Von Frank Sinatra bis zu Woody Kein Ort wurde so oft besungen, beschrieben und verfilmt wie die Stadt, die niemals schläft. New York hat die tiefsten Schlaglöcher, die verheerendsten Stromausfälle und Mietpreise, die Ihnen die Tränen in die Augen treiben. Aber auch den berühmtesten Großstadtbahnhof, die mutigsten Radfahrer, eine noch immer atemraubende Skyline und eine enorme Vielfalt an Menschen aus über 200 Nationen. Verena Lueken zeigt uns die Stadt, in der die Welt vor der Haustür liegt und das Unerwartete zum Alltag gehört. Sie ergründet die Leidenschaft der New Yorker für alles Numerische und ihren Ehrgeiz, aus der Stadt eine grüne Metropole zu machen. Und ihre Überzeugung, dass ihrer Stadt die Zukunft gehört.
Nie napiszę, że dowiedziałem się z tej książki czegoś istotnie nowego na temat Nowego Jorku. Mimo to dobrze, wręcz przyjemnie się ją czytało. Do tego nie jest to obszerna książka. Czas przy niej szybko płynie. I jak zawsze: chciałbym pojechać do Nowego Jorku, a tego typu książki mocno sprowadzają na ziemię realizmem, który uświadamia, że spełnienie pewnych marzeń może wyglądać inaczej.
Ein nüchternes Buch, und ich mag das. Natürlich eignen sich die Gebrauchsanweisungen lediglich als Stimmungszusatz zu einem echten Reiseführer, ersetzten tun sie einen solchen nie. Verena Lueken versucht den "Geist" der Stadt und seiner Bewohner einzufangen. Und weil ich noch nicht dort war (Reise steht noch an) kann ich nicht sagen ob ihr das auch gelungen ist. Vermutlich aber doch, jedenfalls bin ich schon furchtbar neugierig auf dieses "New York" - und diese Neugierde in mir zu wecken, ist ihr geglückt.
Książka tłumacząca że Nowy Jork jest wspaniałym miastem. A przepraszam, źle napisałam, Miastem, przez duże „M”, a właściwie nawet Wyobrażeniem o Mieście. Bardziej opis wrażeń i wpływu poprzez popkulturę na postrzeganie miasta i jego mieszkańców niż przewodnik czy reportaż. Opis w sumie bez większych szczegółów, chyba że chodzi o historie kilku kluczowych obiektów, parków czy Burmistrza Bloomberga. Jest trochę ciekawostek, czyta się nie najgorzej ale nie wciąga.
Mnóstwo ciekawych faktów i historii, sensownie poukładanych i przedstawionych. Jedyna uwaga dotyczy klimatu. Mało entuzjastycznie, bardzo pesymistycznie, a to w końcu najpiękniejsze miasto na świecie.
Mit all der Aufgeregtheit, mit der ich dieses Buch gekauft hab - in freudiger Erwartung auf unser USA-Urlaub und der Erinnerungen an meine Kindheit dort - bin ich ziemlich enttäuscht worden. Das erste und letzte Kapitel sind gut, der Rest nicht. Die Autorin erzählt von persönlichen kleinen Anekdoten, Auszüge aus ihrer persönlichen Erfahrung, mit denen der Leser nicht viel anfangen kann. Es fehlt die Versetzung in New Yorks Welt, das Nachfühlen dieser Atmosphäre. Der Schreibstil gefällt mir auch nicht, es sind sehr verschachtelte Sätze, die teilweise über 10 Zeilen gehen. Und zuletzt merkt man leider, dass die Autorin diese Stadt durch deutsche Augen sieht und ohne ein Herz für "the american way of life", z.B. wenn sie stereotypischerweise Eigenheiten als "Irrsinn" bezeichnet.
Dużo historii (może nawet zbyt dużo). Liczyłam na większą ilość „smaczków”. I chociaż były (ciekawe zwłaszcza ostatnie 2/3 rozdziały), to szkoda, że całość książki wypadła jednak dosyć nużąco.