Adam nie zaznał w życiu szczęścia. Po trudnym dzieciństwie i tragicznej śmierci matki trafił do domu tymczasowego, żeby doczekać osiemnastych urodzin. Później miał być zdany sam na siebie, sam stawiać czoła swoim lękom, koszmarom i niebezpieczeństwu, od którego nikt nie mógł go uchronić.
Nie spodziewał się, że los postawi na jego drodze dziewczynę o zielonych oczach i wielkim sercu, które czuje zbyt mocno. Nie wiedział, że ona także skrywa bolesną tajemnicę, której dotychczas nikomu nie wyjawiła. Nie mógł przewidzieć, że zrodzi się między nimi miłość – czysta i młodzieńcza, ale też namiętna i obezwładniająca.
Miłość, która uratuje ich na tysiąc różnych sposobów.
Jest to kolejna powieść pani Agaty, którą miałam okazję przeczytać i muszę 'powiedzieć', że skradła moje serce. Jest to opowieść o bólu, ale także wielkiej nadziei jaką niesie nam życie. Książka bardzo mnie poruszyła, lecz w pozytywnym tego słowa znaczeniu♥ Dosłownie przez większość lektury uśmiechałam się do siebie jak nienormalna :D Uwielbiam w niej to, że mimo tego, iż jest trudną pozycją, z mnóstwem bolesnych wspomnień i chwil, można się przy niej poczuć 'jak na chmurce'. Dzięki kilku pięknych i bogatych opowieści głównej bohaterki możemy śledzić losy naszych bohaterów; swoją drogą te bajki były CUDOWNE♥UROCZE jak najsłodsze kotki (przecież każdy kocha małe kotki♥). Za to mogę pogratulować autorce, bo zrobiła kawał świetnej roboty!!
Dziękuję, że mogłam przeczytać 'Adama', ponieważ dzięki niemu zyskałam dużo więcej nadziei i świadomości, że życie nie zawsze jest bajką ;)
„Ułożyłam się na jednej połowie łóżka i podniosłam przykrycie, dając mu do zrozumienia, że chcę, aby do mnie dołączył. Wahał się tylko kila sekund, a potem ostrożnie ułożył się obok mnie. Nie było w tej chwili niczego niestosowanego ani dwuznacznego. Byliśmy dwojgiem ludzi, który potrzebowali ciepła drugiego człowieka. Byliśmy zmarznięci i samotni. (…) Ta chwila była jednocześnie intymna i niewinna. Była wszystkim.” – fragment powieści.
Zamknijcie oczy, tak na chwilę. Spróbujcie sobie wyobrazić to, czego najbardziej się boicie. Większości z Was przed oczami stanęły pająki, wypadek samochodowy, a może choroba, czy strata bliskiej osoby. Ale być może znalazły się wśród Was osoby, które tak, jak tytułowy Adam, kiedy tylko przymkną powieki, widzą nad sobą kata w skórze ojczyma, który bez żadnych skrupułów zabiera dziecku poczucie bezpieczeństwa, ufność do ludzi i godność, a także matkę. Tak… Adam nie może wrócić myślami do ciepłego domu. Jedyne co może, to opanować niełatwą sztukę izolowania się od traumy, zamykania serca na to, co najohydniejsze. Czy nie ma dla niego nadziei?
„Adam” to najnowsza książka Agaty Czykierdy-Grabowskiej, która w sposób porażający i popisowo prawdziwy zaprasza nas do umysłów pary nastolatków, będących ofiarami świata dorosłych. Mimo, iż reprezentuje ona gatunek „New Adult” to jest nadzwyczaj dojrzała i de facto powinna przypaść do gustu każdemu wrażliwemu czytelnikowi, bez względu na wiek. Nie znajdziemy w niej naiwnej bohaterki, rozkochującej się w macho. Nie znajdziemy w niej również mdłej miłosnej historii jakich wiele na rynku. O nie!
