Wierzysz w demony? Większość ludzi nie wierzy. Niesłusznie. Demony istnieją i potrafią zniszczyć twoje życie. Tylko dlatego, że na kogoś musiało paść. A może kiedyś wszedłeś w ich sfery lub po prostu zwróciłeś na siebie ich uwagę zbytnim optymizmem? Może uśmiechnąłeś się w złym momencie? A teraz dziwisz się, że życie wali ci się na głowę...
Debiutował w roku 1982 opowiadaniem Azyl dla starych pilotów, zamieszczonym w tygodniku "Odgłosy". W tym samym roku i w tym samym periodyku zamieścił utwór Twierdza Trzech Studni.
W 1990 razem z Rafałem A. Ziemkiewiczem, Andrzejem Łaskim, Krzysztofem Sokołowskim i Dariuszem Zientalakiem założył magazyn literacki "Fenix". Od roku 1993 aż do ostatniego numeru czasopisma w 2001 był jego redaktorem naczelnym. Obecnie jest dziennikarzem w "Gazecie Polskiej" oraz zajmuje się tłumaczeniem komiksów. Jego opowiadania publikowane były w "Nowej Fantastyce", "Feniksie", oraz wielu antologiach science fiction. W roku 2003 ukazał się zbiór jego opowiadań grozy Księga jesiennych demonów (Fabryka Słów), w 2005 pierwszy tom powieści Pan Lodowego Ogrodu (Fabryka Słów) (tom drugi w 2007 roku), a w 2006 powieść Popiół i kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy (Fabryka Słów), która jest kontynuacją opowiadania Obol dla Lilith.
3,5 Niektóre historie bardzo ciekawe i wciągające, niektóre ok. Czy rzeczywiście horror? No niekoniecznie. A może kolejny raz okazuje się, że osoba wychowana na baśniach braci Grimm, ma poprzeczkę tego co uznaje za horror, zawieszoną nieco wyżej?
„Rudens demonų knyga“ – dar vienas Grzędowicziaus trumposios prozos rinkinys. Jei anas, „Wypychacz zwierząt“ didesne dalim buvo toks link mokslinės fantastikos, tai šitas – gryniausia mistinė fantasy. Rinkinį sudaro penkios apysakos, apjungtos į visumą iš esmės visai nebūtinu prologu ir epilogu, eilinį sykį įrodančios neabejotiną autoriaus talentą. Labai stipri proza. Depresuota tokia, tamsi – o ko jūs tikėjotės iš rudens demonų? Beveik visi veikėjai – žmonės, kurių gyvenimas griūva, žmonės, patekę giliausios duobėn – ar tai būtų emocinė, ar finansinė krizė. Ir šviesos šiame rinkiny nedaug. Bet gal trumpai apie kiekvieną apysaką. „Klub Absolutnej Karty Kredytowej“ („Absoliučios kreditinės kortelės klubas“) – pagrindinis veikėjas, persekiojamas nepaliaujamos nesėkmių virtinės, netikėtai sulaukia dovanos – stebuklingos kreditinės kortelės – kuria gali apmokėti bet ką ir nebūtinai pinigais. Tai tarsi turėtų atstatyti pusiausvyrą herojaus gyvenime, bet ar nesugriaus pusiausvyros pasaulyje? „Opowieść terapeuty“ („Terapeuto pasakojimas“) – pas psichologą apsilanko labai keistas pacientas, kuris jaučiasi, tarsi būtų ne savo vietoje, tarsi jis privalo būti kažkur kitur, nors pats patenkintas savo gyvenimu ir nieko keisti nenori. Būtų gal nieko keista, bet netrukus terapeutą ima lankyti keisti, akivaizdžiai prieštaraujančių pusių atstovai – vieni nori, kad terapeutas atsisakytų kliento, kiti, atvirkščiai, kad jis padėtų klientui prisiminti, kas gi toks tas yra iš tikrųjų. „Wiedźma i wilk“ („Ragana ir vilkas“) – toksiniškuose santykiuose įklimpusi ragana nusprendžia pati pasidaryti sau gyvenimo pakeleivį. Iš vilko. Tarsi ir pavyksta, bet ar tikrai gali išvaryti Žvėrį iš laukinio padaro? „Piorun“ („Žaibas“) – sutuoktinių