Europa, połowa XXI wieku. Mniej więcej. Polski, jaką znamy, już nie ma. Jest kilka Polsk, a każda inna. Unia Europejska przeszła do historii, a w jej miejscu powstała nowa, radykalna organizacja. Inne kraje regionu dryfują ku własnemu, często dość przerażającemu przeznaczeniu.
Po Europie Wschodniej krąży tajemniczy Siwy Dym, którego zagadkowość przyciąga naukowców i zblazowanych slawskłaczy. To wszystko próbuje opisać, rozgryźć i przeżyć Marcin Szreniawa, dziennikarz wojenny, agent i cyngiel z bożej łaski, przejawiający nieodpartą skłonność do silnych kobiet i mocnych używek. Los rzuca go od Bałkanów po Rosję, a on z każdej misji wraca z kolejnymi duszami na sumieniu.
W Siwym Dymie Ziemowit Szczerek stworzył futurystyczną wizję Europy, która popada w coraz większy chaos. Ojcami chrzestnymi tej powieści mogliby być Philip K. Dick i Witold Gombrowicz. Jeden podarował narkotykową wizyjność i bezkres wyobraźni, drugi – wyczulenie na absurdy polskości.
Dziennikarz portalu Interia.pl, współpracuje z „Nową Europą Wschodnią”, autor opowiadań publikowanych m.in. w „Lampie”, „Studium”, „Opowiadaniach” i E-splocie oraz współautor wydanej w 2010 r. książki pt. Paczka radomskich. Pisze doktorat z politologii, zajmuje się wschodem Europy i dziwactwami geopolitycznymi, historycznymi i kulturowymi. Jeździ po dziwnych miejscach i o tym pisze. Ostatnio najbardziej inspiruje go gonzo i literatura / dziennikarstwo podróżnicze. Laureat Paszportu „Polityki” 2013 za książkę Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian.
Jeżeli to jest typowy Szczerek, to chyba znalazłem *tego* autora. Sam bym napisał taką książkę w taki sposób. Przewspaniała zabawa językiem, krytyczna analiza polskości i europejskości, obrazowa, zabawna („Dronięta!”), chaotyczna. Do tego ostatniego bym się przyczepił. Czytałem książkę z dość długimi przerwami. I nie wiem nic o fabule utworu. Czytałem książkę dla jej klimatu, dla opisów świata widzianego oczyma głównego bohatera. Podobno jest tak chaotyczna, a może nawet nieskładna, bo właśnie taki jest opisywany świat. Jeśli tak, to dobrze, ale będę musiał przeczytać jeszcze raz, za krótszym posiedzeniem, by jednak poszukać związków fabularnych. To, co znalazłem, to świetna zabawa konwencją, tym, co zowiemy kwintesencją polskiej i europejskiej historii zmieszanej z tym, jak Szczerek wyobraża sobie niedaleką przyszłość. Jest to o tyle fascynujące, że obecne czasy są już historią. Wspaniałe są tu neologizmy, często bywają w różnych książkach męczące i trudne do przywyknięcia. Tutaj zaś były dla mnie w stu procentach naturalne, a ich deszyfrowanie niebywałą zabawą. To książka na wskroś polska. Trzeba tak bardzo tego kraju nienawidzić, żeby móc go tak kochać. Polska jak kotlet mielony — dostaje się tu każdemu. Szczerek na pewno nie próbuje być pomidorową, i podobnie jak Polska — nie każdemu smakuje tak samo.
Genialne vymysleny koncept. V 2019 by sa mi to zdalo prehnane, v 2026 skor prorocke. Alternativna buducnost nasho priestoru. Okolo druhej polovica 21. storocia, EU prestala existovat a vychodnou, juznou a strednou Europou lomcuju vojny narodnych statov, separatistickych skupin a roznych vodcov pseudo krajiniek. Je to aj sci-fi, aj absurdne, aj pulp roman, aj future studies scenario. Miestami uplna craze, krvak, partia ako z Mechanickeho pomaranca. Cely cas na tripe. Medzi moje oblubene momenty patrilo vyhodenie 36 metrovej sochy Jezisa Krista do vzduchu skrze vybusninu nasitu v tele knaza, ci slovensko-madarsky konflikt pri Sturove.
Szczerek nesetri nikoho, vychod ani zapad ani stred, cely konflikt centruje okolo absurdneho vrazedneho nacionalizmu.
Miestami umyselne nejasne, zahmlene (ci zadymene), nevieme kto je kto, nepozname vsetky detaily, co tomu dodava este lepsiu dystopicku atmosferu. Pripomenulo mi to film Civil War, Europe edition.
,,Prezival som cosi ako pocit hrdosti, ktory v podstate nebol nicim iným ako v Neurópe vysmievaná národná hrdost. Nevedel som, co si s tým pocat, ako sa k tomu postavit. Aby som mal sväty pokoj, sám seba som presvedcil, ze ten pocit môzem mat, kedze ho neprechovávam k státu zalozenému na etnickej prislusnosti, ale k státu, ktory je zalozeny na dobrovolnom partnerstve ludí s rovnakymi hodnotami. To, samozrejme, nic nemenilo na fakte, ze moja hrdost z príslusnosti k Neurópe bola rovnako neopodstatnená ako Neurópanmi vysmievaná hrdost z prislusnosti k národu.”
Szczerek je ten ukecaný ožran od vedľajšej barovej stoličky, ktorého absurdné príhody na prvé počutie oživia nihilistu v každom náhodnom okoloidúcom. Čím viac ho však počúvate, tým je otravnejší a všednejší. Akurát trochu morbídnejším jazykom opisuje to, že všetci sú sprostí a smutní, len on takisto. Nebyť toho cestovania po Európe, odišiel by som dávno pred záverečnou.
