Wybrane dzieła Jakuba Różalskiego, do których czołowi polscy pisarze stworzyli niezwykłe historie. Dziesięcioro mistrzów słowa, dziesięć całkowicie odmiennych opowieści. Co je łączy? Fascynacja obrazami jednego z najbardziej docenianych polskich malarzy współczesnych. Niesamowite obrazy Jakuba Różalskiego i ich nieoczywisty przekaz budzący niepokój, często grozę, znajdują odzwierciedlenie w historiach stworzonych przez znakomitych autorów. Opowiadanie Sylwii Chutnik to oniryczny, groteskowy zapis nocy spędzonej w praskim szpitalu. Aneta Jadowska przenosi nas do tatarskich Bahonik z początku XX wieku. Anna Kańtoch przedstawia historię alternatywną Polski roku 1943 – kraju dobrobytu rządzonego przez króla Jana VI Sobieskiego. Aleksandra Zielińska umieściła akcję w górniczej osadzie przy nieczynnej kopalni, w której trzewia zapuszcza się mały chłopiec. Jacek Dukaj olśniewa kunsztem, opowiadając o Japonii z okresu Meiji, inżynierze z dalekiego Kraju, Którego Nie Ma, i jego latających maszynach z metalu lżejszego od powietrza. Jakub Małecki opisuje tajemnicze szaleństwo wywoływane przez ogromne roboty. Opowieść Łukasza Orbitowskiego to pięć historii, pięć ludzkich losów połączonych przedziwnym artefaktem, który wyzwala w człowieku najsilniejsze instynkty. Głównymi bohaterami historii Jakuba Żulczyka są rubaszne krasnale, których życie nie jest ani trochę bajkowe. Remigiusz Mróz zabiera nas na wikiński drakkar, na spotkanie z człowiekiem z przyszłości. Robert J. Szmidt pokazuje historię Europy pod japońską dominacją, z latającymi statkami i legendą o smokach, która okazuje się mieć znaczenie także dla Polski.
Pisarz, autor książek: Błędy (2008), Przemytnik cudu (2008), Zaksięgowani (2009), Dżozef (2011), W odbiciu (2011), Odwrotniak (2013) i Dygot (2015).
Napisał rownież kilkanaście opowiadań ogłoszonych w prasie i w antologiach. Przełożył z języka angielskiego wiele pozycji, między innymi Brudne wojny Jeremy’ego Scahilla, Paryż wyzwolony Antony’ego Beevora, Moją prawdę Mike’a Tysona i zbiór korespondencji pod tytułem Listy niezapomniane. Publikował w „Newsweeku”, „Polityce”, Angorze”, „Znaku”, „Nowej Fantastyce” i „Tygodniku Powszechnym”.
Laureat nagrody Śląkfa w kategorii „Twórca roku”, dwukrotnie nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zajdla. Za przekład książki Listy niezapomniane na język polski zdobył Nagrodę Literacką Miesięcznika KSIĄŻKI. Za powieść Dygot nominowany był do Nagrody Literackiej Europy Środkowej Angelus i Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego. Mieszka w Warszawie, z żoną Martą i zwierzętami.
Weź ty Mrozie odczep się od mojego ulubionego gatunku! Misja bzdurne bzdety w fantastyce została wypełniona właśnie przy jego opowiadaniu. Kolejne osiągnięcie odblokowane, ale zamiast przyexpić, człowiek jakby cofnął się do poprzedniego poziomu... A całość? Typowo dla antologii, bo jak to bywa przy zbieraninie nazwisk, biegało się po sinusoidzie. Biorąc jednak pod uwagę, że moje bóstwo przenajświętsze Jacek Dukaj miał do dyspozycji większość czasu antenowego, daję 4*.
Uffff. No to na pewno była bardzo długa wyprawa po różnych światach i to z polskimi smaczkami. Trudno mi to inaczej określić, zwłaszcza z moją słabością do różnych kultur Wschodu. Zdecydowanie najbardziej zachwyciło mnie opowiadanie Szmidta, a później mini-powieść Dukaja z całą masą nawiązań, czy wręcz z osadzeniem w japońskiej kulturze, z japońskim językiem, pismem i mentalnością. Bardzo dobre opowiadanie o Bożym dłużniku - chętnie przeczytałabym kolejne części. Przyjemnie zaskoczył mnie Remigiusz Mróz. W sumie najbardziej zmęczył mnie tekst o Skórze, ale czego się spodziewać, kiedy akcja dzieje się akurat w czasach największych przemian w polskiej historii.
