Czwarta część bestsellerowej serii Kroniki Jaaru gwarantuje jeszcze więcej magicznych wrażeń! Tysiące fanów nie mogą się mylić! Sięgnij po historię Kate i daj się oczarować.
Tajemnice Cienistej Krainy ferów otwierają się przed Kate Hallander, Strażniczką Kamienia Danu. Opuszczona przez większość przyjaciół postanawia zamieszkać w mrocznym Tir-na-Nog. Czy jednak jej decyzja jest właściwa, a przeżycie wśród pałacowych intryg okaże się możliwe?
Fery z obu krain szykują się do bitwy, jakiej świat Jaaru od dawna nie widział. W tym samym czasie w Londynie zjawia się niezwykły i tajemniczy Kaspar. Czy będąc magiem, ma szansę odnaleźć się w świecie czarownic? Trudne zadanie staje również przed dawną przyjaciółką Kate, Mel, która będzie zmuszona stanąć do walki z siłami o wiele potężniejszymi i starszymi niż mogłaby przypuszczać.
Nowy Jaar przynosi odpowiedzi na pytania od dawna trapiące Strażników Żywiołów. Jaki cel przyświeca władczyniom ferzych krain? Do czego doprowadzi zacięta walka między nimi? I wreszcie: gdzie ma źródła niedawno rozbudzone zło, które zagraża całemu magicznemu światu?
Adam Faber dzieli niewielki pokój z czarno-białym kotem i mnóstwem zmyślonych i niezmyślonych przyjaciół. Jeśli któryś z nich upiera się, by zadręczać go swoją historią, zrzuca z biurka zalegające papiery i zaczyna pisać - koniecznie czarnym długopisem. W Jaar wierzy naprawdę.
Po raczej średnim pierwszym tomie byłam zniechęcona do Kronik Jaaru do tego stopnia, że przeskoczyłam dwa tomy i przeczytałam od razu czwarty. I tutaj zaskoczenie - podobało mi się zdecydowanie bardziej! Historia wreszcie nabrała rumieńców, bohaterowie zaczęli żyć własnym życiem, a cała fabuła była o wiele bardziej rozbudowana i złożona. O ile w pierwszym tomie mamy jednoliniową i jednowątkową historię, o tyle w tym przypadku pojawia się zdecydowanie więcej. Bohaterowie wciąż nie są jakiś bardzo trójwymiarowi i charyzmatyczni, a ich relacje ciagle pozostają trochę niedopracowane, ale to jednak poprawnie rozpisane postaci. Fabuła wreszcie się rozkręca, przygotowania do bitwy ferów nie są jedynym tematem rozmów i wydarzeń. Dzieje się generalnie całkiem sporo, chociaż wciąż na tyle niewiele, aby książka pozostawała w zasięgu młodszego czytelnika. Jeśli chodzi właśnie o młodszego czytelnika to Przyznam szczerze, że jest to dobra książka - wzorcowa, prosta, bazująca na podstawowym rozróżnieniu dobra i zła, chociaż w tym tomie zostało to troszkę zmiksowane i autor pokazał również odcienie szarości, których brakło w pierwszej części. Cała historia zakończyła się tak, że chcę sięgnąć po kolejną, a po pierwszym tomie tego nie było, także to zdecydowanie na plus. Zobaczymy, czy autor rozwinie się jeszcze bardziej.
Patrząc na całą serię to była to - jak do tej pory - najlepsza z książek Adama Fabera. Nie mogę narzekać na ilość wydarzeń w tej pozycji. Działo się wiele i to na różnych płaszczyznach. Doszło nawet do pasjonującego punktu kulminacyjnego, który niestety po części był przewidywalny, ale jednak nadal całkiem dobry.
Na pewno sięgnę po kolejną część, ponieważ losy Kate Hallander coraz bardziej mnie intrygują. W "Tajemnym imieniu" pojawiło się sporo nowych wątków, które na pewno rozwiną się w dwóch następnych częściach a ja nawet (o dziwo!) nie mogę się tego doczekać. Do czego to doszło! Magia Jaaru mnie oczarowała i kibicuję swoim ulubionym bohaterom (choć nadal nie są oni jakoś super wykreowani) ;)
3,5/5 z sentymentu przez prawie całą książkę NIENAWIDZIŁAM Diany i wszystko mnie tu niesamowicie wkurzało. To cud, że to skończyłam. Podobała mi się tylko końcówka, ale wierze w Happy End, wiec Fione będzie świetną władczynią, a Kate będzie w związku z Jonathanem.❤️❤️
This entire review has been hidden because of spoilers.
