mich in den Mann verlieben, [...]. Du wirst ihn nicht kennenlernen.” Aber alles in allem ist dieser Leserin das alles zu oberflächlich geblieben. Eine solche Geschichte sollte nicht auf 140 Seiten erzählt werden. Weder ist mir klar geworden, was mit dem Vater passiert ist, noch warum die Mutter nun blind ist, noch wie der Rest der Familie mit dem Verlust umgeht etc etc etc. Einzelne Stellen haben mir in ihrer Intensität den Atem geraubt, aber es reichte nicht, um mir die Erzählerin und ihre Geschichte wirklich nahe zu bringen. Schade.
I find this book amazing since it talks about places and situations that I have been into or can relate to. I like the easy language and somewhat nonlinear literary style as it shows an origin and a path of a thought to a feeling. So effective in conveying emotion. Story is showing the struggle of a brave person as she searches herself amongst all of her identities. It is a story about migration, integration, identities and societies. I am deeply touched and would recommend this book to everyone.
eine berührende erzählung über ein ankommen in der schweiz, über die wichtigkeit von sprache und wie sehr sie uns in unserem sein beeinflusst. "mit dem verlassen meiner kindersprache habe ich mich selbst verlassen."
“Elefanten im Garten” ist ein leichtf��ssiges Buch, trotz dem zuweilen schweren Inhalt. Die Ich-Erzählerin trauert um ihren Vater und sucht in Erinnerung an ihn Orte aus ihrer Familiengeschichte auf. Sie kam als Kind mit ihrer Familie aus dem Kosovo in die Schweiz, lebte zunächst in einer Asylunterkunft und musste sich in einer fremden Kultur, einer neuen Sprache zurechtfinden. In Fragmenten erzählt Meral Kureyshi von komplizierten familiären Verhältnissen, von alltäglichen Herausforderungen des Erwachsenwerdens und den ausserordentlichen des Asylverfahrens, aber auch immer wieder von kleinen Momenten des Glücks. Dabei wird immer wieder die Klarheit der poetischen Erzählung untergeordnet. Offen bleibt auch zum Schluss, ob sie den Weg aus der Orientierungslosigkeit der Trauer und der geteilten Identität findet.
4.5 Stars Ein emotionales, poetisches Werk über Migration und Trauer, über Heimat und die Orte, die uns bilden. Sehr schöner, eigenwilliger Schreibstil ohne einer linearen Erzählung folgen zu müssen, sondern Erinnerungen, wie sie auftreten, verfolgt. Manchmal ging ich darin etwas verloren, was aber für die Geschichte gar nicht unpassend scheint. Eine Stimme, die der Gegenwartsliteratur sehr gut tut und auf deren weitere Werke ich mich äusserst freue!
Eindringliche und schöne Sätze zum Thema Migration, Entwurzelung und Heimatlosigkeit aus der Sicht eines Kindes. Aber die Geschichte blieb für mich splitterhaft - zu abrupt die Übergänge zwischen den einzelnen Abschnitten, zu konstruiert der Erzählfluss.
اسم الكتاب (الحياة هنا) وجمال الغلاف هو ماداعاني لاقتناء الرواية... الرواية عن الهجرة وتحدياتها ومشاكلها من وجهة نظر الكاتبة وكيفما عاشتها. بالنسبة لي كانت الأحداث مشتته بشكل كبير ويصعب متابعتها ولم تمسّني بشيء،
Trotz seiner Kürze konnte mich das Debüt von Meral Kureyshi von sich überzeugen. In "Elefanten im Garten" wird die Handlung von einem Ich erzählt, dass abwechselnd Kind, Heranwachsende und junge Frau ist und sich dementsprechend in verschiedenen Stadien des Lebens befindet. Ein Großteil des Romans besteht darin, dass Alltagssituationen der Familie, die in den Neunzigern aus Jugoslawien in die Schweiz kam, beschrieben werden. Schon früh merkt man, dass sich das Mädchen nach Anerkennung, vor allem von Gleichaltrigen, sehnt. Als junge Frau ist sie dagegen mit der Suche nach der eigenen Identität und der Verarbeitung des Todes ihre Vaters, ihrem "Baba", beschäftigt, zu dem sie eine sehr liebevolle Beziehung pflegte. Obwohl Vieles in diesem Roman alles andere als einfach zu sein scheint herrscht keinesfalls die Melancholie allein vor. Stattdessen gab es einige schöne, sogar komische Momente, die das Ganze auflockerten. Der Schreibstil gefiel mir ebenfalls, denn zum einen war der nonlineare Erzählverlauf interessant, da man das bereits Geschehene im Hinterkopf behielt, während die Berichte aus späterer Zeit folgt, die oft von der Vergangenheit geprägt wurden. Zum anderen hatte der Roman für mich etwas atmosphärisches, das dafür sorgte, dass man mit der Familie, insbesondere der Protagonistin, mitfühlte und Teil dieser Welt wurde.
