Jump to ratings and reviews
Rate this book

Młyny boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie

Rate this book
Wiem doskonale, że Polacy ratowali Żydów w czasie Zagłady. Robiły to także siostry zakonne, robili to również księża diecezjalni (dawniej mówiło się świeccy) i zakonnicy. Dużo się na ten temat pisze. Sam napisałem książkę o pomocy Żydom, zatytułowaną Ratowanie. Opowieści Polaków i Żydów (2010). Spory w niej rozdział poświęciłem ratowaniu w klasztorach. Według danych z 2007 roku wśród Polaków uhonorowanych medalem "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” jest czterdzieści sióstr zakonnych i dwudziestu księży. Na swoich kartkach starałem się jednak notować to, o czym pisze się rzadziej.

Wyjmuję je z pudełka po butach firmy Bradshaw & Lloyd. Angielska firma z tradycjami, działająca od końca XIX wieku. Zależy mi na konkretach, nawet na drobiazgach. Nie silę się na bezosobowy chłód czy wyprany z emocji obiektywizm. Przeciwnie — jest to zapis subiektywny, a wybór stronniczy. W końcu to moje pudełko. - Jacek Leociak

200 pages, Hardcover

First published March 21, 2018

18 people are currently reading
947 people want to read

About the author

Jacek Leociak

20 books6 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
234 (38%)
4 stars
263 (43%)
3 stars
96 (15%)
2 stars
15 (2%)
1 star
2 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 62 reviews
Profile Image for Introverticheart.
325 reviews232 followers
July 10, 2020
Leociak w tej krótkiej książce naprawdę się nie certoli! Nazwanie rzeczy po imieniu niektóre środowiska mogą odebrać (i odbierają) jako skrajny antypolonizm (katolicyzm=polskość), no ale sorry, antysemityzm i antyjudaizm to stały i nieodłączny element nauczania kościoła.
Książka Leociaka to dobry początek w dyskusji o walnym udziale KK w Zagładzie (szkoda, że taka króka).
Profile Image for Anna.
512 reviews80 followers
June 19, 2019
Naprawdę doceniam, że książka to zbiór zebranych w jednym miejscu notatek, bo dzięki temu mogłam w niemal dowolnym momencie zrobić sobie przerwę od lektury (a czasem bardzo tego potrzebowałam – zwłaszcza po fragmencie o właścicielu tartaku) i nie traciłam nigdy wątku. Rozdzialiki są króciutkie, ale czasem wystarczy kilka stron, żeby pozbawić czytelnika wiary w to, że dobro i moralność to coś więcej niż puste słowa.

Szkoda, że ludzie ślepo zapatrzeni w kościół katolicki i nasi wspaniali patrioci w odzieży z orzełkami nigdy nie przeczytają tej książki. Chociaż może to i dobrze, bo raczej nie oszukuję się, że przyniosłoby to jakiś skutek. Co najwyżej znaleźliby sobie nowych "bohaterów".
Profile Image for Tymciolina.
242 reviews92 followers
November 29, 2023
Paszkwil, który mógł i powinien być kamieniem milowym w odbrązowieniu historii kościoła w czasie wojny.

Trzeba mówić i pisać o zbrodniach oraz zaniechaniach kościoła katolickiego względem narodu żydowskiego w czasie II wojny światowej. Historię trzeba przecież znać by jej nie powtarzać i tępić wszelkie przejawy antysemityzmu czy też szerzej rasizmu u podstaw. Na pewno jednak to rozliczenie nie powinno być dokonane w sposób, jaki to uczynił Leociak.

Autora Młynów Bożych przerosło to co, udało się Władysławowi Szpilmanowi - napisać o Holocauście bez nienawiści. Leociak natomiast opisując poszczególne czarne bądź bardzo czarne karty kościoła, nie umie się obejść bez jadu, sarkazmu, złości i wreszcie gniewu. Fakty, które przedstawił nie potrzebują epitetów, przemawiają do sumienia i bez chwytów erystycznych. Poruszająca jest historia księdza żydowskiego pochodzenia wydanego przez innego księdza. Straszne są antysemickie artykuły w gazetach katolickich w przededniu wojny. Przerażająca jest bierność Watykanu w obliczu zagłady Żydów (owszem milczał cały świat, ale kościół miał szczególny moralny obowiązek piętnowania zła jakim był Holocaust). Obrzydliwie czyta się o biskupie Hudalu szmuglującego zbrodniarzy nazistowskich takich jak doktor Mengele do Ameryki Południowej.

Te fakty zostały jednak przesłonięte przez nieskrywaną nienawiść Leociaka do kościoła katolickiego. Szczególnie irytuje nabijanie się autora z religii katolickiej. A to z wiary w cuda mieszkańców wsi Garnki, a to z wizyty Benedykta XVI w Auschwitz. Leociak piszący o antysemityźmie powinien zdawać sobie sprawę z tego, że pogarda rodzi rasistowskie zachowania. Obojętnie względem jakiej społeczności jest ona przejawiana.