Bo „Adam” to utrzymana w interesującej konwencji powieści młodzieżowej przeplatanej mądrymi bajkami, historia nieśmiało rodzącej więzi pomiędzy Adamem i dziewczyną, której imię nie pada na kartach książki ani jeden raz. Przy czym to właśnie dziewczyna – szesnastoletnia jedynaczka tworząca razem z rodzicami rodzinny dom dziecka – jest główną narratorką i z pamiętnikarskim zacięciem rozkłada na czynniki pierwsze swoje życie w tej jakże specyficznej relacji z dziećmi przyjętymi pod ich dach. Kiedy w domu pojawia się siedemnastoletni Adam, za sprawą jednego tylko spojrzenia, świat wstrzymuje oddech, by zasiąść do obserwacji poczynań tej dwójki. Jedno dla drugiego okazuje się bowiem ratunkiem, chociaż o happy end nie jest łatwo.
Powieść ta buzuje emocjami, tymi dobrymi, ale przede wszystkim tymi ciężkimi, mrocznymi, przygniatającymi serce czytelnika i wyciskającymi z oczu łzy. Łzy rozpaczy i niezgody na to, co może przytrafić się niewinnym dzieciom; dzieciom, które główna bohaterka w przenośni dzieli na „żywe” oraz „martwe”. Te drugie doświadczyły maltretowania, przemocy psychicznej, fizycznej i seksualnej, zatem są naznaczone niewyobrażalnym cierpieniem, odbierającym im siły do życia. A że główna bohaterka ma serce przepełnione empatią i nie potrafi przejść obojętnie obok krzywdy dzieci, to tylko dodaje całej historii autentyzmu. Sam Adam natomiast to kolejny męska postać, która wychodzi spod pióra Agaty, rozkładająca żeńską część odbiorców na łopatki. Pokiereszowany brutalnie przez los, ale nadal wrażliwy młody mężczyzna, który widział i przeżył już więcej niż niejeden pełnoletni (ale czy dojrzały?) facet.
Z pełnym przekonaniem zachęcam Was do sięgnięcia po ten tytuł. Nie obiecuję, że będzie to lektura łatwa, ale zapewniam, że warta poświęconego jej czasu, tym bardziej, że niejednoznaczne zakończenie zaskakuje i oddaje pole wyobraźni czytelnika. Moim zdaniem to najlepsza, najbardziej dopracowana i przejmująca książka spośród wszystkich dotychczasowych powieści Agaty. Czytajcie ten majstersztyk w gatunku NA z doskonale dopracowanym podłożem psychologicznym, po prostu czytajcie.
Serdecznie dziękuję OMG Books oraz autorce za możliwość przedpremierowej lektury tego niesamowitego tytułu.
To już mój 4 reread tej książki i jestem pod ogromnym wrażeniem, że za każdym razem jestem w stanie odnaleźć w niej kompletnie inny rodzaj piękna niż za poprzednim razem. Ta opowieść dorasta razem ze mną i teraz już jestem pewna, że porządnie wrosła się w moją duszę. Czytanie jej przepełnia mnie nostalgia i jest swoistego rodzaju podróżą do dawnej mnie. Przeczytałam ją pierwszy raz w wieku dwunastu lat i wiem, że od tego czasu we mnie zmieniło się naprawde wiele, a czytanie Adama budzi dawną mnie, ale również tworzy nowe odczucia co jest niesamowite. To definitywnie nie ostatni raz, w którym budzę w sobie opowieść o Adamie.
