Przyznaję, że dałam się nieźle zaskoczyć. A tak naprawdę jedynym, co mi w książce nie pasowało, był trochę przesadzony wątek alkoholizmu głównego bohatera. Pan Przemysław ma lekki, ale dosadny styl, dzięki czemu książka niesamowicie wciąga. Sam opis śledztwa, niekompetencji niektórych policjantów i nasze polskie realia tworzą swojski, dobrze znany klimat, przez co powieść wydaje się być tym bardziej realna.
Pisząc o przesadzonym wątku alkoholizmu, nie mam wcale na myśli, że został on przedstawiony niewłaściwie. Sądzę natomiast, że było tego za dużo i momentami przyćmiewał on właściwą akcję. Poza tym jednak... Co tam się działo! Dałam się wyprowadzić w pole, a kiedy już sądziłam, że odkryłam sprawcę, okazało się, że to nie on! Przeczytałam to zdanie chyba z dziesięć razy, ponieważ nie mogłam w to uwierzyć. Rozwiązanie sprawy natomiast mogłoby wydawać się banalne, ale za to niezwykle prawdziwe - w końcu takie rzeczy się zdarzają. W ogóle autor wodzi czytelnika za nos, podsuwa fakty, po czym okazuje się, że nie mają takiego znaczenia, jakie powinny, ponieważ pojawia się coś jeszcze. Nie mogę za to przeżyć zakończenia! Tak nie wolno kończyć, absolutnie! Powinno to zostać zakazane...
Zygmunt Rozłucki to postać kontrowersyjna. Z jednej strony psycholog, który pracuje z ludźmi trudnymi, nawet psychopatami. Z drugiej sam ma problem z alkoholizmem. Czy to etyczne i moralne, aby taka osoba zajmowała się psychiką innych? Osobiście nie przepadam aż tak za głównym bohaterem, mogłabym nawet powiedzieć, że jako człowieka niezbyt go szanuję, ale potrafił być również dobrym człowiekiem. I tak w sumie cieszy mnie, że nie jest on idealny, nie jest detektywem pierwszej klasy, odpicowanym w każdym detalu. U Borkowskiego zresztą w ogóle nie ma postaci idealnych. Są to zwyczajni, zazwyczaj prości ludzie, jakich możemy spotkać na co dzień na ulicy. Ludzie z problemami, pasjami i utrapieniami. Najbardziej polubiłam Weronikę, jedną z policjantek biorących udział w śledztwie. Była kobietą zdecydowaną, wiedzącą, czego chce i umiejącą to osiągnąć.
Książka na pewno nie jest dla osób o słabych nerwach, ponieważ dotyczy jednak morderstwa dziecka. Ponadto porusza tematy kontrowersyjne, jak choćby ksiądz-pedofil. Według mnie doskonale oddaje polskie realia, a do tego jest świetnym kryminałem psychologicznym. Zdecydowanie chciałabym zapoznać się z Zakładnikiem, gdy tylko znajdę na to chwilę czasu, ponieważ dawno nie czytałam tak ciekawej i mającej wiele oblicz sprawy kryminalnej!