W sierpniu 1980 roku w PRL na karę śmierci został skazany wieloletni agent CIA Leszek Chróst. Wyroku nie wykonano i mężczyznę wymieniono na słynnym moście Glienicke na Mariana Zacharskiego. Chróst przejęty przez amerykańskie służby specjalne zniknął, a jego dalsze losy nie były znane aż do dziś.
Jak doszło do dekonspiracji jego i innych agentów? Jak działała CIA w Polsce? Jakie metody stosował polski kontrwywiad, depcząc po piętach amerykańskim szpiegom? Jak śledzono? Jak zakładano podsłuchy i przeprowadzano tajne przeszukania?
Autor na ten temat rozmawia z ludźmi zarówno po stronie polskiej, jak i amerykańskiej, docierając do faktów nigdy jeszcze nieujawnionych.
—————
To książka o rozgrywce pomiędzy polskimi służbami a CIA. Historie takich szpiegów, jak Ryszard Kukliński czy Jerzy Pawłowski, opowiada się skupiając uwagę na poczynaniach ich samych. A co z działaniami drugiej strony, czyli kontrwywiadu PRL? Jego funkcjonariuszy nazywano łowcami szpiegów. Jak wyglądały metody działania profesjonalistów z polskich i amerykańskich służb specjalnych?
Autor przedstawia bardzo interesujące fakty dotyczące polskich szpiegów, metod używanych do ich dekonspiracji, technik kamuflażu i wiele innych. Zgromadzenie tego materiału wymagało wiele trudu, zwłaszcza biorąc pod uwagę specyfikę tematu i tajność wszystkiego co z nim związane. To, że autorowi udało się odnaleźć i porozmawiać z kilkoma kluczowymi agentami SB i szpiegami, jest osiągnięciem zasługującym na pochwałę i szacunek. Ponadto, autor jest rzetelny w opisie wydarzeń. Zazwyczaj prezentuje kilka aspektów i wspomnień różnych osób dotyczące tego samego wydarzenia.
Jeśli chodzi o potknięcia to zarzut mam tylko jeden- ta książka powinna być oddana przed drukiem do osoby, która zna się na redagowaniu. Jest to wszystko tak chaotyczne i niespójne, że ciężko czytelnikowi to poskładać w jedną logiczną całość. Mnóstwo ciekawych informacji podanych w strzępach, bez ciągłości chronologicznej czy przyczynowo-skutkowej.
Przy takim rozedrganiu i braku organizacji raczej szpiegiem autor by był marnym, ale z dobrym redaktorem u boku, pisarzem może być jeszcze całkiem niezłym.
Ciekawsza niż przereklamowana „Niewidzialni:największa tajemnica służb specjalnych PRL”. Jak dla mnie sporo faktów, których nie znałem. Uznanie dla autora, za dotarcie i przekonanie do rozmowy, ludzi, którzy działali w służbach PRL-u. Służbach, o których wiemy niewiele, a przez to owianych legendą.