What do you think?
Rate this book


520 pages, Paperback
First published March 16, 2016
"Michael uważa, że Izrael chce pchnąć Palestyńczyków ku walce zbrojnej, bo z tą szybko sobie poradzi. Bo można będzie przedstawiać opornych jako terrorystów."
(pdf.str.98)
"A [kim jest] Sangin Khan z Kabulu, który drżał o to, że jego lub jego bliskich porwą uzbrojone bandy zdegenerowanych talibów lub Al-Kaida? Wyjechał z powodu terroru. Ale mówi też szczerze o bezrobociu w swoim kraju i o braku szans na pracę. Dla wielu młodych mężczyzn – Sangin Khan nie potrafił oszacować jak wielu – w Afganistanie nie ma pracy i trudno im liczyć, że w nieodległej przyszłości się znajdzie. Kim zatem jest Sangin Khan – uchodźcą czy „migrantem ekonomicznym”? Łatwiej byłoby go zaklasyfikować, gdyby podał jedną przyczynę emigracji, na przykład terror, choć idę o zakład, że wielu powiedziałoby wtedy: w Afganistanie nie ma wojny, Sangin Khan to nie uchodźca, lecz zwykły migrant zarobkowy. Lecz przecież nasze wybory nigdy nie mają jednej przyczyny.
A co powiedzieć o Abdulu Awalu z Bangladeszu? Tam na pewno nie ma wojny. Bangladesz to jednak jeden z najgęściej zaludnionych krajów na świecie. Pod względem powierzchni – na dziewięćdziesiątym trzecim miejscu; pod względem ludności – na ósmym! Około stu sześćdziesięciu milionów ludzi na powierzchni mniejszej niż połowa Polski. Znajomy działacz organizacji humanitarnej opisuje ten kraj tak: „Nie widziałem tam pejzażu, na którym byłaby tylko przyroda i nie byłoby ludzi”. Bangladesz, jak wiemy z tragedii w fabryce odzieży, gdzie z powodu lekceważenia zasad bhp zginęło ponad tysiąc pracowników, to zagłębie półniewolniczej, a często niewolniczej siły roboczej. W takich fabrykach pracował Abdul. Miał dość i ruszył w poszukiwaniu lepszego losu. Nie znalazł go ani w Pakistanie, ani w Iranie, ani w Turcji. Gdy go spotkałem na Kos, nie miał pomysłu, dokąd jechać dalej. Pytał o radę. Powiedział, że liczy jedynie na pracę, choćby ciężką, ale z uczciwym wynagrodzeniem. I taką, żeby nie musiał harować szesnaście godzin na dobę.
Abdul, który ucieka przed niewolnictwem – a może „tylko” nieludzkim wyzyskiem – z całą pewnością nie jest uchodźcą. Zgodnie z powszechnym mniemaniem jako „migrant ekonomiczny” nie kwalifikuje się na azylanta w Europie. Czy jego sytuacja jest radykalnie różna od sytuacji uchodźców wojennych? Jest inna. Ale czy lepsza?"
"Krytycy globalizacji, odwołujący się do zasady sprawiedliwości, zwróciliby uwagę na to, że migranci nie są przybyszami z innej planety. Wszak świat jest systemem naczyń połączonych i nasze przywileje są okupione wyzyskiem, krzywdą ludzi z peryferii. Cieszymy się dostatkiem między innymi dlatego, że – w dobie outsourcingu siły roboczej – ktoś inny pracuje w niewolniczych warunkach. Skoro stworzyliśmy taki system – my, nie oni – i z niego korzystamy, powinniśmy podzielić się korzyścią, a krzywdom zadośćuczynić. Jako uprzywilejowani mamy większe obowiązki niż ubodzy zazwyczaj przybysze, wydziedziczeni z wielu dóbr i praw.
(pdf.str.230-232)
"W przyszłości upały, niedostatek wody, pustynnienie w jednych miejscach i powodzie w innych, a wraz z nimi niemożność uprawy roli oraz głód wywołają konflikty wewnątrz dotkniętych społeczności. I wzbudzą falę migracji trudną dziś nawet do wyobrażenia. Napływ migrantów, którego Europa i Stany Zjednoczone doświadczają obecnie, to blada zapowiedź tego, co nas czeka w związku z dalszymi zmianami klimatu."
(pdf.str.237)