Zbocza gór znów spłynęły krwią. W środku sezonu turystycznego na Rysach odnalezione zostają zwłoki starszego mężczyzny, a sposób działania sprawcy prowadzi wyłącznie do jednego wniosku: wrócił ten, którego wszyscy się obawiali.
Oprócz monety w ustach, na nagim torsie ofiary znajduje się wycięty w skórze, krwawy napis: "Revertar ad Ierusalem in misericordiis". Sytuacje komplikuje fakt, że ofiarę umieszczono na samym środku słupka granicznego, przez co śledztwo zamierzają prowadzić zarówno Polacy, jak i Słowacy.
W mieście i na szlakach wybucha panika, tymczasem Wiktor Forst budzi się w zakopiańskim szpitalu. Nie pamięta, co działo się z nim, od kiedy opuścił Polskę, by sprawdzić, co znajduje się w pewnej skrytce pocztowej...
Takie 3,5, bo oczywiście że fejspalmów nie zabrakło, bo jasne że Forst czy pani prokurator to jacyś Avengersi połączeni z encyklopedią i Jamesem Bondem, ale skubany autor pisze tak, że człowiek nie może się oderwać, czasami jeszcze da się zaskoczyć, a wyjątkowo - w porównaniu do ostatnich powieści - nie ma aż tak wielu 'ciekawostek', przez które dostaję białej gorączek i przewracam oczami. Albo są to 'ciekawostki' które coś wnoszą do fabuły... w końcu, a nie te w stylu 'czy wiesz że'
Chapeau bas Panie Mróz! Jak mam być szczera, nie mam do czego się przyczepić. Wszystko świetnie poprowadzone, kolejne rozdziały zaskakiwały, a końcówka… Rewelacja! Trzymała w napięciu, serce mi biło jak szalone. Podobało mi się podzielenie rozdziałów na „Teraz” i „Przedtem”. Sprytne posunięcie od strony autora, potem klarowało to akcje i można było połączyć fakty. Genialne opisy przeżyć Wadryś-Hansen z Tatr. Czułam się jakbym oglądała naprawdę dobry film akcji. Dorzucić do tego muzykę, która tworzy klimat trzymający w napięciu i jest po prostu bajka!
Wybuchnęłam śmiechem słysząc w posłowiu, że Forst już nie wróci w swojej serii, wiedząc że mam do przesłuchania jeszcze 3 części🤣 Co do samej książki, to mam kilka skarg i zażaleń, ale powinnam się już przyzwyczaić, że u Mroza nawet śmierci bohatera nie powinnam być pewna.
To ten Forst, którego lubię. Wartka akcja, plot twisty i zmienianie pozycji podczas czytania z powodu natłoku emocji.
Sama sprawa interesująca, ale nie to w tej części podobało mi się najbardziej. W końcu dostałam długo wyczekiwany comeback Olgi Szrebskiej. I mimo tego co zrobiła, nadal ją uwielbiam. Dostrzegam między nią, a Dominiką swego rodzaju analogię. Dominika została poturbowana psychicznie najpierw przez Gjorda, potem przez kłamstwa Forsta. W przypadku Olgi jest odwrotnie- to Forst wciągnął ją w spiralę wydarzeń, a Gjord złamał psychicznie. Ciężko czytało się końcówkę, widząc jak bardzo Szrebska zmieniła się od Ekspozycji. Gdzie podziała się ta twarda dziennikarka, która marzyła o Grand Press? Moje nastroje co do tego, którą kobietę wolę często się zmieniały, ale ostatecznie nie jestem w stanie wybrać. Uważam, że żadna nie zasługuje na Wiktora, chociaż to Olga zawsze będzie dla niego swego rodzaju ostoją i nikt mojego zdania nie zmieni.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Nie jestem obiektywna jeśli chodzi o twórczość pana Mroza - to muszę zaznaczyć na początku.
Myśl przewodnia, jaka mi towarzyszyła podczas czytania książki mniej więcej brzmi tak: co tu się odjaniepawlilło?! Dzieje się sporo. Każdy rozdział kończy się tak, że nie sposób odłożyć książkę, bo wręcz koniecznym jest przeczytanie kolejnego. Cała historia Bestii i Forsta została pięknie zamknięta. Każdy fan serii z Komisarzem powinien czuć się usatysfakcjonowany. Tym razem autor nie zostawił nam niewyjaśnionych wątków. Dla mnie dziesiątka :) I pozostaje mi czekać na ekranizację.
