Tego lata, w Zawrociu to powieść o wyprawie w pełną tajemnic przeszłość rodzinną. Matylda, mieszkanka miejskiego blokowiska, otrzymuje pewnego dnia w spadku po nieznanej jej dotąd babce Aleksandrze malowniczo położony dom na prowincji. Odkrywa w nim zapiski dziadków, stary dom wciąga ją w intrygujące sprawy, wikła w rodzinne układy, odmienia na zawsze... Nagrodzona powieść - bogata językowo, poetycka, sugestywna w nastoju, pełna trafnie uchwyconych i subtelnie nakreślonych obserwacji - jest jedną z najlepiej napisanych książek ostatnich lat.
For me this book blew with extraordinary freshness - completely different from Polish novels so far read by me. Matilda gets inherited from my grandmother house in a picturesque village. There has to settle with the past - his and his family. A family turns out to be full of distorted characters, spitting venom, anger - generally uninteresting individuals. Novel to a certain point runs a quiet lane, a little unreal, I would say that such a little hazy, all of a sudden surprises me a dialogue between two characters - Paul and Anna - as if the sudden return from the world of dreams to the brutal reality - a lot of vulgar helplessness, anger. From that moment like faster action is pending, the situation begins to explain the game of the past slowly comes to an end. Generally great idea to the novel - secrets from the past have always interested me when such expressive figures are reaching it, like in this case Matylda's grandmother - old madwoman, freak, full of secrets - it is a book must be a shot into the ten.
Hanna Kowalewska stała się jedną z moich ulubionych autorek, jeśli nie najbardziej ulubioną. Pisze w sposób bardzo urzekający i intrygujący – szczegóły każdej postaci są tak charakterystyczne, że można by pomyśleć, że osoby te naprawdę istnieją. Uczucia, przeżycia i charaktery postaci Kowalewskiej są i się zachowują w niesamowity realny sposób. ‘Tego Lata, W Zawrociu’ jest ciekawą opowieścią. Narrator, Matylda, ma ciekawą osobowość i się nie raz można przyłapać na tym że się utożsamiasz z jej osobą. Polecam wszystkim książkę, i książki z cyklu ‘Zawrocie’
Nie wiem jak się stało, ale do tej pory nazwisko Hanny Kowalewskiej nic, ale to zupełnie nic mi nie mówiło. Przyznam szczerze, że nawet jak je poznała, to byłam przekonana, że nie przypadniemy sobie z Autorką do gustu. Nie wiedzieć czemu, tak zupełnie stereotypowo, zwłaszcza po spojrzeniu na oładki, podejrzewałam, że to literatura typowo kobieca, a zatem taka, którą z założenia nie tykam. Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana, zatem ja zaryzykowałam i chwyciłam za „Tego lata, w Zawrociu". I tu szok – ta książka nie ma nic wspólnego z tkliwą, nijaką historią, przeciwnie to jest poruszająca i magiczna opowieść, napisana w tak piękny sposób, że nie sposób się od tej opowieści oderwać. I kolejne zaskoczenie – to nie jest jakaś opowieść o wartkiej akcji, przeciwnie, to raczej monolog, teatr jednego aktora, z ograniczeniem dialogów do absolutnego minimum, ale w tym szaleństwie, jak się okazuje, jest metoda. Dzięki temu ruszamy tropem rodzinnych tajemnic, refleksji nad życiem, poszukiwaniem własnych korzeni. Skupmy się zatem na samej akcji - powieść rozpoczyna się w chwili, gdy Matylda, mieszczanka warszawskiego blokowiska i pracownica teatru, niespodziewanie staje się spadkobierczynią malowniczego domu na prowincji, po mało znanej babce Aleksandrze. Jednak to, co mogłoby być zwykłym aktem dziedziczenia, staje się punktem wyjścia do fascynującej podróży w przeszłość i odkrywania rodzinnych tajemnic. A przygoda ta jest tym ciekawsza, że szybko okazuje się, że świeżo upieczona spadkobierczyni spadkodawczyni nie darzy wielkim szacunkiem i zachodzi wręcz w głowę dlaczego to właśnie ona stała się szczęśliwą posiadaczką posiadłości w Zawrociu. To pytanie, dlaczego to właśnie Matylda została wybrana na spadkobierczynię, będzie nam towarzyszyło przez całą powieść. Będzie to tym ciekawsze, że Autorka będzie nas trzymać w zawieszeniu niemal do końca powieści. Ten zabieg jest absolutnie celowy, on służy skrupulatnemu budowaniu napięcia, co służyć ma karta po karcie odsłanianiu tajemnic związanych z życiem babci Aleksandry oraz rozmytymi relacjami rodzinny. To zagadkowe dziedzictwo stawia przed Matyldą wyzwanie zrozumienia, zarówno motywacji babki, jak i własnej tożsamości, której często nie zdajemy sobie sprawy, aż do chwili, gdy jesteśmy zmuszeni stawić czoła dziedzictwu przeszłości. Jeśli powyższa rekomendacja jeszcze Was nie przekonała to wszystkim miłośnikom muzyki dokładam dodatkowy atut – wszechobecną w tej książce muzykę, w tym stary, czarny fortepian, który bynajmniej służył nie tylko do gry😊 Odkryjcie zatem tajemnice owego fortepianu i samego Zawrocia. Poznajcie Matyldę i jej temperamentną babcię Aleksandrę, wreszcie dowiedzcie się dlaczego panie rzekomo tak się nie lubiły. Ja będę kontynuowała tą przygodę, a jak się okazuje przede mną jeszcze kilka, ładnych tomów😊
Bardzo dobra. Jest to próba rozmówienia się Matyldy z nieistniejącą w jej życiu babcią od której dostała posiadłość. Dziewczyna rozmawia z babką dzięki jej pamiętnikowi który czyta i zarazem kontynuuje. Przede wszystkim odpowiada sobie na pytanie dlaczego ona stała się spadkobierczynią Zawrocia. Ale jednocześnie próbuje poukładać swoje własne życie. Niezwykle ciekawe i fascynujące "sielskie" życie zamienia się w tajemniczą i filozoficzną przeprawę. Bohaterowie noszą wiele blizn i wzajemnych uraz. Końcówka ma słodko-gorzki wydźwięk.
Spadek po babci zmienia życie Matyldy. Kobieta na chwilę porzuca życie w mieście na rzecz małego Zawrocia. Brzmi jak schemat znany z wielu książek? Nawet ja przyznam, że owszem, ale tak naprawdę jest zupełnie inaczej.
Kowalewska to moje odkrycie roku. Sposób, w jaki pisze, czaruje. Wiecie, że można pisać o życiu poetycko, a przy tym zrobić to tak, by nie brzmiało ani patetycznie, ani sztucznie? Ja łapię za kolejny tom serii, bo magia Zawrocia pochłonęła mnie kompletnie.
Wróciłam do tej książki po 18 latach i znów mnie wciągnęła. Ciekawa to powieść, napisana pięknym, plastycznym językiem, z interesującymi postaciami i głównym wątkiem. Lubię takie historie o rodzinnych tajemnicach. Fajnie jest przeczytać coś ponownie po tak długim czasie i stwierdzić, że ta książka nadal do mnie przemawia i nadal mi się podoba. Zabieram się za kolejny tom, ostatnio czytany 14 lat temu! :)