Rok 1944. Dwóch nastoletnich chłopców podejmuje ucieczkę z transportu na roboty do Rzeszy. Czy uda im się pokonać przeciwności i dotrzeć do domu?
Wojna powoli dobiega końca, kiedy dwunastoletni Bronek, w domu nazywany Dzidkiem, zostaje pojmany przez Niemców. Trafia do transportu wiozącego ludzi na roboty przymusowe w Rzeszy. W bydlęcym wagonie, ściśnięty wraz z tłumem podobnych mu nieszczęśników, wciąż nie traci nadziei na powrót do domu. Wspólnie z poznanym w niedoli kolegą podejmuje decyzję o ucieczce. Choć chłopcy wiedzą, że ryzykują życie, pragnienie wolności jest silniejsze niż wszelkie przeszkody…
W tej historii, opartej na autentycznych wydarzeniach, długa i niebezpieczna droga do domu będzie przeżyciem, którego bohaterowie nigdy nie zapomną.
Rok 1944. W powietrzu można wyczuć zmianę sytuacji na froncie. Niemcy wycofują się, grabiąc i niszcząc wszystko na swojej drodze, przy okazji łapiąc ludzi, których następnie wywożą w wagonach do pracy w Rzeszy. Taki los spotyka Bronka, któremu nie udaje się uciec przed wojskami niemieckimi i trafia do wagonu bydlęcego. Tam poznaje swojego rówieśnika, z którym decyduje się na ucieczkę. Przed nimi piekielnie trudna podróż, czy uda im się wrócić do domu?
Piotr Tymiński – magister historii, specjalista w dziedzinie mniejszości narodowych w Polsce, który wykorzystuje zdobytą wiedzę do pisania realistycznych książek historycznych. Zadebiutował powieścią Wołyń. Bez litości , a w lutym br. na rynku wydawniczym pojawiła się kolejna – Przybysz.
Wojna nikogo nie oszczędza, niezależnie od tego, czy się ma 10, 30, czy 80 lat, czego doskonałym przykładem jest historia dwunastoletniego Bronka, który był gotów przejść przez piekło, byleby wrócić do rodzinnego domu. Opowieść wyjątkowa, zwłaszcza, że wydarzyła się naprawdę. Autor spisał historię, która sama w sobie jest dynamiczna, wartka i lepsza od niejednej powieści sensacyjnej, którą czyta się z zapartym tchem. Podobnie jak w poprzedniej powieści i tutaj nie zaznamy wielu emocji, ale w odróżnieniu od Wołynia , tutaj ten zabieg okazał się strzałem w dziesiątkę, gdyż sama opowieść chłopca jest na tyle przejmująca i chwytająca za serce, że nie potrzeba niczego więcej do osiągnięcia zamierzonego celu, a uczucia te potęguje pierwszoosobowa narracja. Poza tym, autor oddał realizm ówczesnych czasów, zadbał o wszystkie detale związane z tłem historycznym. Nie ma tutaj zbędnych opisów czy dialogów, które jedynie dodawałyby powieści objętości. Wszystko jest wyważone i tworzy spójną historię.
Naszym przewodnikiem jest 12-letni Bronek, który na oczach czytelników dojrzewa. Z chłopca, który psocił i kręcił się wokół oddziałów walczących w lesie, stał się twardym, odważnym młodym mężczyzną, który robił wszystko, byleby osiągnąć swój cel – wrócić do domu, do rodziny. Do samego końca śledziłam losy Bronka i Jurka, byłam ciekawa co się z nimi stanie i jak zakończy się ich historia. O drugim chłopcu trudno cokolwiek powiedzieć. Był skryty, ale początkowo zaradnością i odwagą bił Bronka na głowę.
Przybysz to kolejna świetna książka historyczna Piotra Tymińskiego. Autor potrafi w przystępny sposób ukazać suche fakty, na które większość z nas nie zwróciłaby najmniejszej uwagi. Historia Bronka jest jedną z wielu z tamtego okresu, które pokazują ówczesne realia. Przejmująca, chwytająca za serce, i jestem pewna, że niejedna osoba wzruszy się przy lekturze tej książki. Niepozorna początkowo powieść okazała się strzałem w dziesiątkę i potwierdziło się, że lepiej stawiać na jakość niż na ilość. Z czystym sercem mogę polecić tę książkę każdemu – naprawdę warto! _____________ https://ja-ksiazkoholik.blogspot.com/...
Krótka, zaledwie sto parę stron, historia 12-letniego Bronka, który w 1944 roku ucieka z transportu na roboty do Rzeszy. Książka napisana jest prostym językiem, myślę jednak, iż jest to zabieg celowy autora - w końcu chłopiec to nastolatek. Cała fabuła, napięcie i emocje towarzyszące czytelnikowi w trakcie podróży głównego bohatera do domu, nadają niezwykły charakter całej opowieści. Jestem na tak, polecam.
Długo zastanawiałam się na jaką ocenę zasłużyła w moim odczuciu ta książka. Problem z nią polega bowiem na tym, że jest inna. Kiedy myślicie o całej beletrystyce dziejącej się w czasie wojny od razu mogę Wam powiedzieć, że "Przybysz" jest czymś kompletnie innym.
To krótka opowiasta pisana z perspektywy pierwszej osoby, gdzie narratorem jest Bronek Przybysz (tak, to historia oparta na faktach), dwunastoletni chłopiec, który siłą zostaje wyrwany ze swojej rodzinnej wsi i spędza kilka mięsiecy na tułaczce, która powoduje, że momentalnie musi dorosnąć, choć jeszcze wcale nie powinien.
Bronek, wraz z poznanym w czasie swojej drogi nastoletnim Jurkiem, uczy się przetrwać w lesie polując, kradnąć i żyjąc w ciągłym poczuciu strachu i zagrożenia. Jednocześnie jednak w momentach zwątpienia boleśnie tęskni za matką, płacze i czuje silną potrzebę, by ktoś się nim zaopiekował. Chce też jednak beztroski i śmiechu, które nie opuszczają ani jego, ani jego kompana, co wyraźnie widać, kiedy chłopcy żartują ze sobą lub beztrosko pluskają się w rzece.
Całość opisana jest prostym językiem i może wręcz wydawać się, że wyjątkowo skrótowo. I na początku mi to przeszkadzało, ale pod koniec lektury uświadomiłam w sobie, że to właśnie w takiej, a nie innej narracji tkwi siła tej histori. Tymiński opisał ją bowiem tak, jakby opowiadał nam ją starszy pan - Bronisław Przybysz - gdzieś siedząc pod kocem na fotelu. Historię, na którą patrzy już z pewnej odległości, gdzie pewne fakty przyćmiewa już mgła zapomnienia, gdzie emocje stykają się z suchym postrzeganiem przez dojrzałego mężczyznę u kresu swego życia perypetii młodego, nidoświadczonego chłopca, który po prostu chce znaleźć mamę.
I właśnie przez ten styl gawędy daję tej książce mocną czwórkę.
--- Dobrze opisane wspomnienia z końca II Wojny. Mamy rok 1944 i 12-to letniego, podwarszawskiego młokosa, który pierwszoosobowo opowiada o partyzantce, łapankach, wywózce do Rzeszy transportów ludzi do przymusowych robót dla Hitlera i tułaczce po ucieczce... Generalnie rzecz w typie "Los utracony" czy "Wyspa na ulicy ptasiej".