Jump to ratings and reviews
Rate this book

Twarz Grety di Biase

Rate this book
Opowieść o miłości, pasji i sztuce. I o zagadce zaszyfrowanej w kilku obrazach.

Adam Dancer, właściciel niewielkiej galerii na wrocławskim Rynku, kupuje od tajemniczej włoskiej malarki dwa portrety. Twarz na nich ukazana wydaje się nie tylko piękna, ale przede wszystkim zagadkowa. Obrazy przedstawiają tę samą osobę, ale w skrajnie odmienny sposób. Dlaczego?

Zagadki nie rozwiązuje coraz bardziej intymna korespondencja, jaka zawiązuje się między Adamem a Gretą di Biase – autorką obydwu portretów. Wreszcie Adam, zdeterminowany, by poznać prawdę, i coraz bardziej zaangażowany w relację z Gretą, wyrusza do Włoch, aby ją odnaleźć. Podróż ta zmusi go do stawienia czoła własnym ograniczeniom – silnej nerwicy i stanom lękowym, których doświadcza od lat. Czy mimo licznych przeciwności uda mu się odnaleźć Gretę? I czy będzie to Greta, którą zna z listów?

396 pages, Paperback

First published May 9, 2018

2 people are currently reading
12 people want to read

About the author

Magdalena Knedler

17 books6 followers
See also: Magda Knedler

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
5 (19%)
4 stars
12 (46%)
3 stars
7 (26%)
2 stars
2 (7%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 4 of 4 reviews
Profile Image for DomiCzytaPL.
682 reviews
April 23, 2018
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Premiera: 9.05.2018

„(…) miał ochotę mówić o tej obsesji, o Grecie, o tym, że albo pokochał prawdziwą osobę, albo doskonale wykreowaną postać, albo własne złudzenia. Ale pokochał. Miłością, która prowokuje człowieka do największych poświęceń i popycha do najgorszych głupstw. Mógł przewidzieć, że jeśli ponownie kogoś pokocha, to właśnie taką miłością. Nie był już zdolny do odczuwania normalnych, wyważonych emocji. Popadał w skrajności, w niczym nie potrafił znaleźć równowagi. Jeśli się czegoś bał, to całym sobą. I jeśli coś kochał, to również bezkompromisowo. Jak obrazy. Jak listy od Grety i jej twarz na płótnie.” – fragment powieści.

Najnowszą propozycję jednej z moich ulubionych polskich pisarek literatury wysokich lotów Magdaleny Knedler pt. „Twarz Grety di Biase” określiłam mianem książki o miłości do sztuki i sztuce miłości. To dopracowany w każdym calu, bogaty w artystyczne detale dramat psychologiczny o ogromnej wartości literackiej, jak również bardzo intymnym charakterze. Bo to dzięki tej powieści w pełnej krasie możemy poznać fascynacje autorki i jej pasję, jaką jest sztuka. Studenci Akademii Sztuk Pięknych z powodzeniem mogliby wpisać „Twarz Grety” na listę swoich zawodowych lektur!

Jeśli chodzi o mój osobisty odbiór tej powieści, to jedna z bohaterek bez żadnego skrępowania mówi o sobie, że „nie ekscytuje się sztuką, nie czuje jej”, co doskonale oddaje moje podejście do dzieł malarstwa i obcowanie z dziełami sztuki jakimi są obrazy. Bo o ile mam swoich ulubionych malarzy – bardzo współczesnego i nowatorskiego Danny’ego O’Connora czy Wojciecha Siudmaka, w którego prace mogłabym wpatrywać się godzinami, to bynajmniej nie odczuwam potrzeby przechadzania się do muzeów po to, by kontemplować ich dzieła i analizować wytwory ich artystycznej pracy z wypiekami na twarzy. Po prostu, wolę obcować z literaturą czy muzyką :) I jeśliby tylko analizować walory książki rodem z historii sztuki, którymi naszpikowana jest „Twarz Grety di Biase”, to miałabym problem z zaakceptowaniem mnogości odniesień do malarskich stylów, warsztatu pracy malarza czy biografii znanych artystów.