Dlatego pomimo, że uważam Młyny Boże za istotną pozycję merytoryczną o stosunku kościoła do Holocaustu, nie mogę polecić tej pozycji. Jej przesłanie - wzbudzanie niechęci do kościoła - nie przemawia do mnie.
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,432 followers
March 9, 2020
Dzięki Leociakowi wiem, że w Polsce nawet Matka Boska ukazująca się na kościelnej wieży musi mieć nos “prawidłowy”.

Powiedzmy to w pierwszym zdaniu i właściwie mogę zakończyć recenzję - Leociak się nie pier****. Nazywa rzeczy po imieniu, uniwersalizację sprowadza do jednostkowych opowieści, odziera je z eufemizmów, pokazuje dokumenty, przytacza opinie i mówi jak jest Jakiś czas po lekturze myślałem, że to książka odważna, ale chyba zmieniłem zdanie. To po prostu wyjątkowo przyzwoita i uczciwa książka. O Kościele i Żydach, o antysemickiej kampanii, w której kościelni urzędnicy przez lata brali udział, i którzy w momencie próby zamilkli. O tym, jak to milczenie tłumaczono i dlaczego te wyjaśnienia prowadzić mogą jedynie do kuriozalnego wniosku, że Żydzi sami sobie Holokaust przygotowali. “Zastanawia mnie, w jaki sposób instytucja powołana do niesienia przesłania miłości bliźniego, jakże często, niezależnie od czasów i miejsca, wikłała się w działania niejednokrotnie przynoszące krew i łzy”, pisze autor.

Pisze:

- O tym, do czego doprowadziła antysemicka kampania gospodarcza, w której chodziło o to, by “chodzić w rdzennie chrześcijańskich kalesonach”.

- O tym, że gdy spędzano Żydów do warszawskiego getta, głównym zmartwieniem Kościoła była sprawa pozostawienie poza gettem ulicy Leszno, gdyż znajdowała się przy niej katolicka świątynia. A Polacy, “którym nakazano opuszczenie swoich mieszkań, przejawiali wrogość, a nawet agresję wobec tych, których miano tutaj więzić”, a księża wzywali mieszkańców do “powstrzymania się od przeprowadzek, co wśród Żydów wywołało panikę”.

- O tym, jakie były intencje modlitewne w 1941 roku w Chełmie (dziś wydają się aż śmieszne).

- O Józefie Górskim, herbu Boże Wola, który cieszył się, że “odżydzono nasze miasteczka”.

- O tym, że w Polsce Matka Boska ukazująca się na kościelnej wieży musi mieć nos “prawidłowy” i nawet gdy ukazuje się na terenie getta.

- O tym, jak to Nasza Matka Boska z Getta nawróciła tysiące Żydów, co jest brednią zmyśloną przez jednego z warszawskich księży.

- O instrumentalizacji Holokaustu, o tym, że “nie wydarzył się [on] tylko po to, aby Polacy mogli poinformować o nim świat i ratować Żydów”.

Jest Leociak ironiczny, złośliwy (opis pogrzebu Piusa XII!), raptowny w oskarżeniach, ale jakoś niezwykle słuszny. Chwilami byłem zły na autora, że ocenia szybko, że nie waloryzuje przedstawionego świata, ale chyba go rozumiem - w mediach od kilku tygodni możemy poczytać do czego ta waloryzacja doprowadziła.

“(...) jest to zapis subiektywny, a wybór stronniczy. W końcu to moje pudełko”. Jak to w pudełku po butach - zapach jest niekoniecznie przyjemny, ale naprawdę warto je otworzyć, by poćwiczyć z Leociakiem logiczne myślenie. Jedna z odważniejszych intelektualnie książek ostatnich lat, gotowa do sporów i dyskusji. Słowem - trzeba.
Profile Image for Nina.
1,718 reviews42 followers
April 7, 2018
Do Holocaustu doszło w CHRZEŚCIJAŃSKIEJ Europie. Oczywistość, która wydaje się być pomijana lub co najmniej osłabiana, łagodzona. Nie przez tych, którzy byli świadkam czy są poważnymi badaczami, ale przez tych, którym obce jest poczucie współodpowiedzialności za Zagładę.

Genezą Młynów bożych jest gniew, oburzenie na przemilczanie lub manipulowanie faktami, na wybielanie ludzi, tak aby nie nadwerężyć prestiżu instytucji religijnych. Najwięcej pisze Jacek Leociak o Kościele Katolickim, choć niechlubnej roli protestanckich duchownych również nie pomija.

Młyny boże nie są publikacją naukową. Autor nie ukrywa swojego emocjonalnego stosunku do tematu. Ale każde przywoływane przez niego wydarzenie, wszystkie opisywane sytuacje, każda cytowana wypowiedź, wszystko w książce opiera się na dokumentach lub innych solidnych źródłach. Nawet jeśli mniej więcej z góry wiadomo, jakie jest główne przesłanie książki, jedynie jej lektura pozwola na pełną ocenę, a to ze względu na bogactwo zebranego materiału.

