Jump to ratings and reviews
Rate this book

Berlińska depresja. Dziennik

Rate this book
Ta książka to zapis rocznego pobytu autorki w Berlinie. Wnikliwe notatki z lektur, intymne wspomnienia o rodzinie i przyjaciołach, szczere komentarze na temat wystaw i sztuki. Ale i zatroskane spojrzenie w Polskę, udział w protestach ulicznych jak i zaangażowanie w ochronę przyrody – od bluszczu na sąsiedniej kamienicy po Puszczę Białowieską. Anda Rottenberg w notatkach jawi się jako przenikliwa obserwatorka i aktywna uczestniczka życia społeczno- politycznego, a także jako wrażliwa odbiorczyni dzieł sztuki i literatury. Z mieszkania w berlińskiej dzielnicy Wannsee wspomina przeszłość i analizuje teraźniejszość.

"(…) uczestniczę w rozmaitych naukowych seminariach, zabieram głos w dyskusjach i biesiaduję. A także chodzę na koncerty i spotkania z ciekawymi ludźmi, wypożyczam i czytam książki, coś piszę, coś publikuję i obiecuję, że znów coś napiszę albo coś wygłoszę, albo zrobię jakąś wystawę. Z zewnątrz wygląda to tak, jakbym żyła w realnej rzeczywistości, a nie w jakimś wirtualnym balonie. Ale subiektywnie raczej płynę nad ziemią, jak jedna z moich ulubionych bohaterek ostatniej książki Olgi Tokarczuk, która już nie jest żywa, choć jeszcze nie umarła."
fragment książki

352 pages, Paperback

First published April 27, 2018

10 people are currently reading
250 people want to read

About the author

Anda Rottenberg

23 books28 followers
Anda Rottenberg was born in 1944. Her mother was Russian from Petersburg and her father was a Polish Jew from the town of Nowy Sącz. All of his family was murdered during the Holocaust.

Rottenberg grew up in Legnica. In 1963, she moved to Warsaw, where she earned a degree in the history of art at the University of Warsaw.

She wrote the following books: Sztuka w Polsce 1945-2005 (en. "Art in Poland 1945-2005"), Draught - Texts on Polish Art of the ‘80s (2009), Here You Are (2009), and an autobiography Proszę bardzo! (en. "You're welcome!"). The main reason for writing the latter book was her anger at the police who were unable to find the body of her son (he was a drug addict and died in unknown circumstances). In her autobiography, Rottenberg also wrote about her mother, who survived the siege of Stalingrad [?] during World War II and was sentenced to prison for stealing a few spoons of food: she met there her future husband, Rottenberg's father.

Anda Rottenberg received the Officer's Cross Order of Polonia Restituta (2001), the Commander's Cross Order of Polonia Restituta (2011), Aleksander Gieysztor Prize (2013), and Medal for Merit to Culture – Gloria Artis (2014).

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
48 (22%)
4 stars
97 (44%)
3 stars
51 (23%)
2 stars
20 (9%)
1 star
2 (<1%)
Displaying 1 - 17 of 17 reviews
Profile Image for Introverticheart.
324 reviews232 followers
September 7, 2021
Z książkami bywa tak, że na niektóre musi przyjść odpowiedni czas. Tak też było z Berlińską depresją Andy Rottenberg.
Książka idealnia wpisuje się w początek jesieni, momentami jest dojmująco smutna, ale nie zawsze. Wydaje mi się, że jest ona bardzo wyważona - wątki osobiste są subtelnie wplecione w swobodną narrację. Nie jest to też, na szczęście, hermetyczna proza - czułem jakbym płynął z kolejnymi stronami.
Powtarzają się w różnorakich recenzjach zarzuty o mnogość nazwisk - owszem, jest ich sporo, większość zwykłym śmiertelnikom nie powiedzą nic, a jednak dość dobrze odnalazłem się w tym "środowisku" (parę nazwisk znam).
Berlińska depresja to w głównej mierze wnikliwa obserwacja własnego życia, a może przede wszystkim sytuacji polityczno-społecznej Polski, trzeźwa ocena sytuacji, jak i niejaki manifest.

