Jump to ratings and reviews
Rate this book

Pijany martwym Gruzinem

Rate this book
Witold Gapik napisał książkę niezwykłą, pełną pasji i niezwykłych emocji. Mistrzowsko przedstawił ludzi i miejsca położone wokół Kaukazu i w Azji Środkowej – dawne republiki Związku Radzieckiego na pograniczu Rosji, Chin, Pakistanu, Afganistanu i Iranu. Zanurzył się w klimat codziennego życia, kultury, historii i tradycji ludów mieszkających na terenach fascynujących, ale i bardzo trudnych.

Przedstawione historie są momentami tak niewiarygodne i dramatyczne, że zastanawiamy się, czy rzeczywiście mogły mieć miejsce. Książka ta, z pogranicza reportażu, powieści łotrzykowskiej i opowieści z dalekich krajów, wciąga tak bardzo, że nie daje nam choćby na chwilę oderwać się od niej.
Lilianna Łungina, wybitna rosyjska tłumaczka, powiedziała kiedyś: „Życie nauczyło mnie, że odwaga intelektualna przychodzi o wiele trudniej niż fizyczna, niż przezwyciężenie strachu o własną skórę. Łatwiej jest ryzykować życie niż przyznać się przed sobą, że droga, którą się szło, była błędna”.
Witold Gapik wyznaje tę samą zasadę, i to z doskonałym skutkiem dla Czytelnika…


źródło opisu: https://ksiegarnia.pwn.pl

336 pages, Paperback

Published June 30, 2017

1 person is currently reading
2 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
0 (0%)
4 stars
1 (14%)
3 stars
3 (42%)
2 stars
1 (14%)
1 star
2 (28%)
Displaying 1 - 2 of 2 reviews
Profile Image for Zuba.
116 reviews26 followers
November 3, 2019
"Pijany martwym Gruzinem" reprezentuje grupę książek, których autor 'musi bo się udusi" jeśli ich nie napisze. Wyobrażam sobie jego motywację tak: byłem w świetnych miejscach, opowiedziałem o moich przygodach już całej rodzinie i znajomym, wydam więc książkę, a co tam.Ja z kolei wybierałam się w podobne rejony i uznałam, że przeczytam, zawsze to lepsza osobista relacja niż suche dane.
Autor, biznesmen, importer wina, pozbierał swoje notatki z wieloletnich podróży do byłych radzieckich republik w Azji i wydał je w postaci książkowej. Dla mnie materiał ten zawierał zbyt mało informacji o odwiedzanych krajach i kulturach (a raczej były to fakty powszechnie znane, a historia potraktowana bardzo powierzchownie), natomiast tym, co było na pierwszym planie była osoba Witolda Gapika. Och, jaki męski, sprytny i zaradny, prawy (nie dla niego wdzięki pięknych bywalczyń nocnych barów), wrażliwy, odważny - słowem większość tekstu to była laurka. Nie doczytałam do końca. O Armenii i Uzbekistanie nie dowiedziałam się niczego nowego, szkoda było mi czasu na resztę.
Rok temu słuchałam książki Bartka Sabeli "Może morze wróci" o Uzbekistanie, też pisanej z perspektywy podróżującego autora. W tamtej książce proporcje były odwrócone, podróżnik i jego perypetie były dodatkiem do treści, ciekawej, osadzonej w kontekście historycznym. Czyli jednak można napisać osobistą relację nadającą się do publikacji.
Kolejną kwestią, która zdecydowała o porzuceniu lektury był język - stylistycznie bardzo słaby, ocierający się o grafomanię, wyraźnie zabrakło interwencji dobrego redaktora. Po przykłady odsyłam was do opinii użytkowniczki SanSanSan, idealnie obrazują styl autora.
Wracam z podkulonym ogonem do wpędzających w depresję reportaży z Czarnego.
Profile Image for KaruzelaNaKoparce.
146 reviews21 followers
October 11, 2024
Mam wrażenie, że Pan autor skolonizował swoją osobą każde miejsce, w którym był. Jak XIX-wieczny zdobywca, przyszedł, narobił szaszoru, kompletnie nie zrozumiał kultury, popatrzył na to "jak biedni ludzie żyją", nażarł się, pogapił na prostytutki, zrobił jakiś interes, pozachwycał nieskażoną zachodem cywilizację (ach, ci tubylcy wiedzą o życiu więcej, niż ludzie z zachodu i ich smartfony!) i pojechał. Taką książkę mógł napisać tylko starzejący się mężczyzna z dużym ego. Pan autor mało się różni od zwyczajnych turystów, którymi gardzi. Pisze, że zwykły turysta przyjeżdża i tylko powierzchownie poznaje kulturę, bo tak naprawdę mu nie zależy. Autor nie widzi jednak, że robi dokladnie to samo, tylko czasem dla kolorytu na*ebie się z autochtonami, a potem porozmawia o kobietach (skupiając się na tym, że dla przeciętnego np. Kazacha kobiety to "gadające cipki", albo że przeznaczeniem kobiety jest rozłożyć nogi przed obcym facetem z pieniędzmi, lub też na tym jak to prostytutki są przeorane penisami, albo jak to fajnie jest mieć kilka żon, bo "ciężar obsługi seksualnej się rozkłada", niby nie oceniając, ale jednak da się wyczuć podskórną fascynację takim stanem rzeczy, pod koniec odslaniajac karty i piszac, ze imponuje mu Berlusconi i jego bungabunga). Autor miałby kontakty i możliwości, żeby sprobowac te kulture zrozumiec, ale ma to kompletnie w dupie, albo też zafascynowany swoją osobą nie przelewa tego na papier. Dostajemy tylko ochłapy ciekawostek (głównie o piciu i babach), a ja nie znosze ciekawostek jako takich, bo to gównoślizg po temacie. To, co dostajemy, to już nawet cień gownoślizgu ubrane w nieznosne, barokowe zdania, ktore mozna skwitowac jako "wysrywy".
Mój ulubiony moment to ten, w którym opisuje jak dobrze czuje się na lotnisku w jednym z krajów azjatyckich - w Niemczech na lotnisku trudno puścić bąka (lub też ze*rać się), na szczęście w Azji od razu czuć sfermentowane g*wno, jaka ulga i radość, co za charakter!
Top 2 moment: autor jest mile połechtany tym, że w Azji uśmiechają się do niego nastolatki wychodzące ze szkoły, wyraźnie mu to schlebia (czuje lekkie pedo vibes, ale mniejsza), za to w Polsce żaden nastolatek się nie uśmiechnie do niego! Tylko te smartfony i smartfony! Stary... czemu polskie dzieciaki miałyby się uśmiechać na ulicy do losowego Polaka? xD Polska - ego smutne, Kazachstan - uśmiechy małolat w kierunku starego dziada - ego top.
Top 3 - czy naprawdę trzeba pisać o każdym kraju, że jego zapach to zapach moczu (ew. g*wna) i stęchlizny?
Displaying 1 - 2 of 2 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.