Jestem wielką fanką twórczości Agaty. Naprawdę jej książki z gatunku new adults są naprawdę piękne i trzymają poziom książek zagranicznych. Adam to nie jest zwykłą książka, to książka, w której możemy znaleźć cząstkę siebie (ja przynajmniej znalazłam). To nie jest zwykłą powieść, bo ma w sobie drugie dno. I ja (jak zwykle) zostałam oczarowana
Po ostatnim rozczarowaniu to był bardzo dobry „romans”. Dla mnie cudowna, ciepła, kochana historia, a jednocześnie tak trudna, wzruszająca i budzącą głębokie emocje, że niestety pozostało tylko się zakochać. 😍 Tę historię można łyknąć jednego dnia i to z zapartym tchem! Ciekawostka: poznajemy historię ze strony dziewczyny, która nie ma imienia - co na początku mnie bardzo dziwiło, potem okazało się świetnym zabiegiem. Polecam bardzo wszystkim wrażliwcom 5 ⭐️
Pierwsze, co mogę powiedzieć o tej książce - niesamowicie wciągająca! Przeczytałam ją w niecałe dwa dni, a każdy rozdział wydawał się jeszcze ciekawszy niż poprzedni. Autorka świetnie rozplanowała akcję, dzięki czemu przez cały czas byłam zaciekawiona tym, co się dzieje. Pomimo tego iż książka porusza tak ciężkie tematy jak przemoc czy strata rodziców, historia napisana jest prostym językiem. Pozwala to nam w bliższy sposób zobaczyć co czują osoby, które znalazły się w trudnej sytuacji. Jest to niezwykle piękna, a zarazem smutna i bolesna historia o pierwszej miłości i o tym, co jesteśmy w stanie zrobić dla osoby, którą kochamy. Świetnym pomysłem było też napisanie kilku rozdziałów, których akcja rozgrywa się kilka lat pózniej. Krótko mówiąc, dla każdego kto lubi młodzieżówki jest to pozycja idealna na wakacje lub zimne jesienne wieczory.
Tej książki nie czyta się dla rozrywki, przyjemności, zabicia czasu, czy odskoczni od rzeczywistości. Ta książka to samo życie. Ta książka to nie opowiastka o nastoletnim zauroczeniu, to bardzo dojrzała historia dla każdego. Choć to opowieść fikcyjna, w tak do bólu prawdziwy sposób dotyka strun życia wygrywając na nich pieśń. Niesamowicie urokliwą, mroczną i smutną. Przepełnioną miłością i jej brakiem, akceptacją i odrzuceniem, niewyobrażalną krzywdą i dobrocią, pragnieniem istnienia i znikaniem, śmiechem i łzami, bezsilnością i walką o każdy oddech życia, o słońce i kolory, które je rozjaśnią. Skończyłam czytać tę książkę dwa tygodnie temu i wciąż nie mogę pozbierać myśli, by ją merytorycznie zrecenzować. Ale mogę ją zarekomendować. Ta książka to z pewnością czołówka tego roku! Więc IDŹCIE, KUPUJCIE I CZYTAJCIE, płaczcie, śmiejcie się i zachwycajcie historią, która mocno chwyta za serce, łamie je i składa, ukazuje brzydotę świata, która chowa się przed twoim wzrokiem w ciemnych zakamarkach. Często tuż pod twoim nosem. Ta historia rozgrzesza z błędów i daje nadzieję. Ta historia tak bardzo obnaża (nie)doskonałą, (nie)ludzką naturę i pokazuje, jak ogromnym trudem potrafi być życie. Jak życie potrafi złamać ducha i jednocześnie napełnić go światłem. „Adam” Agata Czykierda-Grabowska - absolutny ‘must read’ dla każdego bez względu na wiek.
Miałam trochę większe oczekiwania co do tej książki. Na pewno jest to książka chwytająca za serce, dająca do myślenia, pokazująca drugą, zupełnie inną, czasami mroczną stronę każdego z nas. Ale czy jest to książka po którą sięgnęłabym jeszcze raz? Nie.
Książka idealna na deszczowe popołudnie, przyjemnie się ją czyta, dużo opisów emocji, refleksji głównej bohaterki. Ale jeśli szukacie powieści w której „dużo się dzieje” to raczej nie jest to pozycja dla Was.
Dla mnie to jest bardzo smutna książka. Nie dosyć, że te wszystkie dzieci z pogotowia opiekuńczego. Plus Adam i jeszcze główna bohaterka. Serce mi pękało nad ich historiami. W pewnym momencie wyszła lekka drama, ale potem jednak z powrotem wróciło na tory. Dobra historia.
Nawet nie doczytałam do końca. Po prostu już nie mogłam XD. Nie potrafię tego nawet ocenić. Niby wartościowa książka i cudowna relacja, ale jakoś tak dziwnie. Nie wiem co o tym sądzić.
Nie wiem co mam o tym myśleć. Trochę mnie znudziło, było zbyt nierealne momentami, a jednak końcówkę przeczytałam z ciekawości jak to się ostatecznie rozwiąże. Jak dla mnie całość bardzo smutna i przygnębiająca.
