Jump to ratings and reviews
Rate this book

Jane Goodall. Pani od szympansów

Rate this book
Opowieść o niezwykłej kobiecie, jej pasji, odwadze i sile więzi ze światem zwierząt

Młoda Brytyjka Jane zabiera lornetkę, kilka talerzy, namiot i ucieka do dżungli w głąb Afryki. Bez naukowego przygotowania zamierza badać szympansy. Prawie nikt w nią nie wierzy… Dzisiaj jej badania to najbardziej szczegółowe studium gatunku, jakie kiedykolwiek przeprowadzono na świecie. Na jego podstawie należało ponownie zdefiniować pojęcia „człowiek” i „narzędzie”.

Jane Goodall to ikona nauki i ekologii, podróżniczka, pisarka, wysłanniczka pokoju ONZ, aktywistka, jedna z najbardziej wpływowych osób naszych czasów. Odznaczona wieloma honorowymi tytułami oraz nagrodami. Jej ambasadorką jest Angelina Jolie.

Wisława Szymborska uznała Goodall za wybitną postać i marzyła o tym, aby ją poznać.

Ta książka to pierwszy pełny obraz życia niezwykłej kobiety, która miała odwagę sięgnąć po marzenia.

440 pages, Paperback

First published June 4, 2018

Loading...
Loading...

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
20 (25%)
4 stars
29 (36%)
3 stars
21 (26%)
2 stars
8 (10%)
1 star
2 (2%)
Displaying 1 - 11 of 11 reviews
Profile Image for Tala🦈 (mrs.skywalker.reads).
540 reviews150 followers
May 5, 2026
szympansy są fascynujące i nie zasłużyły na taką książkę

problem nie leży w szczegółach, tylko w fundamentach. język i perspektywa są tak mocno osadzone w kolonialnych, rasistowskich kliszach, że momentami trudno uwierzyć, że to współczesna publikacja (2020!). „egzotyczny”, „czarny ląd”, „dzika Afryka”, „cywilizowany świat”, „prymitywne plemiona”, „groźni czarnoskórzy uzbrojeni w dzidy” — to nie są sporadyczne cytaty, tylko normalny sposób narracji. do tego użycie słowa na M (wcale nie w cytatach z epoki), traktowanie „kultury afrykańskiej” jak monolitu, opowieści o „okrutnych mordach niewinnych białych przez miejscowych” bez żadnego kontekstu kolonialnej przemocy (choćby brytyjskich obozów dla lokalnej ludności), sugestie, że miejscowi są zagrożeniem dla natury, zwłaszcza po odejściu kolonizatorów… naprawdę trudno się to czyta

ale to nie wszystko. autorka bardzo lekko obchodzi się z faktami i interpretacjami. bardzo chętnie dopowiada, diagnozuje, upraszcza — i robi to z pełnym przekonaniem, jakby wszystko było oczywiste. „daddy issues” u jane, bo ojciec ją porzucił, więc szukała silnego męskiego autorytetu. to jest poziom publicystyki albo powieści, nie biografii. a potem mamy louisa leakeya — rzekomo „wolny od seksizmu”, a jednocześnie uważa, że kobiety nadają się do badań, bo są z natury cierpliwe i stworzone do roli matek. i to wszystko przechodzi bez najmniejszego komentarza, jakby nie było tu żadnej sprzeczności. tym bardziej jeśli bierzemy pod uwagę jak leakey traktował kobiety w swoim otoczeniu (fuckboy z problemem zrozumienia słowa „nie”)

są też momenty zwyczajnie niezręczne — np. sugestie dotyczące „upodobań” Jane na podstawie tego, że pracowała w klinice fizjoterapii i że później w jej życiu pojawiali się mężczyźni z niepełnosprawnościami (cali dwaj). trudno nawet powiedzieć, co to ma wnieść poza dziwną insynuacją

no i warsztat — nawet tu jest kiepsko. bibliografia jest uboga, cytaty nie są oznaczane, a mimo to narracja prowadzona jest z dużą pewnością. tylko że bez przypisów nie wiadomo, co jest faktem, a co autorską interpretacją. jest tu mnóstwo gdybania, wkładania bohaterom myśli w głowę i wypełniania luk czymkolwiek

więc nawet pomijając cały ten kolonialny i protekcjonalny kontekst, to po prostu słaba książka. chaotyczna, niespójna, momentami wręcz niechlujna w myśleniu. i naprawdę trudno zrozumieć, jak coś takiego zostało wydane.