šeimą griauna mįslingas vyriškis, kurio be jų abiejų, rodos, niekas kitas net nepastebi. Aš gana anksti pagavau, kame kampas, bet nerašysiu plačiau, nes suspoilinsiu. Bet kuriuo atveju – vienas stipriausių rinkinio kūrinių. „Czarne motyle“ („Juodas drugys“) – toks Mėlynbarzdžio ir kokio nors Connoro MacLeodo miksas, tuo pat metu nei kiek neprimenantis nei vienos iš tų dviejų istorijų. Paslaptingas gyventojas išsinuomoja kambarį pas atokiai gyvenančią dailininkę, prieš dvidešimt metų nebetuksią savo mylimojo. Diena po dienos, pokalbis po pokalbio mezgasi santykiai. Ar tai gali būti vėlyva, gyvenimo rudenį aplankiusi meilė? Ir ar gali pasaka baigtis laimingai? Žodžiu, labai gerą įspūdį palikęs rinkinys.
Bardzo dobry zbiór opowiadań. Mógłbym co prawda sporo ponarzekać na różne niedorzeczności (niepotrzebny prolog/epilog w takiej formie, zakończenie pierwszego opowiadania, Sędziwojski), ale w sumie zupełnie nie zaburzyły mi przyjemności z czytania. Choć może 'przyjemność' nie jest tu najlepszym słowem. Dlaczego? Ano dlatego, że opowiadania pełne są smutku, samotności, bezsilności i lęku. Właśnie nie grozy wspomnianej na tylnej okładki, ale lęku. A właściwie lęków. I to lęków, które zna niemal każdy dorosły już człowiek. Lęków opisanych tak trafnie, że aż czasem straszno. A za smutku ma się ochotę odgryźć sobie łapę. Mimo wszystko polecam.
„Księga jesiennych demonów” to zbiór pięciu opowiadań autorstwa Jarosława Grzędowicza. Historie do krótkich nie należą, każda z nich to porządny kawał mięsistego tekstu, który niesie ze sobą głębokie przesłanie. Grzędowicz we współczesne sytuacje wplata baśniowe elementy, nadając im magiczny, ciężki charakter. Czyta się jednocześnie lekko i ciężko. Lekko, bo autor ma świetny warsztat pisarski. Ciężko, bo ładunek deprechy, który serwuje nam tu Grzędowicz nie nadaje się na zbyt długie posiedzenia. Musiałam robić przerwy, inaczej byłabym zmuszona pochlipywać sobie w kącie po cichu. Bohaterowie z krwi i kości, którzy rzuceni w fantazyjne sytuacje borykają się z realnymi problemami współczesnego człowieka. Ciekawy zabieg, w moim odczuciu bardzo udany.
Niby to horror, ale jednak nie straszy. Wywołuje jednak głęboki niepokój, skłania do refleksji nad życiem i na długo zostawia w głowie cień poruszanych w opowiadaniach problemów Jeśli szukacie czegoś lekkiego, jakiegoś poprawiacza humoru to trzymajcie się od tej pozycji z daleka! Jeśli natomiast lubicie podumać sobie nad bezsensem życia, nad problemami dotykającymi pośrednio lub bezpośrednio nas wszystkich - bierzcie i czytajcie.
Ciekawy zbiór niebanalnych opowiadań z pogranicza horroru i fantasy. Świetny, dojrzały styl narracji, doskonale odmalowane tło poszczególnych historii, ich nietuzinkowy klimat i kilka celnych uwag dotyczących natury ludzkiej - to niepodważalne zalety "Księgi jesiennych demonów". Wada, w zasadzie jedna, ale dotycząca niemal wszystkich - z wyjątkiem "Klubu absolutnej karty kredytowej" - opowiadań. Puentujące je - mające pewnie zaskakiwać - zakończenia w sposób dość brutalny niszczą świetną aurę i klimat pryska niby bańka mydlana. Forma tego zabiegu szczególnie uwypukla się w "Czarnych motylach", które prosi się o nastrojowe domknięcie, a zamiast tego otrzymujemy nieznośnego "diabełka z pudełka".
