Stary dom w Pniewie jest dla Alicji Pniewskiej i jej bliskich miejscem, gdzie odnaleźli spokój i wzajemne wsparcie. Alicja zaczyna pisać pamiętnik, bo pragnie zatrzymać wspomnienia i uchwycić zachodzące w jej życiu zmiany. Nauczyła się już, że szczęście jest ulotne, a życie ciągle wystawia człowieka na kolejne próby.
Rodzinną sielankę psuje Joanna, żona Adama, która pojawia się zupełnie nieoczekiwanie. Ponadto Alicja czuje się oszukana przez odnalezioną po latach siostrę, Ewę, która zaskakuje ją całkowicie nagłą zmianą w ich ułożonych już dobrze wzajemnych relacjach. Postanawia jednak dać jej ostatnią szansę i wesprzeć w działaniach związanych z chorobą jej matki. Musi również podjąć decyzję, co należy zrobić z cudem odnalezionymi dokumentami, które jej dziadek Jan razem z Elizabeth tłumaczyli w obozie zagłady Stutthof. Ujawnienie treści dokumentów może zmienić życie bardzo wielu osób.
Alicja zaczyna się gubić w gąszczu problemów i zapomina chwilami o swoim szczęściu. Jak sobie poradzi? Czu uda jej się pogodzić z Adamem i stworzyć prawdziwą rodzinę? Jakie ostatecznie podejmie decyzje?
Tajemnicza, wciągająca i pełna emocji powieść, która przenosi czytelnika do świata wspomnień i rodzinnego domu. Opowiada o nieuchronności zmian, trudnych wyborach i przeszłości, która zawsze wpływa na nasze życie. Autorka przekonuje, że często jedna decyzja ma nieodwracalne konsekwencje, najbardziej potrafią nas zaskoczyć najbliższe osoby, a spełnienie marzeń zawsze wymaga ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeń.
Jako pierwsza wpadła mi w ręce trzecia część cyklu i tylko tę przeczytałam. Mimo to, dość bezproblemowo się odnalazłam w wątkach i postaciach, bo Autorka stosuje wystarczające nawiązania do zdarzeń przeszłych. Czytałam z zaciekawieniem zarówno o zawirowaniach w życiu osobistym bohaterki, jak i o wątku ocalonych z obozu Stutthof oraz rozterkach moralnych związanych z ujawnieniem danych z dokumentów, ewentualnym wchodzeniem w poukładane życie innych ludzi. Jako małe dziecko ok. 4-letnie byłam z rodzicami i rodzeństwem w tamtejszym obozie. Kilka szczegółów wówczas zrobiło na mnie duże wrażenie i utknęło w pamięci. Tu - wiadomo - jest to fikcja, ale przypomina o ludziach, którzy przeżyli obozy zagłady lub w nich zginęli, a o nich należy pamiętać. Należy też pamiętać, że obozy zagłady to nie tylko Auschwitz-Birkenau. Ocena LC: 7/10
Zakończenie historii Alicji Pniewskiej wyjaśnia i kończy wszystkie wątki. W życiu bohaterów znów wiele się dzieje, jednak wszystko powoli dobiega do końca.
Po przeczytaniu całego cyklu Stary dom uważam, że należy te książki czytać po kolei. Wiele wątków pojawiających się w trzeciej części wynika bowiem z tego, co działo się w dwóch poprzednich książkach. Jasne, autorka wprowadza czytelnika do całej historii, przypomina mu to (nieraz nawet kilkukrotnie!), co działo się wcześniej, ale jednak czytanie tego od końca nie miałoby dla mnie większego sensu.
Odniosłam wrażenie, że w Pamiętniku ze starego domu pojawia się wiele problemów i przykrych momentów. Pozytywnych chwil jest w sumie niewiele.
W tej pozycji dużą rolę odgrywają również wątki wojenne, które w końcu zostały odpowiednio zakończone. Cieszę się, że nie zostały one porzucone bez odpowiedzi. Przeszłość tworzy tło, któremu nie można się oprzeć.
Nadal jednak nie należę do wielbicieli pióra Ilony Gołębiewskiej. Owszem, ma ona interesujące pomysły, które pobudzają wyobraźnię czytelnika. Gdyby jednak odjąć od nich tę przewidywalność -którą ciągle zarzucam autorce - to moim zdaniem byłoby o wiele, wiele lepiej.