Nowa książka autorki monumentalnych, bestsellerowych Córek Wawelu!
Tym razem sceną wydarzeń jest nie dwór ostatnich Jagiellonów, lecz fantastyczna kraina wzorowana na wczesnorenesansowej Italii oraz lochy inkwizycji. To stamtąd swoją opowieść snuje oskarżona o praktykowanie magii, wyrzucona za nawias społeczeństwa bękarcica, La Vecchia…
Jej matką była wiejska dziewczyna, miejscowa ladacznica, a może potajemna kochanka dziedzica tych ziem? La Vecchcia plącze się w zeznaniach… Opowiada o pamiętnej, przeklętej nocy, kiedy straciła matkę, a sama została zgwałcona. Ale jakiego potwora zbiegłego z cyrku zabili wówczas zapijaczeni oprawcy? Podobno był smokiem. A może mężczyzną? Podobno… Bo z jej opowieści nie sposób wyłonić jednej prawdy. La Vecchia lawiruje. Urządza teatr dla inkwizycji, próbując chronić swoje życie? A może powoli popada w obłęd? Jest czarownicą czy samotną kobietą, która w świecie zdominowanym przez mężczyzn chce zachować niezależność? Jaką tajemniczą grę toczy z przebiegłym oficjum?
Woda na sicie to oparta na zapisach przesłuchań, wielowarstwowa, porywająca powieść, poruszająca temat procesów czarownic i kontrowersyjnych praktyk inkwizycji. To także studium osoby przesłuchiwanej, a jednocześnie ciąg dalszy opowieści o kobietach uwikłanych w historię kreowaną przez mężczyzn. Literacki majstersztyk. Kolejny popis pisarskiego kunsztu Anny Brzezińskiej, której bohaterki zapadają w pamięć na długo po lekturze, bez względu na to, czy są dworskimi maskotkami, jagiellońskimi królewnami, czy czarownicami…
Urodzona w 1971 roku. Mediewistka. Obok Andrzeja Sapkowskiego jest najpopularniejszym polskim twórcą fantasy. Współwłaścicielka Agencji Wydawniczej RUNA.
Zadebiutowała opowiadaniem „A kochał ją, że strach”, które przyniosło jej Nagrodę Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla i stało się zarzewiem gorącej dyskusji o stanie polskiej współczesnej prozy fantastycznej. Opublikowała sześć książek: „Zbójecki gościniec”, „Żmijowa harfa” (za nią także otrzymała Nagrodę Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla), „Opowieści z Wilżyńskiej Doliny”, „Letni deszcz. Kielich”, „Wody głębokie jak niebo” i „Plewy na wietrze” oraz szereg opowiadań.
Zbiór fabularnie powiązanych opowiadań „Wody głębokie jak niebo” zasługuje na szczególną uwagę: opowiadanie tytułowe zdobyło dla autorki trzecią w jej dorobku literackim Nagrodę im. Janusza A. Zajdla, zaś cztery inne były do tej nagrody nominowane.
Niby Włochy, ale nie Włochy, niby prawda, a jednak fikcja… W „Wodzie na sicie” czytelnik niewiele odnajdzie faktów historycznych, jedynie tropy, jedynie zarysowane mity, pozornie realistyczną, ale bardziej popkulturową, fantastyczną opowieść o sile słowa. Anna Brzezińska operuje pięknym, lekko stylizowanym językiem, dzięki któremu czytelnika przenika całym sobą monolog bohaterki, wpada w jej błyskotliwą narrację, pochłania jej wszystkie „smoki”, te jak najbardziej prawdziwe i metaforyczne – oprawców, gwałcicieli, oskarżycieli oraz wszystkie te niegodziwe, podłe kobiety, które oczerniają ją na każdym kroku. To czytelnikowi pozostaje interpretacja zeznań, to on staje się świadkiem skomplikowanej gry, w której nie ma łatwych odpowiedzi, nie ma zbędnych emocji, ale jest siła słowa i wiary.
Zaskakująca to opowieść, niełatwa, jeśli ktoś liczy na zmyślną, lekką fantastykę, ale w zamian taka, której lektura zdaje się być niebywałą przygodą, a kiedy lektura staje się przygodą, to wiemy o co w tym całym czytaniu chodzi.