Nie znam się zbyt dobrze na rodzimym, współczesnym horrorze, ale wydaje mi się, że Grzędowicz może być obecnie przedstawicielem pierwszej ligi, jeśli chodzi o ten gatunek w Polsce. W każdym bądź razie, jego twórczość podoba mi się bardziej niż dokonania Orbitowskiego...
Sympatyczna książka i udane pierwsze spotkanie z autorem. Jednak są błędy logiczne, jakby niedociągnięcia - jeśli się w niektórych miejscach bliżej fabule przyjrzymy, to dostrzegamy, że coś nie zagrało. Poza tym polecam szukającym czegoś lekkiego z nutą fantastyki.
Niebanalne, bardzo doceniam u Grzędowicza zdolność do opisywania trudnych, ale i codziennych spraw w sposób nieprzesadzony i obyczajowy, to co nas boli w realacjach między ludźmi, a życiem w społeczeństwie. Umiejętność przechodzenia ze świata pospolicie szarego do świata fantazji i grozy.
Bardzo ciekawy zbiór opowiadań. Dotyczą one codziennego życia i problemów obecnych dookoła nas, a jednak opowiedziane w inny niż zwykle sposób, okraszone nutką fantastyki. Mogą być nieco depresyjne i musiałam sobie dawkować lekturę, ale ogólnie polecam.
Świetna, pełna emocji, namacalna proza. Z jednej strony żałuję że tak późno odkryłam tego autora, z drugiej - cieszę się że mam przed sobą jeszcze tyle dobra do czytania ;)
Jeżeli ktoś oczekuje demonów w treści opowiadań, to się rozczaruje. Ani demonów, ani grozy, jedynie fantasy wymieszane z realizmem magicznym. Książka dobra na weekendowy chill.
This is Yaroslav Gzhendovich sample of his golden decade, the stories and novellas of the collection were first published in 2003. In fact, "the last so-and-so", in relation to a famous musician, director, writer, is not necessarily an indicator of quality. The Creator can be a long-lived and a great worker, can produce results one at a time per year, subtly changing in the process; can be silent for a long time to appear in some new, previously unseen hypostasis. All this can be interesting, but if you want to experience again the thrill that made you a fan of him, take what was created in about ten years that made him famous. Gzhendovich is primarily the "Lord of the Ice Garden" and the beginning of the noughties.
The novel "Books of Autumn Demons" from that time, hence the somewhat vintage absence of messengers and video communication, which have become part of our life today, anachronistic pagers. But here and now it is perceived as a noble aftertaste of aged wine. Five stories framed by an encircling plot and united by the theme of the invasion of the supernatural into everyday life. Miracles enter people's lives, no less destructive in the end, when they appear in a conditionally kind guise, than initially and clearly frightening. However, there is more paradoxically optimistic in Gzhendovich's prose than despondency and misanthropy, that's why we love him.
Surprisingly, the encircling story of the "Prologue" and "Epilogue" is also, behind the external gloom, full of hope. And I can't help but say that Igor Knyazev's reading of the audiobook was wonderful.
Демонически прекрасный Гжендович Осень, я опять лишен покоя. Это Ярослав Гжендович образца его золотого десятилетия, рассказы и повести сборника впервые опубликованы в 2003. На самом деле "последний такой-то", применительно к известному музыканту, режиссеру, писателю вовсе не обязательно показатель качества. Творец может быть долгожителем и большим тружеником, может выдавать результаты с периодичностью в год по одному, неуловимо меняясь в процессе; может надолго замолчать, чтобы явиться в какой-то новой, прежде невида��ной ипостаси. Все это бывает интересным, но если вы хотите снова испытать трепет, который сделал вас его поклонницей, берите созданное в примерно десять лет, сделавших знаменитым. Гжендович в первую очередь "Владыка ледяного сада" и начало нулевых.