Bardzo, bardzo dobra antologia. Przepiękne dzieła Różalskiego. Niesamowite, co może stworzyć wyobraźnia pisarza, kiedy poddać jej jakiś motyw i temat. Chcę więcej!
5 gwiazdek nie dlatego, że wszystkie teksty były rewelacyjne - tylko dlatego, że niektóre były tak dobre, że nie chcę im robić krzywdy gorszą oceną całego zbioru.
Zacznę od kiepskich: Szmidt niemożebnie nudny, Chutnik z innej planety, Mróz - szkoda słów. Żulczyk był przedziwny, ale raczej ponad powierzchnią - to tekst zupełnie inny niż pozostałe, bo też dostał się autorowi inny zestaw obrazów najwyraźniej. ;) Nieźle z tego wybrnął.
Spore wrażenie zrobiły na mnie: opowiadanie Małeckiego (to był mój pierwszy kontakt z tym autorem i oczarował mnie słowami), Kańtoch (czy ktoś jest zdziwiony? nie widzę? bardzo dobrze. Choć nie będę udawać, że zrozumiałam ten tekst, bo raczej nie...), Orbitowskiego (też pierwszy kontakt i również bardzo udany!), Jadowskiej (nie pierwszy - ale ze zdziwieniem odkrywam, że naprawdę podobają mi się jej opowiadania! powieści aż tak nie trafiły), Zielińskiej (muszę zapamiętać to nazwisko - zupełnie się wcześniej na nią nie natknęłam), no i Dukaj. Za Dukaja zabierałam się z przekornym przekonaniem, że na pewno mi się nie spodoba. Przegrałam. Opowiadanie Dukaja (marne niecałe 200 stron) to jest, powiem wam, coś absolutnie genialnego.
Ogólnie całą tę monumentalną antologię bardzo polecam. Cudowne ilustracje, świetny pomysł - obrazy Różalskiego są ogromnie intrygujące, same opowiadają historie, a ich literackie interpretacje, najczęściej bardzo odległe, są zadziwiające. Dała mi okazję do zapoznania się z kilkoma głośnymi nazwiskami, które nie wzbudzały zupełnie mojego zainteresowania. Mam teraz poczucie, że wiele traciłam i jednak się skuszę na dodanie do listy to-read kilku nowych nazwisk.
Długo czekała abym ja dokończyła. Opowiadania, przepięknie uzupełnione obrazami, które tworzą spójna całość. Małecki, Żulczyk, klasa sama w sobie! Reszta niestety bez porywu.
Czekałam na tę antologię odkąd po raz pierwszy zobaczyłam obrazy Jakuba Różalskiego kilka lat temu i cieszę się bardziej niż bardziej, że oto powstała, w dodatku tak przepięknie wydana! (naprawdę, warto kupić papierową książkę choćby ze względu na jej design, no i oczywiście obrazy Jakuba dodane do opowiadań).
Jakościowo antologia baaaardzo nierówna moim zdaniem, na tyle, że nie mam pojęcia, jaką całościową ocenę jej wystawić, zwłaszcza, że zakończona jest genialną nowelą Dukaja, która z miejsca staje się moim ulubionym jego dziełem i ciężko mi krytycznie popatrzeć na poprzedzające ją opowiadania. Dlatego zdecydowałam się każde opowiadanie ocenić z osobna i wyciągnąć średnią. Stąd tak długa recenzja, której nikt nigdy nie przeczyta.