في اختيار من اختيارات دار العربي المصرية، تسرد حكاية لاجئة صربية من أصول تركية من ويلات الحرب إلى سويسرا لتكتب هذا الكتاب، ويكون هربها صدمة لها ، من مجتمع سويسري متحضر له عنصريته الخفية. خاصة مع من يختلفون عنهم. تسرد الأحداث بينما تقرأ بطلة الرواية على روح والدتها سورة يس. وكأنها هنا تشكو عن حياتها الجديدة المترعة بالأحداث. خاصة بعد النجاة من ويلات الحرب الأوروبية التي دارت رحاها في بلدتها.
في هذه السيرة الذاتية الروائية تأتي الذكريات، ذكريات شقاوة الطفولة متمازجة مع الحياة الحالية كما تشرحها الرواية. رغم أن الملل كان يراودني أحيانا أثناء القراءة. لكن ويلات الحرب وما بعدها لن يكون مثل ما قبلها..
وتبقى الاختيارات من دار العربي أحيانا تكون قراءتها مملة بعض الشيء لكنني أحييهم على جهودهم أنهم نشروا لنا أعمالا تنشر لأول مرة باللغة العربية من شتى البلدان، لذلك أطلق عليهم جمارك معارض الكتب !
Ta książka jest na przemian bardzo smutna i bardzo śmieszna, lubię takie zestawy. Autorka przedstawia imigrancką rodzinę, której członkowie sprawiają wrażenie jakby się nienawidzili ale przez wszystkie historie przebija się jednak obraz tego jak bardzo się kochają. W opowieści przeplata się dzieciństwo na Bałkanach i dorastanie w Szwajcarii. Wszystko przez co przechodziła rodzina nie jest łatwe dla narratorki tej książki ale nic nie dotknęło jej tak jak śmierć ojca. To do niego kierowane są jej wspomnienia, powieść ma charakter pożegnania. Bardzo pięknego pożegnania.
(لا احب اللغة الالمانية، فهي ليست لغتي الام. إذ لا تتحدث أمي الالمانية.لقد تخليت عن نفسي حينما تخليت عن لفة طفولتي .تعلمت لغتي الام بنفسي، حينها كنت في العاشرة.بعد حوالي عشرين عاما ،اصبحت يداي اكبر حجماً.ولكنني اشعر انني كما انا) رواية شبه ذاتية عميقة لكاتبة صربية من اصل تركي مسلم مليئة بالمشاعر والدفئ الاسري .الهدوء والصغب في ان واحد..مشاعر الوحدة والغربة والهجرة واللجوء والعنصرية في القلوب.. مشاعر الالم في فقدان الاب ومحاولة العيش بدون ظله.. مؤلمة لحد كبير
Książka momentami mocno przypominająca "Jeśli zachowasz pamięć o grzechu" Andrei Bajaniego. Dużo emocji, autofikcji, wspomnień, porachunków z życiem w nowej ojczyźnie.
Śmierć ojca, ból układania nowego życia w Szwajcarii po ucieczce z pełnego turecko-albańskiego kolorytu Kosowa lat 90.
3/5, bo mimo emocjonalnej dawki było tu dużo wybijającego z rytmu chaosu.
Eine türkischstämmige Familie flieht aus dem Kosovo in die Schweiz und erhält nach 12 Jahren dort Asyl. Die Autorin hätte diese ihre Geschichte besser in chronologischer Reihenfolge erzählt. So verwirrt es oft , weil man nicht sicher weiß, ist es Erinnerung oder Dasein.
Émouvant et merveilleusement écrit ! À lire absolument car nous aide a peut être mieux saisir la douleur de l’immigration pour les enfants et adolescents également !