Zaczyna Leociak od historii chrześcijaństwa pod kątem jego stosunku do innowierców, a w szczególności do wyznawców religii mojżeszowej, których właściwie od zawsze uważano za bogobójców. Raul Hilberg porównał antyżydowskie prawodawstwo kościelne i nazistowskie. Znalazł tylko jedną różnicę: Kościół nie przewidywał tzw. ostatecznego rozwiązania. Narodowi żydowskiemu, „przeklętemu przez Pana Jezusa”, przypisywali duchowni, a za nimi wierni, najgorsze przywary. Najwięcej na ten temat pisze autor oczywiście w odniesieniu do Polaków. Rezultat: „Każda prawie rodzina po aryjskiej stronie była dotknięta nieszczęściem i żałobą i to było niewątpliwie zbrodnią Hitlera - ale jeśli chodziło o Żydów, Hitler był tylko wykonawcą wyroku boskiego” - napisał w 1945 roku Ludwik Hering, świadek likwidacji getta warszawskiego.

Obok podglebia i przebiegu eksterminacji Żydów w Polsce, zachowań polskich dostojników kościelnych (niektóre fakty, dokumenty i nazwiska są naprawdę bulwersujące), wiele uwagi, co oczywiste, poświęca autor Watykanowi. Ciężko chory papież Pius XI przygotował w 1939 roku brudnopis encykliki potępiającej nazistowski rasizm i antysemityzm. „Wszyscy jesteśmy Semitami” - miał napisać. Tekst ten nigdy nie stał się dokumentem kościelnym, a to za sprawą generała jezuitów Włodzimierza Ledóchowskiego oraz następcy Piusa XI. Nietrudno zgadnąć po której stronie staje Leociak w sporze o beatyfikację Piusa XII, obecnie uznanego przez Kościół za Czcigodnego Sługę Bożego, mimo że niektórzy badacze nazywają go papieżem Hitlera.

Mniej niżbym chciała, ale o powojennej roli Kościoła też trochę autor pisze. Komentuje, na przykład, reakcje polskich duchownych na pogrom kielecki, wizytę w Auschwitz Benedykta XVI czy niektóre wypowiedzi Jana Pawła II. Przypomina, że kiedy wreszcie posoborowy Kościół przyjął w 1998 roku przełomowy dokument Refleksje nad Szoa, w Polsce trwał konflikt wokół krzyży oświęcimskich. Na temat szermowania przez księży pojęciem „holokautyzacja” w odniesieniu do aborcji i in vitro, pisze: „Tak oto najwyżsi hierarchowie Kościoła katolickiego, którego papież i biskupi w czasach Holokaustu nie mogli z siebie wykrztusić słowa na „Ż”, dziś ochoczo się do Holokaustu odwołują. Żerowanie na prochach zgładzonych Żydów trwa, a ofiarom zabiera się nawet słowo „Holokaust”. Nawet to słowo im się zabiera.”

Młyny boże są przygnębiającą książką. Raz jeden lekko się uśmiechnęłam podczas lektury. Pod wpływem nazistów ewangelicy starali się wykluczyć żydowskich konwertytów ze swojej wspólnoty. Anna Wolf-Powęska przywołuje za wrocławskim „Evangelischer Ruf” z 1933 roku taką oto anegdotę. „Odprawiający nabożeństwo ksiądz zwraca się od ołtarza do wiernych: „Niearyjczycy są proszeni o opuszczenie kościoła”. Nikt się nie porusza. „Niearyjczycy są proszeni o opuszczenie kościoła”. Znowu cisza. „Niearyjczycy są proszeni o natychmiastowe opuszczenie kościoła”. Wówczas Jezus schodzi z krzyża i opuszcza kościół.”
Profile Image for Anna.
253 reviews14 followers
January 4, 2021
Nie jest to zła książka, jednak nie jest też wybitna.
Jako osoba czytająca w pewnym czasie bardzo dużo literatury faktu na temat II WŚ, nie wniosła ona nic czego bym nie wiedziała.
Stawiając jej za duża poprzeczkę, postawiłam również tezę, że kościół w tej książce zostanie przedstawiony bardziej „brutalnie”.
To co bardzo mi przeszkadzało, to wielka chaotyczność. Skakanie po wątkach, które później na siłę trzeba jakoś połączyć.
Profile Image for Karolina.
117 reviews113 followers
November 1, 2020
Temat w książce, który został poruszony - bardzo ważny i dlatego warto ją przeczytać. Jednak sama forma książki nie za bardzo mi odpowiada, mam wrażenie, że trochę aż ZA bardzo widać tu autora.
Profile Image for Tomasz.
683 reviews1,043 followers
January 18, 2021
Związek między Watykanem i antysemityzmem oraz religia jako źródło (usprawiedliwienie?) nienawiści nie są dla mnie niczym nowym, a z każdą kolejną publikacją tego typu mój antyklerykalizm się umacnia. Niestety, pomimo bardzo rzetelnej pracy ze źródłami i bogatej bibliografii nie mogę dać wyższej oceny. Zbyt dużo jest tu momentów, w których za bardzo widać autora i jego poglądy, silenie się na ironię w pewnych momentach nie jest potrzebne, a te historie bronią się same, bez konieczności sięgania po takie zabiegi.
Profile Image for Ta.
395 reviews20 followers
October 9, 2020
To krótka książka, ale nie dałam rady czytać jej "na raz". Przygnębiający obraz katolicyzmu. I nawet mając w pamięci to, że naprawdę wielu jest "Sparwiedliwych wśród Narodów", to liczba i przyczyny istnienia "niesprawiedliwych" jest przytłaczająca. Trzeba przeczytać.
Profile Image for Magdalena.
208 reviews41 followers
August 17, 2020
[2,5]