Czytając tę książkę teraz, w 2021 roku, wiedziałam, że istnieje szósta część. Jak dla mnie, piąta byłaby idealnym zakończeniem. Mróz przyzwyczaił nas już wcześniej do licznych zwrotów akcji, w tej części większości naprawdę się nie spodziewałam. Sięgnę po kolejną, mam nadzieję, że nie będzie ona napisana na siłę
WOW 🔥🔥🔥 To już zasługuje na 5 gwiazdek. Ten tom trzymał w napięciu od pierwszych stron. Trójka Forst, Osica, Wadryś-Hansen dodawała masę humoru i już na samym początku ociepliła wizerunek tej serii jak nigdy wcześniej. Mimo masy plot twistów, nie było to ani trochę chaotyczne, czy gubiące. Nareszcie dwie linie czasowe zostały dobrze wykorzystane i dostarczały tylko więcej emocji. Ostatni fragment dostarcza niemało refleksji Do tej pory najlepszy tom Forsta, który wreszcie zaciekawił swoją unikalnością i nie potrzebował do tego ani gościnnego występu Chyłki ani Paderborna (chociaż ten drugi był bardzo mile widziany) Mam nadzieję że będzie tylko lepiej
Kolejna i miejmy nadzieję że już ostatnia część losów byłego komisarza Forsta za mną. Niestety ale ta zaczęła już z gatunku przypominać bardziej fantasy niż kryminał nad czym bardzo ubolewam bo poprzednie części mnie naprawdę porwały i przeniosły w świat górskich morderstw. Początkowy koncept wplatający jako motyw zbrodni historyczne tło był ciekawy i wymagał od autora konsekwencji a także wiedzy wraz z umiejętnością jej wykorzystania w powieści. Już od poprzedniego tomu ten pomysł zupełnie zaniknął, żeby w tym ostatnim stać się zupełnie zbędnym i oklepanym. Wydaje mi się że Mróz trochę się pogubił i zamiast godnie zakończyć całą serię, zaplątał się w stawianie na zbiegi okoliczności, niesamowitą przebiegłość i intelekt swoich bohaterów oraz nakładanie na akcję coraz grubszych warstw nierealności. Nad czym ogromnie ubolewam bo cała historia była naprawdę przyjemna i obiecująca, niestety tak jak to bywa zakończenie przerosło pisarza.
Najgorszą opcją, na którą Mróz się zdecydował był powrót do tego samego co mieliśmy w pierwszych tomach. Kiedy myślałam że niektóre sprawy się podomykały i skończyły, autor wyprowadził mnie z błędu i postanowił do nich wrócić. Jest to zwyczajnie nudne a co więcej nienaturalne, tym bardziej że wplątał w to Frosta grającego swoją stałą rolę bohatera na heroinie, co po prostu w rzeczywistości nie mogłoby mieć miejsca i zaczęło być przez to śmieszne. Tak jak lubiłam tą postać, jego pogłębiające się relacje z innymi bohaterami i ich dialogi tak teraz zawiłości zakończenia i podwójne dno historii zwaliły mnie z nóg w bardzo nieprzyjemny sposób. Był to też pierwszy tom którego zakończenia z łatwością się domyśliłam, miałam tylko nadzieję że przeprowadzony zostanie on w nieco lepszy sposób - niestety się pomyliłam.
Forst jest w dodatku najwyraźniej nieśmiertelny (w zasadzie nie tylko on) i wyjątkowo nieznośny w tym tomie, czasami zastanawiam się ile on ma lat mentalnie i dziękuję opatrzności że nie znam takich ludzi jak on w prawdziwym świecie bo na pewno bym oszalała. Jego inteligencja i dowcip są świetne ale do czasu kiedy zaczynają być przewidywalne i powtarzane, a przede wszystkim bardzo dziecinne i zupełnie nieodpowiednie do sytuacji. Jedyne co dobrego mogę powiedzieć o nim w tym tomie to to że się...nie zmienił. Często bohaterowie mają tendencję do przechodzenia jakiejś wewnętrznej przemiany w obliczu stawianych przed nimi trudności i tak się zastanawiam jak to jest możliwe, kiedy mają na to czas podczas gdy jest tyle pożarów do ugaszenia. Forst jest w tym natomiast bardzo ludzki, bo po prostu sobie nie radzi i tego nie ukrywa. Nie dostajemy tutaj też żadnego zapewnienia o jego rychłej poprawie, po prostu w obliczu tego co się w jego życiu kotłuje nieprzerwanie, nie udaje kogoś kim nie jest i to faktycznie jest bardzo fajnym zabiegiem ze strony autora.