4.5 - piękna, chwytająca za serce historia! Kolejna książka autorki, która utwierdza mnie w przekonaniu, że jest ona mistrzynią kreowania postaci. Coś niesamowitego! Czuję się jakbym znała Adama od zawsze❤️
Mam ogromny problem z oceną tej książki. Na jej przeczytanie zdecydowałam się, dlatego że podobała mi się książka autorki "Jak powietrze", do tego "Adam" miał same dobre recenzje i oceny. Według opinii czytelników książka miała mnie zostawić ze złamanym sercem i zalaną łzami, a że bardzo lubię, gdy książka wywołuje takie emocje, to "Adam" miał bardzo wysoko zawieszoną poprzeczkę. Zaczęłam czytać, historia mnie wciągała z każdą przeczytaną stroną coraz mocniej, ale automatycznie zaczęły mi się pojawiać w głowie pytania, z czego wynika cały ten zachwyt nad tą książką i kiedy w końcu moje serce zostanie złamane. Tego się niestety nie doczekałam, nie było też łez. Choć książka mi się podobała, to jednak coś mi w niej przeszkadzało. Chyba po prostu nie przekonała mnie historia miłości dziewczyny, która jest narratorem powieści i Adama. Siła tej nastoletniej miłości była zbyt piękna i wyidealizowana. Wciąż rozmyślam, czy można kochać kogoś aż tak bardzo mocno, że można mu wybaczyć każdy popełniony czyn? Choć historia miłosna mi nie przypadła do gustu, to jednak książka spełniła swoje zadanie, bo wciąż o niej rozmyślam. Zastanawiam się nad zakończeniem, nad historią Adama, na którego w młodym wieku spadło tak wiele zła. Motyw do zadumy związany jest takie z dziećmi, które przebywały w domu tymczasowym rodziców bohaterki. Ocena książki byłaby niższa, gdyby nie znalazły się w niej baśnie. Historia o ptaku, który potrafi zmieniać się w chłopca oraz dziewczynki, która czuła zbyt mocno, stanowią ogromny plus "Adama". I za takie nawiązanie do baśni bardzo dziękuję.
Przede wszystkim jest to książka naprawdę dobrze napisana, czym się wyróżnia przy wielu młodzieżówkach. Dramatyczne wydarzenia mają swoją wagę i to czuć, więc jak najbardziej na plus. Jest w tej książce kilka fajnych zabiegów i ja je naprawdę doceniam.
Co mi przeszkadzało to te zbiegi okoliczności, że główni bohaterowie cały czas na siebie wpadali (okay, mieszkali w jednym domu, ale ile można czytać o tym, że w nocy oboje nie mogli zasnąć i cały czas przypadkowo się spotykali + na mieście ona też widziała go kilka razy). I z takiej dość gorzkiej ale mimo wszystko uroczej historii o powolnym rozwoju relacji i jedzeniu razem tostów nagle prześliśmy w wielki kryminał i naprzemienne czytanie listów i spotykanie się po nocach. To co działo się później to zdecydowanie moja mniej ulubiona część tej książki. Chociaż zakończenie mimo wszystko mi się podobało.
Ogółem irytowała mnie trochę główna bohaterka, ten jej Adam trochę mniej, bo rozumiem, że on miał swoją historię i jego zachowanie pasowało, po prostu. Ale trochę nie podobała mi się ta przeogromna miłość od pierwszego wejrzenia. Okay, relacja się rozwija powoli, ale już na początku padają słowa, które są dość jednoznaczne. W dodatku nie lubię innych bohaterów, przyjaciele głównej bohaterki są całkiem bez charakteru. I to też niby rozumiem - bo główna bohaterka jest tak bardzo samotna i nierozumiana i to nie są dla niej prawdziwe przyjaźnie... No ale bez przesady, może trochę dobrej woli by się przydało z jej strony. Za to tata bohaterki bardzo na plus, lubię go.
