Policja znajduje w parku ciało młodej nauczycielki. Jedynym śladem, jaki zabójca pozostawia na miejscu zbrodni, jest motyl, wciśnięty do kieszeni płaszcza ofiary. Sprawą z ramienia policji zajmuje się doświadczony śledczy, Adam Berger. To mężczyzna po przejściach, indywidualista z intrygującą i bolesną przeszłością. Przed dwoma laty stracił żonę, prowadząc samochód po kilku lampkach wina.
Wkrótce miastem wstrząsają kolejne zabójstwa, które odciskają zaskakująco silne piętno na życiu młodego lekarza Tomasza Witkowskiego. Ingerują w jego uporządkowany świat i sprawiają, że obsesyjnie zaczyna dążyć do poznania prawdy. Stopniowo zaczyna nabierać coraz silniejszych podejrzeń, że rozwiązania zagadki musi szukać nie tylko w świecie rzeczywistym, ale i tym, który wypełnia jego sny. Problem w tym, jak te dwa światy odróżnić…
Ofiar z pozoru nic nie łączy, sprawca nie popełnia błędów, a kolejne trofea znalezione przy ciałach tylko mnożą wątpliwości. Czas ucieka. Kto pierwszy zdoła dotrzeć do prawdy?
Nie wiem za bardzo co o tej książce myśleć. Częściowo przez to, że czytałam ją mega długo... pytanie czy dlatego, że dużo się działo, było mało czasu, czy dlatego że po prostu była średnia... Skończyłam ją kilka dni temu i zasadniczo nie pamiętam o czym była... Poza tym to kolejna pozycja z motywem motyla, który już powoli zaczyna mnie wkurzać... Takie dobre 2.5 gwiazdki...
W Sosnowcu dochodzi do morderstwa młodej nauczycielki. Na miejscu zbrodni brak jakichkolwiek śladów, które wskażą sprawcę. Komisarz Adam Berger musi złapać mordercę widmo. Jedyny ślad, jedyna poszlaka jaką zostawił morderca to motyl. Parę dni później dochodzi do kolejnego morderstwa. Tym razem ofiarami jest małżeństwo. I ponownie jedynym śladem jest motyl. Ktoś rozpoczął dziwną grę. Tylko o co chodzi? Czy Berger złapie mordercę zanim ten się rozkręci na dobre?
Oto dziwny aczkolwiek oryginalny debiut kryminalny. Dziwny, bo choć wątek kryminalny ciekawy i sam morderca świetnie skonstruowany, to czegoś tej książce brakuje. Bohaterów mamy dwóch, a co za tym idzie - akcja rozgrywa się w dwóch światach, w których można się po drodze zgubić. Berger - utytułowany śledczy kryminalych w Sosnowcu trafia na mordercę, którego ciężko będzie znaleźć. Zapowiada się ciężkie śledztwo, w którym po piętach - prócz mordercy - policjantowi będą dreptać media oraz wojewódzcy. Nie powiem, ale samo śledztwo jest ciekawe. Pokazuje mozolną pracę śledczych. Możemy wejść w cały ten proces od środka. Ale mamy tutaj też zbędne sytuacje, które tylko dodają chaosu w rozgryzieniu całej zagadki. Drugim bohaterem jest młody lekarz Tomasz Witkowski, który jak się okazuje ma ze sobą wielki problem. Ma dziwne wizje, których nie potrafi zrozumieć. Początkowo wkurzał mnie, jednak z czasem zaczął mnie intrygować i zrobił robotę w tej książce. I no sorry, ale więcej o nim nie napiszę.
Książka przewidywalna, choć ciekawa. Jednak mam bardzo mieszane uczucia, ponieważ było w niej trochę niepotrzebnych wątków podczas prowadzonego śledztwa, które mąciły w głowie. Fajnie było wejść w profil mordercy, poznać go od środka. On zdecydowanie należy do plusów tej książki. Ogromny minus za zakończenie, które było? No właśnie, czy w ogóle było. Przez całą książkę śledczy próbują złapać trop, który w końcu łapią, do tego poznajemy ciekawostki na temat motyli, a finał jest po prostu dziwny. Bez polotu. Ot złapanie mordercy i tyle. Fanfary dla policjanta i koniec książki. No dziwne no, a morderca był naprawdę konkretny i jedyny w swoim rodzaju. A no i jeszcze plus za miejsce akcji - Sosnowiec, no kto by pomyślał! ;)
Dobrze się czytało. Książka jest naprawdę przyzwoita. Sentyment do akcji w Sosnowcu w znajomych miejscach. Postacie dobrze napisane, ale bardzo szybko domyśliłam się kto za tym wszystkim stoi. Mocno jednak wciąga o czyta się jednym tchem. Podobało się, chętnie przeczytałabym jakąś kontynuację.
Nie wiem skąd tyle słabych ocen, ale książka jest naprawdę dobra. Czasem idzie się pogubić i trzeba się bardziej skupić. Ale to kwestia gustu, jednemu się spodoba drugiemu nie😊