mi się, że przy tej książce kluczowe jest nie nastawienie się na zbyt wiele i pamiętanie cały czas o tym, co autor deklaruje już na starcie - że to są jego zapiski na marginesie innych prac i jego osobiste refleksje, a nie całościowe przedstawienie sprawy. Tom jest krótki, strukturalnie chaotyczny, złożony z fragmentów, którym najbliżej formalnie do esejów. Leociak przywołuje wycinki historyczne i epizody (od rzeczy formalnie drobnych po rzeczy ostateczne), i przede wszystkim postaci i zdarzenia, które funkcjonują w zupełnie odrębnych narracjach na temat kościoła w czasie II WŚ i Zagłady i każe nam przyjrzeć się temu, jak bardzo ta odrębność narracji jest sztuczna i nielogiczna, i co właściwie przykrywa - w najlepszym przypadku współodpowiedzialność nauczania KK za szerzenie antysemityzmu oraz zbyt bierną postawę w konfrontacji ze złem. To wszystko jest w większości przypadków ważne, nieźle ujęte i ciekawe, więc mam spory zapas sympatii dla autora za podniesienie tematu, a że jego emocje korespondują nieźle z moimi, to nie przeszkadza mi też to, że autor pisze osobiście i czasami wprost oskarżycielsko. Nie mogę niestety jednak pozbyć się wrażenia, że temat ten zasługuje na coś więcej niż zlepek luźnych uwag, i kiepska redakcja. Czy na prawdę nie dało się tego złożyć w całość jakoś bardziej składnie? Czy nie można było tego osadzić w szerszej narracji dopowiadającej do końca temat i dającej poczucie jakiejś skali? Bo u Leociaka mamy wyrywki, które rzuciły mu się w oczy, "występki" i "winy" czasem naprawdę drobne obok wielkich, skakanie po tematach i osobach, często w sposób wywołujący (u mnie) dezorientację (przykład pierwszy z brzegu - JL nagminnie pisze o wszystkich papieżach raz imieniem papieskim, raz nazwiskiem sprzed objęcia stanowiska; przy papieżach typu JPII czy Benedykt XVI nie jest to wielki problem, ale już nazwisko Piusa XII nie jest mi znane na wyrywki, więc czasami zajmowało mi chwilę załapanie, że teraz znów mówimy o papieżu a nie jednym z innych włoskich kardynałów; w jednym fragmencie pojawia się też na przykład nagle znienacka "August" bez nazwiska, który pod koniec fragmentu okazuje się być biskupem Augustem Hlondem, który pojawił się 50 stron wcześniej, ale w międzyczasie przywołano też multum innych postaci, etc.). Jest tu też przynajmniej jeden kwiatek z czeskim błędem w dacie (i to takim rzucającym się w oczy), no i wisienka w koronie argumentu o kiepskiej redakcji - historia Garnka, katolickiego mitu o wsi, która dzięki modlitwie różańcowej przeszła bez strat ludzkich przez całą drugą wojnę światową. To, co Leociak robi z tym mitem - pokazując jak bardzo opiera się on na przekonaniu, że życie nie-katolików nie jest istotne ("wymodlony cud" prezentowany jest jako sukces; choć wymodlono go niecałe 20 kilometrów od Treblinki i musiałby być "osiągany" w oparach dymu palonych ciał) - jest znakomite i mocne. Tylko problem polega na tym, że Leociak prezentuje tę historię, jakby była prawdziwa, powołując się na niezbyt wiarygodną stronę katolicką. Nie weryfikując tego w żaden sposób, pisze o mazowieckiej przedwojennej wsi, która miała mieć 7 tysięcy mieszkańców i idzie dalej, chociaż nawet mnie sprowokowało to do przystanięcia, bo 7 tyś mieszkańców to nie jest specjalnie "wieś" w realiach międzywojnia. Przerwałam lekturę, poszłam googlać, czy to nie pomyłka, i w jakieś 2 minuty pozwoliło mi to ustalić, że tak naprawdę nikt nie wie, o jaką wieś chodzi, gdzie była i czy w ogóle istniała.I to jest jednak fakt, który należałoby wyłapać - nie ważne czy zrobiłby to Leociak sam z siebie czy jego redakcja - szczególnie, że nie zmienia to wiele w jego argumentacji i fakt, że wieś może być zmyślona nie zepsułby mu nic w tym fragmencie, a tak jego wiarygodność zostaje podkopana. Ogólnie nie zniechęcam do czytania (szczególnie, że krótkie), ale niestety też nie za bardzo rekomenduję.
Profile Image for Szymon.
200 reviews13 followers
May 19, 2018
"Młyny Boże" to kawał (czy raczej kawałek, bo całość jest nieduża) potrzebnej i mocnej pracy wykonanej nad naszą kolektywną pamięcią.
Leociak całość wybiera mocno subiektywnie, o czym uprzedza, ale daje mu to do ręki potężne narzędzie, tj. Możliwość komentowania wielu sytuacji z pozycji "zdrowego rozsądku" czy "chłopskiego rozumu", często też z gęstą ironia.
Obraz z tego jest niezwykle mocny, zwłaszcza gdy te jego komentarze czy spostrzeżenia zderzaja się z oficjalną hagiografią.
Do przeczytania koniecznie dla każdego w jakikolwiek sposob zainteresowanego tematem.
Profile Image for Piotrek Machajek.
107 reviews20 followers
July 26, 2018
Nie jest to łatwa książka. Niecałe 200 stron, lecz przeczytanie choćby trzydziestu w jednym podejściu sprawia trudność. Historia chrześcijaństwa nie jest marszem zwycięstwa i myśl, że Kościół jako instytucja mógł wojnę przegrać, powinna być częścią refleksji ludzi dobrej woli nad Szoa. Niestety, rażąca była dla mnie wylewająca się z wielu zdań ironia. Rozumiem, że najprawdopodobniej służyła oddaniu emocji towarzyszących pracy nad tym zbiorem; w niektórych miejscach (polemika ze współczesnymi wypowiedziami) znakomicie służy obnażeniu prób przekłamań i erystycznych wybiegów. Jednak zagłębiając się już w same relacje historyczne doświadczałem poczucia ironii, której autor nie jest w stanie prześcignąć swym piórem - bolesnej, wykraczającej poza ramy najczarniejszego humoru, która maskuje sprawy dużo trudniejsze do nazwania. Dlatego ta książka jest ważna.
Profile Image for Jakub Horbów.
389 reviews181 followers
August 24, 2020
Niepodważalny mustreal, mimo że jestem trochę rozczarowany chaotycznością i oburzeniem autora, które przeszkadza w czytaniu. Same historie jednak są obowiązkowe do poznania i rozwinięcia.
Profile Image for estel.
110 reviews36 followers
August 6, 2020
Szokująca książka, choć jednocześnie nie ma tu sztucznego nakręcania szoku, jest podawanie faktów, autentycznych cytatów, opisywanie wydarzeń w sposób oparty na źródłach. Nie jest to też książka sucha i bezstronna, bo czuć wściekłość Leociaka, nie stroni on od ironii, nazywa zło po imieniu. Chyba najbardziej dotknęła mnie ta świadomość, że Zagłada nic nie zmieniła. Ludzie, którzy przed wojną uważali Żydów za pasożytów i chorobę wspaniałej Polski, nie zorientowali się, że zagazowanie, rozstrzelanie, czy zagłodzenie 6 milionów ludzi może być złe, wręcz cieszyli się, że Hitler, choć okupant, rozwiązał ich problem. Kościół katolicki natomiast, ostoja praworządności i miłosierdzia, potrzebował 50 lat na obudzenie się z letargu i stanięcie w obronie Żydów.