Nietypowa, choć wysoce intrygująca przygoda literacka. Pięknie stylizowana wariacja na temat narratorki wielokrotnie niewiarygodnej. Pseudośredniowieczne czy też alterntywno-średniowieczne z lekko fantastycznym posmakiem miejsce akcji służy za bazę dla opowieści o mocy słowa, sile kłamstwa i kobiecej inteligencji.
W sumie nie mam tej książce nic konkretnego do zarzucenia, a jednak wymęczyła mnie i znudziła. Być może nie jest to jej wina, może trafiła po prostu na zły moment.
5 gwiazdek razy 2. Przeczytane wiosną, nie wiem, czemu nie odznaczyłam? Zapewne dlatego, że nie miałam czasu na napisanie peanu na cześć tej książki. Teraz też nie mam - może się kiedyś jeszcze uda, choć najprościej byłoby tu umieścić skróconą transkrypcję prelekcji Mirosława Gołuńskiego z Polconu.
Choć fabularnie jest to fantasy, to jednak nie jest to proza gatunkowa. Powieść jest wymagająca. Narracja jest pierwszoosobowa i pozbawiona dialogów. To w gruncie rzeczy zeznanie głównej bohaterki przesłuchiwanej przez inkwizycyjny trybunał. Już od początku wiadomo zatem, że bohaterka może kłamać, aby ratować siebie, grając na czas o czym świadczy kwiecistość jej opowieści.
Można się zastanawiać, o czym jest ta powieść. Z pewnością nie chodzi w niej po prostu o opowieść o życiu głównej bohaterki. A raczej o to, o czym świadczy jej życie. Czy jest to opowieść o kobiecie w męskim, świętoszkowatym świecie kryjącym pod tą maską zepsucie i dominację? Może i tak, pod warunkiem, że uwierzymy bohaterce. Bo być może odgrywa też rolę. Nie tylko po to, aby się ratować, ale może pierwszy raz w życiu mogącej świadomie zagrać na pierwszym planie. Mieć i wykorzystywać pewną władzę nad przesłuchującymi. Nie sposób tego rozstrzygnąć ani nawet zdecydować, czy to są jedyne interpretacje.
Choć fabuła nie wydaje się skomplikowana, to jednak lektura wymaga skupienia i uwagi z racji metody narracyjnej. Nietuzinkowa, pozbawiona schematów i komercyjnego potencjału, proza. Być może najdojrzalsza z dotychczasowych fabuła Anny Brzezińskiej.
Książka jest trudna, nieprzyjemna w lekturze i zagmatwana narracyjnie. Monologi La Vecchii budzą jedynie poczucie zmęczenia. Nie ma tam dla mnie żadnych innych emocji. Chęć zabawy konwencją przysloniła zupełnie dostępność przekazu. Autorka przetestowała innowacyjną formę narracji, ale wyszedł jej z tego wycinek rodem z monologów Joyce'a, tylko w oprawie fantasy. Dla mnie była to lektura wymęczona, rzucałam książkę w kąt kilkukrotnie. Mogłobu to być ciekawe opowiadanie, ale nie rozciagnieta do granic możliwości powieść.
Powieść, której nie chce się kończyć. Zaskakująca, dostarczająca rozrywki, ale też głęboko mądra opowieść o odmienności, która przypomina, że czasy polowań na czarownice nie odeszły całkowicie w przeszłość.
Nie mam na to zdrowia. Grzęznę jak w bagnie w kolejnych rozdziałach. Styl narracji jest monotonny, odrzucający, tak frustrujący, że przestałem być ciekaw, co dalej.
Pomysł może i był ciekawy, ale... Forma tej książki jest zwyczajnie nie do przyjęcia. Od pierwszego rozdziału przesłuchują jedną osobę, ta opowiada dyrdymały niezwiązane z tematem (czytaj : historię swojego życia). Ciągle ją wywołują, torturują, a ona dalej kwiecistym językiem opowiada kolejne banialuki które nikogo nie interesują... Brak dialogów, ściana tekstu... Ani chwili dłużej.