Повести "Книги осенних демонов" из того времени, отсюда несколько винтажное отсутствие мессенджеров и видеосвязи, ставших частью нашей сегодняшней жизни, анахраничные пейджеры. Но здесь и сейчас это воспринимается как благородное послевкусие выдержанного вина. Пять историй, обрамленных опоясывающим сюжетом и объединенных темой вторжения сверхъестественного в обыденность. Чудеса входят в жизнь людей, не менее разрушительные по итогу, когда являются в условно добром обличье, чем изначально и явно пугающие. А впрочем, парадоксально оптимистичного в прозе Гжендовича больше, чем уныния и мизантропии, за то и любим его.
"Клуб абсолютной кредитной карточки". История патологического неудачника, который кажется рожден для роли козла отпущения. Он еще молод, но женат давно и трое орущих малышей, измученная расстроенная жена, жизнь в квартире родителей дома, убогая работа, вечное безденежье, в большом мире - все это превратило его жизнь в ад. И вот, вдобавок ко всему, еще и сокращен с таким крохотным выходным пособием, что плакать впору. Убитый горем, он совершает нестандартный для себя поступок, едет куда глаза глядят, останавливается в лесном мотеле, чтобы хоть ночь провести в тишине, и внезапно обнаруживает в своем номере аналог сказочного неразменного рубля - абсолютную кредитку. Теперь его несчастьям конец. А что станет с миром, из которого изъят магнит-для-неприятностей?
"Рассказ психотерапевта". На прием к измочаленному своей работой одинокому психотерапевту приходит человек, который выглядит неуловимо похожим на Санта Клауса, но в его облике не пародийность, а необыкновенная, вызывающая безотчетное благоговение, значительность. И этот владелец зоомагазина рассказывает, что все у него хорошо, но его мучает неотвязное чувство, что помощь, которую от него ждут, он не оказывает. И еще, вокруг него то и дело происходят чудеса, вроде исцеления и воскрешения. Несмотря на симпатию, которую вызывает этот человек, рассказчик отправляет его к психиатру и... внезапно замечает за собой подобные же способности к оживлению неживой материи и прочим чудесам.
"Ведьма и волк". Измученная токсичными отношениями с музыкантом (ни разу не звездой, но алкоголиком и наркоманом, не гнушающимся рукоприкладства), молодая ведьма из потомственного рода просит у старейшей в кагале позволения на экстремальное по силе колдовство - создание оборотня. А чем это обернется для участников узнаете, прочитав рассказ (спойлер - ничем хорошим, хотя в начале будет казаться, что все o`k).
"Молния" Лучшая, на мой взгляд, новелла сборника. Супружеская пара, переживающая кризис, красавица жена постоянно дает понять мужу, который не пошел в бизнес, а продолжает заниматься наукой, как бездарно он транжирит ее лучшие годы. И вот, на какой-то дурацкой вечеринке, где она едва терпит супруга, появляется этакий принц на белом коне, красавец, который принимается оказывать ей недвусмысленные знаки внимания. Интересно, что никто, кроме них двоих не помнит этого казанову, хотя казалось бы, не заметить его невозможно. Муж сходит с ума от ревности, следит за ними, во время слежки внезапно знакомится с прекрасной женщиной, к которой чувствует неодолимое притяжение. Такая история об инкубах и суккубах в неожиданно андрогинном исполнении. Вообще крутейшая.
"Черные бабочки". Тоже отличная вещь, хотя интригой и накалом страстей уступает "Молнии". Тут такая более медитативная спокойная история немолодой уже художницы, которая когда-то поселилась с мужем скульптором вдали от цивилизации. Скульптор, к несчастью, увлекался альпинизмом, и вот уже двадцать лет она живет в этом доме одна. На лето сдает комнаты постояльцам. Не в этом году - в нынешнем потенциальный квартирант появился в конце августа, но был приятным одиноким пожилым мужчиной и хорошо заплатил за месяц вперед. И, привлекательная женщина, которая делит кров с интересным мужчиной, ощущает себя иначе, чем содержательница пансиона с компанией молодежи или многодетной семьей. В общем, начнется многообещающе. Собственно, и закончится не вовсе плохо.