(Kolejny brak refleksji - ta retoryka prowadząca do tragedii w ogóle się nie zmienia).
Profile Image for Justyna Kochanowska.
7 reviews3 followers
April 30, 2022
Bardzo trudna do „przełknięcia”, otwierająca oczy i pozwalająca głębiej poznać te kwestie, na które w polskim dyskursie na temat narodu żydowskiego i Holokaustu nie ma miejsca.
Profile Image for Agnieszka.
10 reviews1 follower
March 28, 2018
Jedna z najważniejszych książek ostatnich lat. Lektura obowiązkowa.
Profile Image for Ronja St.
25 reviews7 followers
July 11, 2018
Dałabym 5 gwiazdek, ale przypadkiem znalazłam potężny, bardzo łatwy do weryfikacji błąd. Autor pisze o miejscowości Garnek w gminie Ceranów, w której jakoby nastąpił "cud różańcowy" - wszyscy mieszkańcy przeżyli wojnę. Pisze, że była to miejscowość licząca 7000 mieszkańców i miała kościół parafialny. Wieś Garnek w gminie Ceranów to jest maleńka wioska, cztery domy na krzyż, i należy do parafii w Ceranowie. Wszystkie tragedie i okrucieństwa, które wydarzyły się w sąsiednich miasteczkach - obóz zagłady w Treblince, likwidacja gett w Kosowie, Węgrowie i innych miejscach są niewątpliwie prawdą, ale przypisanie "cudu różańcowego" do tych okolic jest zwyczajnie błędem. We mnie zasiało to pewną wątpliwość co do wiarygodności innych relacji w tej książce.
Profile Image for Agata Knapek.
19 reviews1 follower
August 25, 2020
Leociak mówi ważne rzeczy, których w Polsce mało kto ma odwagę mówić, a jeszcze mniej ma odwagę słuchać. Szkoda tylko, że czasem nie potrafi powstrzymać się od złośliwości, która (w moich oczach) odbiera tej historii godność. A tak ważne rzeczy na to zasługują.
Profile Image for Marcin.
329 reviews81 followers
February 3, 2019
Najnowsza książka J. Leociaka stanowi zbiór esejów - zasadniczo na temat sposobu zachowania się kościoła katolickiego w czasach Holokaustu. Podtytuł tej pracy "Zapiski o Kościele i Zagładzie" każe przypuszczać, że jest ona zbiorem luźnych i nieuporządkowanych rozważań, związanych jedynie wspólnym mianownikiem głównego tematu (na co wskazują owe "zapiski"). Sam autor we wstępie zaznacza ów zapiskowy charakter tekstów zgromadzonych w tej książce. Wbrew nadanemu podtytułowi oraz deklaracjom samego Jacka Leociaka, zaoferowany czytelnikowi zbiór esejów zaskakuje wewnętrzną systematycznością. Łatwo dostrzegalny jest zamysł autora w skatalogowaniu poszczególnych tekstów i ujęcia ich w pewne grupy zagadnień, a następnie zarysowania na ich tle szerszego tła i kontekstu sytuacyjnego. Otrzymaliśmy zatem książkę przemyślaną, koncepcyjną i - jakkolwiek to zabrzmi - metodologicznie uporządkowaną.