Jakub Małecki "Idzie niebo": Idealne opowiadanie na początek antologii, bo świetnie wprowadza w estetykę obrazów Jakuba Różalskiego, jakby weszło się do jednego z nich. Opowiadanie z odrobiną grozy, niewytłumaczalnego i niewytłumaczonego zjawiska, co świetnie tutaj zadziałało. No i naprawdę dobre ostatnie zdanie. (Tylko marudzić mogę, że kilku bohaterów się tu przewija, a wszyscy to mężczyźni.) 4/5
Robert J. Szmidt "Szpony smoka": Ekspozycja, ekspozycja, ekspozycja. Mam wrażenie, że opowiadanie byłoby o wiele ciekawsze, gdyby przedstawiało poczynania Jędrzeja w Europie, a nie cały ten historyczny zlepek, który doprowadził go do miejsca, w którym jest. Całość daje wrażenie niedopracowanego, przynajmniej dla mnie. Widać fragmenty, które autorowi musiały dać mnóstwo frajdy, gdzie bawi się historią i kulturą, ale ponieważ opowiadanie jest raczej utrzymane w poważnym tonie, to dla mnie te fragmenty wypadają jakoś tak groteskowo. No i smoki smokami, mechy mechami, ale historycznie i politycznie wcale mnie to nie przekonało. 1/5
Sylwia Chutnik "Zapalny stan udręki": Nigdy wcześniej nie czytałam niczego Chutnik, ale niezmiernie przypadła mi do gustu ta bezpośrednia proza, która pędzi przed siebie bez żadnych zahamowań. Jedyne moje zastrzeżenie, że nie wiem do końca, co to opowiadanie robi w tej antologii, bo w porównaniu do pozostałych inspiracja jest dosyć luźna. 3/5
Remigiusz Mróz "Korytarz pełnomorski": Niby kolejne opowiadanie o paradoksach podróży w czasie i zmieniania historii, ale było w nim coś sympatycznego. No i ten plot twist! I didn't see that coming. 3,5/5
Anna Kańtoch "Człowiek, który kochał": Bardzo zaskakujący pov i nietuzinkowy główny bohater, dodatkowo ogród botaniczny przemieniony na instytut naukowy? I like. Tylko akurat tutaj motyw wehikułu czasu jakoś zawiódł, aż by się chciało, żeby to chodziło jednak o coś innego, chociaż z drugiej strony nie byłoby wtedy takiej dobrej puenty. 3,5/5
Łukasz Orbitowski "Sfora": Jestem już za stara na takie stereotypowe przedstawienie ról płciowych w społeczeństwie. Męczyło mnie to opowiadanie strasznie, długie w dodatku i bez treści. Naprawdę to najlepsze, co można napisać o wilkołakach? 1/5
Aleksandra Zielińska "Nazwałem go Erzet": Świat przedstawiony przypadł mi niezwykle do gustu, ten świat kopalni przeniesiony na zupełnie inny poziom, trochę postapokaliptycznie; w każdym razie to tego rodzaju opowiadanie, którego oczekiwałam w tej antologii, chociaż zrozumiałam to dopiero, gdy je przeczytałam. Jeśli ma to jakiś sens. No i głównemu bohaterowi towarzyszy pies, a ja mam wielką słabość do psów. 4/5
Aneta Jadowska "Boży dłużnik": Tatarzy! Strasznie się cieszę, że to jedno opowiadanie traktuje o tej polskiej mniejszości, szkoda tylko, że to jedynie część, nieskończona, i nie wiadomo jak potoczą się dalej losy tej dziwnej rodziny, gdzie każdy ma jakiś sekret: zsyła sny, nosi cienie na barkach, ma dług do spłacenia Allahowi albo jest chroniony przez dziewczynkę, którą dotknęły anioły. Czytałam z wielką przyjemnością. 4/5
Jakub Żulczyk "Tyle lat trudu": Uśmiałam się setnie dzięki tej krasnoludkowej narracji. Jednak chyba jestem zbyt konserwatywna pod pewnymi względami, bo przebicie czwartej ściany, czy jak się to nazywa, było dla mnie raczej rozczarowujące (chociaż bez niego nie mielibyśmy tak komicznego zakończenia, więc zawsze są jakieś plusy). 3/5
Jacek Dukaj "Imperium chmur": Od czego tu zacząć? Po pierwsze, Dukaj ocalił honor tej antologii, bo jako jedyny (!) z autorów około-fantasy ma protagonistę, który jest kobietą. Jako jedyny z dziewięciu! Brawo. Brawo. (Nie liczę Chutnik, bo jej opowiadanie gatunkowo bardzo odbiega od reszty). I tak, będę o tym zawsze wspominać, bo mamy w fantastyce zdecydowanie za mało kobiecych protagonistów, zwłaszcza tak dobrych jak Kiyoko. Dukaj wynosi całą tę Różalską estetykę na całkowicie inny poziom, nie wiem jak on to robi. Ta nowela mnie po prostu zachwyciła: przywiązaniem wagi do słów, pisma i mocy opowieści, poetyckością, Kiyoko, która jest jedną z prawdziwszych postaci, jakie ostatnio czytałam, tym zachłyśnięciem się pięknem i oddechem, dzięki któremu mamy nie tylko opowiadanie mówiące o Japonii, mamy opowiadanie, którego cały styl i fabuła są tej Japonii podporządkowane. Jeśli to ma jakiś sens. I to zakończenie!!! 5/5
I średnia wychodzi nam 3.2 i tak, myślę, że jako całość to odpowiednia ocena, mimo że chociażby sama nowela Dukaja zasługuje na coś lepszego. (Ale nie będę się spierać z matematyką.)