Psyt, czy tylko ja nigdy nie spotkałam się z określeniem "półmetek" na imprezę na połowę liceum? U mnie to były połowinki i uważam, że brzmi to dużo zgrabniej 😅🙈
Ogółem to książka na takie 3,5⭐. Już prawie dałam 4 nawet, ale trochę jednak brakuje. Niemniej jednak jestem zaciekawiona, bo autorka pisze naprawdę dobrze! A to u mnie zawsze na plus.
[mikro spoiler dotyczący wyboru studiów głównej bohaterki] Ahhh, nie sądziłam, że i tu będę mogła się czepiać 😅 no więc weterynaria - serio, jeśli nie lubicie ludzi i nie chcecie z nimi pracować - nie idźcie na wetę. Bo kontakt z ludźmi jest nieodłączną częścią tej pracy. A, to nie jako minus tylko tak o, stwierdzenie faktu - diagnostyka kliniczna jest dopiero na III roku, nie na I. Tak, wiem o tym doskonale, bo właśnie powinnam uczyć się na egzamin z tego. Koniec czepiania się.
O tej książce dowiedziałam się poprzez szeroko pojęte book media, a dokładnie dzięki Agnieszce znanej w social mediach jako Panna Sasna. Pamiętam jak dziś, kiedy Aga zachwalała tę pozycję i tak na prawdę nie trzeba mi było wiele, by też po nią sięgnąć.
Okładka kupiła mnie w stu procentach i nawet dla niej samej byłam w stanie kupić książkę "Adam", którą napisała Agata Czykierda-Grabowska. Miałam kilka podejść do tej lektury. Brałam ją nawet kilka razy na wakacje, jednak wracałam z nich z nieprzeczytaną książką. Nadszedł jednak czas, kiedy postanowiłam zabrać się za tę historię i tak oto przepadłam bez reszty.
Pierwsze, na co chciałabym zwrócić uwagę to fakt, że narratorem tej powieści jest dziewczyna poznana przez Adama, kiedy ten trafił do rodziny zastępczej. Nie znamy jej imienia, a przynajmniej nie rzuciło mi się ono w oczy, co jest bardzo ciekawe.
Zielonooka przedstawia nam postać Adama jak i samej siebie oraz otaczającego ją świata przez co nie znamy wszystkich szczegółów dotyczących innych postaci po za nią samą. Dziewczyna jest córką małżeństwa, które wzięło pod swój dach Adama i bynajmniej nie jest on jedyną osobą, która czeka na trafienie do kochającej rodziny.
"Nienawidziłam tego, że mnie z tym zostawiła, ale najbardziej nienawidziłam jej za to, że ta mała dziewczynka musiała prosić o dom dla siebie i swojego brata. Nienawidziłam tego."
Oprócz Adama w domu dziewczyny jest jeszcze rodzeństwo - Michalina oraz Arek. Dwójka dzieci, wesołych, miłych i pełnych życia, dla których nasza narratorka odda sporą część swojego serca. Co jednak dzieje się z Adamem, który już niedługo skończy osiemnaście lat i będzie musiał sam o siebie zadbać? Co z tym wszystkim ma wspólnego opowiadająca całą tę historię dziewczyna? Okazuje się, że sporo.
Ogólnie unikam twórczości polskich autorek, jednak przez profil na TikToku literackie_serce, trafiłam na książkę Fale i Echa, która tak mi się spodobała, że sięgnęłam po kolejną z dwóch najbardziej polecanych książek autorki, czyli Adama. Historia niewidzialnej dziewczynki i ptaka uwięzionego w chłopcu rozdarła moją duszę na kawałki. Wyłam jak bóbr w wielu momentach książki. Do końca nie miałam pewności, czy ta historia skończy się dobrze, powiem więcej, nie oczekiwałam szczęśliwego zakończenia. Autorka porusza "ciężkie" tematy, a bohaterowie swoje historie opowiadają za pomocą pięknych bajek, ale jak wiemy nie każda bajka kończy się dobrze, a w miarę rozwoju sytuacji pojawiają się w niej nowe wątki. Podobała mi się przenikliwość głównej bohaterki. Jej zdolność odczytywania resztek nadziei i woli walki... lub rezygnacji, w dzieciach, które trafiały do jej rodzinnego domu. W końcu trafiła na kogoś, kto potrafił odczytać coś z jej oczu. Na uwagę zasługują też opisy przyrody i zachwyt bohaterki nad ulotnymi momentami piękna w otaczającym świecie. Nie każdy je dostrzega w pędzie otaczającego świata, może ta przypadłość dotyczy tylko ludzi samotnych, zranionych? Gorąco zachęcam do zatopienia się w historię Adama i dziewczynki, która czuje zbyt mocno.
