Triskel, Gwardia interesowała mnie od jakiegoś czasu. Ostatnio polscy autorzy zyskują coraz większe uznanie na rynku wydawniczym, dlatego widząc kolejną powieść fantasy autorstwa Polki, postanowiłam, że muszę ją przeczytać. Zachęcała okładka, zachęcał opis mówiący o światach równoległych (a to zawsze jest dla mnie gratka). Czy jednak debiutancka powieść Chodorowskiej spełniła moje oczekiwania?
W książce panuje trochę chaosu. Domyślam się jednak z czego on wynika: autorka planuje cykl książek, w którym historia zostanie dopiero rozwinięta. Jednak, aby tego dokonać, potrzeba podwalin pod całą historię, która wprowadzi postacie, przedmioty oraz politykę. Te jednak nie zawsze wydają się w pełni logiczne i czytelnik może odnieść wrażenie, że chwilami wątki zostały zbyt szybko ucięte. Było to dla mnie frustrujące i uważam, że nie tylko dla mnie. Zakładam jednak, że to wszystko było konieczne w ramach poprowadzenia historii w przyszłości i kontynuacja będzie spójniejsza. Podobne odczucia miałam względem Teatru Węży Agnieszki Hałas, gdzie z czasem historia nabrała sensu, tempa oraz stała się wartościowa. Żywię więc ogromną nadzieję, że w przypadku Chodorowskiej sytuacja będzie analogiczna.
Historii, które rozgrywają się na przestrzeni tej niedługiej książki jest kilka, ale tak naprawdę nie czuję, aby zostały one rozwiązane. Otrzymujemy masę wątków z potencjałem, które zapewne będą kontynuowane w przyszłości. To w kontynuacji pojawią się dodatkowe rozwiązania. Jednak w trakcie Gwardii, można odnieść wrażenie, że wszystko stoi pod jednym, wielkim znakiem zapytania.
Świat wykreowany przez autorkę jest ciekawy. Na początku nie potrafiłam się w nim odnaleźć, trochę gubiłam się w polityce, rasach, państwach oraz ogólnej sytuacji, w której przyszło żyć naszym bohaterom. Jednak z czasem wszystko stało się o wiele bardziej logiczne. Ba! Powiedziałabym, że wszystko nabrało sensu w momencie wprowadzenia wątku światów równoległych, które powinny sprawę komplikować. Byłam ciekawa tego motywu i moim zdaniem autorce praca nad tym wychodzi całkiem sprawnie.
Główni bohaterowie są wyjątkowi – każdy z nich przyciąga swoim indywidualizmem. I chociaż moim ulubieńcem bardzo szybko został Duncan, którego za wiele w tym tomie nie ma, tak liczę, że w przyszłości będzie się on pojawiać o wiele częściej. Co się tyczy Gwardii, która to stanowi oś historii: wszyscy jej członkowie dają się lubić. Z początku miałam pewne obawy względem Mayday, jednak przekonałam się, że i ona jest interesująca. Myślę, że postacie to najsilniejsza strona tej powieści.
Styl Chodorowskiej jest całkiem przyjemny, choć chwilami czułam znużenie. Wynikało ono może po części z opisów, po części z chaosu, który został wprowadzony. Jest to jej debiut powieściowy, dlatego można założyć, że warsztat pisania treści w takich formatach zostanie jeszcze rozwinięty z każdą kolejną książką. A póki co Triskela. Gwardii na pewno nie czytało się źle.
Smaczkiem w trakcie lektury są ładne ilustracje, które możemy napotkać co jakiś czas. Nadają one książce komiksowego wydźwięku, który i tak jest obecny ze względu na to, że tytułowa Gwardia, to praktycznie grupa superbohaterów. Rysunki są staranne i pozwalają lepiej wyobrazić sobie bohaterów – w związku z tym stanowią ogromną zaletę książki.
Podsumowując, względem tej powieści mam mieszane uczucia. Z jednej strony jestem nią zainteresowana i prawdopodobnie dam szansę kontynuacji. Z drugiej strony nie mogę przymknąć oka na pewne niedociągnięcia. Mam jednak nadzieję, że sytuacja będzie podobna, jak w przypadku Teatru węży, a zatem z czasem wciągnę się w cykl Chodorowskiej.