Witaj w świecie, z którego tak blisko do… piachu Wyobraź sobie, że dziś znaczy przed wiekami, a doczekanie jutra graniczy z cudem… Norwegia A.D. 1559 to czasy zabójcze dla trojga współczesnych Ziemian. W dniu zagłady, ratując skórę, oddali się w niewolę mrocznego strażnika pamięci Kosmosu. Przed nimi straceńcza misja pod nadzorem bezwzględnego kapo, kombinacji futrzaka z maszyną. Swoją misję mają hanzeatyccy kupcy, których drogi krzyżują się ze ścieżkami naszych bohaterów. Bo „Oko” to nie tylko wielotomowa, ale też wielowątkowa i wielopiętrowa opowieść z widokiem na Wszechświat. Jak to u Pilipiuka – karuzela charakterów, epok, losów, a i tak to nasze mózgi okazują się największą tajemnicą. Nawet wygrzebane z czaszki. Zapinamy pasy. Biuro Podróży Pilipiuk Travel zaprasza na kolejną wyprawę w czasie i przestrzeni. W survival na lądzie i morzu, akcja do utraty tchu.
Polish humoristic fantasy and science fiction writer. According to university degree an archeologist.
Debuted in 1996 with short story Hiena, first appearence of Jakub Wędrowycz - an alcoholic, civil exorcist - who later become a character of many short stories gathered in 5 books.
In 2002 he got Janusz A. Zajdel Award for short story Kuzynki (Cousins), extended later into book and sequels. Kuzynki, Księżniczka (Princess) and Dziedziczki portray the adventures of 3 women: an over 1000-years old teenage vampire, a 300-year old alchemist-szlachcianka, and her relative, a former Polish secret agent from CBŚ (Polish 'FBI'). A recurring character in the series alchemist Michał Sędziwój, and the universe is the same as the one of Wędrowycz (who makes appearances from time to time).
Nie zachwyca, ale jest wciągająca. 2 tom 'Oka jelenia' czytało nawet mi się lepiej niż pierwszy. Trochę tylko rażą przewijające się od czasu do czasu osobiste poglądy pana Pilipiuka, które niestety w pewnych dziedzinach znacznie różnią się od moich.
W kolejnym już tomie cyklu coraz bardziej staje się dla mnie widoczne, w jaki sposób autor stara się czytelnikowi przedstawić opisywany przez siebie świat. Praktycznie nie mamy możliwości wyboru postaci, które darzylibyśmy sympatią: Hela, Marek i Staszek są tymi dobrymi, łasica jest tępą idiotką, Estera, druga osobowość Heli, to rozpustna i nieokrzesana dziewczyna, a wszyscy luteranie są mordercami. Faktycznie, przemycanie niektórych swoich poglądów przez Pilipiuka czasami jest irytujące i dlatego obcinam jedną gwiazdkę. Poza tym mamy kolejny, spójny tom powieści. Dużo się dzieje, poznajemy nowych bohaterów, nareszcie możemy śledzić oddzielnie wędrówkę Marka płynącego w kierunku Bergen oraz Heli i Staszka wysłanych przez łasicę do Uppsali. Natrafiamy także na pierwszą poszlakę odnośnie miejsca ukrycia Oka Jelenia. Po raz kolejny mogę stwierdzić, że książki Pilipiuka czyta się nadzwyczaj dobrze i szybko. Jeśli musicie wstać rano do pracy lub szkoły - nie zaczynajcie lektury późnym wieczorem.
Mało akcji, dużo gadania. Pewne zamiłowanie do tortur. Pozostała mi nadzieja, że następna część będzie lepsza.
- Update po zakończeniu całego cyklu: NIE PRZERYWAJCIE czytania na tej części. Piszę, gdyż wiele osób właśnie na Łani kończy czytanie serii. To jest błąd. Następne części są znacznie lepsze, a Triumf Lisa Reinicke chyba najlepszy z całości.
3,5; Bardziej podobała mi się akcja w tym tomie niż w pierwszym i też sceny codziennego życia Staszka, Heli i Marka. Szybko się czytało.
Kilka rzeczy mi przeszkadzało: 1) dlaczego wszyscy nienawidzą Estery? Nie było żadnego wytłumaczenia przez całe dwa tomy ani nie było sceny gdzie Estera robi im coś niewybaczalnego. 2) dlaczego Staszek i Marek traktują Helę jak dziecko? Jest co najwyżej 3 lata młodsza od Staszka a on myśli, że musi ją bronić i się nią opiekować????? 3) cała scena z Esterą i Staszkiem w namiocie było nie do przeczytania. Ciągnęła się jakieś 10 stron... pomocy.