TAJEMNE IMIĘ, czyli powrót do świata Jaaru! Życie Kate Hallander bardzo się zmieniło. Najpierw dowiedziała się, że jest czarownicą i to nie byle jaką- o niezwykle potężnej mocy! Potem okazało się, że ona i parę innych osób tworzą grupę Strażników Żywiołu. Później wyruszyła na poszukiwania pewnej ferini, a teraz przebywa w Cienistej Krainie rozdzielona od chłopaka, z którym jej nieco nie wyszło i przyjaciółki, która się od niej odwróciła. W Tir-na-Nog przebywa więc z połową składu Strażników Żywiołu, a reszta jest w Londynie. Co warto zaznaczyć stoją oni po stronie Elphame, a Kate i reszta po stronie Tir-na-Nog. Co także jest ciekawe to zbliżająca się wojna między tymi dwoma krainami. Jakby tego było mało do Jaaru przybywa pradawne zło chcące obalić wszystko co dobre i wejść w posiadanie Kamienia Danu. Nie jest to w stu procentach możliwe, więc ma twardy orzech do zgryzienia. Czy dla Jaaru istnieje jeszcze jakaś szansa? „Tajemne imię” to zdecydowanie najlepsza część „Kronik Jaaru”. Dopiero tutaj możemy zaobserwować zmianę charakteru bohaterów, która definitywnie nastąpiła. Szczególnie chodzi mi o zmianę Kate, która w poprzednich tomach była głupiutką nastolatką, a teraz można naprawdę nazwać ją Strażniczką Kamienia Danu. Jej decyzje stawały się nieco dojrzalsze i odpowiedzialniejsze. Nie kierowała się tym co najłatwiejsze, a tym co najodpowiedniejsze. To zdecydowany plus. Niestety akcja do 150-200 strony ciągnęła się niemiłosiernie, lecz potem gwałtownie przyspieszyła i zaczęło się robić coraz ciekawiej. Należy zaliczyć na plus autorowi umiejętność zawarcia wielu wątków i odnalezienie dla nich wspólnego mianownika. Faber również z tomu na tom ukazuje kolejne skrawki z magicznego świata Jaaru, który jest iście fascynującym miejscem. Więcej dowiecie się sięgając po „Tajemne imię”. Polecam!
Obawiałam się tej części. Serio. Trzeci tom był dobry, ale w moim mniemaniu odstawał lekko od swoich poprzedniczek. Bałam się, że Adam Faber w kolejnych tomach nie podwyższy poprzeczki i „Kroniki Jaaru Tajemne imię” będzie równe „Siedmiu bramom”, albo okaże się gorsze. Zwracam honor autorowi i przyznaję, że czwarty tom okazał się lepszą kontynuacją i działo się tutaj na prawdę sporo rzeczy.
Sytuacja wygląda na nieco skomplikowaną, ponieważ w momencie kiedy obie krainy są do siebie wrogo nastawione, z ciemności powoli wyłania się prawdziwe niebezpieczeństwo, z którym będzie się mierzyć Mel. Tak! Przyjaciółka Kate, która całkowicie przez przypadek dowiedziała się o istnieniu Jaaru, tutaj jest na prawdę fajnie przedstawiona przez autora i nie działa sama! Dzięki pomocy Astrin dziewczyna nauczy się na przykład wychodzić ze swojego ciała i niespostrzeżenie przenikać myśli Wielkiego Pana. Okazuje się, że Mel ma niebywały talent i szybko będzie się uczyć nowych rzeczy, jednak zdolności połączone z zawiścią i zazdrością nie wróżą nic dobrego, o czym nasza bohaterka przekona się, gdy Wielki Pan odkryje jej obecność.
„Kroniki Jaaru Tajemne imię”, które napisał Adam Faber, mogłabym podzielić na dwa główne wątki. Ten gdzie Kate wraz z pozostałymi Strażnikami Żywiołów próbuje nie dopuścić do wojny z Elphame oraz ten, gdzie Mel usiłuje dowiedzieć się jakie imię skrywa Wielki Pan bo to właśnie ona będzie się tym zajmować.