disappointed but not surprised though

dużo problemów to problemy autorki, ale trochę się zastanawiam, ile w tym jane i czy czytać coś więcej???
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,470 followers
February 27, 2020
Kim jest Jane Goodall pewnie większość z was wie, ale na zasadzie obrazków z telewizji czy internetu plus kilku podstawowych wiadomości, dlatego książka Danuty Tymowskiej wydawała się być bardzo atrakcyjną propozycją, by poszerzyć naszą wiedzę o tej niezwykłej naukowczyni. Wydawała się, bo niestety autorce wyszła opowieść o tym jak nie pisać o Afryce. Nigdy i nigdzie już.

Co mi się nie podoba? Już pomijając nieciekawą opowieść i formułę sprawozdania z życia Goodall, to krew mi popsuły takie sformułowania jak notoryczne pisanie, że Goodall wyjeżdżała na “Czarny Ląd”, które to sformułowanie kiedyś nadużywano w powieściach przygodowych, czy reportażach o dzielnych białych ratujących biednych ciemniejszych braci i siostrzyczki przed ciemnościami. W 2020 roku nie powinno znaleźć się w opowieści o kobiecie, która przedstawiana jest jako niezwykle empatyczna i mądra badaczka.

“Czarny Ląd” to dopiero wstęp. Mamy tu “kobietę w sercu dzikiej Afryki”, która opuściła “cywilizowany świat”. I to są cytaty z książki, nic nie zmyślam. Tymowska Afrykę widzi w krzywdzącym stereotypie i patrzy na nią okiem białego człowieka, dla którego kontynent jest miejscem, które trzeba wprowadzić na drogę cywilizacji. To jest pisanie kolonizatorskie i pośrednio rasistowskie.

Gdy Tymowska opisuje powstanie Mau Mau wspomina, że tragiczne wspomnienie niedawnego powstania "wciąż było żywe wśród białych osadników. W pożodze" zamordowano bowiem "wielu białych" i "zaprzyjaźnionych z nimi Afrykanów". O tym, że Brytyjczycy zorganizowali w odwecie buntownikom obozy koncentracyjne, Tymowska nie wspomina. Za to dowiadujemy się o "okrucieństwach, których sprawcy dopuścili się wobec niewinnych ludzi".

Wyjątkowo jednostronna i krzywdząca to relacja, wyobraźmy sobie gdyby ktoś tam potraktował naszą historię.

"Zaprzyjaźnieni Afrykanie" w biografii Goodall zdają się nie istnieć. Autorka nie dostrzega tubylców, nie zadaje żadnych pytań dotyczących konsekwencji działań kolonizatorów i ich badań, a opowieść jest wyidealizowaną bajką o białej kobiecie, która wyjechała na dziki kontynent, a tam jedynymi czarnymi, którego spotyka są tragarze i jakiś straszny "czarnoskóry" z włócznią, który przestraszył Goodall w lesie.

Pisze autorka, że Gombe - miejsce wybrane do obserwacji szympansów - było uważane przez miejscowe plemię Waha za święte, siedzibę duchów. No i to by było na tyle. Ani słowa o tym jak rozwiązano konflikt z plemieniem, bo ciężko uwierzyć, by lokalsi byli zachwyceni pojawieniem się białej naukowczyni chcącej pooglądać sobie zwierzęta.

Biografię Goodall autorka ubiera w sentymentalną, irytującą baśń, w której afrykańska puszcza jest rajem, a naukowczyni radzi sobie bez pomocy miejscowych. Gdy czytamy, że Jane, jej matka i David rozbili obóz w puszczy, warto pamiętać, że nie zrobili tego sami. Musieli mieć tragarzy, pomocników, kucharzy i tak dalej. Idylliczna opowieść o odważnej naukowczyni traci wtedy swój urok i staje się opowieścią o kapitalizmie. Ale po co się z nią konfrontować? W końcu to bajka, a nie biografia.