The audiobook copy that I’ve had was very well narrated but the quality of writing seems to have deteriorated rather drastically compared to part 1, and Part One was not a work of a genius. The bits and bobs with Staszek and Helena were most painful to read (or listen to, in my case). I’ve suffered through enough and there will be no further “Oko Jelenia” books for me.
Mam niemały zgryz z drugą częścią z serii Oko Jelenia, gdyż początek tej książki jest w zasadzie o niczym i uważam go za radosną twórczość autora, która ma na celu wyrobić odpowiednią ilość stron, przy okazji trochę pogłębiając charaktery naszej trójki protagonistów, czyli Heli, Marka i Staszka.
Ale, ale. O co tu chodzi? Pilipiuk wykreował świat w którym nasza współczesna Ziemia uległa kataklizmowi o skali kosmicznej. W ostatniej chwili przed każdym z bohaterów pojawił się niejaki Skrat (Hela pochodzi z XIX wieku), zapisał ich jaźnie na dyski zwane scalakami i odtworzył postacie w okresie średniowiecza, a konkretniej w Norwegii Anno Domini 1499. Mamy tu walczących między sobą luteranów i katolików, a to w tym sosie nasi bohaterowie muszą znaleźć tytułowe Oko Jelenia. Trop jest mało wyraźny i w zasadzie mało wiadomo o samym przedmiocie.
Naszą grupą zarządza Ina, będąca zastępczynią Skrata i pilnująca czy to trio wypełnia powierzone im zadanie (i jest łasiczką, gdyby nie była tak wredna to była by słodziakiem...). I właśnie w tej sytuacji lądujemy w drugim tomie. Nadal szukamy śladu po artefakcie, jednocześnie próbując przeżyć, bo zagrożeń jest od groma. W dodatku Markiem zainteresował się wpływowy Hansavritson, który się zdaje wiedzieć bardzo dużo o Łasicy i jej ludziach. Na domiar złego przyjaciele muszą się rozdzielić, co rodzi nowe możliwości, ale i zagrożenia.
Czytając tę książkę trzeba się przygotować na wolne tempo prowadzenia historii. Autor lubuje się w opisywaniu rozbieżności pomiędzy bohaterami a ówczesnymi realiami, które są diametralnie różne od tych dzisiejszych, a postacie nie należą do mistrzów kursów survival i co chwila muszą konfrontować swoją wiedzę z realiami. Prowadzi to do wielu smiesznych/żenujących sytuacji, gdzie jedni nie za bardzo rozumieją co drudzy mają na myśli.
Całość zaczęła być interesująca, kiedy to Hela postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i odegrać się na jej oprawcach. Do tego momentu było naprawdę nudno, ale zaraz potem akcja nabiera rozpędu, zwłaszcza kiedy lądujemy na tytułowej Srebrnej Łani, albo w gęstwinie skandynawskich lasów.
Jest tu też lekki motyw horrorowy, jaki był też obecny na moment w pierwszym tomie. Tam mieliśmy widmowego konia, tu mamy motyw opętania z dybukiem w tle. I choć jest to wątek specyficzny, bo i łączy się ze scalakami/technologią kosmitów, tak takie mieszanie bardzo urozmaica nam zabawę.
Drugi tom to opowieść, która naprawdę wolno się rozkręca i może odstręczyć w pierwszym kontakcie. Uwierzcie, że potem jest już lepiej i akcja nabiera kolorów, dając nam kilka zabawnych sytuacji/spostrzeżeń.
Aha, i biorę pod uwagę, że każde dzieło jest w jakimś stopniu napiętnowane przez poglądy autora. Na ogół staram się oddzielać pracę autora od jego życia, więc mi nie przeszkadzały wtręty Pilipiuka na temat religii itp. itd. Ważne, aby twór sam się bronił, a ten się broni. I jak się rozkręci, to w zasadzie nie da się oderwać. Tylko, że to trwa...
Książka to ciąg dalszy losów bohaterów rzuconych przez kosmicznego nomada do XVI w., a dokładnie do zimnej Norwegii, gdzie rządy sprawują luterańscy Duńczycy. Czas niespokojny gdyż duńska dominacja za wszelką cenę próbuje wyrugować katolicyzm. Choć wydawać by się mogło, że ludność siedzi pod butem, w „ podziemiach” działa Bractwo Świętego Olafa, któremu przyświeca cel wygnania lutrów i przywrócenia korony prawowitego władcy.
Zrządzeniem losu Marek, Helena i Staszek trafiają pod opiekę Nilsa, jednego z członków tajnego bractwa. Mężczyzna ratuje ich z opresji, kiedy udaje się im odbić panienkę Helenę z katowskich rąk. Wytchnienie jednak nie trwa długo, bo jak się szybko okazuje dziewczyna nie dość, że fizycznie okaleczona, to jeszcze poważnie zachorowała.. Staszek widzi ratunek w lakach, które w XXI wieku dostępne były od ręki, jednak w ich czasach, jeszcze nie zostały nawet wynalezione.. Tak więc jedno z pomieszczeń adaptuje na prowizoryczne laboratorium i próbuje wyhodować penicylinę...
