Nowe przygody bohaterów Wielkiego Ogarniacza Życia, bestselerowego poradnika o tym, jak być szczęśliwym, nie robiąc niczego.
Jej życie to nieustanna walka między spaniem a internetem. Chciałaby tracić kilogramy tak szybko jak pieniądze i cierpliwość. Co wieczór postanawia, że od jutra zmieni się na lepsze, ale kiedy wstaje rano, przypomina sobie, że przecież jest idealna.
I wtedy poznaje TEGO JEDYNEGO.
Pan Buk woli dobrze zjeść, niż podobać się byle komu. Gdyby nie związek z Panią Bukową, mógłby przeżyć całe życie w przekonaniu, że nie ma wad.
Ale ONA wie też, że czasem jedyne wyjście to wyjście na piwo, a ON – że jeśli kobieta warczy i nie daje się przytulić, to trzeba odejść na bezpieczną odległość i rzucać w nią czekoladą. I to jest cenna wiedza.
Ta książka pokaże wam, jak być razem i się nie pozabijać.
Bardzo dobra kontynuacja pierwszej części - czytając jedną po drugiej odczułam "dwójkę" jako idealne przedłużenie "jedynki". Nie przedstawia życia idealnego a zwykłe, czasem szare, czasem kolorowe, z dwóch różnych perspektyw. I to właśnie nadaje całości tego "smaczku". :D
Ta część wydaje mi się nieco mniej zabawna niż poprzednia, ale i tak jest super! Trafne spostrzeżenia, świetna satyra na niektóre sytuacje, które mają miejsce w związkach. Ekstra! Polecam!
Zacznę może od tego że w żadnym wypadku nie kupiłabym czegoś takiego dla siebie. Przeczytałam tylko i wyłącznie dlatego że dostałam w prezencie, a do zakończenia dobrnęłam ponieważ jest to krótkie czytadło które można czytać wszędzie ze względu na prostą i niewymagającą treść. Treść która zresztą zawiera oceany stereotypów, prehistorycznych skojarzeń z rolami i zachowaniami właściwych według autorów (? nie mam pojęcia co to za ludzie Pani Bukowa i Pan Buk) dla danej płci w większości krzywdzących a a jednak powodujących u wielu osób rubaszny rechot. Mnie nie śmieszy sprowadzanie kobiety do histeryczki obrażającej się na partnera za brak komunikacji który między nimi nie zachodzi na żadnym poziomie, co tylko utwierdzają wstawki pisane z jego perspektywy. Ktoś czytając to, a będąc w takiej relacji może się zacząć pocieszać że to jest przecież śmieszne i wręcz normalne skoro książkę o tym napisali - idealny przykład na to, że na pisanie książek i ich wydawanie powinno się wiązać z jakimiś kompetencjami. A sam partner… szkoda nawet o nim pisać, jak tak ma wyglądać stereotypowy mężczyzna, co autorzy (? nadal nie wiem czy to liczba mnoga czy nie i autentycznie nie chce mi się tego sprawdzać) sugerują, to świat skazany jest na szybką zagładę. Ponadto tematy są dziwnie porozrzucane i dotyczą wielu aspektów życia i tak jak się zaczynają tak szybko kończą bez jakiejś większej puenty.
Faktycznie lekturka ta wywołuje czasami uśmiech na twarzy, moim zdaniem jednak absolutnie nie jest warta zakupu i szczerze mówiąc w ogóle nie powinna zostać wydana jak szereg innych tego typu książeczek - takie wywody nadają się na facebooka albo bloga, nie do księgarni. Absolutnie nie jest to lektura dla dzieci na co wskazywałaby ilość obrazków, czcionka czy choćby brak jakiejkolwiek adnotacji po to ta książka powstała i kto ją popełnił, a jednak to tematyka której dzieciom absolutnie nie wolno zaszczepiać. Dorosła osoba też nic z niej nie wniesie a jak tak się stanie to tylko pogorszy swoją sytuację życiową bo przekazane w książeczce przez Bukową i Buka (?!) “prawdy” zazwyczaj są potem klasycznym przedmiotem leczenia na terapii rodzinnej. Bardzo, bardzo nie polecam tego czytać.