Jak działa “oko białego” w takiej opowieści? Na przykład tak, że gdy do obozu Jane przychodzą mieszkańcy Mwamgongo, to są “hałaśliwi i bojowo nastawieni”. Cóż… nie wszyscy piją herbatę o piątej. Można też oczywiście napisać o leniwych pomocnikach, “wiecznie zmęczonych i coraz bardziej rozlazłych”. Przychodzili do pracy niewyspani i “zmęczeni na samą myśl o tym, co ich czeka”. Także w dalszych partiach książki autorki w ogóle nie interesuje kto obozuje z Goodall, Afrykanie pozostają zasadniczo bezimienni. Może warto było dotrzeć do jakiś informacji na ich temat? A skoro się nie udało, to zauważyć, że narracja, którą Goodall wokół siebie od lat konsekwentnie uprawia odzwierciedla kolonialne tendencje?

O tym, że w książce występuje słowo “egzotyka”, którego również w czasach postturystyki nie powinniśmy używać, to mi się już nawet nie chce pisać. Jane i jej znajomi “zachwycili się tym nowym, egzotycznym światem”. Jak kapitalnie pisze o tym Paweł Cywiński, kulturoznawca: “Jednakże to, co nazywamy egzotyką, jest nie tylko pochodną wychowania nas w pewnej narracji o świecie. Oddaje to również stan naszych umysłów”. Ale co powiedzieć o książce, której autorka pisze o hotelu w Kigomie, że zmiana nazwy z “Regina” na “Lake View” świadczy o zerwaniu z kolonialną przeszłością… No tak, bo mieszkańcy Kigomy znali język Szekspira od setek lat...

O braku jakiejkolwiek świadomości postkolonialnej narracji świadczy pytanie, którym Tymowska kończy swoją książkę: “Uwierzycie, że cała ta historia zaczęła się w chwili, gdy do brzegów nikomu nieznanej osady w środkowej Afryce przybyła łódź z dziewczyną, która po prostu chciała patrzeć na szympansy?”

Skoro osady nie znali biali ludzie z Europy, to już można napisać “nikomu”. Bo przecież Afrykańczycy to nie ludzie.

Niezależnie od wszystkiego, co Goodall zrobiła, warto przyjrzeć się jej fenomenowi, w którym występuje kolejna biała kobieta ratującej Afrykę. W tym obrazku nie ma miejsca dla Afrykanów, niewiele miejsca zajmują opowieści nie poświęcone badaniom zwierząt, a nawet w nich znaleźć możemy dość zaskakująco używane cytaty, jak ten z Szymborskiej, gdy pisze ona o “gołym dzikusie z kółkiem w nosie”, czy gdy - to już autorka - porównuje szympansa do “ogromnego, czarnego, prymitywnego człowieka”.

Gdyby Tymowska pisała tylko o tym jak Goodall obserwuje szympansy, jakie wnioski wyciąga i jak ją widzi naukowy świat, to by było wszystko w porządku i choć to nie jest wielkie dzieło, to lektura byłaby nienajgorsza. Ale niestety ambicje połączone z brakiem jakiejkolwiek refleksji prowadzą ją w kierunku, którego nie da się zaakceptować.

Autorka, autorką, ale że w redakcji nikomu się nie zapaliło żadne światełko, to mnie jednak bardzo smuci i jestem zażenowany faktem, że taką książkę wydaje Znak, wydawnictwo, które robi dużo dobrego w literaturze i z którym wielokrotnie współpracowałem. Redaktorowi Siewiorkowi polecam trochę poczytać o krytyce postokolonialnej, a Państwu bardzo odradzam lekturę “Pani od szympansów”, bo to przeciętna biografia, która użyteczna może być jedynie jako przykład postkolonialnej narracji, której nie powinniśmy w XXI wieku widywać na półkach księgarni, a jedynie w antykwariatach. Albo na makulaturze.