Bardzo nierówna. Niektóre opowiadania czyta się fajnie (Jadowska, Szmidt, ku mojemu zaskoczeniu Mróz), ale sporo jest niestety mocno męczących (z moim osobistym nemezis polskiej fantastyki - Dukajem - na czele). Mam wrażenie, że o ile sam pomysł antologii jest świetny, to genialne prace Różalskiego zasługują na lepsze wykonanie.
CHAD jakub ŻULCZYK z 18sto stronicowym opowiadaniem o klnacym 6-centymetrowym krasnalu vs virgin jacek dukaj 200 stron pierdolenia o szopenie
wszystko pieknie elegancko haj ale uznaje ze ostatnie opowiadanie dukaja nie istnieje bo ja nie mam zamiaru czytac 200 stron slownika japonskiego bez definicji sory memory
Antologia wybornych opowiadań zainspirowanych malarstwem Jakuba Różalskiego, który w swej sztuce przywodzącej na myśli prace Józefa Chełmońskiego czy Jacka Malczewskiego umieszcza elementy charakterystyczne dla steam- / dieselpunka. Obrazy Różalskiego poruszają wyobraźnię i dają ogromną przestrzeń do interpretacji, natomiast dla śmietanki współczesnych polskich pisarzy - nie wszystkie nazwiska kojarzone są na co dzień z fantastyką! - stały się one punktem wyjścia do opowiedzenia niejednokrotnie zaskakujących konceptem i urzekających stylem opowieści z kategorii historii alternatywnej.
Wszyscy twórcy stanęli na wysokości zadania. Pozytywnie zaskakuje Remigiusz Mróz, który stworzył może nieoryginalne, ale tak uroczo odlskulowe opowiadanko, w duchu klasycznego science-fiction o podróży w czasie ("Korytarz Pełnomorski") a od raczej poważnej tonacji większości historii odstaje a jednocześnie szalenie bawi "Tyle lat trudu" Jakuba Żulczyka.
Oczywiście nad wszystkimi stylem, pomysłem i kompleksowością przedstawionej historii alternatywnej góruje Jacek Dukaj ze swoim "Imperium Chmur", nawiązującym do motywu "metalu lżejszego od powietrza" z powieści "Lalka" Bolesława Prusa (mówi się o Wokulskim, pojawia się Ochocki). To najdłuższe opowiadanie - a w zasadzie mini-powieść, wydana niedawno w osobnym woluminie - jest kolejnym popisem kunsztu tego znakomitego pisarza i myślę, że nie bez przyczyny znalazło się na końcu, ponieważ - mimo naprawdę bardzo dobrego poziomu pozostałych tekstów - nic później nie zaskoczyłoby czytelnika taką głębią treści i bogactwem formy.
Ewenement wśród nowszych antologii - słabszych i nieciekawych tekstów nie stwierdzono! Polecam!
Sięgnęłam ze względu na dukajowe "Imperium chmur", które, notabene, dostępne jest w wersji solo od niedawna. Wspomniane opowiadanie - niesamowite. Inne również na poziomie, z niewielkimi wpadkami typu "co tu robi p. Chutnik?"; generalnie polecam, choć nie należę do największych fanek grafik konceptowych autora ilustracji.
Ok, first of all, I feel cheated. I read (or rather listened to) it for Dukaj and guess what? The version I had on audiobook had no Dukaj. My bad that I haven't read the fine print and I'm not going to hold it against this book but... but I'm going to review it as I read it (without Dukaj) and I'm going to review Dukaj's work separately later (as it is as long as all the other stories combined).
