Jest tylko jedna taka noc w roku. Noc, podczas której liczy się tylko miłość.
Sara właśnie zakończyła fatalny związek z Damianem. Sposobem na uleczenie jej zranionego serca i pozbycie się złych wspomnień mają być wakacje spędzone w rodzinnym mieście. Przypadek sprawia, że w tym samym czasie zjawia się tu Paweł – przystojniak, który ma opinię pożeracza kobiecych serc. Kiedy ich drogi się skrzyżują, rozpocznie się zacięta walka żywiołów. Sara bowiem doskonale zdaje sobie sprawę, z kim ma do czynienia. Jako najbliższa przyjaciółka jego siostry słyszała już wiele historii na temat kolejnych podbojów Pawła i wie, że ten typ mężczyzn zupełnie jej nie interesuje. A przynajmniej tak jej się wydaje...
Kiedy jednak nadejdzie Noc Kupały, ten magiczny czas, gdy wszystko sprzyja miłości, oboje nie będą mogli już ukrywać, że łączy ich znacznie więcej, niż chcieliby przyznać.
„Nie dawało mu to spokoju. Dopiero niedawno zdał sobie sprawę, że nie chce tego kończyć. Nie chce się z Sarą rozstawać, jakby się nigdy nie poznali. W zasadzie to w ogóle nie chciał się z nią rozstawać. Zastanawiał się, czy to w ogóle będzie możliwe, skoro ona jest z nim tylko dla seksu? Bo i po co innego miałaby się spotykać z facetem, którym pogardza?” – fragment powieści.
„Stand by me” to historia płomiennego romansu buntowniczej i charakternej Sary oraz łamacza serc niewieścich Pawła. Te dwie ogniste postaci nie są w stanie bez siebie funkcjonować, chociaż Sara usilnie broni się przed urokiem Pawła, postrzeganym przez dziewczynę jako zagrożenie dla jej spokoju. Pawel nie potrafi jednak uwolnić się od myśli o dziewczynie i robi wszystko, aby ją przekonać, że jest godny zaufania i ulokowania w nim uczuć. Że nie jest tylko płytkim playboyem, za którego ma go Sara. Widać „Noc Kupały” zadziałała na tę parę wyjątkowo magicznie, podobnie jak utwór muzyczny, który stał się jednocześnie tytułem najnowszej propozycji Agaty, co zaowocowało ognistą relacją. Początkowo z kategorii „friends with benefits”, a następnie…
Oj tak ! Iskry lecą, niemalże spalając kartki tej powieści. Jest emocjonująco tak, jak to tylko Czykierda-Grabowska w New Adult potrafi napisać. Mamy tu zatem wartką akcję, dużo poczucia humoru i tzw. przekomarzanek między bohaterami, no i sceny miłosne, które pobudzają wyobraźnię i przyspieszają puls.
Chyba nie powinno się czytać tej historii, kiedy termometry za oknem wskazują powyżej 30 stopni Celsjusza, ponieważ temperatura przy jej lekturze wzrasta jeszcze bardziej! Chyba że, mamy pod ręką stosowne napoje chłodzące :)
I co tu się będę rozpisywać. Po prostu, sięgnijcie po ten tytuł i zaczytajcie się w nim, a Wasza romantyczna natura – o ile ją macie tak rozbuchaną, jak ja – zostanie w pełni usatysfakcjonowana.
Serdecznie dziękuję autorce oraz Wydawnictwu „Novae Res” za zaufanie i możliwość przedpremierowej lektury.
Dobra, lekka, zwyczajna książka. Przewidywalna, ale całkiem miło spędziłam przy niej czas. Momentami zabawna, Sara i Paweł dobrze się zgrali, choć dziewczyna bywała irytująca. Czasami wystarczyłaby szczerość, głębsza rozmowa między bohaterami, bo niektóre zachowania były dziecinne i sprzeczne. Ustalali jedno, a mimo tego były potem pretensje i nieporozumienia. Motyw faceta-kobieciarza, drugiej szansy bez jakiegoś głębszego sensu i refleksji. Historia dobra na oderwanie między bardziej "ambitnymi" pozycjami.
STAND BY ME - AGATA CZYKIERDA-GRABOWSKA 🤎Cykl: Pierwszy raz #2 🤎Moja ocena: 8,5/10 🤎Wydawnictwo: Novae Res • „Widziała w jego oczach najszczerszą prawdę, w którą aż do teraz nie mogła uwierzyć.” • „Stand by me” to drugi tom serii „Pierwszy raz”, którą polubiłam niemal od pierwszych stron. Tym razem na tapecie mamy historię Sary i Pawła. Chłopaka mieliśmy okazję poznać już w poprzednim tomie tej serii. Sara wraca do domu po nieudanym związku, by wyleczyć swoje złamane serce, a Paweł… Cóż on też będzie leczył serce, ale raczej z powodu nieodwzajemnionej miłości. Jak już wspomniałam, to Pawła poznajemy w książce „Pierwszy raz” i mimo iż wtedy nie zdobył mojej sympatii to jednak liczyłam na to, że będę miała okazję przeczytać o jego sercu. Na szczęście sięgając po drugi tom nie zostałam rozczarowana. Paweł i Sara nie pałają do siebie sympatią, dzięki czemu dostajemy tutaj wątek hate-love, który wprost uwielbiam, ich przekomarzanki i dogryzanie sobie nawzajem były urocze, a jednocześnie takie naturalne i budowały fajną relacje pomiędzy tą dwójką. Wszystko zaczyna się w noc Kupały, kiedy to dzieje się magia. I tak właśnie czułam… że historia jest prawdziwa, ale zarazem magiczna. Para się poznawała, spędzała ze sobą czas, a uczucie powoli się rodziło, oczywiście dochodziło do pewnych nieporozumień. Historia może nieco przewidywalna i taka jakich wiele, ale jednak miała w sobie coś wyjątkowego i magicznego. Idealna na te długie letnie wieczory w towarzystwie lemoniady, czy jak kto woli lampki wina. Zdecydowanie polecam, jeśli jeszcze nie czytaliście, ale nie spodziewajcie się niczego nowego w kwestii romansów.