Anna Dorota Brzezińska urodziła się 8 czerwca 1971 roku w Opolu. Jest absolwentką Instytutu Historii KUL oraz absolwentką i doktorantką mediewistyki Central European University w Budapeszcie. Pracę magisterską pisała na temat staropolskiej magii, natomiast praca doktorska dotyczy wizerunku królowej polskiej w XVI wieku. Trzykrotna laureatka Nagrody im. Janusza A. Zajdla. Debiutowała w 1998 roku opowiadaniem A kochał ją, że strach opublikowanym w Magii i Mieczu. Za tą publikację otrzymała nagrodę Zajdla. Również została uhonorowana tą nagrodą za powieść Żmijowa harfa i za opowiadanie Wody głębokie jak niebo.
We wiosce Cinabro należącej do parafii Sanglare, zostaje wtrącona do lochu La Vecchia. Kobieta ma około 35 lat i zostaje oskarżona o czary i herezję oraz zabójstwo mnicha. Jej matka pochodzi z tej samej parafii gdzie odbywa się proces inkwizycyjny. Ojca nie zna. Na czas wyjaśnienia sprawy przebywa w celi, która jest pilnie strzeżona. La Vecchia, aby nie spłonąć na stosie, broni się językiem, a dokładnie mówiąc piękną retoryką. Pomimo wycieńczenia przez okropne tortury, dalej broni się i próbuje uwieść inkwizytorów swoją opowieścią. W ten sposób pragnie przedłużyć sobie życie. Główna bohaterka tak przedstawia swoje zeznania, że do samego końca nie jesteśmy wstanie stwierdzić, co jest prawdą a co fikcją.
Porównując Córki Wawelu a Wodę na sicie większe wrażenie na mnie zrobiły Córki. Woda na sicie pokazuje nam, jak wyglądał proces inkwizycyjny. Kobieta nie miała szans na wyjście z takiego procesu żywa. Ciężkie tortury skłaniały je do przyznawania się bez względu na winę. Książka była ciekawa, ale w pewnym momencie zaczęła mnie nudzić narracja, a dokładnie brak wyjaśnienia winy głównej bohaterki. Czasem gubiłam wątek. Nie czytałam z taką przyjemnością, jak Córki Wawelu.
Jeden z najlepszych pomysłów na wykorzystanie fikcyjnego świata jaki widziałem w fantastyce. Tę książkę najbardziej docenią osoby, które na fantastyce zjadły zęby i dobrze znają reguły gatunku.
W każdym utworze fantastycznym czytelnik w ten czy inny sposób jest zapoznawany z regułami świata przedstawionego. Tak być musi, inaczej się zagubi i lektura go odrzuci.
Brzezińska tę zasadę olała i to jest właśnie najlepsze. Stworzyła świat, który poza geografią jest niemal identyczny jak nasze późne średniowiecze, albo wczesny renesans. Niemal. Bo jednocześnie wrzuciła smoki i niezwykły barwnik, który ma a może nie ma nadprzyrodzonych właściwości. Więc czytelnik wie, że świat przedstawiony jest podobny do naszego, ale widzi też te drobne różnice, choć pełnego zakresu nigdy nie poznaje. Tylko dlatego fabuła książki działa. Gdyby to była powieść stricte historyczna - byłoby wiadomo, że główna bohaterka wiedźmą nie jest. Gdyby to było typowe fantasy - na 99% byłaby czarownicą.
A tak nie wiadomo i trzeba samemu zdecydować, gdzie leży prawda.
Znudziła mnie i zmęczyła. Chętnie bym się pobawiła w małe śledztwo, gdyby tylko choć trochę wciągnęła mnie fabuła i nie irytował styl wyrażania się bohaterki.
Po królewskim Wawelu, Anna Brzezińska w Wodzie na sicie. Apokryfie czarownicy zabiera czytelnika do pewnego włoskiego miasteczka, w którym odbywa się proces kobiety oskarżonej o czary.
Tematyka Świętej Inkwizycji od stuleci budzi emocje. Nie brakuje jej zagorzałych oskarżycieli i obrońców, a ona sama obrosła czarną legendą. Tak samo jak opowieści o czarownicach i ich procesach cieszą od lat dużą popularnością. We wszystkich tych trzech historiach nie brakuje bajania i wymysłów, w których więcej przewija się popkulturowych chwytów niż historycznej prawdy. Wciąż pojawiają się te same utarte schematy. Anna Brzezińska przez zarysowanie w powieści szerokiego tła historii społecznej rzuca na te kwestię nowe światło, przy wykorzystaniu nieco innego modelu. Zamiast wrzawy gawiedzi, mamy kameralny proces kobiety oskarżonej o czary, my czytelnicy zaś możemy podglądać go i wsłuchiwać się w słowa kobiety. Mało tego ma się wrażenie, jakbyśmy sami w nim uczestniczyli i mieli dostęp do dokumentów z jego przebiegu. Autorka niestety nie przełamała schematu potwora w osobie Świętej Inkwizycji.