So there has been some time a go a hype/fad for Jakub Różalski's works. We got Scythe and Iron Harvest out of it and this book as well. I haven't played the games but I sure hope they're better than this book. The stories here were all kinda meh or even very meh. Many were boring (like the one that described the very boring lives of a couple generations of a family in very boring prose), some tried to be clever (like the Mróz's one, that fell flat for me, also, Mr. Mróz, dividing the Roman Empire wasn't a mistake, it was a necessity), some like Jadowska's story were not that bad and some like Schmidt's were downright insulting. It seems Mr. Schmidt thought that putting the backstory of his word into the epilogue of his novel wasn't enough so he used some 60% of his story to give this backstory again. Further 30% were used to summarize his novel and the last 10% consisted of (admittedly quite interesting) plot.
Reading it didn't make me want to get to know any of these authors' works better. I sure hope Dukaj's will be much, much better.
Niestety nie tego się spodziewałem. Historie nie trafiły do mnie i są mocno przeciętne. Niektóre wyglądają jakby nawiązanie do obrazów Różalskiego zostało dodane na siłę.
Sposób w jaki ten zbiór został wydany - imponujący, naprawdę warto pokusić się o wydanie papierowe! Obrazy Jakuba Różalskiego które zainspirowały autorów - absolutnie imponujące, można oglądać godzinami. Jak to ze zbiorami opowiadań bywa - bardzo trudno ocenić całość. Na pewno w mojej opinii wyróżniają się teksty Jakuba Małeckiego (realizm polskiej prowincji zderzony grozą wielkich maszyn jakby "spoza" tego świata, Małecki jak nikt inny potrafi opisać rzeczywistość wiejską z taką siłą, emocjami), Anny Kańtoch (bardzo zaskakująca "historia miłosna" w alternatywnej Polsce), Łukasza Orbitowskiego (posępna i okrutna opowieść o wilkołakach i tragicznej polskiej historii w "Sforze") oraz Aneta Jadowskiej - "Boży Dłużnik" to historia inspirowana duchowością i kulturą polskich Tatarów z lekką nutą steampunka w tle (mam nadzieję że ten świetny tekst wyewoluuje w pełnoprawną powieść!). Jednak największe wrażenie robi 200-stronicowa nowela Jacka Dukaja - "Imperium Chmur" - powala zarówno sam niezwykły styl inspirowany japońską sztuką i poezją, jak i treść - cesarska Japonia budująca flotę powietrzną przeciw odwiecznym wrogom dzięki (technologicznej) pomocy gaikokujinów z Kraju-który-nie-istnieje (jest nawiązanie do powieści którą system edukacyjny katuje kolejne pokolenia licealistów, ale swoją drogą - tak powinno się "ożywiać" klasyczną literaturę)... A do tego filozoficzna zaduma nad treścią naszych myśli, tego czy idee da się całkowicie przetłumaczyć na język, czy da się zrozumieć ich genezę, jak alfabet zmienia postrzeganie rzeczywistości - tematy jakże aktualne w czasach gdy decyzje za nas zaczną podejmować sztuczne sieci neuronowe, automaty "czarno skrzynkowe", których liczbowe reprezentacje idei są nieprzetłumaczalne na język ludzki... To ten porywający, odciskający się w umyśle czytelnika styl Dukaja który pamiętam z "Innych Pieśni", "Lodu" czy "Czarnych Oceanów". Rewelacyjne "Imperium Chmur" aż po prostu żal kończyć i gdy "wybrzmi" ostatnie zdanie - tylko chce się zacząć czytać ponownie, więc dlatego taka a nie inna ocena całości :).
Opowiadania mają to do siebie, że nie zawsze każde będzie się Czytelnikowi podobać. Tak jest w każdych antologiach. Tą książkę kupiłam - przyznam szczerze - ze względu na wydanie. Oprawa jest fenomenalna. Same obrazy to majstersztyk. Nie widziałam ich do tej pory, ale wywarły na mnie ogromne wrażenie. Natomiast treść opowiadań, cóż niektóre były dla mnie tragiczne inne zbyt krótkie, zwłaszcza te, których treść mocno mnie zaintrygowała.