Jednak Magda postawiła na chwytającą za serce podróż drogą wewnętrznej przemiany człowieka o artystycznej duszy – Adam Dancera – właściciela niewielkiej galerii na wrocławskim rynku, pałającego miłością do twarzy z obrazów włoskiej malarki Grety di Biase. I to właśnie losy Adama – mężczyzny owładniętego nerwicą natręctw oraz strachem przed jakimikolwiek zmianami – są absolutnym majstersztykiem, przykuwającym czytelnika do lektury na kilka fascynujących godzin. To swoista powieść drogi i to nie tylko przez kolejne karty historii sztuki, ale przede wszystkim poprzez zakamarki ludzkiej duszy, która może otworzyć się na drugiego człowieka pod iście magicznym wpływem pasji i uczuć wyższych. To również opowieść o tym, jak osoby, które towarzyszą nam na kolejnych przystankach życiowej podróży, odciskają swój ślad na osobowości człowieka. Autorka powołała bowiem do życia plejadę barwnych postaci, które znajdują się obok Adama, stawiając go często w bardzo niekomfortowych sytuacjach i będąc jednocześnie nieszablonowymi drogowskazami, dokąd powinien on zmierzać dalej.

Co ciekawe, za pośrednictwem swojej najnowszej powieści, Knedler zarysowała niekonwencjonalną mapę wycieczki po Lombardii i Ligurii – przepięknych włoskich regionach, którym trudno odmówić nietuzinkowości. Z „Twarzą Grety di Biase” pod pachą mogłabym zatem śmiało przemierzać uliczki Genui i rozkoszować się włoskim stylem bycia – otwartym, głośnym i pozytywnym, który jest mi tak bliski, a jednocześnie jakże odmienny od tego, czym nasiąkł Adam, będąc ofiarą nieprzepracowanej traumy z przeszłości.

Muszę przyznać, że zakończenie „Twarzy Grety” miażdży emocjonalnie, ale jednocześnie wlewa w czytelnika nadzieję, że nie ma takiej sytuacji w życiu, z której nie można się wykaraskać i pójść dalej, pomimo szram i blizn na sercu.

Dziękuję autorce za to ubogacające doświadczenie czytelnicze i z niecierpliwością oczekuję na kolejną odsłonę jej pisarskiego talentu, bo jej umiejętność malowania słowami zasługuje na wyrazy najwyższego uznania teraz i w przyszłości.

Za możliwość przedpremierowej lektury dziękuję z kolei Wydawnictwu „Novae Res”.
Profile Image for NerwSlowa.
784 reviews65 followers
September 4, 2018
Nie jest tajemnicą, że książki Magdaleny Knedler znam (nie wszystkie, ale sukcesywnie nadrabiam), lubię, szanuję, podziwiam i zawsze, gdy wychodzi jakaś nowa, cieszę się, że będę miała do czytania coś stojącego na naprawdę wysokim poziomie. Niezależnie od gatunku, w jaki tym razem zaopatrzy się Autorka - bo jej upodobania gatunkowe (a także możliwości warsztatowe) są szerokie.

I wiecie co? I kolejny raz - tak, mówię to z satysfakcją - miałam rację, żeby "najnowszą Knedler" (no, prawie, bo w tym roku przytłoczyła mnie sesja i jestem w niedoczasie) kupować w ciemno, bez czytania recenzji osób, którym ufam (co obecnie zdarza mi się bardzo, bardzo rzadko). Bo znów Autorce pisanie, budowanie historii, stopniowanie ładunku emocjonalnego wychodzi wybitnie, i jest całkowicie zgodne z moją wrażliwością (na takim poziomie, jak robiła to genialna "Historia Adeli", którą obwołałam najlepszą polską książką 2017).