Удивительно, но опоясывающая история "Пролога" и "Эпилога" тоже, за внешней мрачностью, исполнена надежды. И не могу не сказать о чтении аудиокниги Игорем Князевым - замечательном.
#Гжендович, польская литература, фэнтези, сборник, малая проза, сверхъестественные причины повседневных вещей, Литрес, Аудиокнига АСТ, читает Игорь Князев, Астрель (СПБ)
„Wielkie święto, zatańcz ze mną” kuszą słowa na okładce „Księgi Jesiennych Demonów”. Złapałam rękę tej demonicznej kobiety z kwiatami na głowie, ale nie zatańczyłam. Chociaż muzyka nie przypadła mi do gustu, to z wielką przyjemnością oglądałam ruchy innych tańczących. Nie mogę uznać tej imprezy za nieudaną, bo dobrze się bawiłam smakując słowa przelane na papier przez Jarosława Grzędowicza.
Każde z pięciu opowiadań świetnie się zaczynało, ale niestety koniec zawsze mnie zawodził. Wszystkie historie kończyłam czytać z uniesionymi wysoko brwiami ze zdziwienia mówiąc do siebie „aha”. Jednak nie mogę uznać przeczytania tej książki za stratę czasu, bo odkryłam autora, którego styl pisownia bardzo mnie zafascynował. Urzekło mnie to, jak tworzy bohaterów, jak opisuje ich nastroje i stany psychiczne potęgując w ten sposób wrażenie w czytelniku, że siedzi im w głowie. Jarosław Grzędowicz tworzył niesamowity klimat wokół każdego opowiadania, który mnie wciągał od pierwszej strony. Historiom towarzyszyła aura tajemnicy, którą autor umiejętnie budował aż do samego końca. I pomimo tego, że przy zakończeniach odczuwałam zawód, to nie odebrało mi to przyjemności z samego czytania i wczuwania się w ten mroczny, jesienny klimat.
Długo czytałem tę książkę, co jakiś czas wracałem, ale musiałem przerywać. Wiele mnie w niej męczyło. Przede wszystkim opowiadania, mimo naprawdę niezłej części obyczajowej bardzo niewiele wzbudzały grozy, emocji takich jak niepokój, te znane chyba każdemu czytelnikowi dreszcze na skórze nie wystąpiły. A przecież takie jest zamierzenie opowiadań, które jednak miały być w klimacie okołohorrorowym. Klub absolutnej karty kredytowej jeszcze się tego trzymał, był ciężki klimat, aczkolwiek treść się rozwijała zdecydowanie za powoli. Im dalej w las tym gorzej, opowiadania były co raz mniej klimatyczne, co raz mniej miały dobrych wątków grozy, co raz płytszą miały puentę. Dopiero Czarne motyle wydawały się zerwać z tym ciągiem. Nieoczekiwanie zmieniła się narracja, zmieniły się odczucia na gorzką, jesienną melancholię. I choć wiele rzeczy w nim było niepotrzebne, to jako eksperyment opowiadanie było udane. Cały tomik nie był zły, w końcu doczytałem do końca, ale po Grzędowiczu spodziewałem się więcej, dużo więcej.
Zbiór 5 opowiadań(6 jeśli uwzględnić prolog i epilog) znanego fantasty. Wszystkie opowiadania, swoją drogą bardzo równe, cechują się przygnębiającą atmosferą i szarością. Każde z nich opowiada o nieszczęściach codzienności, takich które mogą się przydarzyć każdemu: problemy finansowe, zazdrość, samotność itp. Wszytko to sprawia, że łatwo identyfikujemy się z bohaterami opowiadań i z nimi przeżywamy problemy z którymi nieraz sami się borykamy.