Zastanawia mnie czy jej relacja z Kate w końcu jakoś się ułoży. Dziewczyny nie miały okazji ze sobą porozmawiać praktycznie od chwili kiedy Hallander dowiedziała się, że jest czarownicą. Mel jest zazdrosna o przyjaciółkę, że ta ukrywała przed nią magiczny świat i szczerze boję się, że ta zawiść będzie silniejsza niż ich przyjaźń… a przecież wydaje się, że obie walczą o to samo, a nie przeciwko sobie. „- Ktoś zna moje imię! – zawołał. (…) Ostatkiem sił przesłał im myślą obraz tamtej wstrętnej dziewczyny, a oni, wiedząc, że żadne z wcześniejszych zadań nie jest już tak samo ważne, ruszyli, by ją odnaleźć i zgładzić.”
Do tego sprawa z Jonathanem… Autor na prawdę pokomplikował życie naszych bohaterów i każdy ma swoją rolę do odegrania w tym tomie.
Kate została opuszczona przez większość swoich przyjaciół. Pomimo tego, że mają do zrealizowania tą samą misję, której są Strażnikami, dochodzi do ich rozdzielenia. Po kłótni, która miała miejsce w trzecim tomie powieści Kate postanawia zamieszkać w Tir-na-Nog. Fery zaczynają przyzwyczajać się do jej obecności w pałacu, a dziewczyna w pewnym sensie zaprzyjaźnia się z ich królową. Jednak nie wszystko układa się tak pomyślnie, ponieważ fery z Tir-na-Nog przygotowują się do wielkiej wojny z Elphame. Po której ze stron opowie się Kate? W międzyczasie w świecie ludzi pojawia się nowa, tajemincza postać- Kaspar. Mag nosi dziwny, niemodny płaszcz, nie wie o istnieniu internetu i ma do wykonania pewne zadanie. Środkiem do celu ma okazać się praca w sklepie Selene. Jednocześnie przyjaciółka Kate, Mel, również ma problem do rozwiązania. Jest nim dziwna więź z Wielkim Panem, przez którą jest w niebezpieczeństwie. Po „Siedmiu Bramach” bardzo obawiałam się tego, jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Trzecia cześć powieści nie przypadła mi do gustu, ale na szczęście w czwartej powraca klimat, który tak bardzo podobał mi się w pierwszych dwóch tomach. Bardzo dużo się dzieje i to w kilku różnych miejscach, dlatego nie sposób się znudzić. Książka była wciągająca i szybko się ją czytało. Duży plus za wprowadzenie nowej postaci, dzięki czemu akcja jest jeszcze ciekawsza. Bardzo podobał mi się też opis ślubu Fione. Ceremonia była piękna, klimatyczna i oryginalna, za co duży plus dla autora. Natomiast cały czas mam problem z postacią Mel. Jest irytująca i bardzo dziecinna, a co więcej zupełnie nielojalna wobec przyjaciółki tylko dlatego, że czuje się urażona, że ta nie powiedziała jej o magii. Dziwna jest też sytuacja, w której dwie najlepsze przyjaciółki nie mają ze sobą kontaktu od tak długiego czasu, pomimo tego, że Kate nawet nie wie o złości Mel. Ogólnie książka bardzo mi się podobała i cieszę się, że nie zrezygnowałam z jej czytania po trzecim tomie. Ocena 4/5. Książkę odebrałam za punkty na portalu Czytam Pierwszy.