Choć książka porusza ciężkie tematy, to niestety nie wzbudziła we mnie żadnych emocji. Bohaterowie byli dla mnie zbyt płascy, ich wzajemne zauroczenie od pierwszego wejrzenia i to, że w pełni siebie "zobaczyli" po jednym spojrzeniu było naiwne i oderwane od rzeczywistości. Ciągłe "przypadkowe" spotkania, powtarzające się myśli głównej bohaterki były nużące i nudne, przez co książka się dłużyła. W ogóle nie zainteresowała mnie historia głównych bohaterów, a jedynie inne spojrzenie na rodzinę zastępczą od strony genetycznej córki, choć i to miało pewne niedociągnięcia. Zakończenie jakby nagle urwane, a wystarczyłoby dopisać tyko trzy zdania. Ponadto zauważyłam literówki, czasowniki w formie męskiej przy czynnościach wykonywanych przez kobietę i tego typu błędy, co przy wydanej papierowo książce jest dla mnie niedopuszczalne. I czy główna bohaterka ma w ogóle jakieś imię?
◾️ Jest to wzruszająca opowieść o dojrzewaniu i tajemnicach przeszłości, które nie chcą odejść w niepamięć. Przepełniona emocjami, balansująca na granicy bólu i nadziei na lepsze jutro. Historia o pierwszej miłości, będącej w stanie uleczyć najgłębsze rany. ◾️ Istny rollercoaster emocjonalny! Dosłownie! Autorka w niesamowity sposób opisuje relacje pomiędzy dziewczyną a Adamem. Ich dramatyczne wspomnienia i sposoby radzenia sobie z tym wszystkim. Nie jest to opowieść o księciu z bajki. Jest to opowieść pełna bólu... ◾️ Ciekawostką jest to, że w książce nie jest ani razu wspomniane imię dziewczyny, dlatego czytając ją, możemy w pełni postawić się na miejscu głównej bohaterki. Co ja zrobiłam. Czytając, utożsamiłam się z dziewczyną.
Adam nie zaznał w życiu szczęścia. Po trudnym dzieciństwie i tragicznej śmierci matki trafił do domu tymczasowego, żeby doczekać osiemnastych urodzin. Później miał być zdany sam na siebie, sam stawiać czoła swoim lękom, koszmarom i niebezpieczeństwu, od którego nikt nie mógł go uchronić. Nie spodziewał się, że los postawi na jego drodze dziewczynę o zielonych oczach i wielkim sercu, które czuje zbyt mocno. Nie wiedział, że ona także skrywa bolesną tajemnicę, której dotychczas nikomu nie wyjawiła. Ciekawym zabiegiem była stworzenie głównej bohaterki, która nie ma imienia. To sprawia, że każdy z nas może się z nią identyfikować.
Jestem zakochana w tej książce!!! „Adam” to piękna i wzruszająca opowieść o dojrzewaniu i trudnej przeszłości, która nie daje o sobie zapomnieć. Ta książka jest przepełniona emocjami. Kilka razy nie mogłam powstrzymać łez. To piękna opowieść o tym, że prawdziwa miłość może przetrwać wszystko, nie tylko w bajce, ale tez poza nią
Wspaniała, niecodzienna historia. Może nie było jakichś bardzo zaskakujących wątków, czasami akcje dość łatwe do przewidzenia, jednak czytało się dobrze i można było poczuć emocje głównych bohaterów. Warte przeczytania.
Ta książka z całą pewnością zasługuje na 5 gwizdek ❤ od pierwszych stron uzależnia swoim tajemniczym charakterem. Totalnie przepadłam pod wpływem Adama, który w rzeczywistości nawet nie przykuł by mojej uwagi. Ta historia uzależnia ❤ porusza ważne kwestie, na które nie rozmawia się głośno