Całkiem ciekawy zbiór opowiadań. Nieźle napisane, czyta się dość lekko i przyjemnie. Chociaż może przyjemnie to trochę nieodpowiednie słowo, bo opowiadania są pełne lęków, smutku, itp. Ogólnie ok, chociaż może w niektórych miejscach czegoś brakuje, czasami zakończenie mogłoby być lepsze, bardziej zaskakujące. Ale nie jest źle ;)
W ostatnim czasie, głównie dzięki zbiegowi okoliczności sięgnąłem po kilka książek poruszających tematykę mitologii słowiańskiej czy właśnie demonów. Odchaczając kolejne pozycje ze swojej listy 'do przeczytania' postawiłem na 'Księgę jesiennych demonów', a przed lekturą nie wiedziałem o niej zupełnie nic.
Nie miałem wcześniej styczności z twórczością Jarosława Grzędowicza i zaskoczyło mnie, że styl autora jest tak dojrzały i skierowany do bardziej świadomego czytelnika. 'Księga...' to zbiór opowiadań, które poruszając dość przyziemne problemy wprowadzają element realizmu magicznego. Dość zaskakująco wypada właśnie ten element magiczny, bo autor wprowadza go bardzo naturalnie, jakby podobne rzeczy były na porządku dziennym. Sama tematyka opowiadań porusza dość mroczne strony życia jak śmierć, kryzys małżeński czy przemoc domową, a styl jak już wspominałem jest dojrzały, chociaż mało przystępny od samego początku. To co w 'Księdze jesiennych demonów' udało się autorowi bardzo dobrze to subtelne wprowadzenie elementu nadprzyrodzonego w życie bohaterów. Dobrze przemyślane technicznie teksty i dobrze nakreślone postaci. Niestety książka nie zawiera tekstów, które zapadną mi w pamięć i będę miał ochotę do nich wracać. W zasadzie już po lekturze musiałem przypomnieć sobie o czym było jedno z pierwszych opowiadań (a zaznaczmy, w zbiorze jest ich tylko 5).
Gdybym miał ocenić poszczególne opowiadania, to wyglądałoby to następująco:
Klub Absolutnej Karty Kredytowej - 7
Opowieść Terapeuty - 4
Wiedźma i Wilk - 10
Piorun - 8
Czarne Motyle - 6
Ciekawe doświadczenie, niezłe pierwsze spotkanie z autorem, ale nie wynoszę z lektury nic stałego. Z pewnością znajda się miłośnicy tego tomu, ja jednak jestem umiarkowanie zadowolowny.
Po lekturze "Pana Lodowego Ogrodu" stałam się fanką Jarosława Grzędowicza i czytam wszystko, co wychodzi spod jego pióra. "Księga Jesiennych Demonów" to ostatnia książka, która figurowała na mojej liście "do przeczytania". I cieszę się, że to na niej kończę, bo bardzo mi się podobała i zaostrzyła apetyt na więcej. Teraz już tylko pozostaje mi czekać na nowości.
Jesień przeróżne miewa oblicza. Nieraz mieni się wspaniałymi kolorami, częściej jednak obdarza nas szarością, deszczem i chłodem, co wpływa na nasz nastrój ogólnego przygnębienia. Zwierciadłem tego nastroju jest "Księga Jesiennych Demonów". To zbiór fantastycznych opowiadań - przyjemnych, choć trudnych w odbiorze. Napisane są tak potoczyście, że strony niemal same się przewracają. Ich tematyka jednak jest tak mroczna, jak tylko mroczna może być jesień. Podczas lektury trudno się wyzbyć poczucia wszechogarniającej beznadziei i lęku. Trudno też uwierzyć w sprawczość człowieka jako jednostki samodecydującej. Bo czyż mamy wpływ na cokolwiek? Czy może nasze życie kierowane jest czyjąś niewidzialną ręką?