Po wydarzeniach z trzeciego tomu, Strażnicy Kamieni zostają rodzieleni. Kate postanawia pozostać w Cienistej Krainie wraz z Lilian i Darriem, natomiast pozostali przebywają w Londynie i Elphame. Nie mogą dojść do porozumienia, ponieważ część z nich opowiada się za Tir-Na-Nog, a reszta jest przeciwna temu królestwu i uważa ich zamiary za wrogie. Jak się okazuje, już wkrótce trzeba będzie doprowadzić do połączenia sił obu krain, ponieważ zagraża im znacznie większe niebezpieczeństwo. Jednak ciężko dojść do porozumienia, jeśli w gre wchodzą wzajemne żale, pretensje, a przede wszystkim brak kontaktu między bohaterami. Królowa Tir-Na-Nog wtajemnicza Kate w wiele istotnych spraw związanych z królestwem, jak również dba o rozwój jej magii. W międzyczasie odbywa się ślub Fione i jej syna, który zostaje pięknie opisany w książce. Jednak radosne chwile nie trwają długo, gdyż widmo odradzającego się Przeklętego wisi nad Jaarem, zbierającego coraz więcej popleczników. Ważną rolę odegrała tu postać, o której bym tego nigdy nie powiedziała - Mel, przyjaciółka Kate. Zadziwiające jest to, że nie mając ze sobą kontaktu od dłuższego czasu, przypadkowo obie stały się częścią tej samej historii. Tajemne imię jest na pewno emocjonującą lekturą, przynosi wiele nowych wydarzeń, jak również postaci. Poznajemy lepiej losy mieszkańców Jaaru, historię ludów, mity z nią związane. Jednak ilość tajemnic i mroczny klimat, nadaje mu specyficzny charakter. Nie brak momentów strasznych, smutnych, a nieraz niewyjaśnionych. Na szczęście z czasem część spraw zostaje (lub dopiero będzie) rozwiązana. Mam nadzieję, że kolejny, piąty tom, odkryje jeszcze więcej tajemnic Jaaru. www.czytampierwszy.pl
Czytając Księgę Luster mogliśmy poznać baśniowy, magiczny świat oraz młodą czarownicę Kate. W Czarnym Amulecie byliśmy już w magicznym świecie i na magicznych wakacjach z innymi wiedźmami. Siedem Bram przeszłabym jeszcze raz byleby tylko odnowić uczucia towarzyszące mi podczas lektury!
Tajemne imię to już nie bajka, to wielka próba i czas na wielką bitwę! Odradza się stare zło, wróg rośnie w siłę, a starzy przyjaciele będą potrzebować pomocy. Czy odważysz się towarzyszyć bohaterom w ich próbie? Ja mogę Cię zaprosić w magiczną podróż do cudownego świata Jaaru, ale nie zapomnij swojej księgi z zaklęciami!
Nasza codzienność nie jest ostatnio zbyt kolorowa. Chociaż dzieje się sporo, naprawdę mało w tym magii. Aż chciałoby się uciec i odciąć od tego wszystkiego. Najlepszym (i jedynym) kierunkiem są w tym momencie książki. W krainie Jaaru też nie jest zbyt bezpiecznie, ale tutaj wszystko może się zdarzyć.
Powoli nadciągają mroczne chmury. Kate, opuszczona przez większość przyjaciół, postanawia przede wszystkim do mrocznego Tir-na-Nog. Czy pałacowe intrygi nie okażą się zbyt niebezpieczne dla dziewczyny? Tymczasem Jaar szykuje się do wojny. Pojawia się też kolejna zagadka, Kacper, mag, czy jego obecność może coś zmienić? Cóż, w tym momencie przyda się każde wsparcie, bo przed Mel postawiono naprawdę trudne wyzwanie.
„Tajemne imię” to już czwarty cykl „Kronik Jaaru” i chociaż jesteśmy mniej więcej w połowie serii, powieść wcale nie straciła na oryginalności. Ale od początku. Najpierw spójrzmy na okładkę! Moim zdaniem jest najładniejsza grafika w całym cyklu: piękna, magiczna, wręcz olśniewająca. Co więcej, jak zawsze, solidne i estetyczne wydanie.
To jedna z tych części serii, w której główną uwagę przykłada się do postaci drugoplanowej. W tym przypadku do Mel. Przyjaciółka Kate czuje się zdradzona, kiedy dowiaduje się, że dziewczyna jest czarownicą i nic jej nie powiedziała, więc kiedy ktoś daje jej szansę na opanowanie magii, korzysta z niej. W tym tomie w końcu poznajemy imię Wielkiego Pana, przecież tak się nazywa ta książka, „Tajemne Imię”. Imię skrywane od wieków nagle zostaje ujawnione, a świat przez to może stanąć na głowie. Kiedy Mel znika z Londynu, w mieście pojawia się przystojny chłopak imieniem Kaspar. Mag, który potrzebuje pomocy przy naprawie i zrozumieniu działania dziwnego, magicznego urządzenia. Kate w tym czasie pozostaje w Tir-na-Nog z Lilian i Darrinem i postanawia uczyć się magii używanej w królestwie razem z nowopoznanym ferem. Dwa królestwa ferów szykują się do bitwy, a strażnicy żywiołów są nie dość, że rozdzieleni, to jeszcze pokłóceni. Jest to już czwarty tom moich ukochanych Kronik Jaaru, więc tych, którzy jeszcze nie czytali, zachęcam do sięgnięcia po nie, a tych, którzy czytali, zachęcam do komentowania i przedstawiania nam swoje przemyślenia na temat tej serii.
