Nie wiem szczerze mówiąc, jak to oceniać. Do Nosowskiej mam ogromny zapas sympatii i nadal bardzo podoba mi się, jak ona pisze, więc od tej strony nie ma absolutnie żadnego problemu, mieszane uczucia pojawiają się na poziomie „o czym”. Całość jest bardzo tematycznie i tonacyjnie rozstrzelona - są bardzo poważne tematy „życiowe” (życie z alkoholikiem, toksyczne związki), są kawałki, jak ja to nazywam, „ogólnosamorozwojowe”, spod znaku „jak żyć i być przyzwoitym”, są fragmenty czysto satyryczne („wcieleniówka” z życia Kim Kardashina, rozpisany skecz o „diecie zmieniającej rysy twarzy”, który sprawdziłby się lepiej w formie filmiku), są świetne anegdoty z dzieciństwa, jest też o wychowywaniu dzieci, o seksie, o nowoczesnych kobietach, o sławie i o byciu grubym. Wszystko to bardzo krótkie i choć formalnie chyba felietonowe, przez tematy i poziom szczerości bardzo w czytaniu jak wyjęte kopiuj-wklej z bloga czy instagramu. Poziom tego, jak bardzo się to komuś spodoba w czytaniu zależeć będzie moim zdaniem mocno od tego, na ile zgadzamy się z tym, co Nosowska uważa na różne tematy, na ile te tematy nas w ogóle interesują i na ile odnajdziemy w tym siebie. Ja miałam momenty spektakularnych zgrzytów, najczęściej na poziomie opisywania przez Nosowską relacji damsko-męskich z wielką dozą strofowania kobiet. Tyle, że ten najgorszy „felieton” w tym temacie („jak suka nie da to pies nie weźmie, nie przyjaźń się z suką”) to jest wyraźnie coś, co ona napisała po tym, jak ją długoletni partner zdradził z koleżanką, a poziom szczerości zbioru jest taki, że trudno mi to jakoś oceniać w innej kategorii niż przyjęcia, że taki jest jej stan emocjonalny w temacie. Tak samo traktuję na przykład jedyny „polityczny” wkręt w zbiorze, który sprowadza się do diagnozy typu demonstracjami dostarczasz sobie rozrywki i idziesz tam, bo łatwiej to robić niż ogarnąć życie prywatne, która nijak się ma do moich doświadczeń, ale może rzeczywiście komuś gdzieś tak to działa. Pomiędzy zgrzytami jest miejscami bardzo trafnie i rozrywkowo, trochę idealnie na podczytywanie na lato na plaży, jeśli ustawi się poprzeczkę oczekiwań wystarczająco nisko (abstrahując od innych szczegółów, jest to po prostu bardzo krótkie, no i jednak mocno nierówne). Ja osobiście chyba wolałabym dłużej przygotowywaną pozycję z mniejszą ilością informacji na temat jej życia osobistego i związków, a większą dozą czystych obserwacji dziwnych zakamarków współczesności, ale widzę po ocenach innych ludzi, że ta prywatna szczerość bardzo do czytelników (właściwie czytelniczek) trafia, więc...