La Veccia została oskarżona o herezje, uprawianie czarów i okrutne morderstwo mnicha. Staje przed sądem Świętej Inkwizycji w fikcyjnym miasteczku Cinabro. Kobieta przedstawia sędziom kolejne dowody swej niewinności. Opowiada historię życia jako poświadczenie fałszywości zarzutów. Dowiadujemy się, że jest córką prostytutki, bękartem od dzieciństwa znoszącym złe traktowanie, doświadczyła olbrzymiej krzywdy z powodu, której została wygnana z rodzinnej miejscowości. Jej przeszłość owiana jest tajemnicą, a sama oskarżona jakby kluczyła, jakby nie chciała ujawnić całej prawdy. Poddawana torturom cały czas nie przyznaje się do winy.
Woda na sicie na pewno nie należy do książek łatwych. Składa się jakby z poszczególnych obrazów przedstawiających życie La Vecci, ukazane w szerokiej perspektywie historii kobiet. Ona sama meandruje, owija wszystko pajęczyną różnych wydarzeń, że sam gubiłem się w niej. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością, prawda z fikcją, stereotypy z historią. To monolog zapisany w formie protokołu sądowego. Dla mnie jest to ten typ bohatera, któremu absolutnie nie wolno wierzyć - tylko ona sama wie, kiedy mówi prawdę.
Anna Brzezińska operuje pięknym językiem, dzięki któremu wpadamy w błyskotliwą narrację głównej bohaterki. Pochłaniają nas magia, smoki, demony i średniowieczne piekło życia kobiet. Same sobie były największymi wrogami, zdolnym posłać przeciwniczkę na śmierć. Wszystko to sprawia, że musimy rozstrzygnąć czy mamy współczuć La Vecci czy nie. Natomiast niewątpliwie otrzymujemy prawdziwą ucztę literacką.
Byłam niemal przekonana, że ze względu na sposób prowadzenia narracji książka ta zmęczy mnie po kilku rozdziałach i ją odłożę. Jednak zanim zdążyłam zweryfikować w głowie swoje spostrzeżenia byłam już na 100. stronie. Chociaż cała powieść to podzielone na poszczególne przesłuchania zeznania kobiety oskarżonej o czary i morderstwo, czyta się to zaskakująco dobrze i nie jest męcząca. Każde kolejne przesłuchanie to następna cegiełka opowieści życia "czarownicy", nie odczuwa się zatem rozdrobnienia historii czy rozwleczenia w czasie. Mimo wszystko jednak nie jest odkrywcza, ale idealna do poczytania w zimowe wieczory z kubkiem herbaty w ręce i kocem na nogach. Niektóre fragmenty jedynie, mimo umieszczenia w realiach średniowiecznych, warte są zastanowienia w kontekście i dzisiejszych czasów.
Moim problemem były oczekiwania, które po Jagiellonkach sięgały kosmosu. Błąd. Ta książka jest inna i nie powinna być oceniana przez pryzmat poprzedniej.
Mam problem z narracją. Długo nie mogłam się wciągnąć w jej styl i chyba do końca się do niej nie przekonałam.
Bardzo pragnęłam przeczytać tę książkę, ale jakaś inna książka wciąż stawała mi na drodze. :) Wreszcie się udało i co za ciężki upadek to był - z podniecania i oczekiwania do rozczarowania i zaskoczenia.
Niestety czytanie każdej strony było dla mnie katorgą. Czy to niewłaściwy moment, a może po prostu nie mój styl pisania? Kto wie.
Jedno wiem, nie mogę pozwolić sobie na dalszą próbę czytania, bo ogrom książek czeka na liście 'Want-to-read', więc przekazuję tę książkę innemu czytelnikowi, któremu może się spodoba.