"Inne Światy" to zupełnie inna fantastyka. Bardzo mocna, ciężka i nie spodoba się każdemu. To nie taka fantastyka, którą osobiście lubię czytać. To nie Wiedźmin ganiający za Ciri i demonami czy Kociołek gotujący owsiankę. Wspólnym mianownikiem tych opowiadań są wojna i obrazy Różalskiego. To wojny światów, różnych.
Największe wrażenie wywarły na mnie dwa opowiadania. "Sfora" Łukasza Orbitowskiego oraz "Nazwałem go Erzet" Aleksandry Zielińskiej. Były genialne! Na wstępie mamy "Idzie niebo" Jakuba Małeckiego, które jest zdecydowanie za krótkie. Najmniej podobały mi się opowiadania, w których mowa była o azjatyckich inwazjach. Jakoś nie lubię daleko wschodniej kultury. Do tego były to opowiadania zbyt opisowe.
Nie mniej, każdemu Autorowi należą się gratulacje. Stworzyć opowiadanie, którego Inspiracja jest obraz, to nie lada sztuka. Jednym udało się bardziej innym mniej.
Teraz przede mną "Inne nieba". Nie powiem, ale trochę się obawiam, bo moje oczekiwania co do tej akurat antologii są ogromne.
Po „Inne światy” sięgnęłam w lokalnej księgarni i zaczarowały mnie ilustracje Jakuba Różalskiego i sama książka: blisko 600 stron na grubym papierze, twarda okładka. Zaintrygował mnie też pomysł na tę antologię, lubiani przeze mnie polscy pisarze jak Małecki, Orbitowski, Żulczyk czy Chutnik, piszą zainspirowani pełnymi magii pracami malarza. Dodatkowo to szansa na poznanie nieznanych: Dukaja (nie było łatwo ale finalnie wow!!!), Schmidta czy wreszcie Remigiusza Mroza, którego opowiadanie zdecydowanie odstaje od poziomu reszty (i nie przemawia przeze mnie snobizm).
Poza wspomnianym już, niesamowicie klimatycznym Dukajem, którego inspirowane Lalką opowiadanie zajmuje prawie 1/3 tej antologii, zachwycili mnie również Schmidt i Orbitowski, pomysłami na swoje historie. Klimat, najbardziej nawiązujący do prac Różalskiego, stworzyli Małecki i Jadowska, a przy Żulczyku głośno się śmiałam.
Całość, mimo mojej niechęci do opowiadań oraz oddalenia od literatury fantastyczno-naukowej, oceniam na mocne 4. A niesamowite obrazy Różalskiego, podobnie jak wiele scen namalowanych słowami w tej antologii, zostaną mi na długo pod powiekami.
Dnf na ostatnim opowiadaniu. Cały zbiór nierówny, niektóre opowiadają chwytają i nie odpuszczają aż do końca, niektóre rozkręcają się powoli, ale kończą niesamowicie, a niektóre są nudnawe ale do przejścia.
Ale te ostatnie jak na moje gusta za długie (wydana została cała osobna książka Jacka Dukaja; Imperium Chmur), zbyt mało mnie interesujące i zbyt szczegółowe. Coś mi tu zazgrzytało i nie mogłam zmusić się do przejścia, a zostało mi niecałe 80 stron.
Duże rozczarowanie. Opowiadania bardzo dziwne, abstrakcyjne, zupełnie ich nie rozumiałam. Z całego zbioru podobało mi się tylko jedno opowiadanie Jakuba Żulczyka, dwa były znośne Anety Jadowskiej i Remigiusza Mroza, reszta zupełnie nie dla mnie.
Myślę też, że źle się nastawiłam spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Wydaje mi się, że to jak krótkie były niektóre opowiadania też działało na ich niekorzyść.
Przeczytane wszystkie poza "Imperium chmur". Intrygujące, momentami dziwne, ale dobre opowiadania. "Idzie niebo" oraz "Korytarz pełnomorski" najbardziej mi się podobały.
Antologia bez wątpienia będzie dobrze się prezentować na półce. Wydanie jest przyjemne dla oka. Choć obrazy wewnątrz książki są niskiej jakości graficznej, niewiele widać, niezbyt wyraźnie.