Cudowne jest w "Twarzy Grety di Biase" to, że jest to powieść wielowymiarowa i wielowątkowa, która jednocześnie żadnego poruszanego tematu nie traktuje po macoszemu. Główną (?) osią opowieści jest sztuka i miłość do niej - Greta jest tajemniczą malarką, która prawdopodobnie w swoich obrazach pokazuje fragmenty własnej historii, a Adam właścicielem wrocławskiej galerii sztuki, który tymi obrazami się zachwyca i pragnie nawiązać bliższy kontakt z ich autorką. Miłość Magdaleny Knedler do sztuki, fascynacja nią (do której sama przyznaje się w posłowiu) widać właściwie na każdej stronie - dzięki czemu lektura tej książki jest z góry o wiele bardziej wartościowa niż wszystkie suche lekcje o sztuce, które mieliśmy w szkołach (w większości, ja akurat trafiłam na genialną historyczkę sztuki, która również we mnie zaszczepiła taką miłość, dlatego przez większość książki siedziałam z rozmarzeniem na twarzy, drugą ręką wyszukując w Google'u obrazy, których nie znałam). Sztuka w powieści łączy dwie osoby z dwóch zakątków świata na poziomie, na jakim nie dałyby rady zrobić tego żadne listy czy rozmowy - a powieść może połączyć ze sztuką czytelnika. Każdego, nawet takiego, który "do muzeów nie chodzi, bo tam są tylko gołe baby". I sprawić, że za jakimś dziełem dostrzeże człowieka, a tym samym - historię.

Nie bójcie się jednak Wy, którzy po powyższym akapicie oczekujecie wykładu na temat dat, miejsc i tytułów - o nie, nie, czegoś takiego tu nie uświadczycie. Autorka starannie buduje historię dwojga ludzi, którzy, zagubieni w swoich historiach, w nieoczekiwany sposób odnajdują zarówno siebie samych, jak i siebie nawzajem. Historia (niekoniecznie nawet miłosna), która między nimi się pisze, jest piękna - nie tanimi wzruszeniami z filmów lecących na Hallmarku, tylko dojrzale, tak, jakie powinny być te najważniejsze w życiu uczucia. (Co subtelnie podkreślają bardzo naturalnie wplecione w tekst refleksje na temat okazywania emocji, odczuwania, blokowania).

W recenzjach książek Autorki prawie zawsze podkreślam, jak dobrze buduje ona portrety psychologiczne postaci nawet trzecioplanowych (Lempi <3) - również tutaj się to udaje. Historia Grety jest zaskakująco prawdopodobna, mimo wewnętrznej niezgody chyba większości czytelników. Historia Adama - dorosłego mężczyzny z jednym z rodzajów nerwicy - również, choć ze względu na osobiste doświadczenia pragnęłabym minimalnie jeszcze ten wątek rozwinąć.

Nie podchodźcie do tej książki jak do "tajemniczej historii, która będzie powoli się wyjaśniać" - wszyscy dokładnie wiemy, co stało się pewnego dnia, gdzieś w 1/5 książki. To to, że bohaterowie nie są w stanie tego sobie wyjaśnić i wytłumaczyć, jest tutaj kluczem, i to to zastanawia i przejmuje. A także to, w jak różnych miejscach (psychologicznie, choć także dosłownie) są oboje na początku i na końcu opowieści. A wszystko na tle sztuki i pięknych, choć nie zawsze przyjaznych Włoch.

Bardzo proszę napisać jeszcze dużo, bo świat potrzebuje takich Małych Wielkich Historii. Ja tę książkę - zupełnie inną, a jednak podobną, jeżeli chodzi o stopień oddziaływania na mnie - stawiam w swoich literackich wspomnieniach tuż przy "Historii Adeli". Polecam każdemu.
Profile Image for Laura Stachowska.
9 reviews
April 5, 2023
(2.5)Bardzo dobrze się zapowiadała ale moim zdaniem nie wykorzystała tego potencjału.
Displaying 1 - 4 of 4 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.