"Młyny boże" składają się z trzech części, z których pierwsza traktuje o genezie Zagłady. Jacek Leociak wykazuje, że określony stosunek kleru do eksterminacji narodu żydowskiego podczas II wojny światowej posiada wielowiekową tradycję, usankcjonowaną antysemicką wykładnią fragmentu Pisma Świętego, przypisującą Żydom odpowiedzialność za chrystusową śmierć ("krew Jego na nas i na dzieci nasze"). Zdaniem Leociaka, antyżydowski jad sączony z kościelnych ambon do serc i umysłów wiernych przez stulecia stanowił jeden z czynników takiej, a nie innej postawy społecznej wobec tragedii narodu żydowskiego. W formie zaskakującej puenty autor wykazuje, że ustawodawstwo rasowe III Rzeszy stanowiło jedynie powtórzenie ustaleń soborowych kościoła katolickiego jeszcze z czasów późnej starożytności i wczesnego średniowiecza. Sporo uwagi poświęcone jest również językowi kościelnej narracji oraz krótkiemu scharakteryzowaniu rozmaitych "chwytów retorycznych" dla usankcjonowania dyskryminacji Żydów na poszczególnych płaszczyznach życia społecznego - poczynając od parazytologicznych określeń dla określenia ludności żydowskiej, a skończywszy na próbach przerzucenia na samych Żydów odpowiedzialności za zgotowany im los. Z tego punktu widzenia książka Leociaka wykracza poza opisanie doświadczeń kościoła katolickiego z Holokaustem, lecz przyjmuje szerszą perspektywę, tj. ukazanie wielowiekowego antysemityzmu kleru jako jednego z czynników, bez którego Zagłada nie byłaby możliwa.

Druga część "Młynów bożych" pokazuje określone wzorce zachowań - zarówno te pozytywne, jak i negatywne - podczas II wojny światowej określonych co do tożsamości duchownych jako pewnego rodzaju punkt wyjścia do snucia szerszych rozważań na temat udziału katolickiego kleru w Holokauście. Sporo uwagi Jacek Leociak poświęca osobie Piusa XII i demistyfikacji prób obrony czy też wyjaśnienia jego milczenia, jak również rzekomych wysiłków na rzecz ratowania Żydów. Skoro rzeczywiście papież Pacelli czynił starania ku ratowaniu Żydów, to dlaczego przez tyle lat od zakończenia II wojny światowej Watykan nie ujawnił dowodów tych działań - pyta autor. Gdyby rzeczywiście Stolica Apostolska i sam papież byli zaangażowani w pomoc narodowi żydowskiemu, to musiała ona pozostawić jakiś materialny ślad - choćby w postaci rozmaitych dokumentów - kontynuuje Leociak. Brak przedstawienia takiego materiału dowodowego i powoływanie się na bliżej nieokreśloną pomoc Żydom ze strony papiestwa poddaje w wątpliwość to, czy rzeczywiście pomoc ta miała miejsce. Zdaniem autora nie jest dziełem przypadku okoliczność, że proces beatyfikacyjny Pacellego trwa od dziesięcioleci i końca jego póki co nie widać. Dla mnie jednak zagadką bez odpowiedzi pozostaje pytanie, dlaczego encyklika "Mit brennender Sorge", której powstania inicjatorem był Pacelli, jako jedyna w historii powstała w języku innym, niż łacina czy włoski. Nie da się tego chyba wytłumaczyć tym, że traktowała o położeniu kościoła katolickiego w Rzeszy Niemieckiej - wszak encyklika "Cum primum" potępiała powstanie listopadowe, a mimo to nie powstała w języku polskim, tj. w języku, którym władali ci, do których zasadniczo była skierowana.