Nadzór nad nimi nadal prowadzi łasica- bezlitosne kosmiczne stworzenie. Wyznacza im zadania i każe się rozdzielić na dwie grupy.. Tak więc od tego momentu nasi bohaterowie muszą stawić czoła trudom jakim się mi nawet nie siło.. uważając przy tym, aby nikt nie odkrył, że pochodzą z odległych czasów..
Drogi Marka i kapitana Srebrnej Łani – hanzeatyckiego kupca Petera Hansavritsonie łączą się.. tylko co z tego wyniknie...
Historia nabiera pędu i trzyma w napięciu, chociaż niekiedy rozkminy moralne bohaterów są zbyt długie i troszkę płycą akcję, która chwilę wcześniej jest świetnie podbita. Niemniej niektóre zwroty akcji są zaskakujące i powodują, że książka przyciąga jak magnez.
„Witajcie w świecie, gdzie jutro jest luksusem” – czy wszyscy bohaterowie dotrą do tomu III ? – ja już czytam :)
Drugi tom jest bezpośrednią kontynuacją, nieśpieszne tempo jest utrzymane, a autor skąpi nam informacji, misja powoli posuwa się naprzód, a bohaterowie zaliczają przestój za przestojem. Ponownie największym atutem dla mnie był klimat i szczegółowe oraz rozbudowane zbudowanie realiów historycznych - za to czapki z głów.
Rozgrywa się tu więcej dramatu, głównie z udziałem Staszka i Heleny, lecz akcja nie przyśpiesza, tylko wszystko powolutku się rozbudowuje. Podobało mi się wplecenie w tę serię Hanzy, nieczęsto się z nią spotykam przy książkach inspirowanych historią.
Już przyzwyczaiłam się do stylu autora oraz postaci, ale wciąż mocno się nudziłam, nie mogłam się zaangażować w tę historię, a liczyłam, że przy drugim tomie już kliknie.
Jest to z pewnością bardzo klimatyczna seria, z świetnie przedstawionymi realiami i ciekawym pomysłem na historię. Powinny odnaleźć się w niej osoby, które lubią jak autor powoli snuje swoją opowieść i przedstawia dość złożone perypetie swoich bohaterów.
Dla mnie jednak, mimo pewnych plusów, okazała się dość męczącą przeprawą. Wolę jak główny wątek rozwija się trochę szybciej, a jeśli nie, to niech powieść nadrabia to wyjątkową kreacją bohaterów. Tutaj tego zabrakło, co mówię z dużym żalem, bo naprawdę liczyłam, że stanę się fanką tej serii.
Pierwsza część w mojej opinii była chyba lepsza, choć ten tom również nie odbiega znacząco jakością. Styl pisania podoba mi się, dość prędko idzie się przez książkę. Ciekawa historia, dość wszechstronne fantasy - obcy, podróże w czasie, zaawansowana technologia, dusze zapisane w elektronice.
Czasami irytują natomiast poglądy autora przekazane przez usta bohaterów - trochę krytyczne podejście do lewicowych poglądów. Dodatkowo - niezbyt podoba mi się fakt, że więcej jest gadania niż samej akcji. Mam nadzieję, że w następnych tomach będzie jednak więcej się działo.
Uch! Pilipiuk znów zostawia czytelnika z niedosytem. Dobrze, że mam kolejny tom w zanadrzu. Dalsze losy Marka, Staszka i Heli bardzo mnie wciągnęły. Przekonałam się nawet do wątku Petera Hansavritsona. Niecierpliwie sięgam po kolejny tom...
Z przeczytaniem drugiego tomu serii prawdopodobnie zakończy się moja przygoda z "Okiem Jelenia". Podobnie jak w pierwszym tomie: niewiele się dzieje, za to dużo gada.. Jest zbyt monotonnie, a przez to ciężko się wciągnąć. Rozczarowałam się.
3,5* to nie jest książka, w której wartka akcja jest na każdej stronie- dzieje się sporo, ale raczej spokojnie. dużo rozmów i deliberacji, czego przeważnie nie lubię, tu jednak mi nie przeszkadzało, bo było na tyle dobrze napisane, że czytało się to bardzo przyjemnie
Nie będę się rozpisywał, bo mamy tu to samo co w poprzedniej części, tylko bardziej. Więcej tego co mi się podoba (Łasica, tajemnica, historyczne smaczki) oraz więcej tego co wkurza (teologia i wychwalanie przodków pod niebiosa). Ciekawe co będzie dalej :>