Jeśli chodzi o teksty w większości są dobre, choć nie zachwycające. Poza jednym. Minipowieść Jacka Dukaja "robi" tę antologię. Doskonałe wykonanie. Znakomita opowieść, która kupiła mnie pierwszym zdaniem (będącym jednocześnie ostatnim). Warto kupić tylko dla tego tekstu. Kto wie, kiedy Dukaj napisze kolejną fabułę.
Ach, jakże piękna jest to antologia! Chciałabym więcej polskiej fantastyki wydanej w taki sposób. W środku śmietanka polskiej prozy: Małecki, Orbitowski, Dukaj... Dzięki temu zbiorowi zaprzyjaźniłam się też z Zielińską i Szmidtem.
Dwie gwiazdki w dół za grafomański popis Dukaj, który zajmuje jedną trzecią całego zbioru i wyssał ze mnie resztki radości z życia. Nikt nie odda mi tych kilku godzin. Pozostałe opowiadania są warte czterech, niektóre nawet pięciu gwiazdek (Zielińska, Małecki, Orbitowski, przezabawny Żulczyk).
Jakub Małecki 3/5 Robert J. Szmidt 2/5 Sylwia Chutnik 3/5 Remigiusz Mróz 4/5 Anna Kańtoch 1,5/5 Łukasz Orbitowski 3,75/5 Aleksandra Zielińska 3,5/5 Aneta Jadowska 1/5 Jakub Żulczyk 5/5 Jacek Dukaj 2/5
Mimo czterech gwiazdek, książkę zdecydowanie polecam. Aczkolwiek nie każdemu będzie się podobać. W świat Różalskiego "wpadłem" jakiś czas temu, i ta mieszanka sci-fi, rewolucji przemysłowej oraz dwudziestolecia międzywojennego przemawia do mnie niesłychanie. Ale przyznaję również, że jestem "skażony" bardzo tym elementem historycznym, co znacząco wpływa na mój odbiór książki.
Samo wydanie rewelacyjne! Zaskoczyło mnie w każdym aspekcie. Po pierwsze nie spodziewałem się "cegły", po drugie nie spodziewałem się, że ta cegła będzie tak lekka!
Co do opowieści. Nie miałem okazji zetknąć się w przeszłości z dziełami autorów. Nazwiska były mi zupełnie nieznane więc zupełnie nie wiedziałem czego się spodziewać. 10 opowieści, każda z nich o zupełnie innym charakterze, choć w przypadku kilku z nich widać silne wpływy kultur orientalnych. I te zdecydowanie chyba najbardziej przypadły mi do gustu. Swoją drogą, ciekawy jestem, którymi dziełami Różalskiego inspirowali się autorzy. Ciekawe jest to, że klimat niektórych opowiadań bardzo przypominał mi twórczość polskich pisarzy końca XIX i początku XX wieku.
Najbardziej nie pasujące do całej antologii wydaje mi się opowiadanie Sylwii Chutnik - "Zapalny Stan Udręki". Zdecydowanie nie mój klimat i ciężko mi było znaleźć odniesienie do prac Różalskiego. Drugie opowiadanie, trochę nie z tego świata to "Tyle Lat Trudu" Jakuba Żulczyka (aczkolwiek łatwo się domyślić, którymi pracami Różalskiego inspirowane). W sumie ciekawy przerywnik i lekka historia przed "Imperium Chmur" Jacka Dukaja (do którego wrócę na końcu). Kolejne 7 opowiadań bardzo mi się podobało, większość z nich z niebanalnymi zakończeniami. Zdecydowanie sięgnąłbym po powieści oparte na tych historiach - zdecydowanie mają potencjał! "Imperium Chmur" Jacka Dukaja to zupełnie inna para kaloszy. Bardzo ciężka opowieść jak dla mnie, ale zadziwiająco wciągająca! Miałem momenty trudne, że nie chciałem już czytać, ale sam świat, który autor stworzył wciągał niezwykle. To delikatne nawiązanie do Kraju, Którego Nie Ma Na Mapie, przyciągnęło moją uwagę i sprawiło, że zdecydowanie chciałem zobaczyć jak ta cała historia się skończy. Swoistego smaczku dodaje język i nawiązania do kultury japońskiej - czułem się zdecydowanie jak Europejczyk, żyjący w Japonii, zafascynowany tym krajem i ludźmi i ich kulturą, ale również świadomy mojej obcości i inności.