Tajemnice Cienistej Krainy ferów otwierają się przed Kate Hallander, Strażniczką Kamienia Danu. Opuszczona przez większość przyjaciół postanawia zamieszkać w mrocznym Tir-na-Nog. Czy jednak jej decyzja jest właściwa, a przeżycie wśród pałacowych intryg okaże się możliwe? Fery z obu krain szykują się do bitwy, jakiej świat Jaaru od dawna nie widział. W tym samym czasie w Londynie zjawia się niezwykły i tajemniczy Kaspar. Czy będąc magiem, ma szansę odnaleźć się w świecie czarownic? Trudne zadanie staje również przed dawną przyjaciółką Kate, Mel, która będzie zmuszona stanąć do walki z siłami o wiele potężniejszymi i starszymi niż mogłaby przypuszczać. Nowy Jaar przynosi odpowiedzi na pytania od dawna trapiące Strażników Żywiołów. Jaki cel przyświeca władczyniom ferzych krain? Do czego doprowadzi zacięta walka między nimi? I wreszcie: gdzie ma źródła niedawno rozbudzone zło, które zagraża całemu magicznemu światu?
Na początku (pierwsze 100- 150 stron) miałam wrażenie, że nic się nie działo. Wątki trzeciego tomu nie zostały rozwinięte. Potem natomiast wszystko się rozkręciło. Książka była ciekawa, ale wydaje mi się, że gdyby akcja rozwinęła się trochę wcześniej byłabym bardziej usatysfakcjonowana. Mimo wszystko czekam na kolejny tom, bo to co Adam Faber zrobił z pewną bohaterką (Ci co czytali wiedzą o kogo chodzi) było okropne, bo ta postać była jedną z moich ulubionych. Polecam, ale nie spodziewajcie się pozycji, którą będziecie wychwalać pod niebiosa <3
„Tajemne imię” autorstwa Adama Fabera to książka, której premiery niecierpliwie wyczekiwałam po lekturze świetnych „Siedmiu bram”. Byłam pewna, iż czwarty tom okaże się co najmniej równie dobry jak poprzedni, jeśli nawet nie lepszy. Tymczasem odrobinę się rozczarowałam, bo choć można zaobserwować znaczną poprawę warsztatu literackiego autora. A z każdą kolejną książką historia ta staje się coraz bardziej dojrzalsza i przeciwieństwie do „Księgi Luster”, która była lekturą przeznaczoną typowo dla młodszego czytelnika, „Tajemne imię” pozwala odnaleźć również przyjemność z czytania osobom starszym. Jednak w moim odczuciu „Tajemne imię” wypadło trochę słabiej od trzeciego tomu. Wszystko przez to, że akcja na początku strasznie się ciągnęła i w zasadzie przez dobre ponad dwieście stron nie działo się nic specjalnego. Pojawiło się tutaj co prawda wiele nowych wątków oraz zdarzeń, aczkolwiek jak dla mnie zostały one zbytnio spłycone i za szybko rozwiązana. Druga połowa na szczęście ratuje sytuację, a zakończenie niesamowicie zaskakuje i powala na kolana. Tutaj w końcu czytelnik zostaje wrzucony w wir wydarzeń, fabuła zyskuje na znaczeniu, a akcja wreszcie nabiera znacznie szybszego tempa. Szkoda tylko, że tak późno, ponieważ dość słaby początek pozostawił po jednak pewien niesmak.
Jedna rzecz chyba nigdy się nie zmieni i na pewno mnie nie zawiedzie w przypadku „Kronik Jaaru”. Mianowicie mówiąc chodzi o szatę graficzną, która podobnie jak w przypadku poprzednich tomów jest wprost zachwycająca. Zapewne nie pierwszy raz to powiem, ale Czwarta Strona bezsprzecznie ma jedne z piękniejszych okładek na polskim rynku wydawniczym.