Mój ulubieniec, Ngũgĩ wa Thiong'o powiedział, że “Europę i ‘Zachód’ trzeba zdekolonializować” i ja się z nim zgadzam. Zacznijmy od tego, że będziemy myśleć nad językiem, którego używamy do opisu obcości.
Profile Image for Agnieszka.
73 reviews
i-don-t-want-anymore
January 13, 2025
Feminatywy stosujemy tylko przy nisko opłacanych zawodach, do tego jak najmniej powszechnie szanowanych. Bo Goodall może i jest sekretarką, ale też nagle wyrasta jej kutas i wtedy zostaje prymatologiem oraz naukowcem.
A jak naszemu szefowi marzy się molestowanie i wykorzystuje do tego swoją pozycję, to nic nie nazywamy wprost. Do tego kolonialne wysrywy - całość niezmiernie fantastyczna.
Utknęłam na początku i dalej się nie wybieram, a bardzo byłam ciekawa życia Goodall.
Profile Image for Book Nook .
55 reviews5 followers
February 6, 2020

Ta książka jest wszystkim, czym powinna być dobra biografia. Jest w niej naprawdę mnóstwo szczegółów z życia Jane Goodall, która w czerwcu 1960 roku w wieku 26 lat wyjechała do Afryki, by badać obyczaje szympansów i w ten sposób poznać zachowania pierwszych ludzi na ziemi. Tak to się wszystko zaczęło. Dziś znana i uznana przez środowisko przyrodników i zwykłych ludzi Goodall nadal robi wszystko co w jej mocy, by chronić zwierzęta i ocalić naszą planetę przed zagładą. Bardzo zainspirowała mnie ta lektura, dlatego nie waham się polecać dalej. To naprawdę niezwykła opowieść o niezwykłej osobie.

Profile Image for Marta Ka.
22 reviews
February 24, 2020
Bardzo dokładna i rzetelna biografia. Autorka dotarła do najgłębszych zakamarków kolei losów, życia i charakteru Goodall starając się obiektywnie pokazać jej zalety i słabości. Książkę świetnie się czyta. Nigdy za bardzo nie interesowałam się życiem szympansów ani samą bohaterką, ale jej biografię przeczytałam jednym tchem. Muszę przyznać, że w dużej mierze wpłynęła na mój światopogląd i stosunek względem zwierząt i przyrody, a to chyba najlepszy komplement jaki można sprawić autorce. Warto przeczytać, bo książka jest dobrze napisana i pełna sprawdzonych i potwierdzonych faktów. Warto też dowiedzieć się czegoś o ikonie ekologii, aktywistce, feministce i wspaniałej kobiecie jaką zawsze była i jest Goodall. Warto :)
Profile Image for Amanda Em.
377 reviews19 followers
April 16, 2024
W sumie to tak ksiazka sprawila, ze jeszcze bardziej nie lubie malp. Sa zbyt bardzo do nas podobne. Halasliwe, egoistyczne, nadpobudliwe i po prostu wredne.

I jeszcze bardziej nie lubie naukowcow, przyrodnikow, zoologow i innych "logow", ktorym zalezy jedynie na udowadnianiu jakichs teorii i glaskaniu swego ego.

Wszyscy ci etolodzy (oczywiscie konserwatywni mezczyzni), adorowali sie nawzajem za teorie wyssane z palca (a raczej z dupy). Ewidentnie nie mieli zielonego pojecia o zwierzetach i tak naprawde nie chceli go miec. Wystarczy spedzic dwa dni z psem, kotem czy golebiem, zeby zauwazyc, ze zwierzeta komunikuja sie ze soba i potrafia wyrazac uczucia. Czyli ze je maja. Zamiast wychodzic z zalozenia, ze ich NIE MAJA. Cudo. Trudno czyta sie takie bzdury.
Profile Image for alopp.
103 reviews1 follower
February 7, 2022
piękna, momentami zmusza do łez, prowadzi przez świat, którego nie znamy. posiada wszystko o czym moglibyśmy pomarzyć, a ciepło i przywiązanie do tej lektury nie odstępuje od nas na krok. mimo kilku rzeczy, które trochę zawiodły nadal jest to niezwykle intrygująca, ciekawa, momentami smutna i wzruszająca opowieść o dziewczynie, która zmieniła świat.


5*
Profile Image for werczi.
8 reviews
March 4, 2022
czyta się bardzo przyjemnie, bardziej jak powieść przygodową niż biografię
Profile Image for Postscriptum.
228 reviews2 followers
December 11, 2024
Ciężko stwierdzić, czy moja opinia wynika z tego jak książka była napisana, czy może spowodowana jest zachwytem nad osobą Jane Goodall. Niemniej - przepiękna i bardzo inspirująca biografia.
Displaying 1 - 11 of 11 reviews