Skończyłam tą serię z lekkim niedosytem i nawet niesmakiem którego trochę się mogłam spodziewać, a jednak liczyłam na to że historia trochę inaczej się rozwinie. Niestety wróciliśmy do punktu wyjścia z pierwszego tomu i mam nadzieję że już więcej do niego nie wrócimy a Mróz nie pokusi się na kolejną część z Forstem w roli głównej. Chyba nie mogę polecić tej książki, mimo że zamyka on całość. Jeśli podobała wam się poprzednia to nie psujcie sobie dobrego wrażenia tym tomem. Natomiast jeśli jesteście tacy jak ja i koniecznie musicie skończyć to, co zostało zaczęte to cóż, robicie to na własną odpowiedzialność :)
Mróz "stworzył" tę pentę chyba tylko po to, by przemycić kilka aktualnych temato-dylematów z dyskursu społecznego. Nie uważam, że to zabieg zbędny w ogóle, ale bez sensu "u Forsta".
Momentami żenujące, z punktu widzenia struktury prozy, wtręty.
Na "Deniwelacji" z ogromnie większym powodzeniem, liczonym posmakiem u czytelnika, mogło się skończyć. Prrr, Remigiusz, prrr. Easy, boy!
Jak zwykle wciągająca i pełna zwrotów akcji…chociaż ta końcówka trochę taka zakręcona? Mimo wszystko jak zwykle pochłonięta w trzy dni 😉
Edit po 2 podejściu: Zdaje mi się, że momentami mocno przekombinowane ale to też sprawiało, że ciągnęło do czytania aby dowiedzieć się w końcu o co w tym wszystkim chodzi. W każdym razie lepsza niż 4 tom.
Wiktor, Ty to jesteś kozak! Trochę chciałabym być Tobą. Łazisz po tych górach, latasz do słonecznej Hiszpanii i zawsze wychodzisz cało z każdej opresji. Nie straszne Ci słone wody, wysokie szczyty i zapyziałe nory. Normalnie niezniszczalny facet z Ciebie.
To głupie, ale ciekawe co musiałbyś zrobić, żeby zginąć?
No i co ja zwyczajna, krucha dziewoja mogę napisać o tej całej Zerwie? Ano, podobała mi się. Nie mogłam się powstrzymać przed przesuwaniem kolejnych stron i z niecierpliwością czekałam na finał całej pentalogii. Ukradkiem spoglądałam na telefon, kiedy nie mogłam poświęcić czasu na czytanie. Pociły mi się dłonie, myśli krążyły wokół Zakopanego, ba! ja nawet obgryzłam dwa paznokcie. W sumie mogłam pominąć ten ostatni fakt.
Mogłabym teraz rozważyć wszystkie za i przeciw, ale ciężko jest mi to zrobić bez zdradzania szczegółowych fragmentów z książki. Wyznam zatem: co działo się w Zerwie, zostaje w Zerwie.
Zdradzę jedynie, że : - cieszę się, ponieważ pewne furtki nareszcie zostały zamknięte. Oby bezpowrotnie. - smucę się, bo Remigiusz Mróz zostawił mnie z dziurą w sercu. No cóż, nie potrafię sobie poradzić z losem mojej ulubionej bohaterki.
To powiedziałam, co wiedziałam!
Dodam zatem jeszcze dwie rzeczy: 1. Mam nadzieję, że kolejnych przygód Forsta już nie będzie. Nawet w innej serii. 2. Satysfakcjonuje mnie zakończenie całej historii, choć nadal uważam, że powinna pozostać jedynie trylogią.
Wpierw trylogia, później jednak tetralogia... I w końcu pentalogia. Czy 6 tom będzie jednak kontynuacją? Bo mam wrażenie, że autor wpada w taką samą pułapkę co w Chyłce — każda kolejna część musi podnosić stawkę, więc gdzie jest limit? Kiedy należy powiedzieć "dość"? Czy to ten tom, czy jednak kolejny?
Zobaczymy.
A Krzysztof Gosztyła wciąż cudowny w roli lektora!
No rok trwało i w końcu się udało. Wymęczyłam, ale ta seria skończyła się na trzecim tomie jak dla mnie. Pewnie za jakiś czas sięgnę po kolejne dwa tomy aby przekonać się , gdzie fantazja poniosła autora. Generalnie dla fanów R. Mroza polecam
Deniwelacja i Zerwa to według mnie najlepsze jak do tej pory książki o komisarzu. Zerwa ciągle trzymała mnie w napięciu i do samego końca nie byłam pewna paru faktów, ale wszystko z czasem nabrało sensu. Ponownie historia wciągnęła mnie niesamowicie.
forstowi ewidentnie brakuje instynktu samozachowawczego żeby uciekać przed zagrożeniem a nie się w nie pakować. Najlepsza część jaką do tej pory przeczytałam.
3,5 na prawdę dużo lepiej niż 4 tom. Bawiłem się przednio, chociaż domyśliłem się jak to się skończy. Mam jakiś duży sentyment do książek Remigiusza i nic nie opisze tego ile mi dostarczają radosci.