I ten wyczuwalny jesienny spleen. Mnie zachwycił.
Profile Image for Anna.
512 reviews80 followers
February 6, 2019
Nawet nie wiem, czemu mi się aż tak ten dziennik spodobał. W końcu pełno tu imion (i nazwisk), które albo mówią mi niewiele, albo kompletnie nic. Dużo też odniesień do bieżącej sytuacji w Polsce i Europie, a mamy przecież codziennie tyle nowych informacji, że niby nieszczególnie interesuje mnie ponownie zagłębianie się w to, co działo się w polityce dwa lata temu.

A mimo to czytało się świetnie. Anda Rottenberg ma świetne pióro, to fakt, a do tego potrafi rozbawić czytelnika w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Przede wszystkim jednak "Berlińska depresja" idealnie trafiła w mój nastrój. Pewnie inaczej bym tę książkę odebrała, gdybym czytała ją podczas urlopu, na przykład w czerwcu. Ale teraz okazała się doskonałą lekturą. Zwłaszcza że nawet pogoda dopasowała się do mojego stanu umysłu. Wszystko się perfekcyjnie zgrało...

Jestem też pełna podziwu dla życia, jakie prowadzi autorka, mimo wieku i stanu zdrowia. Naprawdę chciałoby się mieć tyle energii, tymczasem gdyby mi teraz ktoś zaproponował wypad do Paryża albo Nicei, to bym chyba wydała z siebie bardzo wiele wyrażające "he, he...". I tyle. A Rottenberg podróżuje non-stop - samochodem, pociągiem, samolotem. Ciągle w ruchu. Taki styl życia ma się pewnie po prostu w genach. Albo i nie, bo moja mama też tak żyła przez pierwsze 30-35 lat, ojciec zresztą też. Także nie rozumiem tego, ale szczerze podziwiam.
Profile Image for Aleksandra Pasek .
187 reviews289 followers
August 20, 2018
Czegoś jednak zabrakło. Anda umie pisać, szkoda, że nie pozwoliła sobie na więcej osobistych, intymnych myśli. Trochę za dużo streszczania wystaw, przyjęć, spotkań. Wiele imion, które się czytelnikowi zwyczajnie mylą, bo przez długi czas nie może rozeznać kto jest kim.
Profile Image for Girl.
601 reviews47 followers
September 30, 2019
Takie 2 gwiazdki z małym ogonkiem. Trochę ciekawych przemyśleń, dobrze się czyta, ale czy wydanie tego w takim kształcie było do końca niezbędne? No nie wiem.
Profile Image for Nina.
1,713 reviews42 followers
May 9, 2018
Dziennik prowadziła Anda Rottenberg od 29 września 2015 do 14 lipca 2016, kiedy przebywała na stypendium w berlińskim Wissenschaftskolleg. Dość dużo pisze o realizowanych w tym czasie przedsięwzięciach, wspomina także projekty badawcze innych stypendystów, ludzi nauki i kultury z całego świata. Życie na kampusie uczelni, willa w zamożnej dzielnicy Grunewald, berliński pejzaż tworzą scenerię przywoływaną w wielu zapiskach. Ale, co znamienne, pod koniec pobytu w Berlinie autorka stwierdza: „Dopiero teraz doceniłam luksus, w którym żyłam. Ten spokój, ciszę, bibliotekę z pełnym wyborem wszystkich książek świata. Mam poczucie, że w ogóle z tego nie skorzystałam. Zapatrzona w Polskę, w dziejące się tam wydarzenia, tkwiłam tutaj półdupkiem, w niewygodnej pozycji osoby siedzącej z głową ustawicznie zwróconą do tyłu.”

Jest bowiem tak, że tytułowa depresja dominuje lub co najmniej czai się w tle wszystkich poruszanych tematów, wspomnień, historycznych dygresji, opisów i prognoz politycznej sytuacji. Na mnie, osobie z tego samego pokolenia co Anda Rottenberg, podzielającej w pełni jej ocenę sytuacji i dalszych zagrożeń, w Polsce i na świecie, wywarł Dziennik duże wrażenie. Mogłabym powtórzyć za nią: „Nie sądziłam, że tego dożyję.”