Trzecia czę��ć książki dotyczy sposobu kościelnej narracji poholokaustowej. Jej głównym tematem pozostaje sposób uporania się przez kościół katolicki z wyjaśnieniem swej bierności w latach wojennych i unikania wzięcia współodpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie. Jest to, z mojego punktu widzenia, bodajże najsmutniejsza część pracy J. Leociaka. Boleśnie udowadnia on, że historia wcale nie jest nauczycielką życia, a kościół katolicki nie wyciągnął żadnych lekcji z przeszłości, o czym świadczą nie tylko reakcje najważniejszych czynników kościelnych na powojenne pogromy, ale również czasy nam współczesne - to zalotne puszczanie oczka przez kler do środowisk nacjonalistycznych (by wskazać tylko mszę w intencji ONR w białostockiej katedrze z 2016 r.), stanowcze reakcje sprzeciwu na wszelkie publikacje krytykujące postawę duchowieństwa w czasach wojny (znów - by wspomnieć o publicznym proteście kard. Dziwisza na książkę J.T. Grossa), czy wreszcie niczym nieskrępowaną emisję jawnie antysemickich treści przez rydzykowe media. To, co najbardziej bulwersuje, to wykorzystywanie przez kler Holokaustu dla realizacji swych doraźnych celów politycznych (sławetny "Holokaust nienarodzonych" jako kolejny kościelny epitet dla scharakteryzowania przerwania ciąży) i ochocze szafowanie tym określeniem mimo że w czasach wojny ani papież ani biskupi nie mogli wykrztusić z siebie słowa na "Ż". Obawiam się jedynie, że w tym aspekcie spostrzeżenia Leociaka jeszcze długo nie stracą na swej aktualności, o czym świadczy m.in. treść przemówienia Morawieckiego podczas rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau w 2019 r. Choć dziś najważniejsze czynniki państwowe i kościelne nie mają problemu z mówieniem o Zagładzie narodu żydowskiego, to owo żydowskie cierpienie próbuje się zneutralizować cierpieniem rodzimym, naszym polskim. Prawie zawsze bowiem na jednym oddechu obok cierpienia żydowskiego wymienia się także cierpienie Polaków z czasów wojennych. Na tyłach Muzeum Żydów Polskich POLIN chce się stawiać Pomnik Polaków Ratujących Żydów. A warszawski Muranów - gdzie w czasie wojny mieściło się getto - zostaje "przyozdobiony" w drzewka smoleńskie i inne symbole polskiej martyrologii. Dlaczego właśnie na Muranowie?

Autor jest historykiem literatury, lecz mimo że książka bazuje na źródłach, których spis zamieszczono na jej końcu, nie została napisana językiem naukowym. Udało mu się porzucić suchy, faktograficzny język narracji naukowej na rzecz stylu eseistycznego, miejscami publicystycznego. Sprawia to, że książkę czyta się naprawdę dobrze. Nie jest ona obszerna objętościowo, co stanowi jej plus. Zwięzłość, umiejętność syntezy i trafnych podsumowań jest godna pozazdroszczenia. Fragmentami napisana jest z pasją. Jacek Leociak nie oferuje nam "kanonu" wiedzy na zaprezentowany przez siebie temat. Obecność "zapisków" w podtytule każe raczej sądzić, że stanowi ona raczej przyczynek do dyskusji i ofertę samodzielnego pogłębiania wiedzy, czemu m.in. służy zamieszczenie wykazu źródeł. Dlatego też z zainteresowaniem będę wypatrywał kolejnych pozycji z tej tematyki.
Profile Image for dominika .
253 reviews38 followers
January 18, 2021
Jacek Leociak nie owija w bawełnę pokazując rzeczywistość taką, jaką była na prawdę - a nie była tak jednoznaczna jak wielu chce ją widzieć. Choć chciałoby się wierzyć w etos bohaterskich Polaków solidarnie ratujących Żydów w trakcie II wojny światowej to jednak fakty wyglądają trochę inaczej. Ta książka to taplanie się w brudach Kościoła, który od wieków prowadził antysemicką kampanię umywając ręce od konsekwencji lub nierzadko radośnie im przyklaskując. Zarzuca się jej antyklerykalizm, ale nic o czym opowiada autor nie jest wyssane z palca - to udokumentowane historie o zaślepieniu Kościoła, milczącym przyzwoleniu papieża na Holocaust i hierarchach, którym "słowo na "Ż"" nie mogło przejść przez usta. To lektura pełna wkurwu, ale słusznego wkurwu na hipokryzję, zakłamanie i przedstawienia tylko jednej strony historii.
Profile Image for Ola.
75 reviews14 followers
March 19, 2021
Dla mnie, jako osoby raczej nie siegajacej po tego typu literature, byla to naprawde ciekawa, wzburzajaca pozycja. Bardzo podobala mi sie dosadnosc z jaka odnosil sie autor, ironizujac wiele rzeczy. Jak wspomnialam, poruszyla mnie ta ksiazka, dowiedzialam sie z niej sporo nowych informacji, choc zdaje sobie sprawe, ze dla bardziej wtajemniczonych, obytych badz nawet lubujacych sie w tych tematach moze nie byc w niej nic nowego badz zaskakujacego.
Profile Image for Marko.
425 reviews18 followers
August 24, 2020
Książka „MŁYNY BOZE” J. Leociaka to przykład bardzo dobrej literatury faktu. Przez wiele lat tematyka dotycząca stosunków Kościoła Katolickiego z Żydami była skrzętnie ukrywana, przeinaczana i stanowiła delikatną strefę do której nikt nie zaglądał i tematem który był pomijany. Bardzo dobrze, ze mamy w Polsce „szperaczy”, którzy nie boją się o „drażliwych” tematach pisać a także je wydawać.
206 reviews36 followers
March 8, 2022
Jako naród mamy jeszcze tak dużo do przepracowania w kwestii naszej pamięci zbiorowej, a wielu z nas nadal wierzy, że Polska (wraz z Kościołem) jest "mesjaszem narodów" wybranym by zbawić świat, nadal prześladowanym przez tych złych ludzi na "Ż"...