Toto je poriadna šialenosť plná bizarností dotiahnutých ad absurdum ovíjajúcich sa okolo hlavnej osi: smrtiaceho vírusu nacionalizmu, ktorý v Európe zabíja znovu a znovu.
Román Sivý dym v konečnom dôsledku vlastne nie až taký veselý, keďže ukazuje, kam zúrivý nacionalizmus vedie, ale Ziemowit Szczerek to dokázal podať tak dokonale dávkovaným čiernym humorom, že tam funguje úplne všetko, od holografických turulov (Janko Slota odpustí a nech toto radšej nečíta) až po ožratých Srbov prisahajúcich vernosť vlajke (na scéne s iberskými vlkmi v krčme sa smejem doteraz).
Miestami je to brutálne (veľmi brutálne), miestami úplná groteska, a celé je to výživne okorenené poriadnou dávkou slovanských vulgarizmov. Nič pre citlivé povahy, ale čo na tomto divokom európskom východe je, ak sa do toho zamieša „oni zabíjali nás a my ich, ale pravdu sme mali my“ a „kašľať na to, nestalo sa to predsa u nás“ v krajinách, ktoré myšlienku o etnickej identite a národnom štáte doviedli do úplnej absurdity. Taký pamätník národného fanatizmu a večnej debility.
ja som sa veľmi bavil. až do momentu, keď som si uvedomil, že by budúcnosť mohla vyzerať presne takto. funny 'cause it's true. kniha nešetrí nikoho a už vôbec nie mnou nikdy nepochopený nacionalizmus. skvelo napísaná brutálna jazda, čierny humor, miestami Tarantino, miestami groteska. na 5 hviezdičiek zaokrúhľujem hore okrem podarenej obálky aj preto, lebo dej knihy sa celkom nečakane dostane aj do Štúrova, v ktorom som si čo to odžil. a rovnako ako sa tam pred 15 rokmi nedalo najesť nikde inde okrem pizzerii, o 15 rokov v blízkej budúcnosti to bude evidentne rovnaké.
Ak by som hlavného hrdinu počula rozprávať z vedľahšieho stola v krčme jeden z tých príbehov, ktoré boli v knihe, tak by mi z neho bolo zle. Z jeho vulgárnosti, cynizmu a mizantropizmu.
Veľmi sa mi páčila myšlienka dystopickej Európy v roku 2050 a znázornenie nárastu nacionalizmu v jednotlivých národných štátoch v kontraste so spojenou "Neurópou." Okrem myšlienky sa mi ale nepáčilo vôbec nič. Ach vlastne, ešte sa mi páčila časť o Slovensku, o tom, ako Maďari obsadili juh Slovenska.
Prbeh okolo pôvodu sivého dymu ma moc nechytil a v závere mi prišiel nevyjasnený, vzhľadom k tomu, že dobre nepoznám poľskú históriu, mi časti o rozdelení Poľska na viac malých častí a historické odkazy na jednotlivé udalosti nedávali súvislosti (aj keď teda to sa autor snažil vysvetliť pod poznámkami čo chválim) a na môj vkus tam bolo príliš veľa násilia. Tiež som sa strácala v deji, chýbala mi väčšia náväznosť kapitol.
Coś mnie ściąga do tych książek, chociaż mnie irytują. A na pewno są fantastycznym materiałem analizy dyskursu.
Siwy dym jest ucieczką w przestrzeń potencjalności, by jak zwykle porozmawiać o Polsce. Główny bohater jest antypatyczny i irytujący, styl książki jest nachalny i niesubtelny (chociaż to nie do końca prawda, pod brutalnością znajduje się przemyślana humanistyczna warstwa). Łuk narracyjny mógłby być trochę bardziej symetryczny.
To co zachwyca, to poziom szczegółowości lore, praktycznie żaden fragment Europy Środkowej nie został pominięty, każdy rejon dostał rozbudowaną mitologię i politykę, wraz z nieoczywistymi szczegółami-odwołaniami historyczno-kulturowymi. Wszystko jest stereotypizowane na maxa, ale to są stereotypy, które mogły powstać tylko u kogoś, kto doskonale zna kultury i uwarunkowania polityczne.
Język, jak to u Szczerka, mocny i soczysty. Narracja przypominać może nieco "Mechaniczną pomarańczę" i, podobnie, miejscami łatwo się zgubić i zaryć twarzą w błotnistą kałużę. W opiniach powtarza się narzekanie na zakończenie, muszę się do tego chóru dołączyć - zakończenie robi wrażenie wymuszonego i psuje trochę całokształt. Czytelnik powinienem nie mniej jednak użyć własnego umysłu i spróbować samemu bardziej satysfakcjonujące zakończenie wykoncypować.
Przez większość powieści jest świetnie, szczególnie wiosenne rozdziały są wspaniałe. Do tego Szczerek potrafi w całym absurdzie świata przedstawionego wywołać emocjonalne reakcje w czytelniku. I nagle ma miejsce zakończenie, które jest straszne. Nie będę spoilerował, ale chyba nie dało się zakończyć tego gorzej :C
Trawestując znane powiedzonko, za dużo kurw w tej kurwie. Gdyby wyciąć przekleństwa to z książki zostałby zeszycik. Wizja przyszłości prosta i trudno się w niej doszukać celnej analizy rzeczywistości. Reszta nie lepiej. Słabo, słabo...