Wyjątkowy zbiór opowiadań. Bardzo dojrzały, dotykający poważnych tematów. O tym, jak niezaspokojony jest nasz apetyt na dobrobyt, jak masochistycznie poddajemy się oczekiwaniom otaczających nas ludzi, albo ile znaczy dla nas obecność innych w naszym życiu. Wszystkie opowiadania miały to coś, co nie pozwalało odłożyć książki na półkę, ale i wymagało chwili oddechu między jednym tekstem, a drugim. Wszystkie były poruszające, i jeśli miałabym wybrać jedno, byłoby mi ciężko. Grzędowicz nie zawiódł mnie do tej pory. Mam w najbliższych planach jeszcze przynajmniej dwa tytuły od niego, więc po lekturze Księgi jesiennych demonów nie mogę się już doczekać!
Bardzo ciekawy zbiorek opowiadań. Nie spodziewałam się pod tym autorze takiego klimatu i jestem pozytywnie zaskoczona. Niektóre opowiadania są lepsze od innych, a niektóre gorsze, ale uznaje to za zupełnie normalne jeśli chodzi o takie krótkie formy.
Za moje jedno z ulubionych opowiadań mogę uznać "Czarne motyle", które słusznie są na końcu zbiorku bo zostawiły po sobie niesamowite wrażenie. Nie umiem wyłonić najgorszego bo się nie da. Wszystkie były niezłe, ale najmniej przypadło mi do gustu "Opowieść terapeuty". Dziwne i może nie słuchałam go wystarczająco uważnie bo chyba nie zrozumiałam przekazu. 🤷♀️
Tak jak zaczynało się całkiem nieźle i dwa pierwsze opowiadania były całkiem ciekawe aby z nich rozwinąć fajną dyskusję, tak następne z nich brzmiało jak wylewanie żali (i ostatecznie wgl tego opowiadania nie pamietam), a ostatnie było po prostu ok.
I choć biorę pod uwagę jak czytam różne książki, że to jest tylko perspektywa postaci wymyślonych, tak tu ten bardzo klasyczny podział że wszyscy faceci są tacy a tacy a kobiety takie i takie, żadnej szarości... Strasznie mnie zmęczył.
Jako nastolatka fajnie się bawiłam czytając książki Grzędowicza, ta jest jednak niestety kolejną którą ani mi frajdy nie daje, ani nie pobudza wyobraźni, ani ostatecznie nie zmusza do jakiejś nowej refleksji.
Jestem pozytywnie zaskoczona. Pierwsze opowiadanie wydawało mi się jakieś takie przyciężkawe i odrobinę pachniało Kingiem. Przypuszczałam, że reszta będzie bardzo zbliżona tematem, i z jednej strony faktycznie tak jest, bo wszystkie historie to taka zimna, ponura, smutna jesień, gdzie próżno szukać promyka nadziei. No, może z wyjątkiem opowiadania o terapeucie. Nie są to też horrory, nie sprawią, że człowiek będzie musiał spać przy zapalonym świetle, raczej klimatyczne opowiadania psychologiczne z nadnaturalnymi wątkami.
2,25 Niestety, wolę teksty Pana Grzędowicza czytać w dłuższych formach. To był mój kolejny zbiór jego opowiadań i ponownie - było fajnie, ale jakoś tak nic poza tym. Na pewno nie zostanie mi w pamięci. Opowiadania fajnie się zaczynały, gorzej kończyły. Miałam wrażenie, ze ten koniec przychodził nagle, bez większego rozbudowania. Jednak trzeba przyznać, że autor świetnie kreśli swoich bohaterów. To nie był stracony czas, ale czuję bardzo duży niedosyt. Najlepsze opowiadania (moim zdaniem): Opowieść terapeuty i Czarne motyle.
Wierzysz w świat duchowy? W demony? W to, że istnieje ktoś lub coś, co może mieć wpływ na Twoje życie? A może doświadczyłeś masowego pecha albo byłeś świadkiem dziwnych wydarzeń? Księga Jesiennych Demonów, 6 tom kolekcji Mistrzów Polskiej Fantastyki to zbiór opowiadań o takich właśnie sytuacjach...