(3.5*, bo chaotyczność zapisków trochę przeszkadzała mi jednak w odbiorze tej książki)
Profile Image for Radosław Magiera.
743 reviews15 followers
September 5, 2023
Nieduża objętościowo, ale ciężkostrawna. Ciężkostrawna, lecz niezwykle wartościowa. Przypomina, o czym coraz więcej ludzi zapomina, że granica między porządnym człowiekiem a złym nie przebiega wzdłuż podziału między nami a nimi; kimkolwiek są owi my i oni. Ciekawa forma, odmienna od zwykle nadawanych dziełom historycznym, niemniej czyta się to rewelacyjnie. Bo ważne, interesujące, choć smutne i dołujące. Leociak śmiało ląduje obok najlepszych dzieł Mistrzyni Szejnert. Zmusza do myślenia, długiego myślenia. Będzie bolało...
Profile Image for Maciej.
201 reviews6 followers
March 26, 2022
Zanim zacznę, chcę powiedzieć, że książka napisana została przez PROFESORA! Otóż człowiek ten stwierdził, że fantastycznym pomysłem jest sobie pisać na smarkatkach swoje smuty i żale do szuflady i nie ważne, że są to luźne często nieprawdziwe informacje a później idealnym pomysłem jest to wszystko zebrać i wydać do czego sam się z resztą przyznaje:
"Wyjmuję je z pudełka po butach firmy Bradshaw & Lloyd. Angielska firma z tradycjami, działająca od końca XIX wieku. Zależy mi na konkretach, nawet na drobiazgach. Nie silę się na bezosobowy chłód czy wyprany z emocji obiektywizm. Przeciwnie — jest to zapis subiektywny, a wybór stronniczy. W końcu to moje pudełko”.
Mój problem z tym tekstem na poziomie plotkarskiej gazety jest właściwie taki, że człowiek inteligentny stwierdza, że nie trzeba weryfikować owej treści bo temat kontrowersyjny przecież się sprzeda. Mało tego. Wszystko okraszone jest językiem podwórkowym a złośliwość i jad wylewa się tu z każdej strony. W zasadzie zostałam uprzedzony i moje pretensje co do stylu nie powinny być zasadne, ale "profesor" sam wytyka palcem Kościół Katolicki, że z powagi instytucji wynika iż jest to instytucja, która nie powinna mieć skazy na swej reputacji. I tu tkwi cynizm tego człowieka bo tytuł profesora również do czegoś zobowiązuje. Powinna to być sytuacja gdzie autor sam weryfikuje swoje wypociny.
Wyrywkowy zbiór przykładów zawartych w tych pomyjach, mający na celu wielką winę Kościoła Katolickiego wobec Żydów zamiast tego demaskuje wątpliwą erudycję autora i jego hipokryzje i perfidię.
Sam język obnaża ubogość tego człowieka.
Narzucana jest nam jedyna słuszna ocena sytuacji, nie daje się szansy ocenienia całości sprawy. Nie znajdziemy tu np informacji o działalności np księży w podziemiu ale znajdzie się tu fragment o uratowanej Żydówce umieszczonej w klasztorze, której kazano słuchać rekolekcji wielkopostnych oraz zmuszono do ucałowania ręki księdza co było torturą świadczącą o niewiarygodnym bestialstwie Kościoła Katolickiego.
Autor nie traktuje czytelnika jako istoty myślącej potrafiącej ocenić wydarzenia po swojemu tylko sprowadza go do parteru i mówi co ma myśleć. Nie brakuje tu soczystych epitetów skierowanych do Kościoła, jego wyznawców i hierarchów. Szczególnie irytuje naśmiewanie się autora z religii katolickiej. A to z wizyty Benedykta XVI w Auschwitz, a to z wiary w cuda, a nawet z POGRZEBU Papieża Piusa XII: "Wracam do pogrzebu Piusa XII jak do pokazu mody kościelnej w Rzymie Federica Felliniego. Dzwony Wiecznego Miasta rozkołysały się wtedy nad całym światem, ludzkość wstrzymała oddech, ryby w oceanach wybuchnęły głośnym szlochem, kozice, świstaki, koziorożce alpejskie oniemiały i zapadła grobowa cisza wśród turni."
Leociak piszący o antysemityzmie powinien zdawać sobie sprawę, że głęboka pogarda rodzi niebezpieczne, rasistowskie i ksenofobiczne zachowania.
Na domiar złego nie trzeba być super inteligentnym, żeby wygooglować sobie niektóre fakty przedstawione w internecie (i tu przyznam, że pozycja ta wpływa na chęć do-edukowania się, ale to chyba jedyna pozytywna strona tej książki/ulotki) i nagle okazuje się, że gdy wpiszesz sobie w internet hasło „wieś Garnki w okolicach Treblinki” to szybko przekonasz się, że "profesor" zakłamuje historię! Owszem jest taka wieś ale nie ma tylu mieszkańców ani nie ma tam parafii. To tylko utwierdziło mnie ile cała ta książka jest warta!
Podsumowując, jest to pozycja napisana dla lewicowych szczekaczy bez merytorycznego poparcia faktami. Paszkwil szkodliwa nadający się jedynie do przerobu na papier toaletowy.
Displaying 1 - 30 of 62 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.