A jednak... Anda Rottenberg pisząc o sobie unika wielkich słów. Często w swoich notatkach zastanawia się, czy warto nadal biegać po tych wszystkich wystawach, przyjmować zaproszenia na sympozja, wygłaszać referaty, pisać teksty, których w Polsce i tak nikt nie opublikuje, jaki to ma sens. Ale to robi. I kiedy okazuje się, że jej końcowe wystąpienie w ramach programu stypendialnego bardzo się spodobało, konstatuje, że pobyt w Berlinie mimo wszystko naładował ją nową energią.
Profile Image for Marta.
118 reviews19 followers
August 23, 2018
Można "Berlińską depresję" czytać jako komentarz do zmieniającej się rzeczywistości politycznej w Polsce. Można jak dziennik profesjonalistki zajmującej się sztuką. Obie opcje są ciekawe, ale dla mnie jest to przede wszystkim refleksja o starzeniu się i przemijaniu. Rottenberg nie robi uników, zastanawia się nad słabnącym intelektualnie i fizycznie ciałem, rejestruje odchodzenie kolejnych znajomych. Mój radar był nastawiony na wyłapywanie tego typu rzeczy: "W ten sposób kanalizuję swoje nocne nastroje, nastawiam się pozytywnie do życia i nabieram poczucia sensu istnienia. Zaraz potem jednak przychodzi refleksja, że życie strzyżyka czy kosa ma jednak większy sens, choć jest znacznie krótsze od naszego. I nawet nie chce mi się tego uzasadniać".
Profile Image for Monika Zolkos.
2 reviews1 follower
September 14, 2018
Melancholijna i pełna smutku, przepojona poczuciem kresu, nie tyle nawet jednostkowego życia, co pewnego świata, który Anda Rothenberg znała i który swoją działalnością współtworzyła. Co ważne, elegijny ton często jest kontrowany duża dozą poczucia humoru i bezcennej autoironii. Urzekła mnie nienachalna erudycyjność tej książki, niezwykle interesujące uwagi o polityce, społeczeństwie a przede wszystkim o sztuce, rzucane jakby od niechcenia, wolne od chęci popisania się. Portret osoby, która będąc w centrum, jednocześnie ciagle jest z boku i patrzy na świat ironicznym, a jednak jakoś ciepłym spojrzeniem.
Profile Image for Xvmichal.
307 reviews3 followers
August 22, 2018
Bardzo interesujące spojrzenie na sztukę, relacje międzyludzkie, Polskę i Europę.
Profile Image for Sara Knop.
5 reviews3 followers
July 27, 2020
The book has accompanied me through a little emotional time and was like polish saying states ‘miodem na serce’.
Profile Image for Magdalena Wajda.
498 reviews21 followers
September 27, 2018
Trochę melancholijne, trochę krytyczne notatki z rocznego pobytu w Berlinie. Dużo wspomnień i autorefleksji, dużo też analizowania aktualnej sytuacji w Polsce. Dobrze się czyta, ale to lektura raczej dla "starszaków", w dodatku chociaż trochę interesujących się sztuką i kulturą.
Profile Image for Jakub Jadwiszczak.
76 reviews
January 26, 2019
Pretensjonalny, pseudo-intelektualny ton i ciagle narzekanie na Polske odwracaja uwage od ciekawych przezyc autorki/opisow miejsc, ktore odwiedzila.

Profile Image for Nal.
50 reviews1 follower
August 16, 2023
13 czerwca 2016 - to moje przemyślenia
Profile Image for Piotr Krawczyk.
105 reviews14 followers
July 13, 2019
Ten „Dziennik” to zapiski Andy Rottenberg z jej kilkumiesięcznego pobytu na stypendium w Berlinie. Dziennik taki trochę prywatno-publiczny - ze spraw publicznych jest nieco o sytuacji politycznej w Polsce (i są to tematy mało uniwersalne - po kilku latach już zdezaktualizowane), trochę o sytuacji sztuki w Polsce i w Europie i trochę przemyśleń o kondycji człowieka w czasach współczesnych. Sprawy prywatne natomiast nie są wystarczająco prywatne, żeby stały się plotkarską sensacją, na którą połakomiłaby się większa rzesza czytelników, ani wystarczająco publiczne, żeby przypadkowy czytelnik zorientował się kim są te opisywane „Krysie”, „Hanki” i „Tadeusze”. Jest to dziennik sprawnie napisany i czyta się go dobrze, ale nie powiem, aby ta lektura bardzo mnie wzbogaciła lub dała rozrywkę - a tego wymagam od książek.
Displaying 1 - 17 of 17 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.