„Tajemne imię” to całkiem niezła kontynuacja przygód Kate Hallander, która nie raz zaskoczy czytelnika, w szczególności na sam koniec książki. Niestety historia ta nie jest pozbawiona wad, przez co wydaje mi się, że nie każdy znajdzie w niej to czego szuka. Sama jednak po takim zakończeniu nie mogę się doczekać co następnym razem wymyśli Adam Faber, dlatego już teraz wyczekuje kolejnego tomu, a Was zachęcam do sięgnięcia po „Kroniki Jaaru” byście przekonali się na własnej skórze jak magiczny może być świat.
Po 3 części od razu chciałam sięgnąć po ten tom. Kiedy w końcu to zrobiłam, to się rozczarowałam.
Przede wszystkim 4 część nie zaczęła się w momencie, w którym skończył się 3 tom. Z tego powodu nie mogłam się wciągnąć. Tak naprawdę tylko końcówka mnie usatysfakcjonowała. Ostatnie 150 stron mi się podobały. Coś się w końcu zaczęło dziać.
Jednak całość była dla mnie zwyczajnie nudna. Takie trochę lanie wody. Pozycja mogła być krótsza, ale konkretna.
Po raz kolejny tom ten kończy się w takim momencie, że od razu chcemy sięgnąć po kolejną część.
7,75/10 Ta część do tej pory była jak najbardziej mroczna. Przez wątek Mel poznaliśmy magie od ciemniejszej strony, która pokazuje, że nie zawsze jest tak kolorowo. W tej części też zrozumiałam dlaczego Mel jest jaka jest. Wątek Kate jakoś mnie w tej części szczególnie nie porwał a może i nawet trochę znudził. W tej części autor dużo wyjaśnia i pokazuje historię i uczestnictwo innych postaci z ich perspektyw w dotychczasowych wydarzeniach co też jest na plus.
2.5 Odczuwam wrażenie, że w tej serii wiele rzeczy jest strasznie naciąganych tylko po to, żeby książka miała w sobie jak najwięcej wątków fantastycznych (np. wątek z echem między Kat i Jonathanem - co to było?!) 3/4 książki się strasznie dłużyło, sama końcówka była trochę ciekawsza, ale nic w niej nie zaskakiwało.
Była zdecydowanie za długa i, choć lepsza od poprzednich części serii, nadal nie wybija się na tle książek w ogóle. Nie chodzi mi o to, że jej odradzam, bo mimo wszystko nie była zła - przyjemna rozrywka, ale nic więcej. Widać progres autora, więc mam nadzieję, że dwie następne części "Kronik..." mnie nie zawiodą. Tym bardziej, że końcówka była świetna i daje wielkie pole do popisu
Książka dla młodzieży, która zabierze nas do zupełnie innych wymiarów. Będziemy śmiać się, płakać, wzruszać i przeżywać ekscytujące przygody wraz z bohaterami. (ta część nie za bardzo przypadła mi do gustu)
3.75 Lepsza od swojej poprzedniczki. Dużo się działo, więc nie była nudna. No i duży plus za wprowadzenie nowej bohaterki. Fajne jest też to, że ma wiele wątków i nie wszystko jest powiedziane wprost. Napisana momentami infantylnie, ale rozumiem, że jest to książka dla nieco młodszego czytelnika.
Na razie się wstrzymuję z tą serią, bo jest znacznie więcej lepszych. Kate mnie denerwuje, w ogóle wszyscy mnie denerwują nie mówiąc już o Dianie. Wszystko pogmatfane, milion zaczętych i nie skończonych wątków... No nie, just nie
No, fajne. W sensie pierwsza część jest do kitu, mało ciekawe i nudne. Druga część jest lepsza, ciekawsza, ale taka mocno średnia. Trzecia część jest najlepsza, zakończenie jest interesujące. Szkoda, że już nie będzie z nami Babcie Annwynn, chyba że jako duch. Ostatecznie oceniam ten tom na 3,75⭐
Nie była to najlepsza część serii. Co jakiś czas zastanawiałam się czy jest sens kontynuować lekturę. Stwierdziłam, że chcę skończyć tę serię, więc jakoś dotrwałam do końca. Najbardziej podobało mi się to co fery odwaliły z Kate 🤣
Żadna książka nie wywołała u mnie tyle emocji! :raz płaczę, raz się śmieje. Poza tym są tu nietypowe Fantastyczne stworzenia, których nie znajdziesz nigdzie indziej