O ile pierwsza część "Wielkiego Ogarniacza' mnie jakoś specjalnie nie zachwyciła, drugą część pochłonęłam jednym tchem, rycząc ze śmiechu w międzyczasie, a nawet cytując co poniektóre fragmenty narzeczonemu :)
Dlaczego? Ponieważ wszystko, o czym oboje autorzy piszą, widziałam odzwierciedlone w swoim życiu! Opisywane sytuacje, oprócz tego, że są przezabawne, są PRAWDZIWE. Jak na przykład to, że mężczyzna, który wsiąkł chwilowo w scrollowanie FB nie słyszy kompletnie co się do niego mówi. Że postrzega świat w kompletnie inny sposób niż jego Wybranka (co jest jeszcze śmieszniejsze) i każda czytająca tę książkę kobieta (ale i mężczyzna, bo każda z opisywanych historyjek ma dwa przedstawione dwa punkty widzenia) będzie kiwała głową i mruczała pod nosem "Jakbym widziała swojego XXXX" (tu wstawić imię). Jednocześnie czuć na każdym kroku, że autorzy mają bardzo dużo dystansu do samych siebie.
Polecam, jeśli szukacie lekkiej i komediowej lektury. Poszukującym związkowego poradnika odradzam, wskazówek tutaj nie znajdziecie ;)
Pan Buk i Pani Bukowa tworzą dla mnie duet idealny. Lubię ich żarty, ich sposób na życie i odbieranie rzeczywistości z przymrużeniem oka. W "Wielkim Ogarniaczu Życia we dwoje" opowiadają historie, które niejedna para byłaby w stanie zrozumieć aż za bardzo, ponieważ sama doświadczyła podobnych.
Książka miejscami rozbawiła mnie bardziej, miejscami mniej, ale spełniła swoją czysto rozrywkową i odmóżdżającą rolę.
Osobom, które znam i które mają podobny humor do mojego, poleciłabym z czystym sumieniem. Osobom, których nie bawią żenujące żarty prowadzącego już niekoniecznie dałabym do ręki tę pozycję.
Bardzo lubię komiksowe przygody Pani Bukowej i Pana Buka, więc kiedyś sięgnęłam po pierwszą część "Wielkiego ogarniacza życia", przy którym spędziłam przemiłe i prześmiewcze popołudnie. Z tego powodu postanowiłam przeczytać również "Wielki ogarniacz życia we dwoje" i mimo że poczucie humoru to samo, to jednak nie wyszło na to samo. Jest to książka niezbyt długa, napisana lekką ręką i tak samo lekko się ją czyta, ale czuję po niej niedosyt. Brakowało mi tego czegoś, co odnalazłam w pierwszej części. Albo po prostu przejadły mi się już komiksy i to poczucie humoru.
Książkę dostałam w prezencie. Zapowiadała się na raczej głupiutkie czytadełko okraszone dozą przestarzałych stereotypów na temat kobiet i mężczyzn. No cóż, nie myliłam się. Ale też, jak już spuściłam trochę z mojego radykalnego feministycznego tonu, to się całkiem dobrze bawiłam i wielokrotnie śmiechłam sobie szczerze :)
Czy wy też tak nieraz macie??? Znajomy wspomina wydarzenie sprzed kilku lat a wy myślicie... "serio???? ja pamiętam to zupełnie inaczej..." Narracja dwu osobowa pokazuje, że każdy zwraca uwagę na coś innego, nasze marudzenie nas nie męczy za to marudzenie naszego partnera już tak... pozycja dla nastolatków, choć nie wiem czy oni mają tyle chęci aby czytać książki... poradnikowe... ;)
Pan Buk i Pani Bukowa, z mocnym przymrużeniem oka i ogromnym dystansem do stosunków damsko-meskich. Książkę czyta się lekko, wzbogacona jest wieloma, już znanymi cytatami z internetu. Spokojnie w jeden wieczór można "łyknąć", dobrze się przy tym bawiąc.
Ponownie - cudowna. Śmiałam się do łez, podobnie jak mój chłopak, bo w większości czytaliśmy książkę na głos. Inteligentna, prawdziwa i prawdę mówiąc nie wiem, co dokładnie w sobie ma, ale to coś sprawia, że czyta się to z dużą przyjemnością. Idealna pozycja, ubaw gwarantowany!
Reached for the book encouraged by its high rating. The book is packed with cliches, the only fragments that are really fresh and funny, are quartations from the Internet.
A bit worse than the first installment, but still a great book. I was laughing a lot, while reading about the situations that could happen to anyone. Some of them even happened to me. ;) Very positive and motivating book, on how to be happy together, not doing a lot at the same time.