Znakomity reportaż o największym na świecie rynku… matrymonialnym.
Ceniony reportażysta i znawca chińskiej kultury Dorian Malovic przemierzył Państwo Środka wzdłuż i wszerz. Rozmawiał z matkami, żonami, córkami, siostrami, konkubinami i prostytutkami. Wysłuchał ich najintymniejszych zwierzeń, po to by zbudować prawdziwy obraz miłości made in China.
Jak być nastolatką, wiedząc że trzeba znaleźć męża przed ukończeniem 25 roku życiu, by nie zostać sheng nu – resztką, której nie chce żaden mężczyzna?
Jak być kobietą, gdy to rodzice szukają dla Ciebie męża na ogromnym targu singli?
Jak być matką, kiedy każda kolejna ciąża grozi represjami ze strony Państwa?
A przede wszystkim – czy można kochać prawdziwie w świecie, w którym komunizm zniszczył wszystkie wartości poza bezwzględnym posłuszeństwem wobec Państwa i rodziny? W kraju, gdzie małżeństwo nie jest sprawą uczuć, lecz chłodną kalkulacją biznesową.
Ta książka to doskonały przykład tego, jak nie należy podchodzić do opisywania kultury, która nie jest naszą bazową. Te wszechobecne oceny, wyolbrzymienia i bijące z wielu rozdziałów poczucie zachodniej wyższości mówi więcej o autorze niż mieszkankach Chin.
Błądze jeszcze po omacku w tej gigantycznej ilości przeświadczeń, zwyczajów i przemilczanych wydarzeń, które wpłynęły na współczesny obraz obywatela chin (jeśli kiedykolwiek w ogóle czlowiek z tak odleglego kręgu kulturowego mógłby to w pełni zrozumieć) więc domyślam się, że łatwo jest mnie zachwycić, chociażby dobrym opisem faktów praktycznie oczywistych. Również rzadko zdarza mi się oceniać literaturę faktu na pięć gwiazdek, jednak po namyśle, chyba nie mogłam oczekiwać od tej książki więcej. Przyjemny język, bardzo płynny i wyrównany przez całą długość książki, temat wyczerpany (z obecnymi zresztą dygresjami, które były bardzo potrzebne do nakreślenia całej sytuacji) wszystko tutaj do siebie pasowało, każdy element był przemyślany, poparty researchem i domykał całe koło. Dostałam zarówno odniesienia do pierwszych dynastii chin, wpływu panowania mao, porównania różnych regionów panstwa czy agencji randkowych. Mogłabym się trochę przyczepić do małej ilości perspektyw mężczyzn i błędów redakcyjnych... jednak za każdym razem wracałam do niej z wielką ciekawością i jestem bardzo zadowolona, że trafiłam tu akurat teraz
Tematyka reportażu jest dość ciekawa, szkoda tylko, że praktycznie nie da się tego czytać. Zarówno tłumaczenie, jak i redakcja i korekta książki zostały bardzo słabo wykonane: chaotyczne, złe stylistycznie zdania, ciągłe mieszanie w opowieściach czasu przeszłego i teraźniejszego, powtórzenia, a do tego mnóstwo literówek. Miejscami miałam wrażenie, że niektóre fragmenty przetłumaczył tłumacz google. Jeśli zaś chodzi o autora, to niestety nie zadbał on o przejrzystość chronologiczną, przez co czytelnik sam musi się domyślać czy dany wywiad odbył się przed kilkoma latami czy na początku lat 90-tych. Biorąc pod uwagę, że książka porusza m.in. temat zachodzących zmian kulturowych w Chinach, wydaje się istotne podkreślenie, że niektóre wypowiedzi dzielą prawie trzy dekady.
Très peu pertinent par rapport à la situation réelle du mariage et de la rencontre amoureuse en Chine. Un bouquin équivalent en France aurait pris le meurtre au bal de Crépol ou l'histoire des "Dans l'enfer des tournantes" comme une situation typique de tous les français, narrant à la longue que la société française est profondément dangereuse et criminelle.
Entre deux-trois anecdotes croustillantes se profile néanmoins une situation particulière - celle des français sans aucun capital qu'il soit culturel, social ou des mœurs, qui essaient tant bien que mal de profiter de la différence du pouvoir des passeport en voyageant dans les pays qu'ils considèrent du tiers-monde en touriste sexuel en quête de la proie facile, afin de finalement pouvoir se sentir roi au dépens des autres, tant que l'attrait du passeport existe encore et tant que les interprètes arrivent à combler l'abysse entre les intentions réelles et l'expression de ce qui est commode.
Książka niebywale interesująca, poszerzająca horyzonty, przyjemnie napisana, warta przeczytania. Jednak jako reportaż wydaje się niepełna - autor zebrał przede wszystkim wypowiedzi kobiet w średnim wieku, bardzo zabrakło mi komentarza mężczyzn. Bardzo ciekawa jestem też perspektywy chińskich nastolatków - czy w tym najmłodszym pokoleniu coś się zmienia, jak patrzą na sytuację swoich rodziców, jakie mają marzenia i pragnienia. Mimo wszystko to tytuł warty przeczytania, dobry punkt wyjścia do dyskusji na temat miłości i związków w różnych kręgach kulturowych.
"Miłość made in China" napisana jest z perspektywy człowieka zachodu, czasem komentarz jest oceniający, wartościujący. Sam autor zauważa, że chciały z nim rozmawiać głównie kobiety, co sprawia, że nie mamy pełnego obrazu. Dodatkowo, polskie wydanie zawiera błędy gramatyczne (zjedzone końcówki) i redakcyjne (niespójność w przeliczaniu walut, raz jeny, raz euro, raz złotówki). Ciekawe, jako temat dla mnie nowy.